bool(false)

Mission M62i

24.09.2012

min czytania

Udostępnij

Początki działalności Mission sięgają roku 1977. W kolejnym firma wprowadziła kolumny o symbolu 770, w których zastosowała pierwszy komercyjny głośnik z membraną polipropylenową.

W roku 1979 światło dzienne ujrzały kolumny z charakterystycznym, odwróconym układem przetworników. Wysokotonowa kopułka znalazła się pod wooferem i tak zostało do dziś.

Aktualny katalog jest bardzo rozbudowany. W pierwszej chwili widzimy tylko cztery serie: E, M, 79 i Pilastro. Schody zaczynają się, kiedy w którąś z nich wejdziemy, bo wówczas otwierają się kolejne zakładki. Na przykład w serii M mamy cztery podgrupy: M3, M6, Mv i M-cube. Wchodzimy w M6 i widzimy dziewięć modeli. W M3 jest ich aż 12. Ile zespołów głośnikowych obecnie produkuje Mission? W przybliżeniu… bardzo dużo.

Budowa

M62i to większy z dwóch monitorów wchodzących w skład tej serii. Wygląda trochę jak głowa Obcego – ósmego pasażera. Nie dość, że obudowa łukowato zwęża się do tyłu, to jeszcze została mocno wygięta z przodu – po bokach i na górze. Szczególnie oryginalnie Missiony wyglądają w maskownicach, które zachodzą na front. Plastikowe kołki wchodzą we wkręty, którymi przymocowano woofer. Do wyboru mamy sześć wariantów wykończenia: jednolity srebrny oraz pięć rodzajów drewnopodobnej okleiny. Biorąc pod uwagę skomplikowany kształt skrzynek, przycięto ją bardzo precyzyjnie. Obudowy robią wrażenie nie tylko skomplikowanym kształtem, ale i masą. Wykonano je z grubych płyt wiórowych, a od spodu przykręcono polakierowany na czarno cokół. Jest na tyle szorstki, że nie radzę stawiać głośników na ładnych meblach.

45-60 11 2009 MissionM62i 04

Grubość przedniej ścianki sięga około 4 cm. Wewnątrz nie uświadczymy dodatkowych wzmocnień. Widać jedynie płaty sztucznej wełny, przylegające do bocznych ścianek i kryjącą się w oddali zwrotnicę. Przytwierdzono jądo plastikowego profilu z gniazdami. Podwójne terminale umieszczono pionowo, na dodatek w niewielkich odstępach, co powoduje, że montaż widełek i gołych kabli będzie niewygodny i ryzykowny. Jeśli nie dokręcimy końcówek wystarczająco mocno, mogą się poluzować i spowodować zwarcie. Tuż nad gniazdami znalazł się wylot bas-refleksu. Missiony potrafią zdrowo dmuchać, więc trzeba im zapewnić rozsądną odległość od tylnej ściany. 30 cm to minimum. Głośnik nisko-średniotonowy wyposażono w 12-cm wklęsłą membranę, metalowy kosz i magnes w ekranującej puszce. Góra to domena miękkiej kopułki z napędem neodymowym. Szkoda, że nie pomyślano o siateczce zabezpieczającej; w jednej z kolumn dostarczonych do testu kopułka była wciśnięta.

45-60 11 2009 MissionM62i 0345-60 11 2009 MissionM62i 02

Brzmienie

Missiony grają efektownie, ale nie przekraczają granicy dobrego smaku. Otrzymujemy bardzo dobrą dynamikę, głęboki bas i przejrzystą, ale nie jazgoczącą górę. W pierwszych chwilach uwaga koncentruje się na skrajach pasma, a gdy już się przyzwyczaimy do lekko wyeksponowanego basu, zaczynamy odkrywać inne zalety. Adaptacja nie trwa długo. Wrażenie robi obfitość i głębia niskich tonów. To poziom dobrych podłogówek w zbliżonej cenie. Nie ma się czemu dziwić, w końcu to spore skrzynki i woofery. Chociaż każdą konstrukcję można zepsuć. Pamiętam prezentację kolumn ESA z dziewięcioma basowymi głośnikami wielkości patelni, które nie potrafiły z siebie wydobyć nawet połowy tegobasu, który produkują Missiony. Oczywiście, tu mamy bas-refleks, a tam otwartą odgrodę, ale tak czy inaczej, dziewięć wielkich wooferów powinno pokazać głębię. Liczy się efekt, a nie rozwiązanie techniczne. Pogrubienie niskich tonów wiąże się z ich spowolnieniem. Reakcja kolumn na basowe uderzenia nie jest natychmiastowa, a wybrzmienia potrafią się rozlewać. Najłatwiej to wychwycić w dynamicznym i szybkim repertuarze, ale nawet na spokojniejszych krążkach słychać, że bas nie jest trzymany żelazną ręką. To jednak może się podobać, ze względu na wypełnienie. Dostajemy sporo gęstej materii o przyjemnym, papierowym zabarwieniu. W ogólnym rozrachunku M62i to przyjemne kolumny. Nie ocieplają średnicy, która okazuje się nawet trochę wycofana i przyciemniona, ale dźwięk jest osadzony na miękkiej podstawie i niesie sporo gładkości i naturalnego spokoju. Wysokie tony prezentują szczegóły bez oznak szorstkości i agresji. Przy niezłej przejrzystości pozostają dość gładkie i elegancko wykończone. Missiony lubią grać głośno. W średnich i niskich poziomach radzą sobie dobrze, ale dopiero gdy przekręcimy gałkę wzmacniacza mocniej w prawo, ożywiają się i dają z siebie wszystko. Co ciekawe, nawet gdy membrany skaczą jak szalone, dźwięk zawiera dużo naturalnego spokoju. Bez nerwów i oznak wysiłku. Oczywiście, efekt będzie również zależał od wzmacniacza, ale jeżeli będzie on odpowiednio wydajny, M62i oszczędzą nam jazgotu. Po prostu – lubią wysokie obroty i wcale ich to nie męczy. Dynamika w skali mikro jest słabsza, ale również nie daje wielkich powodów do narzekania. Przydałoby się więcej życia w środkowym zakresie. Wokale mogłyby być donioślejsze i bardziej ekspresyjne. Podobnie z przestrzenią: czwórka z minusem. Na pewno nie jest źle, ale do ideału jeszcze sporo brakuje. Niesamowitych doznań stereofonia nam nie zapewni.

Konkluzja

Dla zwolenników spokojnego, naturalnego brzmienia opartego na mięsistym basie.

45-60 11 2009 MissionM62i T

Tomasz Karasiński
Hi-Fi i Muzyka 11/2009

Mission M62i

Przeczytaj także

Stax SR-007S/SRM-700T

16.01.2026

Testy

Słuchawki

Stax SR-007S /SRM-700T

McIntosh MSA5500

13.01.2026

Testy

Wzmacniacze

McIntosh MSA5500

10.01.2026

Testy

Kolumny

ATC SCM20ASL

07.01.2026

Testy

Kolumny

Harbeth M30.3 XD2

Dynaudio Contour 20 Black Edition

03.01.2026

Testy

Kolumny

Dynaudio Contour 20 Black Edition

01.01.2026

Testy

Kolumny

Usher SD-501

31.12.2025

Testy

Wzmacniacze dzielone

PS Audio StellarGold

29.12.2025

Testy

Wzmacniacze

Rotel DX-5