04.02.2026
min czytania
Udostępnij
W 1957 roku świat ujrzał pierwszy pełnopasmowy głośnik elektrostatyczny, nazwany po prostu Quad Electrostatic Loudspeaker. Przemianowany później na ESL-57, zatrząsł w posadach rynkiem hi-fi i ustanowił nowe kanony dobrego dźwięku. Recenzenci zachwycali się zjawiskową szczegółowością i przestrzenią, a Peter stał się sławny. Nie tylko z samej konstrukcji, ale też komentarza do narzekań na wątły bas przetworników, wynikający z samej ich natury. Niezadowolonym słuchaczom radził, by kopali w rytm muzyki w tekturowe pudło.
Dzisiejszy Quad to producent wszechstronny, ale przesiąknięty tradycją. Głównie własną, bo wysokie modele wzmacniaczy zintegrowanych i dzielonych bazują na lampach i wyglądają jak konstrukcje z lat 60. XX wieku. Środek cennika to również klasyczne wzornictwo, choć rodem z lat 90., natomiast podstawowe sprzęty wracają do stylistyki retro.
W kategorii zestawów głośnikowych główną atrakcją pozostały elektrostaty ESL w czterech odsłonach. Natomiast najnowsza linia – Revela – obejmuje dwa tradycyjne modele dynamiczne: wolnostojący 2 i opisywane dziś monitory 1. Nie zawarto w nich nowatorskich rozwiązań ani kosmicznych technologii. Quad utrzymuje natomiast, że z tego, co sprawdzone, wycisnął, ile się da. Podkreśla przy tym dbałość o szczegóły i nie są to słowa bez pokrycia.
Jakość wykonania Reveli 1 zasługuje na miano wybitnej; to poziom Monitor Audio z serii Platinum. Wzrok przyciąga szlifowany na wysoki połysk lakier, pokrywający fornir na bokach i z tyłu. Front i zaokrąglone krawędzie to fortepianowa czerń; przewidziano też wersję w całości czarną. Szukanie niedokładności oraz szczelin mija się z celem – monitory przypominają jednolity blok wycięty z kamienia. Okazują się też zaskakująco ciężkie, co poniekąd wynika z masywnych magnesów przetworników, ale przede wszystkim – z grubości ścianek obudowy. W walce z rezonansami pomaga także trzyczęściowe wytłumienie.
Pojedyncze zaciski są ogromne i pokryte rodem. Wystają bezpośrednio z tylnej ścianki, a ich szeroki rozstaw czyni podłączanie przewodów tak komfortowym, że bardziej chyba się nie da. Bas-refleks skierowano do tyłu. Quad zaleca próby z dosuwaniem monitorów do ściany. Podobno niewielki dystans im nie szkodzi, a może nawet pomóc w podkreśleniu basu. Warto sprawdzić; grunt, żeby brzmienie nie straciło przejrzystości ani swobody.
Solidne firmowe podstawki podkreślają urodę monitorów. Niestety, nie są tanie. Za parę zapłacimy 5000 zł, a to przecież połowa wartości głośników. Inna sprawa, że te ostatnie wyceniono co najmniej atrakcyjnie na tle konkurencji. Podsumowując to, co widać: małe Quady wyglądają jak pokaz rzemiosła na najwyższym poziomie.
Revela 1 zalicza się do tradycyjnych układów dwudrożnych, dwugłośnikowych. Pasmo przy 2,9 kHz dzieli filtr Butterwortha. Nazwę monitory zawdzięczają 16,5-cm przetwornikowi nisko-średniotonowemu Revela z jednolicie wklęsłą membraną. Do napędu wykorzystano solidny magnes, a zawieszenie przystosowano do pracy z dużym wychyleniem. Same membrany wykonano z celulozy z domieszką włókien syntetycznych, m.in. szklanego.
Za wysokie tony odpowiada wstęga. Quad wyraźnie zaznacza, że to nie AMT, tylko prawdziwa wstęga (True Ribbon). Powierzchnia drgająca nie jest tu złożona w harmonijkę, tylko płaska i duża (27 x 60 mm) i – zdaniem producenta – zapewnia niskie zniekształcenia. Jest zatem lepsza od AMT? Niekoniecznie, po prostu inna.
Monitor ma skuteczność 86 dB oraz impedancję znamionową 6 omów, z minimum przy 4,1 oma. Jest łatwy do wysterowania, więc znalezienie wzmacniacza nie powinno stanowić problemu. Można spróbować na przykład z testowanym w październiku Quadem 3 („HFiM” 10/2025).
W redakcji Revele 1 zestawiliśmy z McIntoshem MA12000, a zapas mocy przydał się dla określenia ich możliwości dynamicznych. Szczegółowość odtwarzacza C.E.C. CD 5 również nie zaszkodziła. Sygnał płynął przewodami Hijiri HCI/HCS, a prąd dostarczały sieciówki Ansae i Hijiri oraz filtr Ansae Power Tower.
Elektronika stała na meblu Base 6. Monitory umieściłem na dość lekkich podstawkach, spoczywających na kamiennych płytach o grubości 3 cm.
W czasie testu trwał pierwszy etap Konkursu Chopinowskiego. Transmisję realizowano na poziomie nie odbiegającym od dobrych realizacji płytowych. Dostałem więc końską dawkę fortepianu, która w wydaniu Quada była pozbawiona sztucznych dodatków.
Zwykle zwracamy uwagę na skraje pasma, ponieważ są spektakularne, przyciągają uwagę i decydują o zabarwieniu. Nie każde jest szkodliwe – czasem dodaje muzyce blasku albo rumieńców. Dla odmiany brytyjskie monitory skoncentrowały się na średnicy. Nie, nie została wyeksponowana ani wypchnięta na pierwszy plan; barwa również nie pokazała przesadzonej ogłady. Przeciwnie, poczucie równowagi tonalnej wydawało się tak mocne, jakbyśmy mieli do czynienia z niepodzielnym pasmem. Przejść zakresów zauważyć nie sposób, a mimo to średnica pozostaje głównym bohaterem przedstawienia. Dzieje się tak dzięki jej rzetelności, czystości i przejrzystości. Nie pojawia się również zaostrzenie konturów wyższymi podzakresami obsługiwanymi przez wstęgę. Przetwornik zachowuje umiar i kulturę.
Fortepian nie zachwyca głębią basu ani perlistością oktaw cztero- i pięciokreślnych. Okazuje się za to neutralny. Na początku stwierdzamy, że jego dźwięk to nic nadzwyczajnego, ale z czasem staje się jasne, że strawność i prawidłowość barwy pozwala dostrzec piękno muzyki i klasy jej wykonania. Lepsze oddanie szczegółów i informacji o scenie też by pomogło, ale i tak można się cieszyć bezpośrednim, bliskim obrazem instrumentu.
W symfonice wrażenia się powtarzają, choć sam charakter materiału sprawia, że brzmi on bardziej efektownie. Duży skład nie przysparza monitorom trudności. Potrafią zaskoczyć szerokim i dużym dźwiękiem i nie duszą się w kulminacjach. Przejrzystość średnicy zachowuje wysoki poziom, dzięki czemu zakres jest bezpośredni, dosłowny i czysty. Revele 1 może nie uderzają natężeniem informacji, ale same kontury dźwięków są rysowane zdecydowanie i nie rozmywają się w pogłosie. Ogólnie dźwięk jest otwarty, przejrzysty i proporcjonalny. Może bez rozmachu podłogówek, ale i tak słucha się naprawdę dobrze. Co ważne, nie pojawia się odchudzenie – oparcie w dolnych rejestrach jest całkiem mocne, na pewno wystarczające w muzyce akustycznej. Nie wykluczam, że w pokojach poniżej 18 m2 Revele 1 mogą wspomniane podłogówki z powodzeniem zastąpić.
Inne gatunki muzyki akustycznej, jak klasyczne trio jazzowe czy kameralistka wokalna jeszcze lepiej pokazują rzetelność i kulturę monitorów. Gdyby się nad nimi zastanowić w kontekście ceny, to okażą się prawie tak atrakcyjne, jak Chario Delphinus. Oferują zbliżoną uniwersalność, choć estetykę już całkiem inną.
Co ciekawe, im Revele 1 grają głośniej, tym lepiej. Barwy się wypełniają, a perspektywa i kontury wyostrzają. Z przyrostem natężenia sygnału nie następuje stłamszenie ani nachodzenie na siebie planów, ale… coś odwrotnego. Ciekawe, choć oczywiście dzieje się to do pewnego momentu; później możliwości głośników się skończą. Ale pocieszam: jeżeli nie ustawicie ich w dużym salonie, to raczej tam nie dotrzecie.
Deklaracje Quada dotyczące mocy wzmacniacza lepiej traktować z przymrużeniem oka. Tak naprawdę, im więcej energii, tym więcej życia w muzyce. Monitory operują też całkiem pokaźnym basem, który staje się naprawdę mocny po przysunięciu ich do ściany. Wielu odbiorcom powinno się to spodobać, choć – jak dla mnie – niskie tony mogłyby pokazać więcej zróżnicowania i kontroli. Lepiej korespondowałyby z klarownością środka pasma.
Ten bas w nagraniach Dream Theater okazał się więcej niż wystarczający. Przy dosunięciu do ścian w niewielkim pokoju może go nawet być za dużo, ale to chyba dobrze, bo wtedy staje się monotonny i powolny. Odsunięcie o metr może nie odmieni jego leniwego charakteru (bo chyba celowo miękki, puszysty dół współgra z barwną i masywną średnicą), ale wyrówna proporcje. W ostrym graniu na pewno przydałoby się więcej agresji, jednak dostajemy co innego, chyba równie pożądanego – masę.
Barwy instrumentów są gęste i nasycone. Riffy potrafią brzmieć nawet w pewnym sensie monumentalnie, co w połączeniu z unikaniem ostrości zapowiada dźwięk ciężki i zbity. Quady jednak go unikają, ponieważ zachowują wspomnianą wcześniej czytelność. Otrzymujemy więc dźwięk ciężki, poważny, ale czysty i wyraźny.
W kulminacjach Revele 1 radzą sobie zaskakująco swobodnie, na pewno nie gorzej niż w symfonice. Przybywa także góry – wstęga potrafi ukłuć i syknąć, choć, faktycznie, mniej w niej metalicznego nalotu i atak gładszy niż w wielu kopułkach. Pierwsze należy odebrać jako jednoznaczną zaletę; drugie – jak kto woli. Ja akurat lubię ostrzejsze kontury. Podsumowując: spokój może się okazać efektowny. Niewykluczone nawet, że miłośnikom metalu Quady mogą się spodobać. Zwłaszcza gdy pomiędzy potężnymi gitarami znajdzie się miejsce dla fortepianu. Czytelność wokalu też nikomu nie będzie przeszkadzać.
W aspekcie przestrzeni można odnaleźć dalekie echa szkoły brytyjskiej, z priorytetowym traktowaniem pierwszego planu. Nie zauważymy ekspozycji, ale projekcję wprost do ucha – nie raz i nie dwa. W mniejszych składach obserwacje się potwierdzają. Co najwyżej dźwięk nabiera lekkości ze względu na fakturę. Do pełnego zadowolenia miłośnikom rocka może jednak zabraknąć rytmu, pulsu i energiczności.
Revela 1 na pewno nie jest uniwersalna i ma własny pomysł na granie. Prezentuje jednak tyle atutów, że jeśli komuś wpadnie w ucho, to trudno będzie znaleźć alternatywę.
Maciej Stryjecki
Hi-Fi i Muzyka 12/2025
Quad Revela 1
Cena
9990 zł
Dane techniczne
Liczba dróg/głośników
2/2
Obudowa
bas-refleks
Czułość
86 dB
Impedancja
6 omów
Terminale
pojedyncze
Rek. moc wzm
30-200 W
Pasmo przenoszenia
54 Hz – 24 kHz (+/- 3 dB)
Wymiary (w/s/g)
39,5/24,5/31,2 cm
Masa
12,3 kg/szt.
Przeczytaj także