bool(false)

J.Sikora Aspire

15.10.2025

min czytania

Udostępnij

Lubię podstawowe modele gramofonów specjalistycznych wytwórni, jednak Aspire aż trudno umieścić w takiej grupie. Tym modelem Janusz Sikora startuje z poziomu, do którego oferta części uznanych producentów nawet nie dociera.

Gramofonom J.Sikory przyglądam się od lat. Kilkukrotnie odwiedzałem ich prezentacje na Audio Video Show, podziwiając zaawansowane konstrukcje. Starałem się ich także posłuchać i wpisałem na listę rozważanych zakupów, obok propozycji Acoustic Signature czy Transrotora. Ostatecznie zdecydowałem się na Taurusa firmy Brinkmann, w czym niemały udział, poza brzmieniem – rzecz jasna, miała dość kompaktowa budowa tego modelu oraz możliwość posłuchania we własnym systemie. Bo odsłuchy na wystawach to jednak trudna sprawa, a system i urządzenia towarzyszące Sikorom zmieniały się co roku. Tak czy inaczej, brzmienie z tych okoliczności zapamiętałem jako wyraziste, dynamiczne i ofensywne, bez pardonu wpadające w ucho, ale także wchodzące na głowę i czasem nadeptujące na stopę. Propozycję recenzowania nowości J. Sikory przyjąłem więc ze szczególnym zainteresowaniem. Okazało się, że będzie to najmniejszy w katalogu Aspire, który dopiero co został zaprezentowany, a do sprzedaży trafi jesienią 2025.

J.Sikora Aspire

Przyciski sterowania.

 

Budowa
Napęd

J. Sikora Aspire to ciężki, ważący 21 kg gramofon ze sztywnym zawieszeniem. Został opracowany na bazie doświadczeń z droższymi konstrukcjami i z użyciem wykorzystywanych w nich rozwiązań. Istotą jest ich montaż we wspólnej podstawie, wykonanej ze stopu aluminium PA6 i dostępnej w trzech kolorach – srebrnym lakierowanym na połysk, matowym czarnym i białym. Dostarczona do testu wersja srebrna wygląda świetnie, a to dzięki mikrośladom obróbki metalu oraz efektowi głębi, nadanemu bezbarwnym lakierem.
Jednolita płyta o grubości 3 cm została tylko minimalnie wyfrezowana pod elementy napędu, a krawędzie i narożniki precyzyjnie sfazowano. Z wierzchu zdobi ją czarna wstawka ze stylizowaną nazwą modelu. Po lewej stronie znajduje się pięć przycisków. Służą do wyboru prędkości obrotowej (33,3 albo 45 RPM), zatrzymywania oraz manualnej regulacji obrotów.
Z modelu Initial pochodzi talerz o grubości ponad 4,5 cm, wykonany z Delrinu (POM). W zestawie nie przewidziano maty. W centrum zamocowano płytkę z węglika spiekanego, którą opiera się na odwróconym łożysku z hartowanej stali nierdzewnej. Widoczną na nim kulkę wykonano z dwutlenku cyrkonu. Podstawę łożyska osadzono w dodatkowym żeliwnym plastrze umieszczonym na plincie. Połączenie materiałów o różnej gęstości skutecznie tłumi rezonanse.

J.Sikora Aspire

Silnik schowany w podstawie.

Przeniesienie napędu odbywa się paskiem o przekroju kwadratowym. Silnik prądu stałego firmy Papst przykręcono do podstawy z użyciem elementów tłumiących. Takie samo łożysko, silnik oraz mikropocesorowy sterownik stabilizujący obroty J.Sikora wykorzystuje w swoich pozostałych napędach.
Po lewej stronie pod plintą podwieszono aluminiową osłonę sterownika, silnika i okablowania wewnętrznego, z umieszczonym od tyłu gniazdem zasilania. Jej nieco wysuniętą przednią powierzchnię sprytnie wykorzystano jako miejsce na firmowe logo. Przewidziano możliwość regulacji wysokości ramienia przy pomocy śrubki dociskającej.
Cały Aspire opiera się na trzech stożkowatych nóżkach z regulacją wysokości, znanych ze wszystkich wyższych modeli. Zakończono je kulką z dwutlenku cyrkonu (jak w łożysku), mocowaną na stalowym kolcu, dokręcanym do podstawy za pomocą mosiężnego gwintowanego wałka. Pod nóżki przewidziano aluminiowe podkładki podklejone silikonowymi elementami. Izolacja od podłoża jest dopracowana i działa!
Uproszczenie w modelu Initial to między innymi prosty, ale świetnie wykonany krążek dociskowy. Gumowy pierścień ułatwia chwyt, a dodatkowo może tłumić mikrodrgania. Nic nie stoi na przeszkodzie, by z czasem wymienić go na bardziej zawansowany.
Zasilacz to oddzielny element. Standardowy wygląda jak impulsówka do laptopa; zdecydowanie warto skorzystać z układu liniowego. J.Sikora oferuje Basic Power Supply, a kolor obudowy można dopasować do gramofonu.
W wyposażeniu nie uwzględniono pokrywy przeciwkurzowej. Warto zamówić wykonanie takowej na wymiar. Nie wyobrażam sobie inaczej.

