Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Usher Dancer Mini-X Diamond

usher hfm072014001Założyciel i główny projektant Ushera, Tsai Lien-Shui, twierdzi, że da się podzespoły znane z produktów high-endowych stosować w konstrukcjach wycenianych na tyle rozsądnie, aby mogli się nimi cieszyć zwykli zjadacze chleba. Ta idea przyświeca mu od 1972 roku, kiedy to w niewielkim warsztacie tworzył podwaliny swojej firmy.

Już pierwsze produkty Ushera, jakie trafiły do Europy, wyróżniały się solidnym wykonaniem i niebanalnymi rozwiązaniami. Seria Dancer Mini z pewnością wpisuje się w ten kierunek. Mini-X to najnowszy model w linii i chyba jedyny, do którego tak naprawdę pasuje dopisek „mini”. Mini-One i Mini-Two to już słusznej wielkości i masy podłogówki. Teraz, po premierze monitorów, seria jest kompletna.

Budowa
Rzut oka na Mini-X wystarczy, by stwierdzić, że mamy do czynienia z produktem z górnej półki. Masa monitorów oraz bardzo wysoka jakość wykonania sugerują adekwatną cenę. Wzornictwo jest stonowane, bez fajerwerków, ale widać tu klasę i dbałość o detale. Połączenie fortepianowej czerni frontów z pięknym fornirem (do wyboru: orzech włoski albo złota brzoza), a do tego charakterystyczny, zwężający się do tyłu kształt skrzynek, tworzą udaną całość.  Obłości obudowy to nie tylko trik wizualny – mają też na celu redukcję fal stojących. Mini-X ważą niemało – 15,5 kg. Poza masą przetworników za ich ciężar odpowiadają grube ścianki. Wszystkie mają po 2,5 cm, a front w najgrubszym miejscu – aż 5 cm. Dancer Mini-X to konstrukcja dwudrożna z bas-refleksem, którego wylot umieszczono w dolnej części obudowy. To autorski projekt pana Tsai Lien-Shui, który zamiast typowej rury zastosował rodzaj płaskiej rynny o wymiarach 1,5/ 15/14 cm (w/s/g). Usher to jedna z niewielu firm w branży, która sama wytwarza komponenty do produkcji. Koncepcja również jest w całości autorska, a wszystkie projekty są realizowane w Taichung na Tajwanie. Do niedawna flagowym, szeroko wykorzystywanym także w marketingu, materiałem na przetworniki wysokotonowe był beryl. Poza licznymi zaletami technicznymi ma on jedną wadę – słowo „beryl” z niczym się specjalnie nie kojarzy.


usher hfm072014002

Podwójne, złocone gniazda.


 

Co innego diament – ten budzi pozytywne emocje. Diamenty są drogie, piękne i pożądane przez kobiety. Przemysłowe podejście do tego materiału jest już bardziej przyziemne – chodzi o wyjątkową twardość, znajdującą zastosowanie w wielu dziedzinach. Nikt jednak nie podnieca się specjalnie nożem z diamentowym ostrzem. W przypadku Usherów głośniki wysokotonowe noszą oznaczenie DMD. Jest to skrót od „diamond – metal – diamond”. Aluminiowa kopułka o średnicy 32 mm jest obustronnie pokrywana niezwykle cienką powłoką węglową, co zapewnia jej nienaganną sztywność. Takie rozwiązanie jest znane i stosowane przez innych producentów. Zamiast opisu DMD, częściej czytamy o DLC (diamond – like – carbon). Powłoki typu DLC spotkamy chociażby na nośnikach DVD-R (oczywiście w innej strukturze rozmieszczenia atomów węgla). Głośnik średnio-niskotonowy w firmowej nomenklaturze nosi oznaczenie 8948A. W Dancerach występuje w wersji pozbawionej ekranowania (w ofercie skierowanej do innych producentów istnieje opcja z ekranem). Ma 17,5-cm średnicy i waży 2,6 kg, z czego na sam magnes przypada ponad 1 kg. Membranę wykonano ze spreparowanej celulozy, a całość jest osadzona w aluminiowym koszu. Rozwiązanie sprawdziło się wcześniej w monitorach Usher Be-718. Z tyłu obudowy uwagę przyciągają wysokiej jakości gniazda, umożliwiające bi-wiring i bi-amping. Umieszczono je na 8-mm płytce i wszystko, łącznie ze zworkami, pozłocono. We wnętrzu wzrok przyciąga zwrotnica. Zmontowano ją na dwóch płytkach drukowanych, które ulokowano po przeciwnych stronach obudowy. Komponenty są częściowo sygnowane przez Ushera.

usher hfm072014003


Diament i papier – zgrany duet.




