Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulylista3

 

Rock na salonach

8485062016 001Dobra muzyka może sprzedać każdy produkt. Nic więc dziwnego, że promotorzy po nią sięgają. Cztery lata temu zaskoczył mnie tłum widzów na warszawskim koncercie Seli Sue. Gdyby przyjechała do Polski jakaś angielska lub amerykańska gwiazda, to zainteresowanie melomanów byłoby oczywiste. Tymczasem odwiedziła nas młodziutka belgijska piosenkarka (miała wówczas 23 lata), świeżo po wydaniu debiutanckiego albumu. Skąd więc to zainteresowanie?
 

 
Sam na jej występ trafiłem przez przypadek i prawie nic o niej nie wiedziałem. Słyszałem gdzieś nagranie „Raggamuffin”, ale nic więcej. Dlatego zanim Selah Sue wyszła na scenę, poprosiłem jedną z podekscytowanych fanek, aby wyjaśniła mi przyczyny tak licznej frekwencji. Reakcja była natychmiastowa: „Jak to? Przecież jej hit „This World” promuje Kinder Bueno”. Wszystko jasne.

 


 

Czytaj więcej...

Ślady polskich stóp na deskach

6871112015 001Teatry operowe to instytucje, które składają się z budynków i ludzi. Budynki są składnikiem, który trwa – przechowują w murach atmosferę przedstawień i pamięć o wykonawcach. Tworzą legendę świątyń muzyki i są stałym punktem na mapie muzycznej danego miasta i kraju.



Ludzie się zmieniają; są angażowani do występów w konkretnych inscenizacjach lub sezonach. Tworzą barwny międzynarodowy tłum śpiewaków, dyrygentów i reżyserów – swoistych nomadów współczesnej kultury. Krążą od teatru do teatru; są obywatelami świata, a zarazem ambasadorami swojej ojczyzny. Czasem angażują się w spory wewnętrzne i ponadnarodowe, co zyskuje poklask u jednych i potępienie u innych, by przypomnieć niedawne awantury w nowojorskiej Metropolitan Opera w czasie występów „rusofilów”: maestro Walerego Giergiewa i primadonny Anny Nietriebko.



Czytaj więcej...

Na pokładzie liniowca marzeń

66-69 07 2013 01Polskie Linie Lotnicze LOT na swoich rejsach dalekodystansowych nie miały dotąd oferty, którą mogłyby konkurować z innymi znanymi przewoźnikami. Na pokładach wysłużonych Boeingów 767 było mało rozrywkowo, a pasażer zdany niemal wyłącznie na siebie. Wszystko zmieniło się z chwilą, gdy na warszawskim Okęciu wylądował Dreamliner.

Rynek podróży lotniczych we współczesnym świecie rośnie dynamicznie. Wystarczy spojrzeć na dostępny w internecie ogólnoświatowy radar lotniczy, by dojść do takiego wniosku. Nie ma pory dnia ani miejsca na ziemi, by gdzieś w pobliżu nie leciał jakiś samolot. W rejonach lotnisk i korytarzy powietrznych maszyny ustawiają się w długie kolejki. I tak każdego dnia, każdego roku. Rewolucja tanich linii lotniczych sprawiła, że dziś podróż samolotem może odbyć niemal każdy. Nie każda będzie jednak tak samo komfortowa.
Upchnięci na przypadkowych, bo nienumerowanych miejscach, z wypakowanym po brzegi niewielkim bagażem, by nie płacić za niego dodatkowo, drżąc o to, czy lotu nie odwołają w ostatniej chwili, myślimy głównie o celu podróży, a nie o samym locie. Inaczej jest w tradycyjnych liniach, choć i tam czasy porcelanowej zastawy, bogatego wyboru alkoholi czy ciepłych posiłków, serwowanych w czasie krótkich rejsów odeszły do historii. Przynajmniej w klasie ekonomicznej.
Na szczęście jednak, nawet nie płacąc drogo za ekstrawagancję klasy biznesowej, możemy czasem otrzymać na pokładzie przyzwoity serwis, a podróż spędzić choćby oglądając kinową nowość czy słuchając dobrej muzyki. Po to w samolotach instaluje się systemy pokładowej rozrywki. Kiedyś standardem były podwieszane telewizory montowane co kilka rzędów foteli, na których wyświetlano po kolei kilka filmów, wymienionych w pokładowym informatorze. W podłokietniku fotela pasażer miał wejście słuchawkowe, wybierał odpowiedni kanał i już mógł dołączyć do widzów projekcji. Na innych kanałach prezentowano muzykę i pokładowe zapowiedzi załogi. Kłopot w tym, że zawsze trzeba się było dostosować. Wpływ mieliśmy wyłącznie na włączany kanał, a nie na kolejność utworów ani to, czego chcemy akurat posłuchać. Podobnie było z filmami. Wszystko zaczęło się zmieniać z chwilą, gdy ciekłokrystaliczne monitory i komputery na dobre wkroczyły na pokłady maszyn pasażerskich. Pasażerowie otrzymali indywidualne ekrany oraz wbudowany w fotel kablowy pilot, przy pomocy którego sami mogą decydować, który film obejrzą lub której płyty posłuchają.

Czytaj więcej...

Pod kopułą - Alvernia Studios

76-79 04 2012 01Niełatwo się tu dostać. Adres nie figuruje w nawigacjach samochodowych. W okolicy próżno szukać drogowskazu, za to łatwo pomylić drogę i dojechać na parking pługosolarek. Nigdzie się nie reklamują. Nie zabiegają o popularność. A jednak są sławni.

Zapewne wielu kierowców przejeżdżających autostradą A4 obok miejscowości Nieporaz zastanawia się, co mieszczą kosmicznie wyglądające kopuły, stojące niemal przy samej drodze. Gdyby nawet postanowili to sprawdzić, niewiele się dowiedzą. Alwernia nie lubi niezapowiedzianych gości. Cały teren otoczono wysokim ogrodzeniem. Przyjazd autem skończy się zapewne przy bramie. Stacjonująca w budce przypominającej motocyklowy kask ochrona odeśle przybysza tam, skąd przyjechał.

Czytaj więcej...

Muzyczne skarby Szydłowca

SzydłowiecMuzyka ludowa przez długie lata była nam pokazywana na siłę, jako wygodniejsza dla ustroju niż twórczość rockowa czy poezja śpiewana. Dziś ludowość zaczyna wracać do łask, a jej bogactwo warto docenić i zachować dla potomnych. Temu służy Muzeum Ludowych Instrumentów w Szydłowcu.

Szydłowiec to dziś 12-tysięczne miasto w południowej części Mazowsza, mniej więcej w połowie drogi między Radomiem a Kielcami. Życie płynie tu spokojnie. Dla niektórych zbyt spokojnie. Prawie każdy ma tu kogoś za granicą. Wyjechali, ale wcześniej wpisali się w urzędzie pracy jako bezrobotni. Efektem jest niemal 40 % bezrobocie, za to na ulicach można zobaczyć dobre samochody na zagranicznych rejestracjach.
Miasto miało burzliwą historię. We wrześniu 1939 roku zamieszkiwało je 10358 mieszkańców, z czego prawie 5000 Żydów. Wojnę przetrwało 3000 osób i zaledwie 100 Żydów. Resztę wywieziono do Treblinki. Miasto zubożało, wyludniło się i kulturalnie podupadło. Jednym z przemyślanych pomysłów ówczesnych władz na niesienie kaganka oświaty była adaptacja wnętrz dawnej siedziby magnackiej na Muzeum Ludowych Instrumentów.

Czytaj więcej...