HFM

artykulylista3

 

GoldenEar SuperSub X

24 29 112017 001
Działająca od 2010 roku amerykańska firma GoldenEar Technology z pozoru jest zbyt młoda, by legitymować się szlacheckim rodowodem. Jednak jej założyciele, Sandy Gross i Don Givogue, dysponowali już wcześniej kilkudziesięcioletnim doświadczeniem, zdobytym w takich firmach, jak Polk Audio i Definitive Technology. A to wszystko zmienia.

Po siedmiu latach od powstania GoldenEar może zawstydzić bogactwem katalogu wielu producentów z dłuższym stażem. W ofercie znajdziemy kilkanaście modeli podłogówek, monitorów, głośników centralnych i efektowych, a także dwa soundbary oraz pięć subwooferów. Żadna z powyższych konstrukcji nie jest zwykłą skrzynką z przetwornikami. Choć nazwa firmy może sugerować swobodne podejście do praw fizyki, preferowanie marketingu i gładkie gadki sprzedawców, to za wszystkimi projektami GoldenEar stoją dopracowane rozwiązania, okraszone licznymi patentami.

Velodyne Wi-Q 12

2427092016 003


W 1983 roku szczytem audiofilizmu nad Wisłą była duża wieża Technicsa kupiona za potworne pieniądze w peweksie. Podobne atrakcje były dostępne jedynie dla garstki uprzywilejowanych. Przeciętni zjadacze pasztetowej na kartki staczali ciężkie boje pod salonami RTV, do których „rzucali” licencyjne kaseciaki Grundiga. Kino domowe kojarzyło się ze slajdami wyświetlanymi na prześcieradle, a najmajętniejsi wielbiciele ruchomych obrazów szpanowali kamerami na taśmy 8-milimetrowe oraz pancernymi projektorami Ruś. Nieliczne jeszcze magnetowidy VHS kosztowały oczy z głowy, ważyły ponad 20 kilo i spalały tonę koksu na godzinę, a o płytach DVD nikomu się nawet nie śniło.

W tymże 1983 roku niejaki David Hall założył w Kalifornii firmę Velodyne Acoustics, specjalizującą się w produkcji subwooferów. Wariat czy wizjoner, zastanawiali się wszyscy, ale czas pokazał, że w tym szaleństwie jest metoda.
Obecnie w katalogu amerykańskiej firmy znajdziemy kilkadziesiąt modeli wolnostojących oraz przeznaczonych do zabudowy, od maluchów za 2 tysiące z groszami po 15-krotnie droższe potwory. Testowany dziś Wi-Q 12 należy do elitarnej grupy bezprzewodowców z kartą wi-fi. A to nie jedyna atrakcja, jaka czeka na szczęśliwego nabywcę.

 


 

Velodyne CHT-10Q

74-76 01 2011 01Testowanie subwooferów to chyba najbardziej hardkorowy temat na opis sprzętu grającego. No bo czym tu się podniecać? Basem? Albo jest, albo go nie ma.

Może być tłusty albo chudy, kontrolowany, rozlazły, bułowaty albo zwinny. Można jeszcze dodać trochę audiofilskiej poezji, ale i tak temat dałoby się zamknąć w pięciu zdaniach. Jednak nie tym razem.
Niewielu producentów hi-fi zasługuje na miano „legendarnych”, ale Velodyne na pewno do tego grona się zalicza. To tym bardziej zaskakujące, że korzenie amerykańskiej wytwórni sięgają raptem 1983 roku. Przy B&W, Denonie czy Yamasze to nieledwie przedszkolak.

Velodyne Impact 10

62-63 01 2012 01Niewiele jest w audiofilskim świecie firm, które można zaliczyć do autorytetów w swojej dziedzinie. Do ich grona bez wątpienia należy Velodyne.

Założona w 1983 roku w słonecznej Kalifornii przez Davida Halla, od początku nastawiła się na produkcję subwooferów. Mało zorientowanym czytelnikom podpowiem, że działo się to w czasach, kiedy szczytem techniki był magnetowid VHS, a o kinie domowym nikomu się nie śniło. Tylko dzięki uporowi i determinacji założyciela Velodyne przetrwała chude lata, a gdy płyta DVD ruszyła na podbój świata, firma zyskała opinię eksperta. I tak zostało do dziś.