Elektronika znajduje się w podwieszonej obudowie.

 

Ramię

Ramię KV9 to autorska konstrukcja z zawieszeniem unipivot. Miło o nim pisać. Piękną stożkową żółtą rurkę wykonano z kewlaru i polakierowano bezbarwnie w celu zachowania rysunku splotu tej tkaniny. Może też zostać wykończona mniej ekstrawagancko – w czarnym macie. Główka do mocowania wkładki, z uchwytem na palec, została osadzona na stałe. Elementy zawieszenia wykonano z aluminium, stali nierdzewnej, mosiądzu i brązu. Zewnętrzny, o charakterystycznym kształcie dzwonu, zakrywa szpikulec oraz zbiornik na olej służący do tłumienia zakresu ruchów. Do niego zamocowano przeciwwagę na gwincie oraz żyłkę antyskatingu. Jej drugi koniec jest założony na pręcik z przesuwanym po nim ciężarkiem, zespolone z małym bloczkiem, na którym owija się żyłka. Takie rozwiązanie zapobiega swobodnemu zwisaniu ciężarka i rozkołysaniu precyzyjnej regulacji.
Na szczycie dzwonu wyprowadzono przewód sygnałowy ze złoconej miedzi w teflonowej izolacji. Zawieszenie z łożyskiem obrotowym jednopunktowym wymaga umieszczenia środka ciężkości znacznie poniżej osi obrotu. Stąd praktyczny kształt dzwonu oraz nisko zamontowana przeciwwaga, wykorzystane także do ustawienia i regulacji azymutu. W opcji KV9 znajduje się także pierścień ułatwiający ustawienie wysokości ramienia (zachowanie VTA). Winda ma znajomą, „regową” dźwignię. Nie przewidziano blokady w położeniu spoczynkowym.

Nóżki antywibracyjne.

 

Wkładka

Aspire został dostarczony do testu z wkładką Aidas Durawood Bee. Aidas to marka litewska, produkująca przetworniki typu MC (z ruchomą cewką). Modele pogrupowano w serie oznaczone symbolami chemicznymi materiałów przewodników użytych w cewkach. Są to: CU (miedź), AG-CU (miedź srebrzona), AU-CU (miedź złocona), aż po szczerozłote AU. Wraz z powagą metalu rośnie wyrafinowanie materiału body. W modelach topowych wykonano je m.in. z tuska mammotha, przepraszam, ciosu mamuta lub z agatu, a wersje specjalne także z bałtyckiego bursztynu. Pomysł na takie budowanie oferty kojarzy mi się z Koetsu, ale tu ceny startują z jeszcze wyższego poziomu.
Aidas Durawood Bee ma body wykonane z kompozytu drewna, pyłu i spajającej je żywicy. Twardość i sztywność można porównać z lignofolem (Panzerholz). Kompozyt może mieć różną barwę, a testowany egzemplarz został wybarwiony na bordo.
Wkładka ma budowę otwartą, z układem generatora niezakrytym i niechronionym przed ewentualnymi uszkodzeniami. Podobnie jak w pozostałych modelach serii CU, cewkę nawinięto miedzianym drucikiem o czystości 6N. Magnes to stop AlNiCo5. Wspornik igły zrobiono z boru, a jej grot ma szlif micro ridge. Zalecany nacisk 1,9 g pasuje do ramion o średniej masie. Impedancja wewnętrzna wynosi 5 ?, napięcie wyjściowe – 0,3 mV, a rekomendowana impedancja obciążenia zawiera się w przedziale 100-1000 ?.
Wkładki nie wyposażono w osłonkę, dlatego gramofonu nie powinno się obsługiwać w krawacie, szaliku ani z niezapiętymi mankietami koszuli. Mówię poważnie.

