bool(false)

KEF Q750

10.06.2018

min czytania

Udostępnij

Kiedy w sklepach pojawiają się tanie kolumny mało znanej firmy, wszyscy są zachwyceni, jeśli te w ogóle grają. Kiedy natomiast tak uznana firma jak KEF proponuje produkt na każdą kieszeń, wszyscy podświadomie oczekują cudów i hi-endu za ćwierć ceny.

KEF od dawna podsyca tego typu nadzieje. Kosmiczne technologie i opatentowane wynalazki stosowane w najdroższych zespołach głośnikowych powoli przenikają do niższych modeli. Nawet najtańsze kolumny brytyjskiej firmy przyciągają uwagę nietuzinkowym wyglądem i układem przetworników. Odbiorca odnosi wrażenie, że obcuje z produktem wyjątkowym, sprawdzonym oraz takim, za którym stoją wiedza i solidna inżynieria, a nie audiofilskie czary-mary.

Budowa

Podobnie się dzieje w przypadku nowej, niedrogiej serii Q. Oprócz dwóch monitorów i głośnika centralnego składają się na nią trzy kolumny wolnostojące o identycznym układzie głośników, ale różnych gabarytach. Dziś zajmiemy się modelem środkowym – Q750. Jak zapewnia producent, serię Q nie tyle odświeżono, co radykalnie przekonstruowano – do tego stopnia, że jakością brzmienia zbliżyła się do wyżej plasowanej, a więc i droższej linii R. I rzeczywiście, poprzedniczki testowanych Q750 były kolumnami typu bas-refleks, natomiast w recenzowanym dziś zestawie zamiast tunelu rezonansowego użyto membran biernych.

18 23 HIFI 03 2018 001Smutne szatki. Ta sama kolumna w bieli wygląda na dwa razy droższą.

Z zewnątrz kolumny nie wyróżniają się niczym szczególnym, zwłaszcza w czarnej wersji kolorystycznej, w której wszystkie elementy wizualnie stapiają się w jedno – także membrany głośników i plastikowe stopki. Q750 prezentują się o wiele bardziej intrygująco w białej szacie. Z jasną obudową i białymi membranami bardzo ładnie kontrastuje wtedy czarne zawieszenie głośników, tworzące grube obwódki. Właściwie dopiero wtedy można zauważyć, że na samej górze umieszczono głośnik współosiowy i że nie są to tak do końca zwyczajne kolumny. Z drugiej strony, odkąd pamiętam, w świecie audiofilskim panuje przekonanie, że czarny sprzęt gra lepiej. Może więc należy pozostać przy jedynie słusznym kolorze?

18 23 HIFI 03 2018 001Membrany pasywne wyposażono w specjalny tłumik rezonansów.

Jakość wykonania jest poprawna – nie ma się do czego przyczepić, ale też trudno o zachwyty. Ot, taka „średnia przemysłowa”, która w tym segmencie cenowym jest raczej standardem. KEF mógłby się jednak bardziej postarać, jeśli chodzi o terminale głośnikowe. To, że są proste i tanie, jestem w stanie zrozumieć. Ale dlaczego nikomu nie przyszło do głowy rozstawić je nieco szerzej? I dlaczego muszą być umieszczone tak głęboko, w dodatku pod kątem? Posiadaczom widełek i grubych kabli z góry współczuję. Plastikowe stopki, które kupujący dostaje w komplecie, wyposażono w regulowane kluczem imbusowym kolce i estetyczne nakładki. Wszystko dostajemy rozłożone na części pierwsze, zupełnie jak w Ikei. Zanim rozpakujemy rozliczne pudełeczka, uporządkujemy śrubki oraz zmontujemy wszystko w działającą całość, minie trochę czasu. Przejdźmy jednak do bijących serc naszego zestawu, czyli do przetworników. Inżynierowie KEF-a od dawna stosują zasadę Henry’ego Forda, która – przełożona na język branży hi-fi – brzmi: „Każdy materiał jest dobry, pod warunkiem, że będzie to aluminium”. W Q750 z tego metalu wykonane są zarówno membrany, jak i kosze. Ucieszył mnie brak otworu bas-refleksu, bo z konstrukcjami bez niego miałem do tej pory jak najlepsze doświadczenia. Gdy zajrzymy do wnętrza, okazuje się, że z trzech głośników basowych tylko jeden jest aktywny. Dwa skrajne to membrany bierne, z których dolna pracuje w oddzielnej komorze. Ciśnienie akustyczne jest do niej doprowadzane przez dwa okrągłe otwory w przegrodzie. Potężne gumowe zawieszenia obiecują duży skok membran, więc na brak basu nie powinniśmy narzekać.

