bool(false)

Zorloo Ztella MQA

01.10.2021

min czytania

Udostępnij

Czy zetknęliście się wcześniej z firmą Zorloo? Ja też nie, jednak po teście Ztelli uważam, że spotkaliśmy się zdecydowanie za późno.

Zorloo powstało w 2014 roku w Hongkongu, z inicjatywy dwóch pasjonatów dobrego dźwięku: J.W. Cha i Andy’ego Ho. W momencie założenia firmy obaj legitymowali się łącznie 50-letnim doświadczeniem w branży elektroniki użytkowej, choć nie wiadomo, w jakich proporcjach. Trzeci udziałowiec, Andrew Lim, zajął się marketingiem.

Założyciele Zorloo wypatrzyli dla siebie słabo zagospodarowaną niszę z dobrymi perspektywami na przyszłość. Są nią miniaturowe przetworniki c/a. Jako pierwsi na świecie opracowali i wyprodukowali dokanałowe słuchawki, które miały wbudowany DAC. Katalog Zorloo nie jest przesadnie rozbudowany. Znajdziemy w nim dwa modele słuchawek i trzy zewnętrzne konwertery c/a, z czego dwa w formie kostek. Trzeci, a zarazem najnowszy, został zintegrowany z przewodem sygnałowym. Ztella to DAC z wyjściem słuchawkowym, przeznaczony do współpracy ze smartfonami. W tym miejscu rodzi się pytanie: po co komu Zorloo, skoro wypasione telefony są wyposażone w 3,5-mm dziurkę. Czyżby? Po pierwsze, Apple już w iPhonie 7 (2016) zrezygnowało z wyjścia analogowego. Niedawno w jego ślady poszli inni producenci, (np. Samsung w modelu S20). Po drugie, nawet jeśli w telefonie zostawiono gniazdo minijack, to jakość sygnału, który je opuszcza, jest w najlepszym razie akceptowalna. Producenci telefonów licytują się na parametry aparatów fotograficznych i mnożą rdzenie procesorów, jednak temat dźwięku pozostawiają w strefie wygodnego niedomówienia. O ile cyfrowa transmisja Bluetooth musi spełniać jakieś standardy, to w przypadku DAC-ów i stopni wyjściowych panuje kompletne bezhołowie. Nie licząc kilku kosztownych smartfonów „muzycznych”, współczesne maszyny oferują dźwięk analogowy na poziomie taniej empetrójki. Najwyraźniej producenci wychodzą z założenia, że wszystkim użytkownikom firmowych pchełek słoń na ucho nadepnął, a ci, którzy się pokuszą o podłączenie nieco ambitniejszych słuchawek, dojdą do wniosku, że „ten typ tak ma”. Ano właśnie nie ma, co pokaże dzisiejszy test.

010 011 Hifi 06 2021 002

Zorloo Ztella w całym swym 11-cm dostojeństwie.

Budowa

Najnowszy DAC Zorloo występuje w dwóch wariantach: standardowym oraz z dekoderem MQA. Do testów trafił ten drugi, przy czym warto zauważyć, że kodowane w MQA pliki Tidal Master są w pełnej specyfikacji odtwarzane tylko z aplikacji desktopowej. Najważniejsza część urządzenia została zamknięta w niespełna 2-cm przedniej części, wyposażonej we wtyczkę USB-C. W miniaturowej obudowie z aluminium zamontowano flagowy przenośny DAC ESS Sabre (9281CPro dla wersji MQA albo 9270C dla standardowej), zdolny do konwersji formatu PCM do 32 bitów/384 kHz i DSD 5,6 MHz. O aktualnym trybie pracy informuje kolor wbudowanej diody. DAC został zintegrowany ze wzmacniaczem słuchawkowym, który automatycznie rozpoznaje impedancję słuchawek i dopasowuje do niej moc wyjściową (1 V do 150 omów i 2 V powyżej). Obudowa przechodzi w 6-cm kabelek w nylonowym oplocie, zakończony porządnym gniazdem na wtyk minijack, również obudowanym aluminium. Ztella współpracuje z mikrofonami i pilotami nanizanymi na przewody słuchawkowe. Ztella bez dołączonych przejściówek ma niewiele ponad 11 cm długości i waży raptem 5 gramów. Kabelek łączący przetwornik z wyjściem, choć gruby i porządny, jest na tyle elastyczny, że zegnie się w kieszeni bez ryzyka złamania. Zorloo współpracuje z Androidem, iOS i Windowsem. Osoby używające urządzeń Apple’a mogą skorzystać z dołączonej przejściówki USB-C/Lightning, a do podłączenia Ztelli do stacjonarnych komputerów i laptopów przyda się dostarczona w wyposażeniu wtyczka USB-C/A. Z Windowsem 10 Ztella dogaduje się automatycznie, a sterowniki dla starszych systemów można ściągnąć ze strony producenta.

