bool(false)

Accuphase E-700

11.11.2025

min czytania

Udostępnij

e700

Jako że urządzenia Accuphase’a goszczą u mnie dość często, to moja inwencja w wymyślaniu zajawek o firmie już się wyczerpała. Na szczęście w przypadku japońskiej firmy nigdy nie brakuje wartych omówienia konkretów.

Wzmacniacze zintegrowane Accuphase oznacza literą „E”. Ich pełne nazwy w tysiącach oznaczają, że mamy do czynienia z urządzeniami w klasie AB (aktualnie: E-3000, E-4000 i E-5000), natomiast setki zapowiadają klasę A. Tę ostatnią reprezentują dwa modele: flagowy E-800S (50 watów na kanał) oraz oczko niższy E-700 (35 W), którym się dzisiaj zajmiemy. Przy okazji dodam, że reguła setek i tysięcy nie działa wstecz. Na przykład testowany kilka lat temu E-480 („HFiM” 3/2020) grał w klasie AB.

Budowa

Oferta japońskiej wytwórni jest bogata i względnie dynamiczna. Nie będziemy więc śledzić, czym się różni E-700 od swojego poprzednika E-650 ani od rówieśników. Skupimy się na tym, co mamy przed sobą.
A mamy liczne elementy sterujące, ukryte pod klapką, oraz dwa wskaźniki oparte na poziomych rzędach diod, ilustrujące moc wyjściową. Pomiędzy nimi widać okienko pokazujące aktualną siłę głosu, a poniżej – diody. Sygnalizują niektóre opcje użytkowe, takie jak odwrócenie polaryzacji czy aktywacja regulacji barwy tonu. Po bokach umieszczono wybierak źródeł i regulację siły głosu. Na froncie znajdziemy jeszcze: mechaniczny włącznik zasilania, przycisk szybkiego wyciszenia o 20 dB, gniazdo słuchawkowe oraz otwieracz klapki.

Klasyczny układ wnętrza, choć z symetrią zaburzoną przez kieszeń na moduły (z prawej).

Ukryto pod nią kilka udogodnień spotykanych niekiedy we wzmacniaczach oraz kilka występujących bardzo rzadko. W E-700 można m.in. regulować wysokie i niskie tony, równowagę kanałów, wybrać aktywne wyjście do drugiej końcówki mocy, odwrócić fazę, „zrobić mono” itp.
Z lewej strony tylnej ścianki pozostawiono dwa zaślepione sloty dla opcjonalnych kart rozszerzeń – DAC-a i preampu phono. Ale nawet bazowe wyposażenie wzmacniacza okazuje się bardzo bogate. E-700 oferuje dwa komplety terminali głośnikowych, dwa liniowe wejścia XLR, pięć RCA, pętlę magnetofonową oraz dwa komplety (zbalansowany i niezbalansowany) wyjść z przedwzmacniacza i wejść do końcówki mocy (pre-out, main in). Plus możliwość zmiany obsadzenia pinów w XLR-ach.

Wnętrze

Po zdjęciu pokrywy widać układ o dość typowym rozmieszczeniu. Całość podzielono metalowymi przegrodami na cztery części. Środek zajmują zasilacz, końcówki mocy oraz radiatory. Wąska komora z przodu mieści przedwzmacniacz wraz z logiką, wyświetlaczem itp., w tylnej zaś znajdziemy sekcję odpowiedzialną za buforowanie i zabezpieczanie wejść i wyjść. Symetrię wnętrza nieco zaburza długa kieszeń przy prawej bocznej ściance – przestrzeń na opcjonalne moduły.

Wielkie kondensatory wykonane przez Nichicona.

 

Przedwzmacniacz

Przedwzmacniacz składa się z czterech bloków umieszczonych na jednej płytce drukowanej: bufora wejściowego, konwersji napięciowo-prądowej (zbudowanej w oparciu o zbalansowany układ AAVA – Accuphase Analog Vari-gain Amplifier), konwersji prądowo-napięciowej (w której zastosowano ANCC – Accuphase Noise and Distortion Canceling Circuit) oraz stopnia wyjściowego.
AAVA odpowiada za regulację siły głosu. Układ jednego kanału składa się z 16 linii napięciowych, a każda z nich to oddzielny konwerter V/I. Do największej trafia połowa całego dostarczonego napięcia, a kolejne otrzymują, w ciągu malejącym, od 1/4 napięcia, przez 1/8 itd., aż do ostatniej – 1/65536. Następnie prądy z tych 16 konwerterów trafiają do 16 bramek – których stan (otwarta albo zamknięta) jest kontrolowany procesorem – wcześniej poinformowanym o aktualnym położeniu pokrętła regulacji głośności. Prądy przesłane dalej są łączone, a ich sumę w kolejnym kroku na napięcie zamienia konwerter I/V, po czym następuje przekazanie do wyjścia.
Jak wspomniałem, w konwerterze prądowo-napięciowym zastosowano rozwiązanie o nazwie ANCC. W praktyce są to dwie (po jednej dla każdego kanału) lokalne pętle sprzężenia zwrotnego, które wykryte zniekształcenia i szum odprowadzają do pomocniczej linii wzmacniającej (tzw. secondary amplifier) i tam kasują je na amen.
Taki projekt preampu zapewnia nie tylko precyzyjne wysterowanie, ale także bardzo mocne odszumienie sygnału przesyłanego do końcówek mocy.

Ekranowany transformator.

 

Końcówki mocy

W nich Accuphase zastosował tzw. zasadę instrumentacji. Polega ona na takiej konfiguracji układu, że sekcja wejściowa pracuje z jak najwyższym wzmocnieniem, a wyjściowa – z jak najniższym. Daje to dwie zasadnicze korzyści – większą swobodę w operowaniu sygnałem o dużych amplitudach oraz efektywniejszą redukcję szumów. Deklarowany przez producenta odstęp sygnału od szumu wynosi 103 dB dla wejść liniowych lub 117 dB dla „main in”. Współczynnik tłumienia osiąga imponującą wartość 1000. W stopniu mocy pracują cztery pary (push-pull) MOSFET-ów na kanał.
Osiągi zaczynają się od skromnych 35 W/8 ?, ale podwajają się wraz ze spadkiem impedancji obciążenia o połowę. Jak łatwo policzyć, wzmacniacz będzie oddawał 140 watów przy dwóch omach. Ważne jest też to, że pozostanie stabilny przy jednym omie.
Na radiatorach znajduje się czujnik termiczny, który uruchomi tryb awaryjny w przypadku przegrzania. Co oczywiście nie przeszkadza wzmacniaczowi emitować dużych ilości ciepła, jak na klasę A przystało. E-700 jest również chroniony przed zwarciem. Wyjścia są buforowane MOS-FET-ami, zamiast klasycznych przekaźników, a terminale głośnikowe zabezpieczono dodatkowym układem ochronnym z potężną cewką powietrzną w każdym kanale.

Pokrętło regulacji głośności – dzieło sztuki inżynierskiej.

W przypadku E-700 Accuphase nie wspomina o jednym ze swoich sztandarowych rozwiązań, stosowanym we wzmacniaczach od ponad dwóch dekad, czyli o MCS+. Trudno powiedzieć, czy to przeoczenie, czy cicha rewolucja. Poprzednik, czyli E-650, miał MCS+. Przy żadnej nowej integrze takiej adnotacji już nie znajdujemy.
E-650 nie dysponował z kolei rozwiązaniem Balanced Remote-sensing, zastosowanym w E-700. To względnie nowy wynalazek, polegający na optymalizacji sprzężenia zwrotnego. Punkt kontrolny ustawiono tuż przed terminalami głośnikowymi, zarówno dla linii sygnałowej (zacisk dodatni), jak i uziemienia (zacisk ujemny). Celem takiego układu kontrolno-korekcyjnego jest zachowanie bardzo niskiej impedancji wyjściowej, która przekłada się bezpośrednio na wysoki współczynnik tłumienia.
Zasilacz oparto na dużym ekranowanym transformatorze toroidalnym, a dwa kondensatory filtrujące po 56000 µF każdy zapewniają wystarczający zapas energii w każdych warunkach.
Do wzmacniacza dołączany jest dość prosty, ale elegancki pilot. Wykończeń w innych kolorach niż szampański producent nie przewiduje.

Z tyłu wszystkiego w bród, a po dodaniu modułów – jeszcze więcej.

 

Konfiguracja systemu

Accuphase E-700 grał w systemie złożonym z dzielonego źródła Naima (CD 5X z zasilaczem Flatcap 2X) oraz monitorów Dynaudio 1.3 mkII. Z uwagi na relatywnie niewielką moc testowanemu piecowi zapewne łatwiej będzie wysterować głośniki o wyższej skuteczności, ale nie znaczy to, że „trudniej” oznacza „gorzej”. Ewentualne niedostatki mocy mogłyby być odczuwalne przy bardzo głośnym słuchaniu i w dużych pomieszczeniach. Jednak śmiem twierdzić, że w normalnych warunkach domowych, jak mój salon o powierzchni 23 m2, braków nikt nie odczuje. Chyba że lubi, bez względu na wielkość pokoju, katować się na okrągło poziomem koncertowym. Tyle że wtedy sugerowałbym zainteresować się czymś tańszym. Znacznie tańszym.

Wrażenia odsłuchowe

Tak, to prawda, E-700 będzie przeciwieństwem prezentacji estradowej. Ale to jest wliczone w urodę pieców w klasie A. No i stanowi ich atut, a nie wadę. Zamiast dynamicznego wulkanu możemy liczyć na pełną kulturę, opanowanie i nacisk położony na muzykalność. Takie powinno być założenie wyjściowe i w takiej perspektywie należy oceniać ten wzmacniacz. Chciałbym więc omówić wrażenia odsłuchowe w kolejności, w jakiej sam je odbierałem. Czyli bez presji w rodzaju: „No, zobaczmy ile da się wycisnąć z tych 35 watów”.
Najpierw objawia się bardzo dobra stereofonia, a zaraz po niej – wyśmienite soprany. Scena okazuje się obszerna w każdej orientacji. Ale obszerna tak, aby nie odciągała uwagi od muzycznej treści. Accuphase pozwala się skoncentrować na emocjach; zresztą ta uwaga odnosi się do całego odsłuchu. Żadna cecha brzmienia nie narzuca się słuchaczowi. Owszem, jak się za chwilę okaże, E-700 ma własny charakter, ale konstruktor bardzo zadbał, aby ten charakter był – z jednej strony – wyraźny (wiadomo, stara dobra szkoła brzmienia Accuphase’a), ale – z drugiej – jak najbliższy neutralności. I taka właśnie jest scena. Rozbudowana, ale proporcjonalna i wolna od stereofonicznych sensacji. Rozciągnięta na boki, choć w granicach rozsądku, z wyraźnymi planami głębi i wysuniętym do słuchacza wokalem. Dokładność jest wiarygodna, ale nie chirurgiczna. Czyli wszystko takie, jakie powinno być w bardzo dobrym wzmacniaczu.

Instalacja opcjonalnych modułów.

Wysokie tony cechuje bogactwo, a jednocześnie dobre osadzenie na średnicy. Nie wychodzą przed szereg i choć ich nie brakuje, to nawet nie ocierają się o przerysowanie. Przynoszą charakterystyczny dla Accuphase’a pierwiastek gładkości, ale przy bardzo dobrej ilości tego zakresu ani przez moment nie odnosimy wrażenia wycofania. Soprany są śmiałe i obecne, ale się nie narzucają. Bo – tak jak przy scenie – ich skala pozostaje na tyle high-endowa, że zawsze jesteśmy odbiorcami muzyki na warunkach własnych, a nie narzuconych przez wzmacniacz.
Średnica nie wydaje się jakoś specjalnie rozgrzana, choć przecież można by się takiej spodziewać po klasie A. Owszem, Accuphase lekko skręca w kierunku estetyki lamp, ale – jak wiemy – one również mogą grać różnie. Tutaj otrzymujemy delikatne zaokrąglenie, czystość, kulturę i podręcznikowe nasycenie. Wszystko jednak oscyluje wokół liniowej neutralności. Z drugiej strony, już chyba na zawsze wdrukowało mi się w świadomość, że Accuphase’y charakteryzują się mniej lub bardziej zaznaczoną aksamitnością dźwięku – i średnie tony E-700 wpisują się w ten wzorzec. Niosą ten rodzaj muzykalności, która się kojarzy z płynnością, akcentem napowietrzenia i przejrzystością. Czyli bez podkolorowań ani mocniejszej manipulacji przy temperaturze barw. A efekt to, jak zwykle, bajeczne wokale.
Dopiero po średnicy zaczynamy zwracać uwagę na elementy dynamiczne. Jeśli chodzi o kontrolę i konturowość basu, to klasa A raczej nie będzie konkurowała z klasą AB. Jednak kwestia współzawodnictwa to jedno, a słuchanie muzyki – drugie. Ujmę to tak: przez cały odsłuch ani razu nie odczułem, że ten dynamiczny kompromis cokolwiek fałszuje czy zubaża. Przeciwnie, brzmienie jako całość odebrałem jako proporcjonalne, konsekwentne i przemyślane. A charakter dynamiki zwyczajnie pasował do temperamentu Accuphase’a.

Pilot.

Wracając do meritum: tak, E-700 ma makrodynamikę i bas. Tyle że oba aspekty prezentuje na swój sposób. Nie będzie tu rozmachu przydatnego w ciężkim graniu. Nie będzie trzęsienia ścian ani atrakcji poszukiwanych przez miłośników naprawdę mocnego repertuaru. Jednak to ograniczenie nie jest aż tak restrykcyjne, jak mogłoby się wydawać. Na ostrzejszą Metallikę Accuphase może się okazać trochę za krótki, ale już „Perfect Strangers” Deep Purple wypadło bardzo dobrze. Bo nie do końca nakręconą skalę makro równoważy bardzo dobra dynamika w skali mikro. I – wbrew obawom – znakomity okazuje się również rytm, którego zdecydowanie i surowość nieco przełamuje klasyczną gładkość szkoły Accuphase’a, a przy okazji urozmaica brzmienie.
Niskich tonów rzeczywiście nie cechuje rygorystyczna kontrola. Co nie zmienia faktu, że bas pozostaje względnie głęboki i bardzo rześki. Żadnych oznak ospałości tutaj nie odnotujemy. Choć dół pasma nie odgrywa w brzmieniu E-700 pierwszoplanowej roli, to na pewno jest wystarczający, a niekiedy nawet majestatyczny. Gra tak, że fakt, iż to „tylko 35 watów”, staje się nieistotny. I takiego podejścia bym się trzymał, zamiast wyobrażać sobie, że konkurenci mogą coś zrobić inaczej. Zawsze lepiej się cieszyć tym, co jest, zamiast na siłę wyszukiwać teoretyczne braki.

Widok frontu – z klapką zamkniętą…

Jak zasugerowałem, brzmienie E-700 przypomina nieco estetykę lampową, a to dla wielu melomanów ewidentna zaleta. Proponowany charakter neutralnej lampy powinien przyciągnąć uwagę wszystkich, którzy cenią takie granie, ale nie czują wewnętrznego przymusu ciągłego eksperymentowania z coraz szlachetniejszymi NOS-ami. Accuphase zapewnia zbliżoną sygnaturę dźwiękową oraz – co nie mniej istotne – święty spokój.
Zakładając, że nie będziemy słuchać bardzo głośno w dużych pomieszczeniach, a wybuchowy repertuar pozostawimy na półce, to ani potencjalne ograniczenia dynamiczne, ani delikatnie zaznaczony charakter własny nie będą nikomu przeszkadzały. Kiedy odkładałem na bok notes i słuchałem dla relaksu, to chwilami łapałem się na myśli: „Zaraz, ale gdzie jest wzmacniacz?”. Tak, Accuphase po krótkiej adaptacji słuchu do nowego sprzętu znika z pola widzenia. Kiedy się wczujemy w jego charakter, to ani niczego nie zafałszuje, ani też nie będzie niczym epatował. E-700 wszystkie swoje zalety dawkuje w sposób, którego nie zauważamy. I to także świadczy o jego nieprzeciętnej klasie.
I jeszcze jedno. Biorąc pod uwagę chory wyścig w high-endzie, cenę E-700 – mimo że nadal wysoka – w kontekście jakości brzmienia i wykonania uznałbym za jak najbardziej rozsądną.

… i z otwartą.

Konkluzja

Accuphase E-700 wszystko robi z high-endową wprawą, a że tę wprawę ma naprawdę olbrzymią, to szybko przestajemy go zauważać w torze sygnałowym. Jest dopracowany, nienachalny, niezawodny i na dodatek świetnie wygląda. To towarzysz muzycznych podróży, na którym zawsze można polegać. Bezpieczny wybór.

 

Mariusz Malinowski
Hi-Fi i Muzyka 09/2025

Accuphase E-700

Cena

53900 zł

Dane techniczne

Moc

35 W/8 Ω

Pasmo przenoszenia

20 Hz – 20 kHz

Zniekształcenia

0,03%

Sygnał/szum

103 dB

Wejścia liniowe

2 x XLR, 5 x RCA

Wejścia phono

opcja

Wyjścia

2 kpl. głośn., 2 x pre-out

Regulacja barwy

+

Zdalne sterowanie

+

Wielkość

19,1/46,5/42,8 cm

Przeczytaj także

09.12.2025

Testy

Słuchawki

Meze Audio Liric 2

Cambridge Audio EXN100

06.12.2025

Testy

Źródła cyfrowe

Cambridge Audio EXN100

Vincent CD-S1.2

03.12.2025

Testy

Odtwarzacze CD

Vincent CD-S1.2

Struss S-200

30.11.2025

Testy

Wzmacniacze

Struss S-200

NAD C 700 V2

28.11.2025

Testy

Wzmacniacze

NAD C 700 V2

Quad 3

26.11.2025

Testy

Wzmacniacze

Quad 3

JBL Tour One M3

23.11.2025

Testy

Słuchawki

JBL Tour One M3

JBL Studio 690

20.11.2025

Testy

Kolumny

JBL Studio 690