18 23 HIFI 03 2018 001Uni-Q z profilu wygląda jeszcze ciekawej niż en face. To chyba najsłynniejszy firmowy wynalazek.

Na samej górze, także w oddzielnej komorze, pracuje duma i chluba KEF-a, czyli przetwornik koaksjalny w opatentowanej technologii Uni-Q. Przypomnijmy – przez umieszczenie głośnika wysoko- i średniotonowego na jednej osi zbliżamy się do realizacji idei punktowego źródła dźwięku, eliminując przesunięcia fazowe, a zyskując szerokie charakterystyki we wszystkich kierunkach. Uni-Q stale ewoluuje. Po tym, jak stał się w pełni aluminiowy, konstruktorzy dodali jeszcze charakterystyczne przetłoczenia na membranie. W najnowszym wcieleniu dorzucono także nowe dyfuzory tłumiące. Głośniki pracują w komfortowych warunkach. Oprócz wspomnianych oddzielnych komór, zastosowano dwa poprzeczne mocowania, które spinają obudowę od wewnątrz, zwiększając jej sztywność. Ulokowana na tylnej ściance zwrotnica jest dość minimalistyczna i składa się raptem z sześciu elementów dobrej jakości. To logiczne podejście. Przy dobrze opracowanych głośnikach, których sama konstrukcja redukuje przesunięcia fazowe, głęboka ingerencja w ich pracę nie jest potrzebna. Tu w zasadzie wszystko powinno grać samo. Maskownice, co jest sporym zaskoczeniem, kupuje się osobno. Nie jestem jednak przekonany, czy w tym akurat przypadku są potrzebne do szczęścia. Wersja czarna, z maskownicą czy bez, będzie wyglądać niemal dokładnie tak samo. Za to wersja biała jest zbyt ładna, żeby ją czymkolwiek zasłaniać.

18 23 HIFI 03 2018 001Prosta zwrotnica z elementów wysokiej jakości.

Konfiguracja systemu

Q750 przeznaczono zarówno do zestawów stereo, jak i kina domowego. Jak zatem można się domyślać, nie są trudnym obciążeniem dla wzmacniacza. W teście grały z Gryphonem Callisto 2200 i źródłami Primare CD 31/Hegel HD25 (transport-przetwornik) oraz Roksan Blak (odtwarzacz zintegrowany). Ze wzmacniaczem łączyło je okablowanie Nordost Red Dawn.

18 23 HIFI 03 2018 001Dawniej pisano: „PROUDLY designed and engineered in the UK”.

Wrażenia odsłuchowe

To naprawdę gra. W dodatku dużym dźwiękiem, godnym znacznie większych i droższych kolumn. KEF udowadnia, że aby realistycznie odtworzyć proporcje instrumentów – nawet fortepianu – wcale nie potrzeba gigantycznych kolubryn. Q750, w końcu wcale nie największe konstrukcje w ofercie brytyjskiej wytwórni, dysponują bardzo dużym wolumenem brzmienia. Nie jest to jednak w żadnym wypadku dźwięk pompowany na siłę. Za realizm przekazu odpowiadają dwie cechy, które osiągają tu bardzo wysoki poziom – dynamika i odwzorowanie sceny. W przypadku tego drugiego elementu nie mogłem się nadziwić, jak wiele wspólnego ma seria Q z testowanymi niedawno na naszych łamach Blade’ami II, zestawami ponaddziesięciokrotnie (!) droższymi. Wspólnej proweniencji nie da się ukryć; „siedemset pięćdziesiątki” budują scenę bardzo podobnie. Jest obszerna, wypełniona mnóstwem powietrza i pedantycznie ułożona. Dźwięki podążają bez ograniczeń we wszystkie strony, choć – także jak w Blade’ach – rozciągnięcie wszerz nie robi aż takiego wrażenia jak głębia. Ta jest przepastna, jakby nie miała końca. Można to docenić zwłaszcza w przypadku dużych, wieloosobowych składów, w których grupy instrumentów położone najdalej od słuchacza będą się odzywać ze znacznej odległości, zupełnie jak na koncercie. W przypadku składów kameralnych następuje przedziwna metamorfoza. Dźwięk zaczyna wychodzić do słuchacza, przybliżając zarówno ludzkie głosy, jak i instrumenty solowe. Co ważne: aby docenić trójwymiarowość, wcale nie trzeba ustawiać kolumn z linijką i kątownicą w ręku. KEF-y są nie tylko mało wrażliwe na szerokość ich rozstawienia i kąt dogięcia, lecz także na odległość od słuchacza.

18 23 HIFI 03 2018 001Potężne magnesy, odlewane kosze i aluminiowe membrany. Głośniki zawsze były najmocniejszą stroną KEF-ów.

Ogólny charakter Q750 jest bardzo przyjazny odbiorcy. Kontury dźwięków są lekko zaokrąglone, choć nie na tyle, żeby mówić o miękkim brzmieniu. Nietrudno się domyślić, że jeśli chodzi o barwę i spójność, to na czoło wysuwają się średnica i góra. Jakość tych zakresów znacznie wykracza poza to, czego oczekujemy od kolumn za niewiele ponad pięć tysięcy („No zgadnij, koteczku, dlaczego?” – jak pisał nieodżałowany Kisiel). Oczywiście dlatego, że technologia Uni-Q sprawdza się od kilku dekad, a firma stale ją ulepsza i jest to słyszalne od pierwszych chwil. Tony wysokie i średnie są dźwięczne, wyraziste i podane odważnie, choć –w kategoriach bezwzględnych – są też minimalnie złagodzone. Słuchając wokali, zarówno w jazzie, jak i nagraniach klasycznych, byłem zachwycony ich rozdzielczością przy jednoczesnym zachowaniu spójności brzmienia. Trzeba uczciwie powiedzieć, że klasyczne głośniki tak nie potrafią. W tym przypadku średnicy od góry po prostu nie da się oddzielić i doszukiwanie się na siłę jakiejś wyimaginowanej granicy nie ma sensu. Głosy ludzkie wybrzmiewają z niebywałą plastycznością, głębią i realizmem. Owszem, słychać, że dźwięk ma „kefowski” charakter, jednak przetwornik współosiowy jest na tyle czuły i neutralny, że bezbłędnie wychwyci każdą zmianę, spowodowaną różnicą w nagraniach, bądź wpięciem innego sprzętu towarzyszącego. Naprawdę, wielka klasa!

18 23 HIFI 03 2018 001Na pewno da się jeszcze głębiej i ciaśniej. Nie bójmy się próbować.

Jeśli chodzi o bas, to przyznam, że oczekiwania miałem równie wysokie. W końcu obudowa z membranami biernymi to nieczęsto spotykane rozwiązanie na tym pułapie cenowym, a i sama firma podbija bębenek, pisząc o coraz to nowych usprawnieniach i patentach dotyczących głośników niskotonowych. Niestety, komuś ewidentnie omsknęła się ręka. Po pierwsze, różnica w barwie jest tak wyraźna, że granicę między tonami średnimi a niskimi można wręcz wyrysować palcem w powietrzu. I nie pomogło ujednolicenie materiału, z jakiego wykonano membrany. Po drugie, bas, choć obfity i schodzący bardzo nisko, okazuje się spowolniony. Gryphon Callisto 2200, który jest w tym zakresie dość szybki i zwinny, niewiele zmienił w tej kwestii. Może więc konieczny jest wzmacniacz jeszcze szybszy, ale nie zapuszczający się w tak niskie rejony? Gdyby nie wybitne możliwości głośnika średnio-wysokotonowego, pewnie nie utyskiwałbym aż tak bardzo. Jednak firma najpierw podniosła sobie poprzeczkę, a następnie odpuściła temat zestrojenia niskich tonów z resztą pasma.

18 23 HIFI 03 2018 001I cóż, że z plastiku – grunt, że stabilne i łatwe w regulacji.

Konkluzja

A szkoda, bo gdyby nie dół, mielibyśmy mocnego kandydata do nagrody roku. W tej sytuacji może być tylko mocna czwórka. Gwiazdki odejmuję oczywiście za szybkość basu, nie za jego ilość, ponieważ ta jest co najmniej wystarczająca. Jednak nie dramatyzujmy. W utworach, w których najniższe tony pojawiają się rzadko, muzyki za pośrednictwem „siedemset pięćdziesiątek” słucha się z zapartym tchem. A to przecież dopiero początek możliwości KEF-a.

2018 04 26 19 43 09 18 23 HIFI 03 2018.pdf Adobe Reader

Bartosz Luboń

Hi-Fi i Muzyka 03/2018

 

KEF Q750

Przeczytaj także

Audio Note P3 Silver Signature Tonmeister

19.01.2026

Testy

Końcówki mocy

Audio Note P3 Silver Signature Tonmeister

Stax SR-007S/SRM-700T

16.01.2026

Testy

Słuchawki

Stax SR-007S /SRM-700T

McIntosh MSA5500

13.01.2026

Testy

Wzmacniacze

McIntosh MSA5500

10.01.2026

Testy

Kolumny

ATC SCM20ASL

07.01.2026

Testy

Kolumny

Harbeth M30.3 XD2

Dynaudio Contour 20 Black Edition

03.01.2026

Testy

Kolumny

Dynaudio Contour 20 Black Edition

01.01.2026

Testy

Kolumny

Usher SD-501

31.12.2025

Testy

Wzmacniacze dzielone

PS Audio StellarGold