Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Accuphase A-200

70-74 11 2012 0140. rocznicę urodzin Accuphase uczcił monoblokami A-200. To najnowsza propozycja wzmacniacza mocy do systemu referencyjnego, w skład którego wchodzą jeszcze dzielony odtwarzacz DP-900/DC-901 oraz przedwzmacniacz liniowy C-3800 (recenzja: „HFiM 9/2012”).

Budowa
Accuphase A-200 to duże rasowe monobloki. Każdy ma wielkość, stojącej niżej w hierarchii, stereofonicznej końcówki A-65 („HFiM 9/2012”). Przednią ściankę wykonano z grubego płata aluminium w firmowym złotym kolorze. Dużą część jej powierzchni zakrywa płytka z przydymionego akrylu, pod którą znalazły się wyświetlacze.
Czerwona matryca informuje o rzeczywistej mocy oddawanej przez monoblok. Poniżej znajduje się belka LED-ów wskazujących poziom sygnału w dB, przy czym 0 dB oznacza 100 W/8 Ω. Nad wskaźnikami widnieje podświetlane na zielono logo producenta. Po jego obu stronach umieszczono niewielkie czerwone diody informujące o ustawieniu wyświetlacza (czas wyświetlania mocy maksymalnej: 1 sekunda lub trwały) oraz wybranym rodzaju wejścia (RCA lub XLR).


Niżej mamy odchylaną klapkę, która zakrywa obrotowe przełączniki trybu pracy wyświetlacza (liczbowy, wyskalowany w watach lub graficzny w dB) i wzmocnienia (MAX, -3 dB, -6 dB i -12 dB). Pomiędzy pokrętłami ulokowano włącznik główny, przyciski określające dokładność wyświetlacza (10, 100 i 1000 W), aktualny tryb wyświetlania mocy maksymalnej (hold time) oraz wybór wejścia sygnału.
Po skonfigurowaniu parametrów pracy i zamknięciu klapki użytkownik obsługuje jedynie włącznik główny. Podobnie jak w A-65, nie przewidziano trybu stand-by. Na froncie znajdują się masywne uchwyty, przydatne przy przenoszeniu wzmacniacza.
Na tylnej ściance zamontowano jeszcze wielkie podwójne zaciski głośnikowe, które przyjmują widełki i banany oraz ułatwiają podłączenie w bi-wiringu. Zdublowano także złącza RCA i XLR, przy czym drugie pary są wyjściami. Można przez nie wysłać sygnał do drugiego monobloku i w ten wygodny sposób zrealizować konfigurację bi-ampingu.
Komplet gniazd uzupełnia zasilające IEC oraz przełącznik trybu pracy, gdzie „Normal” oznacza konfigurację standardową (w tym podwójne okablowanie głośników), zaś „Bridge” użycie drugiego monobloku na kanał.

Wnętrze
Wnętrze to klasa i klasyka Accuphase’a. Dużą jego część zajmuje ogromny wielosekcyjny transformator toroidalny, zamknięty w puszce sygnowanej logo Accuphase’a. Został zamontowany na specjalnej platformie. Izoluje ona obudowę od jego drgań, a także wydziela kanał na przewody biegnące do poszczególnych sekcji wzmacniacza. Przed trafem umieszczono dwa wielkie kondensatory o łącznej pojemności 200000 µF. Uwagę zwraca skręcane mocowanie kabli oraz ich poprowadzenie w trzech wiązkach – nieduża średnica każdego z przewodów ułatwia ułożenie ich równolegle, a to z kolei zmniejsza opór połączenia.
Za przednią ścianką znalazły się układy wyświetlacza; za tylną – wejścia i wyjścia. Rozbudowany układ zabezpieczeń prądowych i przeciwzwarciowych zawiera m.in. wyjątkowo dużą cewkę (dławik) z grubego miedzianego drutu o przekroju prostokątnym.
Płytki końcówek mocy przymocowano do masywnych radiatorów stanowiących jednocześnie boczne ścianki obudowy. W każdym kanale pracuje 10 komplementarnych par tranzystorów MOS-FET Toshiba 2SK3497 i 2SJ618. Działają one w czterech blokach połączonych równolegle. W efekcie uzyskuje się 100 W/8 Ω, podwojenie mocy wraz z każdym dwukrotnym spadkiem obciążenia oraz stabilną pracę nawet z obciążeniem 1 Ω. Do tego kosmiczny współczynnik tłumienia osiągający wartość 1000! Zniekształcenia THD wg deklaracji producenta nie przekraczają 0,02 %. Prąd ze stopni końcowych jest przesyłany do zacisków głośnikowych miedzianymi szynami. Wzmacniacz pracuje w klasie A i bez trudu ogrzeje pomieszczenie odsłuchowe.

