Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Nils Okland Sigbjorn Apeland - Lysoen: hommage à Ole Bull

91-92 10 2011 nilsOkland

ECM 2011
Dystrybucja: Universal

Interpretacja: k4
Realizacja: k5

Lysoen – Wyspa Światła – to nazwa miejsca, w którym Ole Bull w 1873 roku zbudował swój niezwykły letni dom. To był jego mały raj na ziemi i tam spędził ostatnie lata życia. Przekształcił sporej wielkości działkę w baśniowe królestwo z kilometrami romantycznie wijących się ścieżek, ukrytymi wśród zarośli sadzawkami, egzotycznymi drzewami i krzewami posadzonymi wśród sosnowego lasu. W tym domu co roku odbywają się koncerty Bergen International Festival i także tu dwaj norwescy artyści postanowili oddać hołd swemu wielkiemu rodakowi, nagrywając płytę dla ECM-u.
Bull był niezwykle oddany ojczyźnie i w jego twórczości elementy ludowych melodii pojawiają się często. Repertuar wybrany na płytę podkreśla to patriotyczne zaangażowanie, eksponując także melancholijną duszę słynnego skrzypka. Słuchając tej muzyki, trudno nie wpaść w nastrój nostalgii, a czasem nawet smutku. I w tym momencie jej idea przestaje się podobać. Hołd Bullowi to przecież również pokazanie jego wirtuozerii, talentu improwizatorskiego i zmysłu aranżera. Nimi utorował sobie drogę na najsłynniejsze sceny świata. Tymczasem na krążku ECM-u tych cech nie znajdziemy. Są tylko surowy klimat północnej Europy, przejrzystość norweskich fiordów i czystość ośnieżonych lasów, wyrażone dźwiękami. I nawet jeśli brzmienie skrzypiec jest miękkie, soczyste i ciepłe, a fortepian (lub czasem harmonium) dopełnia całość wprost doskonale, to ten pomnik wydaje się niepełny i zbyt czarno-biały. Jeśli jednak ktoś szuka zadumy w audiofilskim wydaniu, ta płyta powinna mu się spodobać.

Autor: Maciej Łukasz Gołębiowski
Źródło: HFiM 10/2011

Pobierz ten artykuł jako PDF