28.11.2025
min czytania
Udostępnij
Rewolucyjny w formie wzmacniacz ze streamerem otworzył nowy rozdział w dziejach New Acoustic Dimension. Wyglądał świetnie, grał jeszcze lepiej, a system operacyjny BluOS sprawiał, że obsługa była czystą przyjemnością. Nowy trend kontynuował mniejszy i tańszy model C 700, zaprezentowany pod koniec roku 2021. Od tamtej pory świat hi-fi poszedł do przodu, więc C 700 musiał znaleźć następcę albo przejść modernizację. Szefowie Lenbrook Group, kanadyjskiego właściciela NAD-a, wybrali drugą opcję.
Przednia ścianka C 700 V2 pozostała identyczna jak w pierwszej wersji i nawet po kilku latach wygląda świeżo. Pozostawienie pokrętła potencjometru, a właściwie wielofunkcyjnego enkodera, było dobrym pomysłem, ponieważ znacznie wygodniej jest zmieniać głośność w ten sposób, niż szukać odpowiedniego ekranu w aplikacji. Za pomocą wspomnianego enkodera można też wstępnie skonfigurować wzmacniacz i obsługiwać odtwarzacz muzyki, choć akurat do tej ostatniej czynności lepiej sięgnąć po smartfon.
Display wyświetla okładki albumów, a poza tym przekazuje informacje na temat odtwarzanej muzyki. Wisienką na torcie jest możliwość ustawienia wskaźników wychyłowych i przyznam, że ich widok działa hipnotyzująco. W czasie wieczornych odsłuchów można zmniejszyć jasność ekranu, a nawet go wyłączyć.
Tylna ścianka C 700 V2 prezentuje się zaskakująco bogato. Maruderzy mogą narzekać na tylko jedno wejście liniowe, ale w miejsce drugiego, dostępnego w poprzedniej generacji, znalazło się wejście dla gramofonu z wkładką MM. To ukłon w stronę użytkowników, którzy nie chcą się rozstawać z kolekcją czarnych krążków po przejściu na cyfrową stronę mocy. Nie powinni też narzekać analogowi neofici, starający się rozsmakować w trzaskach starych nagrań, więc tę decyzję można uznać za słuszną. Listę gniazd analogowych zamykają wyjścia sub out mono oraz pre out do zewnętrznej końcówki mocy. Słuchawki można podłączyć bezprzewodowo – podobnie jak pierwsza wersja – C 700 – nowa zawiera dwukierunkowy Bluetooth z kodekiem aptX HD; tradycyjnego wyjścia jack nie przewidziano. Bluetooth da się też wykorzystać do przesyłania muzyki z urządzeń przenośnych, przy czym transmisja do i z urządzenia nie może się odbywać jednocześnie.
NAD C700 V2 obrodził w złącza cyfrowe. Poza obowiązkowymi wejściami koaksjalnym i optycznym znajdziemy HDMI e-ARC (wersja V2 dekoduje sygnały Dolby Digital) oraz port USB-A dla zewnętrznych nośników pamięci. Jako ciekawostkę dodam, że zdekodowany dźwięk wielokanałowy z NAD-a można transmitować bezprzewodowo do tylnych głośników efektowych i subwoofera, uzyskując w ten sposób konfigurację 4.1. Nie mam pojęcia, ilu użytkowników skorzysta z tej opcji, ale pochwalenie się w towarzystwie słuchaniem muzyki w wersji „quasi kwadro” winduje prestiż właściciela na sam szczyt audiofilskiej klasyfikacji.
W C 700 V2 zabrakło USB typu B, umożliwiającego podłączenie komputera, ale dzięki sieciowemu złączu LAN można korzystać z dysków sieciowych (NAS). Aha, niech nikogo nie zmyli brak antenek łączności bezprzewodowej. Ukryto je wewnątrz obudowy.
Ostatnim elementem odróżniającym wizualnie drugą generację C 700 od poprzedniej są bardzo dobre, szeroko rozstawione terminale głośnikowe. W oryginalnej wersji ich solidność była dyskusyjna. Teraz to zupełnie inna liga, niespotykana wśród większości wzmacniaczy w zbliżonej cenie i gabarytach. Do NAD-a można podłączyć nawet grube i sztywne kable, a paski gumy przyklejone do dna obudowy skutecznie zapobiegają przesuwaniu urządzenia po podłożu.