70-74 11 2012 02     70-74 11 2012 03

Konfiguracja
O wyjątkowym znaczeniu monobloków oraz nadziejach wiązanych z ich pojawieniem się w ofercie Accuphase’a może świadczyć oprawa, w jakiej dotarły do recenzji. Polski dystrybutor marki przywiózł ze sobą cztery wielkie kartony. W dwóch znajdowały się monobloki A-200. W dwóch kolejnych – odtwarzacz DP-700 oraz przedwzmacniacz C-2810. Powstał firmowy system, którego łączna wartość sięgnęła 333000 zł. I to nie koniec, ponieważ tydzień później dojechał referencyjny przedwzmacniacz C-3800, kosztujący 119000 zł.
Wśród urządzeń użytych do porównań znalazły się: odtwarzacz Audio Research CD-7, gramofon Garrard 401 z ramieniem SME312 i przetwornikiem MC Audiotechnica AT33PTG/2, współpracujący ze stopniem korekcyjnym Amplifikator Pre-Gramofonowy z zasilaniem akumulatorowym oraz zbalansowany przedwzmacniacz Zagra Kulesza. A-200 sterowały podłogowymi kolumnami ATC SCM-35 i monitorami Dynaudio Confidence C-1 Signature, ustawionymi na firmowych podstawkach. Do połączeń wykorzystałem interkonekty RCA Fadel Coherence One IC, głośnikowy Fadel Coherence One SC i zasilające Fadele Coherence One PC wraz z listą Hot Line Coherence. W części testu dodatkowo użyłem zbalansowanych łączówek Fadel Aeroflex Plus i Cordial.
System był ustawiony na stolikach StandArt STO oraz SSP. Całość grała w pomieszczeniu o powierzchni 16 m2 o przyjaznej akustyce.
Wzmacniacze mocno się nagrzewają, więc warto im zapewnić dobrą wentylację. Tym bardziej, że pełnię możliwości brzmieniowych osiągają po minimum godzinie od włączenia. Dystrybutor sugerował nawet pozostawianie ich pod prądem przez cały czas. Nie wiem tylko, czy wytrzyma to domowy budżet (każdy kanał w spoczynku pobiera około 300 W) oraz lodowce Arktyki. Decyzję podejmijcie Państwo sami.
Jeszcze jedna uwaga. Nauczony przykładem A-65, spędziłem kilkadziesiąt minut, porównując różne tryby wzmocnienia. I podobnie jak wtedy, zdecydowałem się obniżyć je o 3 dB. Po co? Żeby było tak, jak przeczytacie poniżej.

