Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulylista3

 

The Last Shadow Puppets - Everything You’ve Come To Expect

cd072016 007

Nuclear Blast 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Czasem muzycy z jednego zespołu lubią połączyć siły z artystami z innych grup i pobawić się nieco brzmieniami. Przykładów takiej okazjonalnej współpracy jest wiele. Weźmy chociażby angielsko- amerykańską supergrupę Black Country Communion, w której znany bluesman i gitarzysta Joe Bonamassa uderza w ostre rockowe rytmy z Glennem Hughesem na wokalu. Na wspólne granie zdecydowali się również liderzy grup Arctic Monkeys i The Rascals. Wokalistą pierwszej jest Alex Turner, a drugiej – Miles Kane. Doprosili do współpracy perkusistę Jamesa Forda i basistę Zacha Dawesa i w 2008 roku pojawili się w studiu, by nagrać album „The Age of the Understatement”. Później powrócili do swoich grup na kilka lat i dopiero niedawno dostarczyli słuchaczom swoje drugie wspólne dzieło. Płyta przynosi lekkie, przebojowe nagrania, trochę w klimacie lat 70. XX wieku. Sporo jest elementów psychodelii i rocka progresywnego, ale bez rozbudowanych utworów epickich. Przeważają rytmiczne, przyjemne w odbiorze kompozycje. Trochę w stylu twórczości Paula Wellera czy starszych nagrań Davida Bowie. Zostały przygotowane z klasą i profesjonalnie wykonane. W końcu mamy do czynienia z gwiazdami.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 07-08/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Moonsorrow - Jumalten Aika

cd072016 008

Century Media 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Choć pomysł łączenia black metalu z tradycyjną muzyką został już przerobiony na wszystkie sposoby, to Moonsorrow z każdą kolejną płytą udowadniał, że ciągle da się z niego wycisnąć coś wartościowego. Niestety, „Jumalten Aika” nie jest krokiem w dobrą stronę. Twórcy postanowili zbliżyć brzmienie najnowszego wydawnictwa do gatunkowego standardu. Usłyszymy tu więc folkowe chórki, tradycyjne instrumenty oraz sporo melodii, lecz zdarzają się także dość monotonne fragmenty, obfitujące w gitarowe tremolo i perkusyjne „blast beaty”. Trudno jednak nie zauważyć talentu kompozytorskiego członków zespołu. Potężne, w większości ponad 10-minutowe kolosy nie ciągną się niepotrzebnie i nie zapętlają motywów. Mimo że zdarzają się gorsze momenty, to na każdy sztampowy fragment przypada klawiszowy przerywnik albo bardzo dobra partia instrumentów akustycznych. Przyjemnie byłoby wychwycić wszystkie te niuanse bez większych problemów, ale z powodu porażającej surowości nagrania do „Jumalten Aika” trzeba podchodzić kilka razy. Warto się jednak wykazać samozaparciem. Pod mało przystępną otoczką kryje się bowiem wiele intrygujących pomysłów.

Karol Wunsch
Źródło: HFiM 07-08/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Fallujah - Drealmess

cd072016 009

Nuclear Blast 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Mimo że już od debiutu było wiadomo, że Fallujah wyraźnie wybija się ponad przeciętność, to dopiero „The Flesh Prevails” ukazało, z jak wyjątkowym zespołem mamy do czynienia. Niespotykane, progresywno-nastrojowe brzmienie urzekło społeczność metalową. „Dreamless” powtarza ten sukces. Fallujah to mistrzowie przeplatania fragmentów melodyjnych agresją ekstremalnego metalu. Potężnej sekcji rytmicznej oraz głębokim growlom towarzyszą niespieszne partie gitarowe bądź elektroniczne, a między tym wszystkim przewijają się żeńskie wokale, gitarowe popisy, a także nietypowe metra perkusyjne. Gitary z jednej strony wgniatają w fotel; z drugiej – głaszczą słuchacza łagodnymi motywami, w obu przypadkach ukazując wirtuozerię muzyków. Kompozycje przypominają składną mieszankę, a nie ciąg sztucznie połączonych, kontrastujących ze sobą urywków, co często się zdarza w przypadku zespołów łączących skrajności. Dzięki temu łatwo się wczuć w koncept albumu i dać się pochłonąć jego atmosferze. „Dreamless” to niepowtarzalna płyta, której nastrojowe fragmenty zachwycają. Martwi jedynie brak innowacji względem poprzedniczki, co jednak nie odbiera przyjemności słuchania.