010 011 Hifi 06 2021 002

Elastyczny przewód nie złamie się nawet w ciasnej kieszeni.

Wrażenia odsłuchowe

Chcąc sprawdzić możliwości Ztelli, naszykowałem kilka słuchawek w cenach 300-3000 zł i o zróżnicowanej impedancji: 16-300 omów. Następnie porównywałem brzmienie tych samych fragmentów muzyki z dziurki w smartfonie Samsung Galaxy A40 i z DAC-a. Choć użyty telefon oferuje rozbudowane funkcje dźwiękowe, z regulacją balansu na wyjściu słuchawkowym włącznie, to w porównaniu ze Ztellą poległ niemal w każdym aspekcie brzmienia. Największe różnice dotyczyły natężenia sygnału. Kiedy słuchałem bezpośrednio ze smartfonu, ustawiałem głośność w górnym położeniu i raczej nie uskarżałem się na nadmiar decybeli. Po przesiadce na Ztellę ten sam poziom uzyskiwałem już przy 60-80 procentach jej możliwości. I w sumie z najtańszymi słuchawkami różnice sprowadzały się do głośności. Były one po prostu zbyt mało przejrzyste, żeby ukazać inne zalety DAC-a Zorloo. Istotnie więcej można usłyszeć dopiero z nauszników za około 1000 zł – to wskazówka, kiedy zakup Ztelli staje się najbardziej sensowny. W takiej konfiguracji agresywne i lekko przebasowione brzmienie telefonu uspokaja się i nabiera ogłady. Zamiast podbitych skrajów pasma pojawia się wyrównany dźwięk, wolny od dudnienia na przełomie średnicy i basu. Brzmienie zyskuje na detaliczności, dźwięczności i rozświetleniu, a największy postęp dokonuje się w budowie sceny. Umiarkowanie szeroka, zupełnie przeciętna bezpośrednio z telefonu, ze Ztellą rozrasta się na boki i wzwyż.

010 011 Hifi 06 2021 002

DAC Zorloo powstał z myślą o współpracy ze smartfonami, ale podniesie też jakość muzyki z komputera.

Plany stają się wyraźniejsze, a instrumenty dokładniej umiejscowione „bliżej” i „dalej” od uszu, a nie tylko z prawej i lewej strony głowy. Uspokojenie brzmienia przez Zorloo skłania, by sięgnąć po bardziej zadziorną muzykę, ale nie tylko. Dzięki wyraźnej poprawie detaliczności można bowiem skierować uszy również w stronę akustycznego jazzu, a nawet muzyki poważnej, choć pewnie rzadko kto słucha tej ostatniej w komunikacji miejskiej. W takich okolicznościach naturalnym wyborem zdaje się np. dynamiczny rock i w tej muzyce Ztella sprawdza się najlepiej. Kiedy już przeszedłem całą procedurę testową, wybrałem słuchawki, które najlepiej się dogadywały z przetwornikiem. Najbardziej spodobało mi się zestawienie z Grado GW100, ale to kwestia indywidualnych upodobań. Przez kilka następnych dni słuchałem muzyki z telefonu wyłącznie za pośrednictwem hongkońskiego DAC-a. A później, kiedy już się przyzwyczaiłem i uznałem brzmienie za coś oczywistego, znienacka przełączyłem się na dziurkę w telefonie. Zabolało. Oj, jak bardzo…

Konkluzja

Dobrze, że DAC Zorloo pojawił się na rynku. Szkoda, że dopiero teraz, ale lepiej późno niż wcale. Osoby, które traktują smartfony jako pełnoprawne źródło muzyki, a nie chcą wydawać fortuny, powinny go wpisać na sam szczyt listy zakupów.

2021 06 27 12 39 08 010 011 Hifi 06 2021.pdf Adobe Reader

Mariusz Zwoliński
Hi-Fi i Muzyka 06/2021

Zorloo Ztella MQA

Przeczytaj także

14.02.2026

Testy

Przedwzmacniacze gramofonowe

Soulnote E-2

09.02.2026

Testy

Wzmacniacze dzielone

Vincent SP-T700

Quad Revela 1

04.02.2026

Testy

Kolumny

Quad Revela 1

30.01.2026

Testy

Słuchawki

Bowers & Wilkins Px8 S2

Sennheiser HDB 630

29.01.2026

Testy

Słuchawki

Sennheiser HDB 630

24.01.2026

Testy

Słuchawki

Meze Audio 99 Classics

22.01.2026

Testy

Słuchawki

JBL Sense Pro

Audio Note P3 Silver Signature Tonmeister

19.01.2026

Testy

Końcówki mocy

Audio Note P3 Silver Signature Tonmeister