HFM

artykulyskrot3

Perfect - XXX

94-95 02 2011 perfect

EMI 2010

Interpretacja: k2
Realizacja: k3

Porównując jubileuszową płytę Perfectu z wcześniejszymi dokonaniami grupy, trudno nie wejść w rolę konserwatysty, powtarzającego że „kiedyś to było lepiej”. Ani bowiem dzisiejszy zespół, ani jego utwory nie przypominają tych sprzed 30 lat, kiedy to Perfect znajdował się na rockowym Olimpie w Polsce. Na „XXX” grupa nie prezentuje już hymnów i pokoleniowych manifestów, jak za czasów Hołdysa, tylko proste piosenki w stylu Bryana Adamsa i Bon Jovi, napisane zgodnie z preferencjami stacji radiowych.
Średnie i szybkie tempa, brzmienia gitar niezbyt ostre dla ucha przypadkowego słuchacza, proste refreny do podśpiewywania. Rzadko coś tu skłania do refleksji, a mało która kompozycja wymyka się schematowi dwóch zwrotek i trzech refrenów („Miętowy smak dobrych dni”) lub sprawnie go realizuje (dynamiczna „Wyżej”). Tych parę lepszych fragmentów oraz wysokiej próby partie gitarowe to jednak za mało, by chcieć poświęcić więcej czasu wydawnictwu Markowskiego i spółki.
Zapewne nie sposób dorównać legendzie Perfectu lat 80. Ale zestawienie najnowszej płyty formacji z tymi z lat 90. też wypada na korzyść starszych. Na najnowszym albumie nie znajdziemy przeboju na miarę „Kołysanki dla nieznajomej” czy „Niepokonanych”, a słowa „trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść” będą przychodzić na myśl w czasie słuchania „XXX” nie raz.

Autor: Bartosz Szurik
Źródło: HFiM 02/2011

Pobierz ten artykuł jako PDF