bool(true)

Soulnote E-2

14.02.2026

min czytania

Udostępnij

Soulnote trudno nazwać marką z high-endowego głównego nurtu. Jednak uważne spojrzenie na funkcjonalność, bezkompromisowe rozwiązania i staranność montażu urządzeń, a wreszcie – zapoznanie się z ich możliwościami brzmieniowymi – szybko przysparzają firmie zwolenników.

Wygląd Soulnote’a E-2 zdecydowanie odbiega od tego, co kojarzymy z przedwzmacniaczem korekcyjnym. To urządzenie masywne, o słusznych gabarytach, ważące więcej od niejednej końcówki mocy. Jest dostępne w czarnej wersji ze srebrnymi pokrętłami, logo i opisami oraz w mniej skontrastowanej jednolicie srebrnej.

Budowa

Obudowę wykonano z aluminiowych paneli i wewnętrznych profili, które tworzą bardzo sztywną konstrukcję. Żeberkowane poziomo i licujące się z frontem boczne ścianki wyglądają jak radiatory, choć nie spełniają takiej funkcji.
Całość opiera się na trzech nóżkach: jednej z przodu – na środku – i dwóch w tylnych narożnikach. Do wyboru są płasko zakończone stopki oraz stalowe kolce, bardzo ostre. Tak ostre, że raczej porysują blat. Nacisk na przód jest największy, ponieważ właśnie tam znajduje się transformator. Producent sugeruje stawianie E-2 na kolcach, bez talerzyków, na drewnianych półkach lub podkładkach. W ofercie znajdują się moduły do budowy odpowiedniego stolika, z półkami z laminowanej sklejki brzozowej w trzech wybarwieniach i z aluminiowymi wspornikami. Co ciekawe – przewidziano opcjonalną podstawę tego stolika z trzema nogami i dodatkowymi zabezpieczeniami przed przewróceniem. Odważnie.
Płaszczyznę frontu dzielą poziome frezy ze ścięciami po bokach. W gładkiej części centralnej umieszczono aluminiową blaszkę z wyciętym laserowo logiem Soulnote. Sam front E-2 ma standardową szerokość 43 cm i wysokość 14,5 cm (16 cm z nóżkami). Należy doliczyć minimum 5 cm wolnej przestrzeni powyżej na skuteczne odprowadzanie ciepła.

Wersja czarna.

Korekcje

Od lewej znajduje się rząd trzech obrotowych przełączników – Low Limit (6 pozycji), Turnover (4 pozycje) i Roll Off (6 pozycji) – do regulacji krzywej korekcji. Współczesnym standardem jest charakterystyka Recording Industry Association of America. Wybór sygnalizuje dioda pod wybraną wartością, przy czym ustawienia odpowiednie dla RIAA oznaczono diodami zielonymi, a pozostałe – czerwonymi. Układ zaawansowanej regulacji korekcji można ominąć przyciskiem Old EQ. Jego wyłączenie ustawia na sztywno krzywą RIAA. Wtedy przełączniki przestają działać, a diody gasną. Większość użytkowników prawdopodobnie tak zrobi i nie będzie wracać do tematu. Natomiast kolekcjonerzy archiwaliów mogą zaszaleć ze 144 kombinacjami tych wartości. Instrukcja zawiera tabele z parametrami właściwymi dla płyt różnych wytwórni, od 1908 do 1962 roku, kiedy to ostatni Mohikanie analogu, jak Decca European i Telefunken, poddali się RIAA. Te stare płyty to przede wszystkim nagrania mono i taki przycisk również znalazł się w pobliżu, razem z trzecim, oznaczonym jako „inv”, czyli do odwracania fazy. Tak była zrealizowana duża część płyt przed RIAA (poza Philipsem).
Lektura instrukcji obsługi, dostępnej także na stronie producenta, to kompendium wiedzy na ten temat. Zachęcam do zajrzenia.

Krzywe korekcji – niezbędnik kolekcjonera.

Selektory

Mechaniczny włącznik zasilania ulokowano skrajnie po lewej. Po prawej zamontowano dwa obrotowe przełączniki z większymi pokrętłami i te będą w częstym użyciu. Prawe to selektor wejścia. Wybór potwierdza zapalenie się diody – jednej z trzech czerwonych albo niebieskiej dla przetworników optycznych. To bliżej środka za pomocą czerwonej diody sygnalizuje impedancję wejściową dla wkładek MC: 1000, 300, 100, 30, 10 lub 3 Ω. Poniżej umieszczono kolejne przyciski. Dwa od lewej służą do wyboru pojemności wejściowej 100, 200, 350 pF. Przełączają także wejście w tryb MM z impedancją 47 kΩ. Do kompletu domyślono jeszcze przełączniki Low Off (filtr subsoniczny ), Gain Low (zmniejszenie wzmocnienia o 10 dB) oraz Degauss (załączony na kilkanaście sekund w trakcie odtwarzania płyty demagnetyzuje wkładkę, a może też służyć jako przycisk szybkiego wyciszenia). Prawdziwy analogowy wypas.
Warto dodać, że każde wejście jest niezależnie konfigurowalne, jednak ze względu na całkowicie manualną obsługę wybrane ustawienia nie są im przypisywane i przy każdym przełączeniu należy je zmienić, odpowiednio dla używanej wkładki. Nie dotyczy to wejścia dla wkładek optycznych, które ma stałe parametry.

Rozdzielone kanały.

 

Gniazda

Widok tylnej ścianki jest nie mniej upajający. Po lewej stronie znajdują się cztery wejścia, przy czym pierwsze zrealizowano zarówno na gniazdach XLR, jak i RCA (można korzystać tylko z jednego naraz). Poza tym mamy dwa klasyczne RCA, a także optyczne dla wkładek DS Audio, oddzielone i zabezpieczone kapturkami. Do tego ostatniego nie można podłączać wkładek MM ani MC, gdyż grozi to ich uszkodzeniem. Przydatnym rozwiązaniem okazuje się odłączenie zasilania źródła światła w przetworniku optycznym, gdy nie jest on używany. Każde wejście wyposażono w oddzielny zacisk uziemienia, przyjmujący przewody, widełki oraz wtyki bananowe. Klasa.
Sygnał wyprowadza wyjście zrealizowane na wygodnie rozsuniętych gniazdach XLR i RCA.
Wzmocnienie dla wkładek MC wynosi 72 dB, dla MM – 52 dB, a dla optycznych – 30 dB. W przypadku czułych przedwzmacniaczy liniowych można skorzystać ze wspomnianej opcji Gain Low. Nominalne napięcia wyjściowe są relatywnie niskie: 1,4 V dla RCA i 2,8 V dla XLR.
Z boku znajduje się gniazdo zasilania typu IEC. Dołączonej w zestawie zwykłej sieciówki grzech nie zastąpić czymś lepszym.

Wnętrze – opus inżyniera.

Wnętrze

Do środka można zajrzeć po odkręceniu czterech wkrętów na tylnej ściance. Zwalniają one listwę, po której wyjęciu można zsunąć do tyłu obficie perforowaną pokrywę urządzenia.
Jak na phono stage, widok okazuje się zaskakujący. Zaraz za przednią ścianką widać liczne płytki z obwodami sterującymi. Połączeń przewodowych jest sporo i nie podejmuję się ich prześledzić. Zastosowano wielożyłowe wiązki oddzielnie izolowanych przewodów, unikając w ten sposób taśm komputerowych. Wyobrażam sobie, że taka modułowa konstrukcja ułatwia ewentualne serwisowanie.
Transformator 400 VA (!) umieszczono pod wysokim ekranem. Za nim znajdują się trzy piętra płytek. Najwyższa zawiera układy wyjściowe z gniazdami. Pod nią ulokowano wejście sygnału z wkładki optycznej oraz jej zasilanie. Na najniższej znajduje się prawdopodobnie część obwodów zasilania – widać, że konstruktorzy przywiązują do niego ogromną wagę.
Pionowo umieszczono dwie płytki z torem sygnałowym obu kanałów. Trudno je uznać za minimalistyczne, bo są bardzo rozbudowane, a komponenty i przewlekany montaż prezentują wysoką jakość i urodę. Zrezygnowano z globalnej pętli ujemnego sprzężenia zwrotnego.
Soulnote E-2 został wyceniony na 30000 zł. Patrząc na jego konstrukcję, jakość wykonania, możliwości konfiguracji i obsługi wszystkich współczesnych wkładek oraz zestawiając go z konkurencją, trzeba powiedzieć, że to atrakcyjna oferta. Nie zamierzam mu wypominać braku pilota. Do gramofonu i tak wstawać trzeba. Trzeba też namierzyć drobne przyciski, a ja muszę to robić w okularach, by rozczytać opisy przy diodach. Większość przełączników steruje przekaźnikami, które na chwilę wyciszają sygnał. Obsługa to czysta przyjemność. Przy okazji czekają nas ciekawe doznania organoleptyczne.

Transformator 400 VA w phono stage’u.

 

Konfiguracja systemu

Płyty odtwarzały gramofony Garrard 401 z ramieniem Ortofon AS212 i wkładką Audio-Technica AT440MLa oraz Brinkmann Taurus z dwoma ramionami: SME 312 z wkładką optyczną DS Audio DS E3 i Brinkmann 12.2 z Air Tightem PC-1 Coda. Jako phono odniesienia wystąpił Pre-Amplifikator Gramofonowy wraz z transformatorem Air Tight ATH-2A Reference.
Źródła były podłączone do wzmacniacza D’Agostino Progression Integrated. Głośniki to ATC SCM-50PSL, a przewody Fadel Coherence One. System, ustawiony na stolikach StandArt STO i SSP, grał w zaadaptowanej akustycznie części pomieszczenia o powierzchni około 24 m².

Kolce i sieciówka w komplecie.

 

DS E3

Dla porządku kilka słów o wkładce optycznej DS Audio DS E3 („HFiM” 10/2025). To przykład wyrafinowanej technologii w służbie współczesnego analogu. Ma klasyczną igłę diamentową na aluminiowym wsporniku, do której przymocowano płytki zacieniające fotodiodę. Jako że we wnętrzu znajduje się źródło światła, przetworniki optyczne wymagają zasilania. Inny jest też model korekcji sygnału analogowego. DS E3 kosztuje 6400 zł bez zasilacza/korektora, zwanego equalizerem, i drugie tyle z nim. Mogłem więc porównać brzmienie zestawu firmowego z funkcją prawdopodobnie najrzadziej w Soulnocie E-2 używaną. Warto było.

Przygotowanie

Zgodnie z sugestią dystrybutora, pod kolce E-2 podłożyłem klocki z drewna cedrowego. W przypadku mojego stolika z wiszącymi półkami nie zauważyłem oczywistej różnicy w porównaniu do bezpieczniejszych dla mebli nóżek. Ich wpływ na brzmienie można uznać za słyszalny, jednak ich brak albo słuchanie na nóżkach transportowych nie degradują dźwięku. Soulnote nadal pokazuje wysoką klasę.
Z jednym istotnym zastrzeżeniem. Nowy przedwzmacniacz, a taki dotarł do testu, wymaga wygrzania. Pierwsze podłączenie i przywitanie z dźwiękiem było mało serdeczne i zupełnie nieadekwatne do tego, w co wyewoluowało. Dźwięk – początkowo ściśnięty, suchy i cierpki, z równowagą tonalną wyraźnie przesuniętą ku górnej średnicy i ograniczeniem niskich tonów – stopniowo się otwierał, zyskiwał barwy i oddech. Ale Soulnote tak już ma, że brzmienie dojrzewa z czasem. Oceniam, że trwało to tygodniami. Żałowałem nawet, że nie posiadam korektora RIAA, który pozwoliłby wygrzewać phono stage z wykorzystaniem źródła liniowego. W końcu uznałem, że E-2 rozpostarł skrzydła i muzyka szybuje z pełną swobodą. I właśnie do tego etapu nawiązuje poniższy opis brzmienia.

 

Raj audiofila – złącza.

Wrażenia odsłuchowe

Soulnote E-2 ma tranzystorową duszę – trzeba to powiedzieć. Brzmienie można scharakteryzować jako równe, dynamiczne i przestrzenne. Dźwięk jest czysty, naturalny i uniwersalny. Z jednej strony pokazuje różnice między wkładkami; z drugiej zaś podkreśla zarówno naturę analogu, jak i istotę brzmienia instrumentów.
Czasem trudno pisać o takich urządzeniach, ale ich napotkanie i słuchanie to wielka przyjemność oraz swego rodzaju nagroda dla recenzenta. Z czasem odkryłem, że przedwzmacniacz ma duszę bogatą i barwną. Zauważyłem także inne cechy, dzięki którym będzie się bardzo korzystnie prezentował w różnych skonfiguracjach.

MM

Od 2012 roku z różnymi gramofonami używam wkładki Audio-Technica AT440MLa. Nie planuję jej zastąpić innym modelem, ale coraz trudniej dokupić oryginalną igłę. W zestawieniu z nią dźwięk idzie w kierunku cyzelowania detali i podciągania mikrodynamiki na poziom niejednego przetwornika MC. Średnica i wysokie tony brzmią świetliście, ale gładko. Przejrzystość jest zdecydowanie wysokiej próby, a kultura i muzykalność jej nie ustępują. Głos Janis Ian na płycie „Broken Silence” (Analogue Productions) brzmi świeżo, dźwięcznie i w lekkim przybliżeniu, ale też nie brak mu wypełnienia i miękkości. Nie potrafię przyłapać Soulnote’a na chodzeniu na skróty lub pomijaniu ważnych elementów prezentacji.
AT440MLa to przetwornik, któremu nie można odmówić ambicji dochowania neutralności, chociaż czasem jego dźwięk może się wydawać nieco uszczuplony w dolnej części pasma. Ale w zakresie niskich tonów Soulnote króluje. Z wkładki MM wyczarował bas schodzący naprawdę nisko i bez oporów, z bardzo dobrym zróżnicowaniem, zachowaniem konturów i bez dudnienia. Niskie tony są zwinne, a jednocześnie obfite. W żadnym momencie nie odczułem ich niedostatku. Swoboda operowania nimi w tym zestawieniu pozostawia niezatarte wrażenia. Słychać także, kiedy kończą się możliwości wkładki. Chyba więcej już się z niej nie wyciśnie.
Wypróbowałem liczne ustawienia pojemności wejściowej. Różnice są odczuwalne. Za optymalną uznałem 100 pF. Zapewnia najbardziej dźwięczny przekaz, z dobrze słyszalnymi harmonicznymi. Zwiększanie pojemności delikatnie łagodzi brzmienie, dodając mu odrobinę puszystości. Nie są to zmiany krytyczne, ale zapewniają możliwość uzyskania dźwięku dostosowanego do własnych upodobań lub chwilowego nastroju, nawet dla przetworników niższej klasy.

Soulnote E-2

 

MC

Jeszcze lepiej możliwości Soulnote’a E-2 słychać dzięki bardziej wyrafinowanym przetwornikom. Z wielokrotnie droższym Air Tightem PC-1 Coda muzyka brzmi świetnie, jak przystało na wysokiej klasy system MC. Dźwięk jest zroszony niuansami, które AT440MLa zdarzało się przegapić, bardzo rozbudowany w przestrzeni. Wydaje się, że ataki i wybrzmienia można oglądać z wielu stron. Że tworzą barwne kalejdoskopy, przesypują się i mienią. Tutaj szczególnie lubiłem słuchać płyt z klasyką. Nagranie LSO „Khacharurian Dirigiert Khacharurian” (EMI) z muzyką Arama Chaczaturiana do baletów „Spartakus” oraz „Gajane” pod dyrekcją kompozytora szczególnie polecam. Orkiestra gra tu swoją pełnią. Potężne tutti wybrzmiewają z całkowitą przejrzystością, klarownie i dynamicznie. Fala dźwięku spiętrza się w mgnieniu oka i pędzi ze sceny na słuchacza. Dynamika E-2 sięga zenitu. Oby tylko system potrafił ją przekazać. D’Agostino Progression Integrated odnajdował się z każdym źródłem, z jakim go dotychczas sprawdzałem. A i ATC nie panikują, gdy trzeba dmuchnąć z całej siły. W kategorii dynamiki japoński preamp chyba nie ma ograniczeń, kojarzonych z odtwarzaniem płyt winylowych. Także rozdzielczość plasuje się na analogowym topie. Dźwięki są szybkie, precyzyjnie wykrojone i bogate w harmoniczne, dzięki czemu muzykę wypełniają dopracowane szczegóły, a instrumenty brzmią naturalnie, zarówno w cichych, jak głośnych fragmentach.
W „Tańcu z szablami” postacie wyobrażone przez dźwięki tanecznej walki wirują w przestrzeni nagrania. Sekcje instrumentów dętych błyszczą i rozjaśniają scenę, przeszywają i tną powietrze niczym tytułowe szable. Smyczki kolorują momenty liryczne, a perkusje utrzymują całość w równym, czytelnie akcentowanym rytmie. Wiele wątków jest w tej muzyce i nad wieloma system musi zapanować. Bez dobrego źródła łatwo się w nich pogubić. Jednak z Soulnote’em nic nie powinno się zawieruszyć.
W tej części testu wypróbowałem różne impedancje obciążenia. Rzadko korzystałem z przedwzmacniaczy oferujących 3, 10 i 30 omów, a to świetne rozwiązanie dla wkładek o niskiej impedancji cewki; w przypadku Air Tighta PC-1 Coda wynosi ona zaledwie 1,7 Ω. Wybierałbym tu ustawienia 10 albo 30 omów. Zastosowałem także transformator Air Tight ATH-2A Reference, z którego korzystam na co dzień. I tym razem dodał PC-1 wyrafinowania w mikrodynamice, choć podniósł cenę zestawu o kolejnych kilkanaście tysięcy złotych. Główny wniosek jest taki, że bierny step-up można stosować, oczywiście konfigurując wejście Soulonote’a jako MM.

Optyczna

Optyczna wkładka DS Audio E3 okazała się… najbardziej analogowa. Określenie bierze się z porównania brzmienia mojego systemu do muzyki słuchanej na żywo, przede wszystkim akustycznej i przede wszystkim – w sali filharmonii. W dużej przestrzeni, z dużą orkiestrą i z emocjonalną interakcją z publicznością. W odbiorze musi to być brzmienie naturalnie płynne, o prawidłowej barwie, bogate w harmoniczne, o odblokowanej zróżnicowanej dynamice, angażujące. Przekonałem się wcześniej, że przetworniki DS Audio najnowszej generacji stanowią realną konkurencję dla najlepszych MC. Oczywiście i one różnią się szlifami, wspornikami, ale może przede wszystkim zaawansowaniem korektorów i zasilaczy. Im prostsza wkładka, tym prostsza elektronika jej towarzyszy. Te najdroższe, jak DS Master 3, mają w zestawie preampy smoki. Ale DS E3 ma znacznie prostsze wsparcie i zastąpienie go Soulnote’em E-2 przynosi ewidentne korzyści.
Japońskie E-2 i E3 tworzą duet synchroniczny. Stapiają się w jeden muzyczny organizm i brzmią tak jak powyżej. Tutaj nie ma preferencji repertuarowych. Owszem, istotna pozostaje jakość nagrań, ale nawet te popularniejsze i mniej nobliwe grają na maksimum możliwości i przyjemności. Jest atak, żywa dynamika, naturalne wybrzmienia i zróżnicowane barwy instrumentów. Jest także niezwykła spójność i ciągłość brzmienia oraz zrównoważenie zakresów pasma, bez faworyzowania żadnego z nich, za to z wypielęgnowaniem każdego. Dbałość o… muzyczną stronę muzyki robi ogromne wrażenie, także na osobach wrażliwych, a mniej wyrobionych w kwestiach audiofilskich. W sumie spodziewamy się, że zastąpienie tańszego droższym przynosi poprawę. Sugeruję jednak spojrzeć z drugiej strony. Czyli, jeśli ktoś ma już w systemie Soulnote’a E-2 i klasyczne wkładki MM/MC, to może śmiało kupić same wkładki optyczne, jak DS E3 lub DS 003 i wejść na bardzo wysoki poziom brzmienia analogowego toru.
DS E3 oraz wcześniejsze przygody z przetwornikami DS Audio, ekspansji których kibicuję, uświadamiają mi, jak bardzo atrakcyjną propozycją jest Soulnote E-2. Bo trzeba przyznać, że jego tranzystorowa dusza jest pełna muzyki.
Mam detalicznie brzmiący system, kolumny o studyjnej proweniencji, a wszystko spasowało się jak ulał. Nie jestem wcale przekonany, że niedomogi urządzeń w zakresie barwy, podbicia pasma czy osłabionej dynamiki można poprawić ich podkreśleniem w innych komponentach zestawu. Skompensować w jakimś stopniu tak, ale nie poprawić; przecież się tego nie dosztukuje. Najlepiej, gdy elementy brzmią prawidłowo i podkreślają swoje zalety. Soulnote E-2 taki właśnie jest. Z jednej strony się nie narzuca; z drugiej zaś dopełnia jakość analogowego źródła. A do tego w pełni korzysta z potencjału innych elementów. Pięknie to pokazuje w przypadku wkładek gramofonowych – słychać różnice technologii, szlifów i zakresów cenowych. Nie zależało mi na tym, ale też nie udało mi się uzyskać słabego zestawienia Soulnote’a z moimi gramofonami.

Konkluzja

Soulnote E-2 spędził u mnie całe lato i przyznaję, że byłem gotów jeszcze trochę go zatrzymać. Wymaga wygrzewania i nie zaskakuje pierwszym wrażeniem. Zaprasza do niespiesznego poznawania się. Warto. Został stworzony do długiego i komfortowego słuchania płyt analogowych, z wykorzystaniem każdego rodzaju wkładek gramofonowych, od modeli podstawowych po wyrafinowane, bez tendencji do uśredniania dźwięku. To wprost wymarzony kompan audiofila i melomana. Uniwersalne rozwiązanie dla chcących korzystać z jak najszerszych opcji konfiguracji oraz świetnego brzmienia. Jest przy tym znakomicie wykonany, nie łapie zakłóceń i ma superciche tło. Napisałem, że ten japoński przedwzmacniacz ma tranzystorową duszę. Przede wszystkim jednak Soulnote E-2 ma duszę analogową.

 

Paweł Gołębiewski
Hi-Fi i Muzyka 12/2025

Soulnote E-2

Wzmocnienie MM:

52 dB

Wzmocnienie MC:

72 dB

Wzmocnienie OPT.:

30 dB

Impedancja wejściowa MM:

47 kΩ

Pojemność wejściowa MM:

100, 200, 350 pF

Impedancja wejściowa MC:

3, 10, 20, 100, 300, 1000 Ω

Dokładność korekcji RIAA:

+/- 0,2 dB

Filtr subsoniczny:

+

Wymiary (w/s/g):

16/43/41 cm

Masa:

20 kg

Przeczytaj także

02.03.2026

Testy

Wzmacniacze

Accuphase E-800S

27.02.2026

Testy

Przedwzmacniacze gramofonowe

Air Tight ATE-5

23.02.2026

Testy

Przetworniki C/A

dCS Lina Network DAC 2.0

McIntosh MA352

18.02.2026

Testy

Wzmacniacze

McIntosh MA352

09.02.2026

Testy

Wzmacniacze dzielone

Vincent SP-T700

Quad Revela 1

04.02.2026

Testy

Kolumny

Quad Revela 1

30.01.2026

Testy

Słuchawki

Bowers & Wilkins Px8 S2

Sennheiser HDB 630

29.01.2026

Testy

Słuchawki

Sennheiser HDB 630