bool(true)

Ayre KX-8/VX-8

14.09.2025

min czytania

Udostępnij

Ayre KX-8/VX-8

Miasto Boulder w Colorado jest siedzibą trzech high-endowych manufaktur: Boulder Amplifiers, PS Audio i Ayre Acoustics. Albo musi im sprzyjać specyficzny mikroklimat, albo tworzą jakieś tajne stowarzyszenie. Na temat tego drugiego nic mi nie wiadomo, a do Boulder chwilowo się nie wybieram. Trochę z obawy, że gdybym zaczął wdychać unoszące się w powietrzu fluidy, wpadłbym na pomysł założenia czwartej.

 

Chociaż – z drugiej strony – chyba mi to nie grozi, ponieważ za każdą z wymienionych firm stoją inżynierowie. Charles Hansen z Ayre dysponował dodatkowo nadzwyczaj cenną wiedzą, ponieważ wcześniej z jego inicjatywy powstał legendarny już dzisiaj Avalon Acoustics. Z takim sukcesem na koncie rozwinięcie Ayre poszło jak z płatka. Na marginesie: Charleya (jak mawiali o nim przyjaciele) nie należy kojarzyć z głośnikową wytwórnią Hansen Audio. Tamtą założył inny Hansen – Lars mieszkający w Kanadzie.

Różne urządzenia, a ile podobieństw…

Ayre wystartowało w 1993 roku i od początku specjalizowało się we wzmacniaczach. Pierwsze egzemplarze trafiły do znanych muzyków i wieść o nich rozeszła się pocztą pantoflową. Charles był otwarty na indywidualne kaprysy; stroił nawet urządzenia pod konkretne gusta. Znanym dokonaniem był chociażby odtwarzacz zbudowany specjalnie dla Neila Younga. Takie prace przynoszą prestiż, ale nie majątek. Może dlatego wspomniane źródło przeszło bez echa, za to dało początek nowej kategorii w firmowym katalogu. Z oferowanych w nim sprzętów można obecnie złożyć pełną elektronikę do stereo. Później wystarczy dobrać kolumny.
Charles Hansen zmarł w 2017 roku. Pałeczkę po nim przejął główny inżynier Ayre – Ariel Brown. Założenia pozostały te same: zbalansowany tor sygnałowy, brak globalnej pętli sprzężenia zwrotnego i produkcja w Boulder. Ostatnie, zgodnie z którym firma miała się zajmować tylko tradycyjnym stereo, zdezaktualizowało się, gdy do ekipy dołączył John Forsyth. Jako specjalista od technologii cyfrowych zaczął wprowadzać do urządzeń nowoczesne funkcje.

Ayre ma na koncie wiele autorskich rozwiązań.

 

Estetyka

Od strony wizualnej przedwzmacniacz KX-8 i stereofoniczna końcówka VX-8 prezentują się skromnie. Fronty to szlifowana aluminiowa płyta o grubości 10 mm; resztę wykonuje się z tłoczonej blachy, również aluminiowej. Oba modele są dostępne w wersji czarnej albo srebrnej, przy czym ta druga wydaje się bardziej urodziwa. W komplecie znajdują się drewniane podkładki. Przydadzą się, ponieważ urządzenia opierają się na trzech niewysokich nóżkach. Jeżeli ktoś uważa, że podobne akcesoria nie wpływają na brzmienie i służą wyłącznie do wyciągania pieniędzy od klientów, to w tym przypadku może się wyluzować. Podkładki są za darmo, wzmacniacz wygląda lepiej, a powietrze cyrkuluje swobodniej, zapewniając komponentom efektywne chłodzenie.

Ayre ma na koncie wiele autorskich rozwiązań.

 