Obudowę wykonano z zamkniętego aluminiowego odlewu o przekroju zbliżonym do kwadratu, a boczne ścianki wyposażono w wewnętrzne radiatory. Spód to gruba płyta montażowa, natomiast od góry całość przykrywa plaster tworzywa sztucznego. Bezpośrednio pod nim znalazły się anteny łączności bezprzewodowej Bluetooth i Wi-Fi. Centralnie umieszczone i podświetlane różnymi kolorami logo NAD-a sygnalizuje fazy pracy urządzenia oraz przejście w stan czuwania.
Po uchyleniu pokrywy (uwaga na kabelki anten!) widać, że poszczególne moduły nie mają łatwego życia. Na szczęście przez cały czas pracy temperatura we wnętrzu jest monitorowana, a jej aktualną wartość łatwo odczytać w aplikacji. Gdyby po dłuższym intensywnym graniu wzmacniacz odmówił współpracy, dobrze będzie sprawdzić, czy to aby nie z powodu przegrzania. Jeśli tak, to po ostygnięciu wszystko wróci do normy.
NAD C 700 V2 ma architekturę piętrową. Na górnej płytce umieszczono przedwzmacniacz analogowy oraz całą sekcję cyfrową.
Wszystkie sygnały analogowe, także z wejścia phono, są konwertowane do postaci zerojedynkowej. To niezbędne, ponieważ wszelkie regulacje dźwięku odbywają się w domenie cyfrowej. Poza tym po wykupieniu licencji C 700 V2 będzie współpracował z systemem cyfrowej korekcji akustyki Dirac Live. W pierwszej wersji tej opcji zabrakło. W trudnych akustycznie warunkach, np. dużych salonach otwartych na inne pomieszczenia, może zdziałać cuda.
Konwersja do postaci analogowej następuje w nowoczesnym układzie ESS Sabre ES9028Q2M, zdolnym do pracy z sygnałami PCM do 32 bitów/384 kHz i DSD512. W pierwszej wersji C 700 montowano ES9010K2M o zbliżonych parametrach. Potencjał DAC-a wykracza poza możliwości wzmacniacza, które ze względu na system operacyjny BluOS ograniczono do 24 bitów/192 kHz. Być może to się zmieni po zapowiadanej od dawna aktualizacji, rozszerzającej funkcjonalność całego środowiska. C 700 V2 jest już na nią gotowy.
Nieopodal przetwornika c/a znalazły się moduły łączności bezprzewodowej amerykańskiej firmy Qualcomm. Natomiast największy układ scalony, zawierający system operacyjny BluOS i moduł streamera, zamontowano centralnie i przykryto własnym radiatorem.
Na dolne piętro przeniesiono zasilacz impulsowy, który obsługuje tylko sekcję cyfrowo-analogową. W C 700 V2 pracuje dwukanałowy moduł wzmacniający Hypex UcD102 V1 z własnym układem zasilania, lekko zmodyfikowany względem pierwowzoru (m.in. wymieniono w nim kondensatory). Pomimo niewielkich gabarytów układ Hypeksa dysponuje mocą 80 watów przy ośmiu i czterech omach na kanał, oczywiście w klasie D. Cyrkulację powietrza zapewniają wąskie szczeliny w dnie obudowy, ale wspomniane powyżej monitorowanie ciepłoty wnętrza nie jest chyba tylko dmuchaniem na zimne.
Zanim przejdę do szczegółów, istotna uwaga eksploatacyjna. Otóż jeśli ktoś miał wcześniej kontakt z jakimkolwiek urządzeniem z systemem BluOS i na tę okoliczność pobrał stosowną aplikację, musi ją usunąć z telefonu i zainstalować ponownie. Inaczej wzmacniacz nie zostanie przez nią zauważony, co może wywołać niepotrzebny atak paniki. Warto o tym pamiętać na przyszłość, gdy zamienicie C 700 V2 na inny sprzęt z tym systemem.
Skoro mamy to już za sobą, pora na konkrety. Na temat konfiguracji NAD-a nie ma sensu się rozwodzić. Urządzenie natychmiast dogadało się z domową siecią Wi-Fi, a polska wersja językowa systemu BluOS zdecydowanie ułatwia konfigurację i codzienną obsługę.
Po zainstalowaniu apki firmy Bluesound do C 700 V2 można podłączyć zewnętrzny nośnik pamięci z nagraniami, a wzmacniacz w kilkanaście sekund zindeksuje całą bibliotekę.
Wbudowany streamer obsługuje liczne – mniej i bardziej popularne – serwisy streamingowe (Tidal i Spotify z funkcją Connect) oraz radio internetowe. Czyli każdemu według potrzeb.
Dołączony w wyposażeniu pilot okazuje się zaskakująco poręczny, a co najważniejsze – dubluje tylko niektóre funkcje aplikacji, jak regulacja głośności i obsługa odtwarzacza muzyki. Choć wykonano go z plastiku, to walory wizualne poprawia aluminiowa nakładka. Gdyby jednak ktoś wolał korzystać tylko z aplikacji, to sterowanie głośnością będzie możliwe także za pomocą bocznych przycisków w smartfonie.
C 700 V2 nie szczędzi niespodzianek, a w kontekście gabarytów największą z nich jest brzmienie. Maluch NAD-a gra jak całkiem poważny, pełnowymiarowy sprzęt.
Dźwięk jest żywy, energetyczny, z głęboką, lecz nieprzesadzoną podstawą basową. Konstruktorzy postawili na rytmiczność i tempo, a nie na miodopłynną średnicę, rozpalającą zmysły dorastającej młodzieży. Stąd też preferowanym przez C 700 V2 repertuarem będą wszelkie odmiany muzyki rozrywkowej, im bardziej zakręconej, tym lepiej. Proste rockowe kawałki, owszem, zachęcały do przytupywania prawą stopą, natomiast bardziej skomplikowane aranżacje skłaniały do poświęcenia im większej uwagi i odkrywania sekretów poutykanych między bitami. Nie byłoby to możliwe bez odpowiedniej detaliczności całego pasma, a zwłaszcza jego góry. Wysokie tony okazały się wprost wyborne – czytelne, zróżnicowane, z ponadprzeciętną gradacją szczegółów. Czy były to połamane rytmy jazzowego tria, akustyczne gitary, czy też muzyka świata z dominującym udziałem perkusjonaliów, NAD dwoił się i troił, by niczego nie przeoczyć. Niuanse podawał na srebrnej tacy, a delikatna złotawa poświata otaczająca instrumenty podkreślała co smakowitsze kąski.
Detaliczność przełożyła się na budowę panoramy stereo i separację instrumentów. W realizacjach studyjnych scena lokowała się na linii łączącej głośniki i robiła mały krok w stronę słuchacza, natomiast nagrania koncertowe budowały głębię zamykającą się szerokim łukiem. W obu przypadkach skraje stereofonii swobodnie wykraczały na boki, poza fizyczne rozstawienie głośników. W połączeniu ze wspomnianą głębokością w nagraniach na żywo wywoływało to iście spektakularny efekt.
Prawdziwym tour de force małego NAD-a okazały się nagrania binauralne, realizowane z myślą o słuchawkach. Budowa sceny z wyraźną gradacją planów, wyczuwalną przestrzenią studiów nagraniowych i precyzyjnym umiejscowieniem źródeł pozornych zawiesiła poprzeczkę na poziomie nieosiągalnym dla niejednego konkurenta w zbliżonej cenie.
Jako że nie samą rozrywką audiofil żyje, możliwości C 700 V2 sprawdziłem także w klasyce. Miłośnicy piłowania skrzypiec i basetli docenią ilość miejsca wokół instrumentów. Większość dzieł muzyki klasycznej zarejestrowano w dużych salach koncertowych i obiektach sakralnych, więc wygenerowana panorama stereo może skłonić użytkowników NAD-a do odwiedzenia filharmonii i porównania jego możliwości z prawdziwym koncertem. I to wszystko ze wzmacniacza wielkości pudełka po butach!
W pierwszej wersji NAD C 700 był udanym wzmacniaczem, a modernizacja poprawiła drobne niedoskonałości. Co istotne – cena nie uległa zmianie. Przypomnę, że w 2021 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 2800 złotych, obecnie zaś przekracza 4600 zł. Wnioski wyciągnijcie sami.
Mariusz Zwoliński
Hi-Fi i Muzyka 10/2025
NAD C 700 V2
Cena
6999 zł
Dane techniczne
Moc
2 x 80 W/8 i 4 Ω
Pasmo przenoszenia
20 Hz – 20 kHz
Zniekształcenia
0,04%
Sygnał/szum
84 dB
Wejścia liniowe
1 (RCA)
Wejścia phono
MM
Wyjścia
pre out, sub out (mono)
Regulacja barwy
tak
Zdalne sterowanie
pilot, aplikacja
Wielkość
9,6/21,8/26,6 cm
Przeczytaj także