Wkładka Aidas Durawood Bee.

 

Ceny

Testowana konfiguracja to Aspire z kewlarowym ramieniem KV9 oraz zasilaczem liniowym, wyceniona na 9500 euro. Do tego dochodzi wspomniana wkładka Aidas Durawood Bee za 4500 euro. Pochwalam ten wybór. Sam napęd z podstawowym zasilaczem impulsowym kosztuje 5900 euro. Pośrednia konfiguracja, za 7500 euro, obejmuje gramofon z zasilaczem liniowym oraz ramieniem OEM. O tym ostatnim wiadomo na razie niewiele, ale można się spodziewać niebanalnej propozycji.
Aspire jest gotowy na ulepszenia (upgrade) dostępne dla modelu Initial. Obejmują one m.in. podstawy pod różne ramiona, w tym 12-calowe.

Ramię J.Sikora KV9.

 

Konfiguracja

Aspire został do testu dostarczony, na miejscu zmontowany i wyregulowany. Przy okazji dziękuję przedstawicielom firmy za lekcję oraz pokaz profesjonalizmu!
Towarzyszyły mu wspomniany Brinkmann Taurusa z dwoma ramionami: Brinkmann 12.1 z wkładką Air Tight PC-1 Coda oraz SME312 z Audio-Techniką AT33PTG/II, transformator Air Tight ATH-2A Reference oraz stopnie korekcyjne Pre-Amplifikator Gramofonowy i Soulnote E-2.
Wzmacniacz Dan D’Agostino Progression Integrated zasilał monitory ATC SCM-50PSL. Okablowanie XLR, głośnikowe i zasilające pochodziło z serii Fadel Coherence One. Przewód phono od ramion to Zavfino Majestic MKII, a pomiędzy step upem a przedwzmacniaczem – Ortofon 6NX TSW-1010.
System, ustawiony na stolikach StandArt STO i SSP, grał w zaadaptowanej akustycznie części pomieszczenia o powierzchni około 24 m2.

Regulacje ramienia.

 

Wrażenia odsłuchowe

Podstawowy model J.Sikory gra spektakularnie, ale nie efekciarsko. Krótka charakterystyka możliwości duetu Aspire/Aidas to brzmienie detaliczne i zróżnicowane, bogate w harmoniczne, gładkie, wypełniające wielowymiarową scenę dźwiękową i otulające słuchacza.
Docierałem do tej konkluzji etapami. W pierwszym wrażeniu po podłączeniu do wejścia MC w przedwzmacniaczu dominował spokój. Dźwięków było dużo, ale dochodziły z krainy łagodności, co w kontekście dotychczasowych doświadczeń i oczekiwań sprawiło niemałą niespodziankę. W kolejnych krokach zmieniłem zasilanie preampu phono z akumulatorowego na sieciowe. Zwiększyłem wzmocnienie stopnia korekcyjnego MC, a w końcu podłączyłem gramofon przez transformator do wejścia MM. Wszystko to miało na celu, i rzeczywiście spowodowało, większe otwarcie dźwięku. W efekcie uzyskałem jedno z lepszych brzmień, jakich doświadczyłem. Na tym poziomie cenowym, a może i od niego abstrahując, trudno o podobnie zgrabną i zgraną konstelację najlepszych cech high-endowego brzmienia analogu.
Aspire mistrzowsko kreuje wrażenie namacalności, akustycznej obecności muzyków w pokoju. Oczywiście potrzeba do tego odpowiednich nagrań. Przykładem takiego jest „Throw It Away” z „Glamoured” Cassandry Wilson (Blue Note). Takiego duetu wokalu z kontrabasem mógłbym słuchać po wielokroć i tak zresztą robiłem. Bas akustyczny jest tu wspaniale zróżnicowany, z detalami, których nie spodziewałem się w ogóle zauważyć. Każde dociśnięcie i trącenie struny, lekkie zsunięcie się z niej palca, ba, nawet dotknięcie pudła rezonansowego, pozostawały wyraźne. Rozdzielczość i precyzja ich odtworzenia zachwyciła nawet osoby mało osłuchane, którym miałem okazję pochwalić się tym brzmieniem.