Karol Wunsch
Źródło: HFiM 07-08/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

3 Doors Down - Us and the Night

cd072016 004

Republic Records

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Klasyczny amerykański rock, poprawny, choć bez rewelacji. Jest tu wszystko, z czym taka muzyka powinna się kojarzyć. Sporo gitar, często z zastosowaniem coraz rzadziej spotykanego efektu „wah-wah” (nagranie „In the Dark”). Dużo ostrej, przetworzonej elektronicznie, szorstkiej gitary (wstęp do „Still Alive”). Do tego zgrabnie prowadzony wokal Brada Arnolda. Również nie jakoś wyjątkowo oryginalny, ale poprawny i pasujący do stylu grupy. Jedynie rytm pulsuje nieco szybciej niż na płytach amerykańskich gwiazd, takich jak Springsteen czy mniej u nas znany, za to popularny w USA John Mellencamp. Oni często zwalniają, wplatają w rockowe brzmienia folk czy nawet elementy country. Tutaj natomiast niemal od początku do końca jest szybko i głośno, choć zdarzają się melodyjne przerywniki. Najpierw „Inside of Me” z klasycznym fortepianem na wstępie i orkiestrą w refrenie. Później odpoczynek przy „Pieces of Me”, gdzie słychać dwie przyjemnie brzmiące gitary akustyczne. Wreszcie, na zakończenie – „Fell from the Moon”. To już całkowity relaks po szybkim tempie pozostałych nagrań. Znów na pierwszym planie słychać fortepian i melodyjny, choć nie pozbawiony ekspresji, śpiew. Piosenka idealna przed snem.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 07-08/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Nada Surf - You Know Who You Are

cd072016 005

City Slang 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

„You Know Who You Are” to już siódma autorska płyta zespołu Nada Surf; w 2010 wydali jeszcze album „If I Had a Hi-Fi” z coverami. Są przedstawicielami amerykańskiego rocka alternatywnego. Takie określenie ich stylu pojawia się najczęściej, ale słuchając otwierającego płytę nagrania „Cold To See Clear” można podejrzewać, że bardziej niż z rockiem z ojczyzny Alice’a Coopera grupa ma do czynienia z brit-popem. Niektóre z pozostałych utworów także przypominają ten styl, chociaż muzycy działają nie w Anglii, a w Nowym Jorku. Na płycie znajdziemy kilka interesujących kompozycji. Przyjemnie pulsuje „Friend Hospital”. Gitary w „Out Of The Dark” i w „Animal” przypominają te z nagrań angielskich kapel z epoki Beatlesów; pojawia się zatem okazja do wspomnień. Również wokale zostały zgrabnie zaaranżowane. Mimo to nie sądzę, by materiał z „You Know Who You Are” zapadł melomanom w pamięć. Ot, poprawnie zrealizowana płyta z pop-rockowym repertuarem dla wszystkich. Niewykluczone, że latem niektóre utwory zabrzmią przy basenach lub na klubowych potańcówkach, ale czy ktoś będzie je znał na tyle, by zanucić słowa? Na razie nie stały się światowymi przebojami, ale w czasie jazdy samochodem można posłuchać.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 07-08/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

P.J. Harvey - The Hope Six Demolition Project

cd072016 006

Island Records 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Angielska piosenkarka opowiada o swoich podróżach. Była ostatnio w różnych miejscach: Kosowie, Afganistanie i w stolicy USA. Nie są to rejony szczególnie trudno dostępne dla obywatelki Wielkiej Brytanii; pewnie dlatego w muzycznych opowieściach bohaterki nie ma nic specjalnie odkrywczego. Nie zaszkodzi jednak posłuchać. Muzyka wydaje się nieco uproszczona. Piosenki są prowadzone w jednostajnych rytmach, sprawiając trochę wrażenie szkolnych wyliczanek. Przykładem utwór „A Line in the Sand”, kończący się melodyjnym powtórzeniem kilkanaście razy litery „o”. Dzieci mogłyby przy tym radośnie podskakiwać na spacerze w parku. Nastrój zmienia się dopiero w nagraniu „River Anacostia”. Zaczyna być bardziej orientalnie, przynajmniej na wstępie. Później znów powraca skoczny rytm. Druga połowa płyty jest zdecydowanie lepsza od pierwszej – bardziej zróżnicowana pod względem nastroju i, co warte podkreślenia, oryginalna. W nagraniu „The Ministry of Social Affairs” pojawia się nawet klasyczny blues.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 07-08/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF