bool(false)
Strona główna Testy Kolumny Indiana Line Utah 8
Podobne projekty proponowały legendarne marki z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, ale nie tylko. Trudno określić, kto był pierwszy, ale z pewnością ogromne zasługi można przypisać inżynierom BBC. W Polsce również mamy swoisty pierwowzór, czyli słynne Altusy. I z nimi Utah 8 mają najwięcej wspólnego, choćby dlatego, że przeznaczono je do ustawienia na podłodze.
W starych Altusach sprawę załatwiały słuszna wysokość oraz postument z płyty wiórowej (marny to był materiał i lubił się kruszyć). Opisywane Indiany są potężne, ale tweetery lądują w nich sporo poniżej linii uszu osoby siedzącej na kanapie. Skrzynki odchylono więc do tyłu, by uzyskać propagację fal tam, gdzie trzeba. Efekt uzyskano bez modelowania kształtu obudów. Po prostu z przodu dokręcono profile, które unoszą front na około 3 cm, a dodatkowo wyposażono je w gumowe bloczki. Takie same znajdziemy z tyłu, ale już bez profili. Producent utrzymuje, że oprócz „upodłogowienia” monitora stopki tłumią wibracje. Poza tym nie trzeba się martwić, że porysujemy parkiet. Do tego stopnia, że ciężkie głośniki można spokojnie przesuwać, poszukując dla nich optymalnej lokalizacji w pomieszczeniu. Gdyby ktoś mimo wszystko chciał użyć podstawek, będzie musiał je obstalować we własnym zakresie. Ale uwaga: w spodzie każdego monitora ulokowano dwa wyloty tuneli bas-refleksu, więc górna płyta takiego stendu i tak musi się znaleźć w takiej odległości, jaką wyznacza uniesienie na nóżkach.
Będzie bowiem pełnić tę samą funkcję co podłoga. Producent informuje, że Utah 8 przeznaczono do dużych pokoi, a ich woofer potrafi wytworzyć większe ciśnienie niż dwa największe subwoofery Indiany Line. Seria obejmuje jeszcze model Utah 5, który bazuje na tych samych założeniach i również jest układem trójdrożnym, wentylowanym od dołu. To identyczne skrzynki, przeskalowane do mniejszych pomieszczeń i wyposażone w mniejsze przetworniki (26/150/270 mm), ale o jeszcze wyższej czułości (94 dB vs. 93 dB). Ten parametr sugeruje, że konstruktorowi zależało na zaprojektowaniu głośnika o wysokiej kompatybilności. Takiego, który nie sprawi problemu przy doborze elektroniki, a przy tym zdolnego grać głośno i niedrogiego. Zestaw Utah 5 będzie też bardziej poręczny ze względu na masę 14 kg/szt. Utah 8 ważą już o wiele więcej – 27 kg/szt. Skoro monitor miał być duży i relatywnie niedrogi, to nie spodziewajmy się wodotrysków w wykończeniu. Nie zastosowano tu fornirów, tylko folię PVC w dwóch wersjach: drewnopodobnej albo czarnej. W obu front jest malowany na czarny mat. Podobnie jak w przypadku monitorów z lat 70. XX wieku maskownicę wciska się w ramę wokół deski frontowej. Nie trzyma się jednak na bolcach, tylko na magnesach ukrytych pod lakierem.
Na krawędziach skrzyń widać, że ścianki były cięte pod kątem i tak sklejone – to kolejna analogia do techniki sprzed dekad. Głośniki wyglądają więc nie jak luksusowy mebel, tylko jak przedmiot użytkowy i w tej kategorii można uznać, że wykonano je solidnie. Producent deklaruje, że użył grubego MDF-u i zastosował liczne wzmocnienia. Faktycznie, DIRS (Damped Inner Reinforcement System) to solidna kratownica z MDF-u, przypominająca rozwiązania z B&W. To jednak tylko część struktury tłumiącej, ponieważ użyto tu jeszcze elastomerowych podkładek i wielopłaszczyznowej wewnętrznej siatki wzmacniającej. Dzięki nim przetworniki pracują w komfortowych warunkach, odizolowane od wpływu drgań. Trójdrożny układ wykorzystuje trzy głośniki własnego projektu Indiany. Wrażenie robi zwłaszcza 30-cm woofer, z membraną zawieszoną na resorze Tri-Wave. To elastyczna harmonijka z trzema fałdami, umożliwiająca wychylenie dwukrotnie większe w porównaniu z konwencjonalnymi pojedynczymi rozwiązaniami. Podwójny ferrytowy magnes współpracuje z czterowarstwową cewką nawiniętą grubym miedzianym drutem.