Budowa

Przedwzmacniacz KX-8

W wersji podstawowej KX-8 to proste stereo, choć w oryginalnej formule. Z lewej strony frontu znajdują się dwa przyciski, ale żaden nie załącza urządzenia. Główny włącznik przeniesiono do tyłu. Zapewne po to, by utrudnić dostęp do niego. Preampu można nie wyłączać, choć na biegu jałowym wykazuje spory apetyt na prąd.
Pierwszy przycisk z lewej to wyciszenie; drugi – sekwencyjny wybierak źródła. Wyświetlacz startuje logiem Ayre, a później pokazuje niezbędne informacje. Duże pokrętło służy do regulacji głośności – wiadomo. Niespodziankę sprawią natomiast dwa wyjścia słuchawkowe, zasilane z osobnego modułu, ponoć zdolne wysterować nawet wymagające nauszniki i przewyższające klasą brzmienia niejeden osobny preamp. Są dostępne w dwóch formatach. Jeden to zwykłe 6,35 mm (na duży jack), drugi – zbalansowane, złożone z dwóch gniazd 3,5 mm. I teraz uwaga: te dwa minijacki nie są kompatybilne z trybem niezbalansowanym! Należy używać wyłącznie wtyków z dwoma pierścieniami izolacyjnymi, ponieważ te z jednym mogą uszkodzić urządzenie. Według instrukcji obsługi odpadają również wtyki czteropolowe.

Ayre ma na koncie wiele autorskich rozwiązań.

Rozmieszczenie gniazd na tylnej ściance wskazuje na konstrukcję dual-mono. Dolny rząd to dwa wejścia XLR, trzy RCA i po jednym wyjściu w obu standardach. Górny zarezerwowano dla opcji cyfrowych. Do wyboru przewidziano trzy odpłatne moduły rozszerzeń. Sam DAC dodaje wejścia AES/EBU, S/PDIF i optyczne, ale można dokupić do niego opcję z wejściem USB-B. Trzeci dodatek to streamer Roon Ready, również dostępny jako rozszerzenie przetwornika c/a.
We wnętrzu zobaczymy jedną płytkę drukowaną, która zajmuje połowę urządzenia. Niemal styka się z tylną ścianką, ponieważ gniazda wlutowano bezpośrednio w ścieżki. Okablowanie toru sygnałowego zredukowano do zera. Zobaczymy jedynie przewody zasilające oraz biegnące do regulacji głośności.

Ayre ma na koncie wiele autorskich rozwiązań.

Ta jest wyjątkowa, określona przez producenta jako „transimpedancyjna regulacja wzmocnienia CVGT (Continuously Variable Gain Transimpedance)”. Liczy 48 kroków, a na każdym wzmacniacz ma się zachowywać tak samo: pokazywać te same wartości na pomiarach i oferować identyczne nasycenie barw. W istocie to uproszczona wersja największej atrakcji referencyjnego preampu Ayre KX-R Twenty za 200 kzł z ogonkiem.
Konstrukcja KX-8 jest zbalansowana, bez pętli sprzężenia zwrotnego. Układ quasi dual mono zasila wspólny transformator rdzeniowy w stalowej obudowie. Od niego biegną dwa odczepy, osobny dla każdego z kanałów. W dalszej części zasilacza zobaczymy filtr, złożony z ośmiu smukłych kondensatorów Nichicona, o łącznej pojemności 28800 µF na kanał. Duża liczba małych komponentów ma zapewnić błyskawiczną reakcję na impuls.
Ayre chwali się układem EquiLock, czyli wzmacniaczem przypominającym dwie triody w układzie kaskody, pozostającym przez cały czas pod napięciem. Stąd pobór energii. Najciekawszym rozwiązaniem jest chyba to, że każde wejście to osobny tor i fizyczna ścieżka na płytce.
Pilot jest plastikowy i dość skomplikowany. Niby serca nie łamie, ale producent mógłby się bardziej postarać. W końcu KX-8 kosztuje znacznie więcej niż popularny telewizor.

Wyjścia słuchawkowe. Dwa, nie trzy.

 

Końcówka mocy VX-8

Obudowa VX-8 jest taka sama co w przedwzmacniaczu; widać nawet wycięcia w przedniej części. Dla klienta to bez znaczenia, a producent ma taniej.
Front to znów plaster aluminium, choć tym razem zamontowano na nim włącznik standby. Aktywność sygnalizuje dioda i to już koniec elementów funkcjonalnych. Ozdoba to dwa poziome nacięcia. Nie ma nawet wystających radiatorów. Przepływ powietrza ułatwiają osłonięte drucianą plecionką kratki wentylacyjne w pokrywie. Dla dobrej cyrkulacji powietrza ważniejsze pozostaje jednak to, co na dole. Jako że nóżki mają symboliczną wysokość, przydadzą się wspomniane wcześniej podkładki. To nie przypadkowe kawałki drewna, tylko poprawiacze Cardasa – Myrtle Wood Blocks. Można je kupić osobno – komplet sześciu małych sztuk pod elektronikę kosztuje około 300 zł. Cardas dostarcza również szczątkowe okablowanie. Zasilające to odcinki od dwupinowego gniazda do transformatora, dwa odczepy dla obu kanałów i połączenie z płytką tuż obok. Sygnałowe – przewody łączące wyjście stopnia prądowego z terminalami głośnikowymi. Pozostałe złącza przylutowano do ścieżek w laminacie.

Zamiast cyferek – pasek.

Zaciski kolumnowe to również Cardas. Na pierwszy rzut oka wyglądają licho, ale okazują się porządne i wygodne, ponieważ końcówkę dociska się jedną śrubą. Należy tylko pamiętać, że ten typ złącza przyjmuje wyłącznie widełki. Ani banany, ani gołe przewody nie wchodzą w rachubę. Umiejscowienie wydaje się dziwaczne, ale sprawdza się w praktyce, bo nic obok nie wchodzi w drogę.
Wejście zrealizowano na gniazdach XLR i RCA, wybieranych hebelkiem. Poza tym przewidziano wyjścia XLR/RCA do subwooferów – przełączane między trybami mono i stereo. Na samym środku ulokowano włącznik zasilania – i to wszystko. Aha, jest jeszcze port komunikacyjny dla zdalnego sterowania i USB do aktualizacji software’u. Miałem go w wielu urządzeniach, ale nigdy nie skorzystałem.
Do jakości gniazd Ayre nie przywiązuje specjalnej wagi; są przyzwoite i tyle. To nie przypadek, ponieważ VX-8 ma ekstremalnie wysoką impedancję wejściową: 1 M? dla RCA i 2 M? dla XLR. Teoretycznie powinien więc pozostać niewrażliwy na jakość okablowania i parametry wyjściowe źródła.

Pełny zakres sterowania końcówki mocy.

Po odkręceniu 10 śrubek i zdjęciu pokrywy zobaczymy płytkę identycznych rozmiarów co w przedwzmacniaczu, zajmującą tylne pół obudowy. Mieszczą się na niej wszystkie obwody. Znów mamy do czynienia z brakiem globalnego sprzężenia zwrotnego, zbalansowanym torem oraz topologią quasi-dual-mono. Ze wspólnego transformatora zasilającego wyprowadzono trzy uzwojenia: dwa dla końcówek mocy i jedno dla reszty układów. Kondensatory to znów małe Nichicony o pojemności 1800 µF każdy. Baterie liczą po 16 na kanał w sekcji wzmacniacza mocy plus 10 dla sekcji sterującej. Łączna pojemność filtrująca wynosi 75600 µF.
Końcówki mocy bazują na czterech parach (po dwie na kanał) tranzystorów bipolarnych ON Semiconductors MJL1302A/MJL3281A, przykręconych do spodu obudowy, który działa jak radiator. Wprawdzie wzmacniacz oddaje w klasie A tylko 5 W, ale to wystarczy, by się silnie nagrzewał. Tranzystory pracują w trybie push-pull, w autorskiej odmianie Ayre, nazwanej „Double Diamond”.

Rozmieszczenie gniazd sugeruje układ dual-mono.

 

Konfiguracja systemu

Duet z Boulder grał z Audio Physikami Tempo 6. Płyty odtwarzał C.E.C. CD5, a zasilanie i sygnał płynęły przewodami Hijiri HCI/HCS/Nagomi. Prąd filtrował Ansae Power Tower. Elektronika stała na meblu Base 6, a kolumny – na 3-cm, kamiennych płytach.

Wrażenia odsłuchowe

Nie uwierzę, że konstruktorzy Ayre i PS Audio się nie znają. A jeśli nawet, to z pewnością zapoznali się z urządzeniami konkurenta zza miedzy. Ich dźwięk jest podobny i ma zbliżone priorytety.
Przede wszystkim ma nie kaleczyć uszu. Duet Ayre mieszka w krainie łagodności i pokazuje muzykę od miłej, strawnej strony. Nie ma mowy o ostrej górze. Metaliczność, piasek i szpilki zostały wysłane na niekończące się wakacje. Wysokie tony są dawkowane ostrożnie; więcej do powiedzenia mają średnica i bas. Amerykańskie combo realizuje lampowy stereotyp. Dźwięk na pewno nie jest przyciemniony.

Wiadomo, kto i gdzie to zrobił.

 

Raczej złagodzony, zaokrąglony, z miękkimi konturami, choć bez nadmiernej utraty przejrzystości. Z tego względu miłośnicy metalu i ogólnie ostrego grania mogą narzekać na brak pazura. Z drugiej strony – dostaną mocny bas, który podąża w stronę miękkości i głębi.
W nieco spokojniejszym rocku, bluesie czy soulu odbieramy to po prostu jako lampową sygnaturę, z ciepłą średnicą, miękkim dołem i aksamitnymi wysokimi tonami. W muzyce panuje spokój, choć głośne granie nie sprawia żadnego problemu. Wzmacniacz dysponuje wystarczającą mocą, co demonstruje w niskich tonach. Potrafią zejść głęboko, a zamiast atakować eksplozjami, raczej utrzymują ciśnienie. W średnicy odnajdziemy analogową okrągłość wokali i instrumentów akustycznych. To nie jest sprzęt do prześwietlania konstrukcji nagrań, śledzenia ścieżek ani wsłuchiwania się w postukanie klapek saksofonu. Powstał po to, by sprawiać przyjemność ludziom zmęczonym codzienną gonitwą.

Klocki do klocków: Cardas Myrtle Wood Blocks.

Symfonika również stroni od agresji. Uspokaja, koi nerwy. Jest jak mleko z miodem na podrażnione gardło. Płynność i aksamitna miękkość nie są podlane gęstym sosem. Zachowują delikatność, czasem nawet zadumają się nad chwilą. Dęte drewniane brzmią z ujmującą okrągłością i kremowością. Na pewno nie podążano tu w stronę analityczności. Przewagę zyskuje spójność. Podzakresów nie dzielą żadne granice, jak gdyby dźwięk emitowała jedna wielka membrana elektrostatyczna. Orkiestra stanowi niepodzielny organizm i maluje impresjonistyczny obraz.
„Ósemki” mogą być idealnym partnerem dla bezlitośnie szczegółowych i jasnych kolumn, jak nowe „siedemsetki” i „osiemsetki” Bowersa czy amerykańskie EgglestonWorks.

Standard.

 

Konkluzja

Chcesz odpocząć przy muzyce? Masz zszargane nerwy? Drażni cię gonitwa wokół? Ayre już wypisuje receptę.

Surowo, ale elegancko.

 

 

Maciej Stryjecki
Hi-Fi i Muzyka 06/2025

Ayre KX-8/VX-8

Ayre KX-8

Rozszerzenia: DAC (AES/EBU, S/PDiF, opt.): 6880 zł USB do DAC-a: 4230 zł Streamer Roon Ready do DAC-a: 5290 zł

Dane techniczne:

Pasmo przenoszenia:

DC – 250 kHz

Zniekształcenia:

b.d.

Sygnał/szum:

b.d.

Wejścia:

2 x XLR

Wejście phono:

brak

Wejścia cyfrowe:

opcja

Wyjścia:

2 x XLR. 3 x RCA

Wyjście słuchawkowe:

duży jack, zbalansowane 3,5 mm

Regulacja barwy:

-

Zdalne sterowanie:

+

Pobór mocy:

60 W (tryb jałowy)

Wymiary (w/s/g):

11,5/44/33 cm

Masa:

5,7 kg

Ayre VX-8

Dane techniczne:

Moc:

2 x 100 W 8 Ω/ 2 x 170 W 4 Ω

Pasmo przenoszenia:

b.d.

Zniekształcenia:

b.d.

Sygnał/szum:

b.d.

Wejścia:

XLR, RCA

Wyjścia:

XLR, RCA

Pobór mocy:

60 W (standby), 120 W (tryb jałowy)

Wymiary (w/s/g):

11,5/44/33 cm

Masa:

11 kg

Przeczytaj także

02.03.2026

Testy

Wzmacniacze

Accuphase E-800S

27.02.2026

Testy

Przedwzmacniacze gramofonowe

Air Tight ATE-5

23.02.2026

Testy

Przetworniki C/A

dCS Lina Network DAC 2.0

McIntosh MA352

18.02.2026

Testy

Wzmacniacze

McIntosh MA352

14.02.2026

Testy

Przedwzmacniacze gramofonowe

Soulnote E-2

09.02.2026

Testy

Wzmacniacze dzielone

Vincent SP-T700

Quad Revela 1

04.02.2026

Testy

Kolumny

Quad Revela 1

30.01.2026

Testy

Słuchawki

Bowers & Wilkins Px8 S2