Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Acoustic Signature Thunder

IMG 0042
"Acoustic signature" (ang.) to charakterystyka dźwięku wydawanego przez statek. Unikalny akustyczny podpis, jaki powstaje wskutek działania jego silników, śrub napędowych oraz opływania kadłuba przez wodę. To także nazwa niemieckiego producenta gramofonów.

Czy założyciel Acoustic Signature zdawał sobie sprawę ze znaczenia wybranej nazwy? Od gramofonów oczekujemy w końcu jak najmniejszej ingerencji w brzmienie nagrań. A może to celowa prowokacja? Dochodzenie przeprowadzimy w oparciu o materiał dowodowy w postaci modelu Thunder, drugiego od góry w ofercie Acoustic Signature.

 

 

 

 

IMG 0026

Maksymalnie skoncentrowane 46 kg.


Budowa

Gramofon
Aluminium. Dużo aluminium. Idealnie obrobionego, nieskazitelnego.
Podstawa to potężny walec o średnicy 34 cm i wysokości 7 cm. Górną krawędź sfazowano do średnicy talerza. Podobny zabieg zastosowano w samym talerzu. Również on został wytoczony z aluminiowego bloku. Ma grubość 5 cm i waży 15 kg. Obraca się na suchym łożysku "Tidorfolon", którego kulki wykonano z węglika wolframu, a gniazdo - ze stopu stali, wanadu i tytanu.
To znak firmowy Acoustic Signature. Rozwiązanie znajduje zastosowanie także w tańszych modelach firmy. Jego główne zalety to minimalny opór toczenia, takież rezonanse i szumy własne.
Dla redukcji drgań oraz zwiększenia masy, a co za tym idzie - bezwładności i równomierności obrotów, talerz został dociążony walcami o średnicy 2 cm, wykonanymi prawdopodobnie z brązu i umieszczonymi w ściśle dopasowanych otworach. Elementy, nazwane "Silencer", rozmieszczono w układzie dwóch pierścieni - 8 tworzy pierścień wewnętrzny, a 16 zewnętrzny. W celu podkreślenia ich obecności mata przykrywająca talerz ma odpowiednio rozmieszczone otwory, przez które je widać.
W Thunderze zastosowano napęd paskowy. Gumowy pasek o przekroju kwadratowym przekazuje moment obrotowy z silnika prądu stałego, zabudowanego w wolnostojącej kolumnie, nawiązującej wizualnie do nóg i podstawy ramienia. Wykonane z miękkiego tworzywa nóżki zapobiegają przesuwaniu się silnika i tłumią jego drgania.

IMG 0059

Przesuwana płyta utrzymująca podstawę ramienia pozwala na wybór ramion o długości do 12 cali.


Gramofon wyposażono w elektroniczny kontroler obrotów Alpha DIG. To zaawansowane rozwiązanie pozwala nie tylko wybrać prędkość obrotową (33 1/3 i 45 RPM), ale też gwarantuje stabilność obrotów (sprawdzone przy pomocy tarczy stroboskopowej) i umożliwia podłączenie trzech silników. Nad całością czuwają precyzyjny układ kwarcowy oraz elektronika wytwarzająca idealną sinusoidę 24 V. Kontroler jest wyposażony w zewnętrzny zasilacz, podobny do stosowanych w komputerach przenośnych.
Główna podstawa gramofonu opiera się na trzech aluminiowych walcach, delikatnie frezowanych w "plastry" i wyciętych w sposób pozwalający zachować proporcje powstałej bryły. Efekt wizualny obejmowania i spinania całości jest wyśmienity.
Każda z nóg ma regulowaną aluminiową stopkę. Dzięki trzem punktom podparcia da się idealnie wypoziomować napęd. U dołu podstawy znajdują się nagwintowane otwory do mocowania podłużnych płyt, będących elementami montażowymi podstaw ramion.
Thundera można wyposażyć w trzy takie elementy, dla ramion o długości 9 i 12 cali. Kolumna, na której zamontowano ramię, również aluminiowa, ma wysokość 9 cm.


IMG 0052

W akcji


Ramię
SME działa od 1946 roku, a od 1959 produkuje ramiona. Recenzowany gramofon uzbrojono w 9-calowy model SME-V. To jedno z najbardziej zaawansowanych technicznie ramion, jakie kiedykolwiek wyprodukowano. Belkę i zintegrowaną główkę wykonano ze stopu magnezu, materiału lekkiego i niezwykle sztywnego. Jej wnętrze pokryto substancją tłumiącą wibracje. Przeciwwagę zrobiono ze stopu wolframu. Jej złożona konstrukcja służy minimalizowaniu drgań tej części ramienia, m.in. poprzez obniżenie środka ciężkości.
W kardanowym zawieszeniu wykorzystano łożyska kulkowe ABEC-7. Jarzmo ramienia znajduje się na poziomie płyty, dzięki czemu ograniczono efekt kołysania dźwięku. Regulacje zrealizowano w sposób zapewniający precyzyjne ustawienie wkładki. Regulacja siły nacisku (VTF), nawet wykonywana bez użycia wagi, umożliwia dobranie tego parametru z dokładnością do 0,125 g.
W mechanizmie kompensacji siły znoszącej (antyskatingu) zastosowano układ nici i sprężyny, a pokrętło regulacji wyskalowano w odniesieniu do siły nacisku. Wykorzystano także układ opcjonalnego tłumienia olejowego drgań poprzecznych. Regulację geometrii (poziomego kąta odczytu) wkładki, umieszczonej w stałej pozycji w główce, wykonuje się poprzez przesunięcie całej podstawy ramienia. Jej dwuczęściowa budowa umożliwia także ustawienie odpowiedniego kąta VTA. Do jego określenia służą dwie poziome linie, nadrukowane na belce. Okablowanie wewnętrzne SME-V tworzą srebrne przewody licowe, a zewnętrzny przewód sygnałowy to Van den Hul M.C. D501 Silver Hybrid. W czasie obsługi ramię działa z wybitną precyzją i bez wątpienia stanowi bardzo ważny element tej konfiguracji..

 



IMG 0044

"Silencery" widoczne przez otwory w macie.


Konfiguracja
Gramofon został ustawiony przez dystrybutora. Sprawdziłem po swojemu i nie miałem żadnych zastrzeżeń.
Kontroler Alpha DIG ma trzy przyciski do załączenia zasilania (trwa to kilka sekund i jest sygnalizowane miganiem zielonej diody) oraz wyboru prędkości obrotowej. Naciśnięcie odpowiedniego z nich uruchamia silnik. Masa talerza powoduje, że moment jego rozruchu stanowi duże obciążenie dla silnika i warto delikatnie ręcznie wspomóc pierwszy obrót. Przedłuży to żywotność paska.
Na przedniej ściance kontrolera znajdują się żółte diody, migające w trakcie stabilizacji obrotów i palące się stale w czasie pracy z prędkością docelową.
W macie pokrywającej talerz wycięto otwory pasujące do Silencerów. Każde jej przesunięcie psuje efekt wizualny. Ustawienie maty we właściwej pozycji wiąże się, niestety, z dotykaniem jej palcami i pozostawianiem na niej odcisków. W sumie detal, który będzie przeszkadzał głównie pedantom, ale wygląda na to, że choć z niechęcią, jednak zaliczam się do tej grupy.
Więcej uwag nie mam, a wyżej wymienione są całkowicie subiektywne. Tak naprawdę obsługa Thundera, szczególnie z ramieniem SME-V, to czysta przyjemność.
Gramofon grał z wkładką Audiotechnica AT-OC9ML/2 (typ MC), stopniem korekcyjnym Amplifikator Pre-Gramofonowy z zasilaniem bateryjnym, wzmacniaczem Audio Research VSi60/KT120, przedwzmacniaczem liniowym Zagra, wzmacniaczem mocy McIntosh MC-252, kolumnami ATC SCM-35 i monitorami Epos Epic 10. Elementy łączyły przewody Fadel Coherence One (interkonekt RCA, głośnikowe oraz zasilające wraz z listwą Hot Line) oraz Fadel Aeroflex Plus (XLR).
System stał na stolikach StandArt STO i SSP i grał w pokoju o powierzchni około 36 m2.


IMG 0055

Gniazdo i oś suchego łożyska.



