Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Bose Solo TV

24-25 10 2012 01W powszechnie pokutującej opinii produkty Bose są adresowane do majętnych snobów, którzy wyżej cenią wygląd sprzętu niż jego walory brzmieniowe.

Z pierwszą częścią powyższego twierdzenia nie sposób się nie zgodzić; w końcu urządzenia z Framingham w stanie Massachusetts do tanich nie należą.

Natomiast co się tyczy walorów brzmieniowych, to idą one w parze z urodą lifestylowych zestawów. Wystarczy kilkunastominutowy seans, by wątpliwości pierzchły. Z tym większym zaskoczeniem przyjąłem pojawienie się w ofercie pokaźnego ustrojstwa kosztującego zaledwie 1700 zł. Jak na tę firmę – to prawie darmo. Czyżby urządzenia dra Amara Bose miały trafić pod strzechy?

Budowa
Bose Solo TV to nic innego jak dodatkowy głośnik do telewizora. „E, też mi rewelacja” powiecie i… nie będziecie mieli racji.
Nowe urządzenie Bose na pierwszy rzut oka przypomina spory odtwarzacz CD, tyle że pozbawiony wyświetlacza. Wrażenie potęguje zestaw analogowych i cyfrowych złącz na tylnej ściance, a jedyny niepokój może budzić para otworów w kształcie rur wydechowych. Są to tunele rezonansowe, a ich specjalne wyprofilowanie miało na celu wyeliminowanie podbarwień niskich tonów.
Za łukowato wygiętym frontem znajdują się cztery głośniki w systemie Line Array. Rozwiązanie wywodzi się z nagłośnienia profesjonalnego i polega na umieszczeniu blisko siebie, w jednej linii, kilku przetworników, które dzięki szerokiemu kątowi promieniowania (do 120 stopni) powinny dokładne pokryć nagłaśniany obszar. Dodatkową korzyścią takiego układu jest mniejszy spadek głośności w miarę oddalania się od źródła dźwięków. Prawidłowo zbudowany i skonfigurowany zestaw LA, dzięki szerokiemu i równomiernemu pokryciu „obsługiwanego” obszaru, zapewnia dobre brzmienie we wszystkich miejscach pomieszczenia. Istotną wadą systemu jest wąski kąt promieniowania w pionie, oscylujący w okolicach 15 stopni. Aby temu zapobiec, w instalacjach estradowych poszczególne moduły stawia się na sobie, przez co ich zasięg w płaszczyźnie wertykalnej zostaje zwiększony. W przypadku profesjonalnych instalacji moduły głośnikowe składają się z wielu przetworników nisko-, średnio- i wysokotonowych umieszczonych na różnych płaszczyznach, zaś ich budowa jest na tyle skomplikowana, że systemy estradowe oparte na rozwiązaniu Line Array produkuje tylko kilkanaście firm w świecie, m.in. JBL. W porównaniu z nimi głośnik Solo TV to amatorskie wprawki domorosłego wirtuoza lutownicy, ale podjęcie tego tematu przez dra Amara Bose świadczy o nowatorskim podejściu do zagadnienia. Mógł przecież zrobić zwykły głośnik centralny i też byłoby dobrze.
W środkowej części obudowy znalazło się kilka modułów elektronicznych z zasilaczem, wzmacniaczem oraz przetwornikiem c/a. Bose Solo TV wyposażono jedynie w dekoder Dolby Digital, co dziwi o tyle, że sporo płyt Blu-ray jest nagranych w dts-HD.
Na tylnej ściance ulokowano wszystkie gniazda niezbędne do podłączenia Solo, a wiele ich tam nie ma: analogowe RCA, koaksjalne i optyczne wejście cyfrowe oraz gniazdo zasilające (widoczne na zdjęciu złącze USB służy tylko do celów serwisowych). W rezultacie do Solo TV można podłączyć każde urządzenie AV dysponujące stosownymi wyjściami, czyli dowolny odtwarzacz DVD/Blu-ray lub telewizor. Możliwości przełączania pomiędzy nimi nie przewidziano.
Dołączony pilot jest tak prosty, że prostszy być nie może. Włącznik i regulacja głośności z przyciskiem „mute” to wszystko, ale niepoprawni wielbiciele gadżetów mogą do Solo dokupić systemowy sterownik Bose. Nie wiem tylko, po co.