70-74 11 2012 04     70-74 11 2012 05     70-74 11 2012 06

Wrażenia odsłuchowe
Mój toller Papay nie odróżnia dni tygodnia i nawet w niedzielę wyciągnął mnie na wczesnoporanny spacer. Po powrocie, nie budząc pozostałych domowników, zasiadłem przed systemem z kubkiem gorącej kawy i nastawiłem koncerty skrzypcowe Vivaldiego w wykonaniu Rachel Podger. Słuchałem cichutko, skala przedwzmacniacza wyświetlała -70 dB, a do moich uszu wyraźnie docierał każdy szczegół muzyki i wykonania. To jedna z cech odróżniających A-200 od niektórych mocnych końcówek mocy, które do pokazania swej klasy wymagają mocnego podkręcenia, a przy cichym brzmią jak kuchenne radyjka. Tymczasem Accuphase już od początku skali głośności potrafi wciągnąć w muzykę. Niska głośność decydowała jedynie o tym, że dźwięk był delikatniejszy i zwiewniejszy, ale pełnopasmowy. Przed śniadaniem zdążyłem jeszcze posłuchać „Grand Piano” Włodka Pawlika. Również to brzmienie było czytelne i akustyczne. Pozwalało docenić kunszt wykonawcy oraz wysiłek i doświadczenie realizatorów nagrania.
Głośne słuchanie wygrzanych monobloków Accuphase’a to wzniesienie się na nieosiągalny dla mnie dotychczas poziom dynamiki i kontroli dźwięku. Atmosfera koncertu Adele z Royal Albert Hall, mimo braku obrazu (znam go również w wersji DVD), została przekazana idealnie. Zdumiewające poczucie realizmu, namacalnej obecności bohaterów, emocje odzwierciedlone w niuansach intonacji, uśmiech odwzorowany w modelowaniu oddechu i słów, łzy wzruszenia wpływające na drżenie głosu – wszystko to odczuwałem uszami.
Prince z płyty „3121” rozkłada na łopatki wiele systemów. Bez ścisłego nadążania za jej funkowym rytmem, bez rozbicia ściany dźwięku na plany oraz wątki szybko zaczyna drażnić i męczyć. Monobloki Accuphase’a zrobiły tutaj świetną robotę. Wycisnęły z ATC takie zapasy rozdzielczości, dynamiki i kontroli, że utwory odzyskały czwarty wymiar. To coś, co porządkuje muzykę, nadaje jej wykonawczy i realizatorski sens.
A-200 są jak katalizator umożliwiający i przyspieszający w warunkach domowych pełną interakcję słuchacza i muzyki. Odsłuch skłania do wgłębiania się w niuanse brzmienia na poziomie mikro, w wybrzmienia otaczające poszczególne tony i oddzielające je ułamki ciszy. Pokazują to jak mistrz w swojej dziedzinie, zwracający uwagę ucznia na detale będące w rzeczywistości istotą rzeczy, kluczem do zrozumienia i punktem wyjścia do poznania całości. Podobny efekt powtórzył się na płycie „Agaetis byriun” Sigur Ros. Muzyka otwiera się przed słuchaczem. Ukazuje szczegóły; łączy je w całość. Z mozaiki dźwięków powstaje iście mistyczny krajobraz składający się z monotonnego odległego tła tworzonego przez ścianę gitarowych riffów, pokrytych syntezatorowym brudem, doświetlanych dźwięcznymi smyczkami, momentami raniony histerycznym wokalem w egzotycznym języku. W kulminacjach emocje sięgają zenitu. To już muzyczny odlot, w którym rozświetlone ścieżki wskaźników A-200 na ułamek sekundy zamierają w bezruchu. Dźwięki wprost wlewają się w mózg, ale monobloki ani na moment nie tracą nad nimi kontroli. Pojawiające się nagle płynne i melodyjne akordy fortepianu, niczym kontrapunkt spokoju, skutecznie obezwładniają i uzależniają od takiego przedstawiania muzyki.
Próbowałem odpocząć przy „Broken China” nieodżałowanego Richarda Wrighta. Materiał zrealizowano w systemie QSound. Zabawa z fazą powoduje pojawianie się dźwięków w zaskakujących miejscach – pod sufitem, z boku czy daleko z przodu. Trudno mówić o scenie; raczej o przestrzeni odsłuchowej. Wyraźnie słychać łączenia spektakularnych efektów z dźwiękami „prawdziwymi”, czyli nakładającymi się jako uporządkowana scena stereofoniczna, ze zogniskowanymi źródłami pozornymi. A-200 zdają się dowolnie kształtować przestrzeń i scenę, a przy tym konsekwentnie zapewniają komfort odsłuchu materiału jako całości.
W czasie testu wykorzystywałem A-200 bez litości. Grały nawet w trakcie oglądania filmów. Z jednakową klasą radziły sobie z subtelnościami i polifonią, złożonością symfoniki, dynamiką koncertów, uderzeniami popowego basu i łoskotem rockowych gitar. Takie wyzwania nie robią na nich wrażenia. Trudno sobie wyobrazić sytuację czy konfigurację, w której mogłyby zawieść. Świetnie różnicują źródła, napędzają najtrudniejsze kolumny, co jest w końcu esencją ich funkcji. Dostarczają klarowne, dynamiczne i pozbawione ograniczeń brzmienie najwyższej klasy, niezależnie od poziomu cenowego. To A-200 stają się wyzwaniem dla właściciela. W oparciu o nie można dowolnie rozbudować system i wznieść się w stratosferę hi-endu i kosmos cen.

70-74 11 2012 07     70-74 11 2012 08

Konkluzja
Accuphase A-200 to uniwersalne monobloki. Chciałoby się powiedzieć, że grają pięknie, ale to sugeruje powierzchowność. Że grają potężnie, ale to sugeruje gruboskórność i bezwzględność. A-200 grają prawdziwie. Przenoszą system na wyższy poziom rozumienia muzyki. Pompują do kolumn jej koloryt, natężenia, echa i oddechy. Dawno nie czułem się tak otoczony dźwiękiem. Dawno nie czułem tak wyraźnie jego tętna…

70-74 11 2012 T

Autor: Paweł Gołębiewski
Źródło: HFiM 11/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF