bool(false)

Air Tight ATE-2005

10.09.2012

min czytania

Udostępnij

Air Tight to japońska firma, założona w połowie lat 80. przez Atasushi Miurę. Doświadczenie w branży hi-fi Miura-san zdobywał początkowo u boku swego ojca, a następnie w Luxmanie. Po jego sprzedaży koncernowi Alpine poświęcił się produkcji wyższej klasy urządzeń lampowych pod własną marką.

Przedwzmacniacz gramofonowy Air Tight ATE-2005 to stopień korekcyjny MM/MC w odseparowanej obudowie. Poza nim w katalogu znajdziemy preampy liniowe ATE-2A oraz ATE-2001 z wbudowanymi układami korekcyjnymi dla wkładek wysoko- i niskonapięciowych. ATE-2005 wpisuje się wyglądem w unikalny styl wzorniczy, łączący proste, dopasowane do funkcji urządzeń kształty z wyszukaną kolorystyką – połączeniem czerni, szarości, miedzi, złoceń i srebrzeń. Niewielki układ elektroniczny mieści się w obudowie o szerokości 37 cm.

Wykonano ją z miękkiej blachy stalowej, polakierowanej na błyszczącą metalizowaną czerń. W górnej pokrywie wycięto otwory wentylacyjne. Przednia ścianka to odrębny płat aluminium, przykręcony do obudowy właściwej. Nadano mu, charakterystyczną dla Air Tighta, szarą barwę z nutami zieleni. W centralnej części panelu znajduje się wycięcie z pleksiglasowym okienkiem z logo producenta oraz lekko odstającą wstawką kojarzącą się z… szufladą transportu. Po lewej stronie frontu umieszczono dwa obrotowe przełączniki. Pierwszy to wybierak źródła sygnału. Drugi załącza układ demagnetyzujący wkładkę. Z prawej strony ulokowano główny włącznik oraz diodę sygnalizującą załączenie urządzenia. Na tylnej ściance bogato – trzy pary wejść i para wyjść (wszystkie dobrej jakości RCA), zacisk uziemienia, gniazdo zasilające (IEC) oraz bezpiecznik topikowy. Wnętrze podzielono na trzy przedziały. Po prawej mamy ekranowany zasilacz z wielosekcyjnym transformatorem E-I sygnowanym marką Air Tight i kompletem kondensatorów o sumarycznej pojemności 200 μF. Zaopatrują one indywidualnie: stopień MC, stopień wzmacniający, napięcie anodowe i żarzenie lamp. ATE2005 wyposażono w trzy wejścia: jedno dla wkładek MC i dwa dla MM. Selektor znajduje się blisko gniazd i jest połączony przedłużką z gałką na froncie urządzenia. Wstępne aktywne wzmocnienie MC dokonuje się w stopniu wykorzystującym J-FET (2SK117Y Toshiby). Stopień ten nie ma zewnętrznej regulacji impedancji, a układ sam dopasowuje obciążenie do parametrów podłączonej wkładki. Zmontowany na niewielkiej, w pełni ekranowanej płytce, jest przymocowany do bocznej ścianki urządzenia. Sygnał stąd oraz z dwóch wejść MM trafia do środkowej części urządzenia, gdzie znajdują się stopnie korekcyjny i wzmacniający. Tutaj zastosowano wyłącznie montaż przestrzenny (punkt do punktu), a płytka stanowi jedynie mocowanie dla elementów elektronicznych. Te w większości są dobrej jakości, a część z nich nie nosi oznaczeń. Pracują tu trzy podwójne triody 12AX7 – jedna ElectroHarmonixa i dwie sygnowane przez Air Tighta. Dwie lampy pracują w układzie SRPP. Trzecia pełni rolę wtórnika katodowego. Przez okienko w przedniej ściance możemy dostrzec jedynie płytkę z rezystorami i kondensatorami, gdyż lampy osadzono w gniazdach przymocowanych do ekranu oddzielającego przedziały lewy i środkowy oraz dodatkowo ekranowano przy pomocy aluminiowych nakładek. Korekcja RIAA jest pasywna. Przedwzmacniacz wyposażono w układ demagnetyzujący dla wkładek MC. Zgodnie z instrukcją należy go załączyć w czasie odtwarzania LP. Sygnał jest wtedy wyciszany, a cewka przetwornika w ciągu kilku minut rozmagnesowywana. Tyle że po dokładnych oględzinach i pomiarze okazało się, że załączenie układu powoduje nic innego jak zwarcie wszystkich sygnałów wejściowych do masy. Zmuszając przetwornik MC do pracy w pełnym zwarciu, ryzykujemy przegrzanie delikatnych uzwojeń cewki. Ostrzegam i nie polecam. Swoją drogą kusiło mnie, aby wypróbować efekt przedłużonej „demagnetyzacji” na kosztownej PC-3. Ciekawe, jaka byłaby reakcja dystrybutora, gdybym w ten sposób „zespawał” firmowym preampem wkładkę za kilkanaście tysięcy złotych. Jedno z wejść MM w ATE-2005 można wykorzystać do podłączenia zewnętrznego transformatora lub aktywnego stopnia wzmacniającego sygnał MC. Air Tight oferuje takie urządzenie. Jest to transformatorowy ATH-2A, zawierający również trzy wejścia, możliwość wyboru impedancji obciążenia (2 Ω, 40 Ω lub by-pass) oraz pojedyncze wyjście. Kosztuje 12200 zł. Miałem możliwość wykorzystać go w tym teście. Słuchaczom żyjącym w winylowym raju umożliwia on podłączenie do ATE-2005 nawet pięciu ramion gramofonowych, w różnych konfiguracjach MM/MC. Co by nie pisać o konstrukcji ATE-2005 w kontekście jego ceny, trzeba przyznać, że pięknie się prezentuje na stoliku w systemie odsłuchowym.