Kosz ozdobiono pierścieniem, za którym dyskretnie ukryto śruby montażowe. Membranę 17,5-cm średniotonowca również wykonano z polipropylenu, z tą różnicą, że tutaj ma ona strukturę plecionki (Curv). Zawieszenie Dual-Wave łączy ją z odlewanym aluminiowym koszem. Układ UHVC (Underhung Voice Coil) przewiduje wykorzystanie dużego magnesu ferrytowego z miedzianym pierścieniem zwierającym. Przetwornik pracuje w osobnej komorze akustycznej. Za wysokie tony odpowiada 28-mm kopułka ze stopu aluminium i magnezu, umieszczona w falowodzie 3D-Guide, współpracującym z korektorem fazy EQ-Ring i pułapką LC-Trap w zwrotnicy. Do napędu wykorzystano neodymowy magnes z miedzianym pierścieniem zwierającym. Tweeter również pracuje w osobnej komorze, tym razem hybrydowej, bo złożonej z klasycznej komory osiowej oraz radialnej odpowietrzającej. Zwrotnica dzieli pasmo przy 350 Hz i 2,2 kHz. Zastosowano w niej cewki powietrzne i kondensatory polipropylenowe. Do połączenia ze wzmacniaczem służą dwa komplety złoconych zacisków zalanych plastikiem. Ze względu na przysadziste proporcje monitory nie wkomponują się w każde wnętrze, ale też chyba właśnie o to chodzi? Wystarczy zdjąć maskownice i wyobraźnia zaczyna pracować, zanim membrany pójdą w ruch.
Utah 8 grały na zmianę z dwoma wzmacniaczami: zintegrowanym McIntoshem MA12000 oraz polską kombinacją pre-power Notte Sound Labs NLP-01/ /NPA-01R. Płyty odtwarzał C.E.C. CD5. Prąd filtrował Ansae Power Tower, a sygnał płynął przewodami Hijiri (HCI/ /HCS/Nagomi). Elektronika stała na meblu Base Audio 6, a monitory ulokowałem bezpośrednio na podłodze, czyli tak, jak sobie życzy producent.
W symfonice Utah 8 wyraźnie zaznaczają swój charakter – bezpretensjonalny, zdecydowany i dosłowny. Nie bawią się w subtelności ani nie rozczulają nad każdym detalem. Grają mocno i bezpośrednio, serwując wysokie ciśnienia akustyczne i duże ilości informacji. Bez opóźnień, bez wahania, bez cienia nieśmiałości. Wytwarzają obszerną falę, nie unikając przy tym ostrości na przełomie średnicy i góry. Wykorzystują każdą okazję do ataku, nie obawiając się, że dźwięk przeszyje słuchacza na wskroś. W pewnym sensie to estetyka rockowego koncertu, której zalety szybko zauważamy. Łopatologiczna prezentacja ma to do siebie, że słychać mnóstwo informacji bez domyślania się. Nie zdarza się sytuacja, w której śledzimy smyczki, a żeby przyjrzeć się dętym drewnianym albo blaszanym, musimy skierować na nie uwagę i skoncentrować się na konkretnej grupie. Tu atakują wszystkie instrumenty naraz, z równą siłą i determinacją, jakby chciały powiedzieć: teraz my! Najciekawsze, że pomimo tego natłoku nie pojawia się wrażenie chaosu.