Wrażenia odsłuchowe
Nie dość, że nazwa firmy nawiązuje do dźwięku wytwarzanego przez płynący statek, to jeszcze gramofon nazwano Thunder (ang. grom). Ciekawe, kto wpadł na pomysł tych dwuznaczności. A są one oczywiste, bo sygnatura akustyczna Thundera nie istnieje. Gramofon jest absolutnie neutralny brzmieniowo. I to nadaje mu największą wartość, a jego brzmieniu znamiona audiofilskiego Graala.
Cisza w tle. Czarna głębia przestrzeni. W rozległym trójwymiarze pojawiają się kolejne dźwięki. Muzyka wypełnia pokój. Brzmienie jest naturalne i swobodne. To zasługa świetnej dynamiki, pozwalającej różnicować z jednej strony najdrobniejsze niuanse, a z drugiej - bez skrępowania oddawać zmiany natężenia dźwięku. Jego krystaliczna czystość, osiągnięta w konfiguracji z relatywnie niedrogą wkładką, świadczy o braku słyszalnych podbarwień i zniekształceń związanych z pracą napędu. Niemała w tym zasługa zasilania i układu stabilizacji obrotów. Szorstkość, podkreślanie sybilantów czy "skwierczenia" nie mają wstępu do tego spektaklu.
Barwa jest bliska neutralnej, z zaznaczeniem wytrawności, którą odczuwa się jako szlachetność i klasę. Ten dźwięk jednocześnie urzeka muzykalnością i szczegółowością. Dzieje się tak dużo i w takim porządku, że analizowanie poszczególnych aspektów, nie dość że trudne, to wydaje się zupełnie nie na miejscu. Dźwięk jest pełny i skończony. Muzyka otwiera się na słuchacza i odkrywa swe tajemnice.
Z czego wynika minimalne zakołysanie głosu wokalistki? Płyta gładka jak stół, obroty stabilne jak skała. To minimalny grymas, zmieniający na chwilę ułożenie ust. Słychać mnóstwo informacji, także w zakresie niskich tonów, a mimo to nie tworzą one informacyjnego szumu, tylko dopełniają przekaz. Utwory z kobiecymi wokalami brzmią gładko i czytelnie. Akustyczne dźwięki wybrzmiewają do ostatniej kropelki. Każde szarpnięcie struny gitary, pociągnięcie smyczka czy uderzenie klapki saksofonu są rozpoznawalne bez najmniejszego wysiłku. Spodziewamy się ich i one rzeczywiście są obecne w tych nagraniach.

IMG 0007

Moduł sterujący Alpha DIG i silnik.



Dzięki ponadprzeciętnej stereofonii doskonale jest oddana akustyka pomieszczeń, a precyzja rozlokowania wykonawców - iście high-endowa. Dźwięk odrywa się od kolumn, a muzyczne zdarzenia przekraczają szerokością rozstawienie głośników. Na płytach monofonicznych oba kanały grają idealnie równo, a muzyka, skupiona pomiędzy głośnikami, zachowuje wrażenie głębi. Po przedstawieniu publiczność nagradza wykonawców oklaskami. Też mam ochotę w ten sposób nagrodzić prezentację Thundera.
W klasyce idealnie odwzorowane są barwy i odcienie. W końcu muzycy nie wypadli sroce spod ogona; potrafią pięknie grać. Dzięki Acoustic Signature można to w pełni docenić. Kunszt wykonania, przekazane emocje, zgranie zespołu. To są już doznania artystyczne, daleko istotniejsze od niuansów sprzętowych, ale z drugiej strony, niemożliwe do przeniesienia w przestrzeń pokoju odsłuchowego bez brzmienia naprawdę najwyższej próby.
Niezależnie od repertuaru i okresu, z którego pochodzi tłoczenie, brzmienie pozostaje naturalnie przyswajalne. Albo to ja się rozsycham i tak chłonę dźwięk. Długo na taki czekałem.

IMG 0022

9 calowe SME-V.



Konkluzja
Mam dylemat. Kupić wycieczkę życia i zwiedzić egzotyczne miejsca tego świata, nim pochłonie je globalizacja, czy też codziennie podróżować w przestrzeniach kreowanych przez Thundera? Myślę, że każdy kto posłucha tego gramofonu, stanie przed podobnym dylematem.

2014-10-14 13 50 18-56-59 Hifi 04 14.pdf - Adobe Reader

 

 

 

 

 

 

 

 

 







 

 

 

 

 

 

 










Autor: Paweł Gołębiewski
Źródło: HFiM 04/2014

Pobierz ten artykuł jako PDF