Paweł Gołębiewski

Mag 04-07 09 2010 opinia1

Air Tight ATE-2005 okazał się wrażliwy na przydźwięk. Mimo ekranowanych sekcji i lamp nie udało mi się w pełni wyeliminować brumienia. W zestawieniu ze zintegrowanym Ayonem przydźwięk okazał się na tyle silny, że po kilku próbach zrezygnowałem z dalszych odsłuchów. Natomiast ze wzmacniaczem Zagra efekt był marginalny i nie przeszkadzał odkrywać zalet przedwzmacniacza. Sugeruję też przełączać pomiędzy trybami MM/MC na ściszonym wzmacniaczu – preamp potrafi zdrowo huknąć w głośniki. Usposobienie ATE-2005 można od razu przypisać łagodniejszej stronie mocy. Brzmienie jest czyste i przestrzenne. Scena nie osiąga może imponującej szerokości, ale głębia jest zarysowana rzetelnie, a plany wyraźne. Delikatne zaokrąglenie krawędzi i barwa ustawiona na lekkie ocieplenie są kierowane do osób stawiających na przyjemność odsłuchu. Poszukujących krystalicznej rozdzielczości i metalicznej brzękliwości odsyłam gdzie indziej. Dynamika z przetwornikiem MC wywołuje uśmiech zadowolenia; w konfiguracji z MM odczułem jej pewne ograniczenie. Może to wynikać z niewielkiego wzmocnienia, wynoszącego w tym trybie zaledwie 30 dB. Bas w wykonaniu ATE-2005 nie schodzi w głębiny. Jego charakter determinuje lekkie podbicie w wyższym podzakresie. Przez to brzmienie zachowuje dobry rytm. Taki rys ułatwia także kontrolę tego zakresu. Nie przyłapałem Air Tighta na ospałości ani rozwlekłości.

Mag 04-07 09 2010 02

Tony średnie i wysokie są bardziej neutralne. Wokale brzmią czysto; nie są wycofane, choć otulone minimalną mgiełką nadającą im klimat intymności. Nie odbiera to przedwzmacniaczowi umiejętności oddania prawdy o obsługiwanym przetworniku. AT-OC9ML/II legitymuje się delikatnie eksponowanym pasmem powyżej 6 kHz. ATE-2005 przekazuje tę cechę bez zawahania, co w połączeniu z jego własnym charakterem nadaje brzmieniu tego zakresu żywy i kolorowy klimat. Jednocześnie granica naturalności nie zostaje przekroczona. Ma to swoje odzwierciedlenie w sposobie przedstawiania różnego repertuaru. Najwięcej przyjemności sprawi miłośnikom klasyki, przede wszystkim kameralistyki, ale także symfoniki słuchanej z cywilizowaną głośnością. Bardzo dobrze wypadły też nagrania jazzowe, w których nawet ostre partie instrumentów dętych zostały odtworzone bez natarczywości. W popie łatwo docenić zdolności rytmiczne Air Tighta, a w rocku nie zabraknie ostrzejszego gitarowego pazura. Wspomniane cechy mogą też wyjść na dobre starszym płytom. Przesłuchałem kilka LP’s Maanamu i delektowałem się łagodną wizją eksplozji oraz słońca świecącego pilotom w oczy. Był klimat, były emocje. Czego chcieć więcej?

Mag 04-07 09 2010 03Mag 04-07 09 2010 04

ATE-2005 oferuje ponadprzeciętną funkcjonalność. To jego najmocniejsza strona, poparta solidnym brzmieniem. To, jak się okazuje, można podnieść na jeszcze wyższy poziom. Zastosowanie do wkładki MC AT-OC9ML/II transformatora ATH-2A przynosi słyszalną korzyść. W ustawieniu 40 Ω (AT nie zaleca stosowania impedancji poniżej 20 Ω) brzmienie staje się bardziej płynne, nabiera przyjemnej miękkości i spokoju. Góra pasma wybrzmiewa dłużej i swobodniej. Pojawia się lepsze nasycenie średnicy, a to, co mogło trącić szorstkością, ulega wygładzeniu. Co prawda bas nie schodzi już niżej, ale ATH-2A wnosi lepszy balans tonalny. Gdyby nie cena, powiedziałbym, że warto tak rozbudować ATE-2005. Chyba że naprawdę macie pięć ramion gramofonowych do obsłużenia. W takim przypadku nie ma się nad czym zastanawiać.

Paweł Gołębiewski

Mag 04-07 09 2010 opinia2

Z przedwzmacniacza ATE korzystałem w wersji maksymalnie rozbudowanej, czyli z pominięciem wewnętrznego stopnia MC, za to z dołączonym transformatorem step-up ATH-2A. Impedancję stopnia transformatorowego ustawiłem na 40 omów. Większość testu przeprowadziłem z wkładką MC Zu-103, ale wypróbowałem także przetwornik Air Tight AT-3 (bardziej dopasowany ceną) oraz MM Shure R47EDT. Dźwięk Air Tighta z transformatorem step-up, współpracujących z wkładką MC Zu-103, jest jednocześnie miękki i szczegółowy. Po wysłuchaniu kilku płyt z muzyką kameralną byłem usatysfakcjonowany tym, jak dobrze zestaw nadaje się do cichego wieczornego słuchania. Zarówno jazz, jak i kameralistyka klasyczna stały na najwyższym poziomie. Szczegółowość wkładki Zu świetnie się zgrywała z lampowym ciepłem przedwzmacniacza. Również stereofonia nie sprawiła zawodu. Uwagę zwracało przede wszystkim to, że system z Air Tightem był w stanie umieszczać źródła pozorne daleko poza szerokością kolumn, mimo z pozoru niesprzyjającego kształtu obudów (płaskie pudła). Z firmową wkładką AT-3 przekaz wydał mi się bardziej uspokojony. Air Tight oferuje wyciszenie i łagodną gładkość, natomiast z Zu było więcej zabawy. Ten przedwzmacniacz bez pudła rozróżnia współpracujące przetworniki. ATE-2005 jest szczegółowy, dobry rytmicznie i rozporządza naturalną, bogatą barwą. Odtworzenie śpiewu Jacinthy wypadło doprawdy świetnie – taka nocna muzyka z nerwem. Również w skomplikowanej muzyce instrumentalnej phono ATE wyciągało z mojej wkładki to, co najlepsze. Jazgotliwa „Porgy and Bess” Davisa była odpowiednio ostra, ale i głęboko muzykalna. Bogactwo harmoniczne robiło duże wrażenie. Kilka suchych nagrań rozrywkowych, którymi poczęstowałem biedny gramofon Systemdeka, wypadło w tym połączeniu nadspodziewanie znośnie. Ten przedwzmacniacz wycisnąłby muzykę nawet z marchwi!

Po doświadczeniach z wkładkami MC odłączyłem transformator dopasowujący i wpiąłem ATE w system z gramofonem Ad Fontes, wyposażonym we wkładkę MM Shure. Takie połączenie, zwłaszcza z urządzeniem o niezwykle długim ramieniu (14 cali!), to może egzotyczne rozwiązanie, jednak cenione przez wielu użytkowników winylu. Uzyskany dźwięk mocno się różnił od tego z wkładek MC. Dominowało odczucie ciepła, łagodności, a muzyka była nieco wygładzona. Za pomocą tego zestawu przeorałem ponownie znaczną część płytoteki, tym razem słuchając głównie rekreacyjnie, bo do tego rodzaju aktywności zestawienie ATE-2500 z wkładką MM najbardziej się nadaje. Odsłuch agresywnej muzyki rozrywkowej tym razem się nie powiódł. Została nadmiernie polukrowana i brakowało jej dynamiki oraz tego, co potocznie określa się mianem pazura. Niezbędną zadziorność uzyskałem wcześniej – z wkładki Zu-103 poprzez transformator step-up. Tutaj efektem było raczej rodzinne granie przy kominku. Muszę jednak przyznać, że niechętnie się rozstawałem z tym brzmieniem. Lampowe wzmacniacze Air Tighta mają wiele uroku. Jak widać – również w wydaniu gramofonowym.

Alek Rachwald

Mag 04-07 09 2010 daneTechniczne

Paweł Gołębiewski, Alek Rachwald
Magazyn Hi-Fi 03/2010

Air Tight ATE-2005

Przeczytaj także

Stax SR-007S/SRM-700T

16.01.2026

Testy

Słuchawki

Stax SR-007S /SRM-700T

McIntosh MSA5500

13.01.2026

Testy

Wzmacniacze

McIntosh MSA5500

10.01.2026

Testy

Kolumny

ATC SCM20ASL

07.01.2026

Testy

Kolumny

Harbeth M30.3 XD2

Dynaudio Contour 20 Black Edition

03.01.2026

Testy

Kolumny

Dynaudio Contour 20 Black Edition

01.01.2026

Testy

Kolumny

Usher SD-501

31.12.2025

Testy

Wzmacniacze dzielone

PS Audio StellarGold

29.12.2025

Testy

Wzmacniacze

Rotel DX-5