Konfiguracja
W odsłuchach wykorzystałem następującą konfigurację: wzmacniacze McIntosh MA6300 i McIntosh MA6700, odtwarzacz CD Accuphase DP-78 i okablowanie DNM Reson.


usher hfm072014004


Usher Dancer Mini-X Diamond.

 

Wrażenia odsłuchowe
Pierwsze dźwięki Usherów mnie nie zachwyciły – grało sucho i bez głębi. Skrzynki były jednak nowe, więc zostawiłem je na kilka dni z zespołem Torda Gustavsena. Po rozgrzewce można było rozpocząć odsłuchy. Moją uwagę zwróciła przede wszystkim znakomita scena. Dancery jakby wyparowały, pozostawiając miłą dla ucha przestrzeń. Niezależnie, czy grała orkiestra symfoniczna, trio jazzowe czy inny ansambl, nie miałem problemów z usytuowaniem instrumentów w konkretnym miejscu. Słysząc, kto i gdzie gra, mogłem się zająć wyłapywaniem szczegółów. Mimowolnie zainteresowałem się górą pasma. Inżynierowie odwalili kawał dobrej roboty. To, co emituje kopułka DMD, jest dźwięczne i wiernie oddaje naturalne barwy instrumentów oraz niuanse artykulacji. Udało się osiągnąć kompromis pomiędzy miękkością a detalicznością brzmienia. Po przeciwnej stronie pasma niespodziankę sprawił głęboki, jak na zestawy podstawkowe, bas.

To dobra informacja dla osób, które z różnych powodów szukają monitorów zamiast kolumn podłogowych. Głęboki bas nie oznacza braku równowagi; jest go dokładnie tyle, ile potrzeba. Tworzy mocną, ale kulturalną podstawę. Średnica pasma pozwala docenić naturalne barwy instrumentów. Po kilku dniach analitycznego słuchania złapałem się na tym, że bardziej niż test głośników, zaczyna mnie interesować koncepcja realizacji poszczególnych płyt. Pamiętam, jak na początku mojej audiofilskiej drogi zachwycałem się nagraniami, które podsuwały detale pod nos. Wrażenie bywało elektryzujące, nierzadko wzmacniane możliwościami systemu. Tyle że ma to niewiele wspólnego z realnymi odczuciami w czasie koncertu. Prawdziwą wartość Usherów docenimy, kiedy do odtwarzacza włożymy płytę, której realizacja oddaje dystans normalnie dzielący nas od muzyków. Obcowanie z nagraniami, w których odczuwamy dzielącą nas od instrumentów odległość, daje daleko większą przyjemność niż wiwisekcja.


usher hfm072014005


Nietypowy kształt, ale stolarka na najwyższym poziomie.



Kręcenie nosem na estetykę realizacji wymaga sprzętu odpowiednio wysokiej klasy, a w Usherach przez cały czas była ona słyszalna. Cenię sobie konstrukcje, które nie kolorują muzyki, ale dostarczają ją tak, jak została nagrana. Uwaga praktyczna dotyczy apetytu modelu Mini-X Diamond na prąd. Wykorzystywany w pierwszej części testu McIntosh MA6300 nie zawsze był w stanie je wysterować. Dobrze grało w średnich zakresach głośności. Zbyt ciche słuchanie powodowało obcinanie skrajów pasma, a bardzo gęsta faktura orkiestry symfonicznej z dodatkiem organów (Poulenc, koncert g-moll na organy i orkiestrę), powodowała zamazywanie się dźwięku, zwłaszcza gdy potencjometr był odkręcony mocno w prawo.  Sytuację zdecydowanie poprawiła wymiana pieca na „prawdziwego” Maca MA6700. Niewielkie Ushery lubią dużo prądu i zamordyzm. Polecam to spostrzeżenie uwadze potencjalnych nabywców.

Konkluzja
Niebanalne rozwiązania, brak oszczędności na materiałach, połączone z ciekawym wzornictwem i bardzo wysoką jakością wykonania czynią z Usherów Mini-X Diamond propozycję zdecydowanie godną polecenia. Jak dotąd to najlepsze relatywnie niedrogie zestawy podstawkowe, jakich miałem przyjemność posłuchać.

t1Artur Rychlik
Źródło: HFM 07-08/2014

Pobierz ten artykuł jako PDF