24-25 10 2012 02     24-25 10 2012 03

Konfiguracja
Podłączenie dowolnego urządzenia do Solo TV będzie dziecinnie proste i nie ma co się nad tą kwestią rozwodzić. Na uwagę zasługuje natomiast sposób ustawienia głośnika.
Wąski kąt promieniowania pionowego sprawia, że urządzenie najlepiej jest umieścić dokładnie na wysokości uszu słuchaczy. Kiedy wstajemy z kanapy, odbiór na tyle się pogarsza, że nie ma co kombinować z niskimi stolikami.
Wzmocniona wewnętrznym ożebrowaniem pokrywa jest niezwykle sztywna. Producent zapewnia, że Solo TV bez uszczerbku na zdrowiu zniesie ciężar 18 kg, dlatego zaleca ustawienie telewizora bezpośrednio na głośniku, chyba że jego podstawa będzie wystawała poza obrys obudowy. Wtedy ekran można powiesić bądź przestawić Solo na osobną półkę, należy jednak pamiętać o zachowaniu odpowiedniej wysokości oraz odsunięciu go od tylnej ściany pomieszczenia co najmniej o pół metra.

Reklama

Wrażenia odsłuchowe
Do Solo TV podchodziłem z dużą dozą nonszalancji. Przeżyłem miłe zaskoczenie.
Wbrew obawom urządzenie oferuje całkiem przyzwoitą stereofonię. Nie jest to poziom rozstawionych szeroko kolumn, ale z odróżnieniem prawego i lewego kanału nie było problemu. Dzięki systemowi LA miejsce najlepszego odsłuchu było na tyle szerokie, że spokojnie pomieściłoby trzy osoby. Pozostali może nie dostrzegą wszystkich niuansów, ale docenią poprawę dotychczasowego brzmienia telewizora. W porównaniu z montowanymi w nim głośnikami Bose Solo TV prezentuje poziom iście high-endowy. Jest jak Krell przy komunijnym jamniku czy Avalony przy Altusach.
Czyste i plastyczne brzmienie już od pierwszych chwil rozwiało wątpliwości dotyczące przydatności tego urządzenia. Choć mówimy o punktowym źródle dźwięku, w brzmieniu nie brakowało powietrza. Przejrzyste wysokie tony, czytelne dialogi i swoista energia bijąca z nagrań dawały przyjemność ze słuchania. Nic nie było sztucznie wyeksponowane ani podrasowane. Również w zakresie basu Solo TV nie stara się być czymś, czym nie jest. Zamiast dudnienia otrzymujemy krótki, konturowy bas. Wprawdzie w ekspresyjnych scenach filmów wojennych brakuje solidnego walnięcia, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by, dysponując odtwarzaczem z wyjściem 5.1, zaopatrzyć się w subwoofer, choćby najtańszy Velodyne, który jest wyposażony w pilot. Razem stworzą brzmienie w tej cenie nie do pobicia.

Konkluzja
Jeżeli z jakichś względów nie możecie sobie pozwolić na instalację wielokanałową ani nawet na przyzwoity zestaw stereo podłączony do ekranu, Bose będzie jedynym sposobem na uratowanie pieniędzy wydanych na nowoczesny telewizor z marnymi głośniczkami. Zważywszy na cenę i skuteczność działania Solo TV, wcale się nie zdziwię, gdy faktycznie trafi do każdej wsi i przysiółka. C.b.d.o.

24-25 10 2012 T

Autor: Mariusz Zwoliński
Źródło: HFiM 10/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF