bool(false)
Strona główna Testy Słuchawki Avantone Planar II
W jej katalogu znajdziemy monitory, mikrofony, wzmacniacze i inne akcesoria studyjne oraz dwa modele słuchawek: dynamiczne MP-1 i planarne Planar II. O ile konstrukcje dynamiczne są w branży pro normą, o tyle na wieść o planarach odezwał się mój wewnętrzny dzwonek alarmowy. W dodatku ich cena zdecydowanie odbiega od poziomów „audiofilskich”, co w oczach potencjalnych nabywców podnosi atrakcyjność. Jeżeli w ślad za tym pójdzie brzmienie, to szykuje się prawdziwy młot na konkurencję. À propos ceny, Avantone prezentuje specyficzne podejście do biznesu. Jak czytamy na stronie internetowej, niektórzy producenci ustalają absurdalnie wysokie ceny katalogowe, przerzucając udzielanie rabatów na lokalnych sprzedawców. Ci zaś tak manipulują przecenami i promocjami – naturalnie bez uszczerbku dla własnego zysku – by klienci odchodzili od kasy z przekonaniem, że zrobili dobry interes. W przeciwieństwie do nich Avantone od razu ustala ceny na niskim pułapie, a nabywcy nie są robieni w bambuko pozornymi okazjami.
W relacji jakości wykonania do ceny planary Avantone zasługują na ocenę celującą. Są zrobione tak, jakby miały przeżyć nawet eksplozję bomby. Co nie znaczy, że mamy do czynienia z produktem o urodzie kilofa. Prostokątne ażurowe obudowy przetworników wykonano z tworzywa ABS. Planary II są dostępne w wersjach czarnej, czerwonej i kremowej i w każdej wyglądają zbójecko. Pozostałe elementy, czyli jarzma i pałąk, są stalowe. Wszystko połączono śrubami, których solidność wyklucza ryzyko poluzowania w dającej się przewidzieć przyszłości. Bardzo szeroki pas nagłowny to prawdziwa gruba skóra, co obecnie na tym poziomie cenowym stanowi wyjątek. Słuchawki wyposażono w system automatycznego dopasowania do rozmiaru głowy, dzięki czemu będą się idealnie układały na każdym czerepie. Jakość materiałów użytych do budowy przełożyła się na znaczną masę, wynoszącą 480 gramów. Jednak w codziennym użytkowaniu się o tym nie myśli. Komfort podnoszą wspomniany skórzany pas oraz grube poduszki wokółuszne, wykonane z mięsistego weluru. Jako że obudów trzymają się na rzepy, kiedyś łatwo będzie je wymienić.
W dolnych częściach obu muszli zamontowano standardowe gniazda 3,5 mm. Umożliwiają one podłączenie przewodu zarówno z prawej, jak i z lewej strony, zgodnie z przyzwyczajeniami użytkownika. Jedyne zastrzeżenia mam do rzeczonego przewodu. Dwumetrowy, zakończony z obu stron ciężkimi wtykami 3,5 mm, zdecydowanie odbiega od wizerunku samych słuchawek. Na szczęście, dzięki uniwersalnym gniazdom łatwo go wymienić na coś porządniejszego. Poza tym podwójne gniazda pozwalają na stosowanie customowego przewodu z wtykiem symetrycznym, co powinni docenić posiadacze wzmacniaczy wysokiej klasy. W każdej muszli zamontowano bardzo duży przetwornik o rozmiarach 70 x 95 mm, wykonany z politereftalanu etylenu (PET). Membrana z naniesioną cewką ma grubość 21 mikronów, więc nie należy do najcieńszych na rynku. Dla silnego magnesu neodymowego nie stanowi to jednak przeszkody. Od strony ucha powierzchnię drgającą chroni drobna nylonowa siateczka. Impedancja układu wynosi 38 omów, więc teoretycznie Planary II można wysterować nawet przenośnym „grajkiem”. Nie sądzę jednak, by ktokolwiek paradował w nich poza domem. W przypadku urządzeń stacjonarnych wystarczy wzmacniacz kosztujący równowartość słuchawek. W teście korzystałem z niemieckiego Lake People G108 na zmianę z Chordem Mojo 2 i Pro-Jectem Pre Box S2 Digital. Reasumując: pod względem jakości wykonania i wygody noszenia amerykańskie planary dorównują najlepszym słuchawkom do 2000 zł. O tym, czy warto je dodać do listy potencjalnych zakupów, powinno zadecydować brzmienie.
Zanim przejdę do opisu wrażeń odsłuchowych, muszę się cofnąć do października 2024 – do testu Audeze MM-100. Prawdziwe studyjne planary, wykonane niczym czołg i kosztujące w dniu premiery dwa tysiące z groszami, wydawały się okazją dekady. Wszystkie nadzieje sklęsły jednak po gruntownym zapoznaniu się z ich dźwiękiem. Wprawdzie w pierwszej chwili byłem oszołomiony ilością detali, ale po kilku dniach intensywnego użytkowania brzmienie okazało się „zbyt dokładne”. Z jednej strony byłem świadomy wartości produktu; z drugiej zaś trochę się przestraszyłem tej bezlitosnej przejrzystości. Po zwrocie najtańszych Audeze dystrybutorowi długo jeszcze biłem się z myślami, lecz argumentem, który przesądził o rezygnacji z nich, był ten, że ze względów logistycznych preferuję konstrukcje zamknięte. Jeśli ktoś odniósł podobne wrażenia dotyczące dźwięku MM-100 i z równie mieszanymi uczuciami odłożył je na sklepową półkę, to mam dla niego dobrą wiadomość: Avantone Planar II są od strony brzmieniowej niemal całkowitym przeciwieństwem studyjnych Audeze. W dodatku kosztują podobnie. Na opakowaniu wyszczególniono czynności, w których sprawdzą się najlepiej: miksowanie, monitoring, słuchanie podcastów i muzyki ze streamingu oraz sprzętu hi-fi. Jeżeli zapomnimy o dwóch pierwszych, to reszta będzie się zgadzać co do joty. Pomimo zastosowania przetworników planarnych Avantone nie stają się mikroskopem, przez który realizator może analizować efekty swojej pracy. Jeżeli ktoś szuka słuchawek, by wychwycić każdy szmer zapisany na płycie, to czekają na niego Audeze MM-100. Jeżeli natomiast mają to być nauszniki służące do słuchania muzyki dla przyjemności, to Planary II mogą się okazać idealnym towarzyszem długich, nie tylko zimowych wieczorów. Pod tym względem spełnią oczekiwania w 110 procentach.
Musicie jedynie zaczekać, aż reszta rodziny uda się na spoczynek. Otwarta konstrukcja nie izoluje od odgłosów zewnętrznych, a i otoczenie może żywo uczestniczyć w, zdawałoby się, indywidualnej sesji muzycznej. Podkreślam ten fakt, ponieważ amerykańskie planary uwielbiają głośne granie, a im bardziej rozbudowana aranżacja, tym więcej mają do powiedzenia. Co prawda prosty blues i rock zabrzmią z wigorem, ale dopiero duże formy orkiestrowe, z udziałem instrumentów akustycznych i elektrycznych, przybiorą postać prawdziwego spektaklu. Dodatkowym atutem jest fakt, iż pomimo ponadprzeciętnych poziomów głośności można słuchać długo i nie odczuwać znużenia. Z głośnym graniem wiążą się dodatkowe emocje, a tych Planary II nie szczędzą. Dynamicznie zrealizowane utwory z kręgu klasyki, pulsujący soul i R’n’B, soundtracki filmów akcji, a nawet przedpotopowe dyskotekowe przeboje z lat 80. XX wieku dosłownie kipią energią. Słuchawki nie tropią przy tym ewentualnych niedoskonałości nagrań, a zamiast tego podkreślają ich wartość artystyczną, aranżacje i atmosferę. Avantone ten – zaskakujący jak na słuchawki studyjne – charakter w dużej mierze zawdzięczają niskim tonom. Mocny, dynamiczny i mięsisty bas skrupulatnie dyktuje tempo, a szybkie zejścia w okolice progu słyszalności i jeszcze szybsze powroty nie stanowią problemu. Niskie tony wydają się przy tym wolne od oznak dudnienia. Wyższe zakresy, idealnie zespolone, są utrzymane w podobnym charakterze, a brzmienie sprawia wrażenie krwistego, soczystego, zabarwionego czystymi i kontrastującymi kolorami. Tu nie ma mowy o pastelowych półtonach, ich wzajemnym przenikaniu i współbrzmieniach.
Każdy dźwięk podano osobno, na wypolerowanej tacy. Wysokich tonów nie zasłania mgiełka melancholii, a ich szybkość, czytelność i wyraźne kontury zasilają każde nagranie dodatkową porcją witalności, choć bez popadania w hiperanalityczność. Powyższe wrażenia były dostępne przy głośnym graniu, ale gdy przyciszałem wzmacniacz, by coś spokojnie pobrzękiwało w tle w trakcie pracy przy komputerze, nie czułem się, jakbym wyskakiwał z rozpędzonej kolejki górskiej. Słuchawki płynnie obniżały poziom adrenaliny i przechodziły w tryb relaksacyjny. Emocje się wyciszały, a do głosu dochodziła muzykalność, która zazwyczaj nie stoi na szczycie listy priorytetów sprzętu studyjnego. Zbliżając się do końca recenzji, nie mogę pominąć budowy panoramy stereo. Pod tym względem Avantone stanowią wzór dla wielu słuchawek w zbliżonej cenie. Szeroka, wielowarstwowa scena wiernie odwzorowywała ustawienie muzyków w czasie rejestracji materiału. Wyjątkowych wrażeń dostarczało słuchanie utworów rejestrowanych „na setkę”, nawet jeśli ich jakość techniczna pozostawiała wiele do życzenia. Tutaj na jednym biegunie znalazły się starsze płyty Budgie, nagrywane z marszu przez wszystkich muzyków obecnych w studiu, na drugim zaś owiany legendą krążek „Live in Studio” Friends of Carlotta.
Choć wspomniane wydawnictwa dramatycznie się różnią klasą realizacji (na niekorzyść Walijczyków rzecz jasna), to atmosfera występu na żywo z czytelną lokalizacją wykonawców na scenie była warta sporo większych pieniędzy. Podobnie prezentowały się big-bandy i orkiestry, których muzycy zajmowali szeroką przestrzeń na zewnątrz uszu. Ich przeciwieństwo stanowiły współczesne, taśmowo produkowane popowe piosenki – z większością dźwięków ściśniętych wewnątrz głowy. Skoro jednak według pewnych badań część młodych odbiorców nie słucha jednego utworu dłużej niż przez pół minuty, nie mówiąc o całych płytach, to wielkim wytwórniom nie opłaca się inwestować w lepszą jakość nagrań. My na szczęście mamy zupełnie inne oczekiwania.
Avantone Planar II to jedne z tych słuchawek, które można zabrać na bezludną wyspę i mieć przy tym nadzieję, że ekspedycja poszukiwawcza nie przybędzie zbyt szybko.
Mariusz Zwoliński
Hi-Fi i Muzyka 02/2026
Avantone Planar II
Cena
1999 zł
Dane techniczne
Konstrukcja
planarne, wokółuszne, otwarte
Skuteczność
104 dB
Impedancja
32 omy
Pasmo przenoszenia
30 Hz – 30 kHz
Zniekształcenia
<0,1%
Masa
480 g (bez kabla)
Przeczytaj także