Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Mozart, Mendelssohn, Dębski, Piazzolla - Trio Galant

83-84 06 2011 trioGalant

Agnieszka Makówka (mezzosopran)
Filip Wojciechowski (fortepian)
Dux 2002

Interpretacja: k4
Realizacja: k3

Omawiany tu album jest neutralnie zatytułowaną reedycją kompaktu sprzed kilku lat. „Three Angels for Charity” – tak brzmiała nazwa płyty wydanej przez Dux w 2002. Nagrania dokonano w tymże roku w auli jednego z berlińskich gimnazjów, w czasie koncertu na rzecz dzieci chorych w wyniku katastrofy w Czarnobylu.
Koncert miał formułę „gwiazda plus przyjaciele”. Gwiazda to trio założone przez pianistkę Justynę Galant, a zaproszeni do wspólnego występu przyjaciele to śpiewaczka Agnieszka Makówka i pianista klasyczno-jazzowy Filip Wojciechowski.
Eklektyczny program koncertu odzwierciedla rozrzut zainteresowań artystycznych wykonawców. Znajdziemy tu i fragment tria KV 254 Mozarta, i triowe transkrypcje „Pieśni bez słów” Mendelssohna. Są aranżacje przebojów Piazzolli, kompozycje Krzesimira Dębskiego i Filipa Wojciechowskiego, nie mówiąc o standardzie Dave’a Brubecka i czterech pieśniach Chopina. A na bis... „Oczy czarne” w wersji tanga na trio. Słowem: 53 minuty muzyki ładnej i przyjemnej, ale, szczerze mówiąc, od czapy, bo co w tym zestawie robią pieśni Chopina, skądinąd bardzo dobrze, intonacyjnie i aktorsko zaśpiewane przez Makówkę? Interpretacje klasyki brzmią bez zarzutu, ale i bez rewelacji. Dopiero pojawienie się Wojciechowskiego wnosi trochę ognia, a impreza rozkręca się na dobre w „Take Five” i „Oczach czarnych”. Trochę szkoda, że temu pomysłowemu pianiście nie powierzono kierownictwa muzycznego całego koncertu. Oj, wtedy by się działo.

Autor: Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 06/2011

Pobierz ten artykuł jako PDF