Okazuje się, że można słyszeć wszystko w tej samej chwili, bo głośniki czytelnie rozdzielają ścieżki. Do powyższego bogactwa nie trzeba się nawet specjalnie przyzwyczajać. Dzieje się tak dlatego, że pomimo łopatologii prezentacja zachowuje swobodę. Już przy pierwszej projekcji filmowej zauważyłem, że Utah 8 wykazują się zdumiewającą zdolnością kreowania przestrzeni. „Zdumiewającą”, ponieważ teoretycznie tak duże i szerokie skrzynie temu przeczą. A jednak głębia i szerokość sceny stwarzają wrażenie, jakby pochodziły z innej bajki. Dźwięk okazuje się duży, nawet monumentalny, posągowy, ale z wystarczającą ilością powietrza, by malować rozległe pejzaże. W połączeniu z mnóstwem góry, basu i w ogóle wszystkiego tworzy obraz wyrazisty i rozdzielczy. Że czasem oślepiający i przeszywający? Cóż… Na pewno inny, niż zaproponuje większość konkurentów. I wydaje się, że wielu osobom właśnie to się spodoba.
Granie jest tak wyczynowe, że inne propozycje można odebrać jako stłumione czy wręcz zgaszone. W symfonice i tak dociera do nas łagodnie, choć talerze potrafią zawibrować siarczyście i metaliczne, flet gwizdnąć tak, że ciarki przechodzą, a smyczki zgrzytnąć kalafonią. Inna sprawa, że to się zdarza w naturze. Natomiast wyrazistość w pianach każdy przywita z uśmiechem, bez względu na zapatrywania. Zwłaszcza że wspomniane agresywne wyczyny łączą się z nasyconą i gęstą średnicą. Słychać też, że 30-cm głośnik basowy to nie przelewki, choć trzęsienia ziemi jeszcze nie wywołuje. Dolny skraj pasma pozostaje wypełniony, bez spadku ciśnienia, unikając przy tym monotonii subwoofera. Subwooferowy dół pojawi się natomiast w projekcjach filmowych. Tam, o dziwo, przydałoby się czasem więcej góry w głosie lektora, za to dynamika jest prawie jak z systemu 5.1. Prezentacja Dream Theater to kwintesencja koncertu: mocny bas, sprężysta stopa, ciężkie, masywne gitary i ostra sekcja rytmiczna. A do tego wszystkiego – wyraźne granie, w którym znów nie trzeba niczego łowić. Tak, dla samego rocka Utah 8 można brać w ciemno.
A potem dać czadu tak, że plomby z zębów polecą. Każdy dźwięk dotrze wprost do ucha, czasem nawet ukłuje, ale czy nie o to właśnie chodzi? No i ta dynamika! Tym głośnikom niewiele trzeba, żeby narobić hałasu w pokoju. Monitory nie są specjalnie subtelne, ale to też nie tak, że nas ogłuszą i nic więcej. W małych składach potrafią zyskać sympatię słuchacza nie tylko obszerną sceną i wyrazistością na granicy przesady, ale też pulsem, odczuwalną fizycznie energią i znakomitym nasyceniem barw, nawet przy bardzo cichym słuchaniu. Ktoś może znajdzie w nich „altusowy” nalot, ale jestem pewny, że gdyby właśnie tak zabrzmiało nowe wcielenie słynnego klasyka, to starzy fani ustawialiby się po nie w kolejce. I wcale bym się im nie dziwił, bo gdybym sam 40 lat temu usłyszał coś takiego, to rozbiłbym namiot pod słynnym sklepem we Wrześni.
Testowanie sprzętu bywa nudne, ponieważ rzadko zdarza się coś ciekawego, innego. Utah 8 są właśnie takie – ciekawe i inne, a ostatnie, co czeka ich posiadaczy, to nuda.
Maciej Stryjecki
Hi-Fi i Muzyka 02/2026
Indiana Line Utah 8
Cena
7000 zł
Dane techniczne
Liczba dróg/głośników
3/3
Obudowa
bas-refleks
Czułość
93 dB
Impedancja
4-8 omów
Terminale
podwójne
Rek. moc wzm
30-500 W
Pasmo przenoszenia
30 Hz – 30 kHz
Wymiary (w/s/g)
70/40/37,5 cm
Masa
27 kg/szt.
Przeczytaj także