Zwarte proporcje.

Do tego dochodzą niskie tony – wypełnione i bez krzty suchości. Kontrabas grał melodie, wtórował wokalistce, stawiał przecinki i kropki, kreślił łuki. Zero monotonii, zero rozmazania. Pomiędzy jego zawijasami rozpinał się i je opływał głos Cassandry, kreślący fantazyjne ornamenty i ścielący aksamitne płaszczyzny. Uważam go za dość trudny do czystego odtworzenia, a to ze względu na dużo świszczących głosek. W tym przypadku jednak nic mi nie przeszkadzało. Sybilanty zespoliły się z artykulacją, bardziej jako uroda niż lekka wada wymowy. Nie drażniły ani nie psuły klimatu. Wrażenie obserwowania tego śpiewu, ustawienia do mikrofonu, ruchu ust było wprost przejmujące. Przyczynia się do tego brak maskowania szczegółów. Pozostają czytelne, zróżnicowanie, wzorowo wybrzmiewają.
Drugim przykładem niech będzie „Idiot Prayer” Nicka Cave’a (Bad Seed Ltd). Pandemiczny recital w pustej sali londyńskiego Alexandra Palace, bez publiczności, gdzie emocje samotnego w tym występie artysty, jego głos i fortepian tworzą swoisty wzorzec końca czasu. Słuchanie tego jest jak lot ku nieznanemu w kapsule ratunkowej. Bezkres wokół podkreślają wybrzmienia fortepianu i echa z przestrzeni sali, niezakłócane żadną inną obecnością. Gdy dolatuje do finału utworu „Mercy Seat” i śpiewa „And I am not affraid to die”, to wrażenie autentyczności staje się przepotężne, podobnie jak akordy fortepianu. Aspire doskonale odtwarza akustykę tego minimalistycznego w formie, a jakże poruszającego wyobraźnię i uczucia zapisu. Dźwięki instrumentu firmy Fazioli są tak kolorowe jak jej model First Light, ale przede wszystkim nieskrępowane dynamicznie.

Wersja czarna.

Średnica w zestawieniu z kopułkami ATC to coś fantastycznego! Z jednej strony wydaje się bezpośrednia i komunikatywna, z drugiej – nasycona i lekko ocieplona. Ten doskonale przeze mnie rozumiany i jednoznacznie doceniany wstręt do natarczywości stanowi jeden z elementów kreowania kultury brzmienia Aspire. Głosy cechuje naturalna barwa, a różnice wynikające z różnego sposobu ich nagrania nie budzą wątpliwości ani konsternacji. Na najnowszym wydawnictwie Davida Gilmoura „Luck And Strange” (Sony Music) słychać to bezpieczniejsze podejście, z dystansu, z perspektywą. I mimo że w tym przypadku nie zanurzamy się w morzu detali artykulacji lub jest ich niewiele, to wrażenie proporcji pozostaje przekonujące.
Na tle dopracowanej podstawy basowej oraz mistrzowskiego podejścia do tonów średnich te wysokie pozostają w pewnym niedoświetleniu. Jednak to tylko pierwsze odczucie, gdyż dłuższy kontakt pokazuje, jak wiele się tam dzieje. Wpisują się po prostu w całokształt brzmienia, które ma tyle mocnych stron, że trudno byłoby na ich tle doceniać ekspozycję sopranów i psucie, tak jednak psucie, tego wrażenia. Taki balans wynika prawdopodobnie z zastosowanej wkładki i występuje także w zestawieniu z phono stage’em Soulnote E-2.

Wersja biała.

Na udaną proporcję brzmienia składają się także starannie ułożone plany w głębi utworów. Nie giną w nich ani gitary, ani dyskretnie wkomponowana perkusja. Gramofon nie zaniedbuje szczegółów, nawet tych zaznaczonych subtelnie. Odkrywa je i od razu układa w muzykę; wpisuje w rozbudowaną i bogatą narrację. Nie daje im czasu na przypadkowe błądzenie gdzieś w oddali. Niczym idealny dyrygent porządkuje żywioły ludzki i powietrzny. Zagłębiając się w kolejne nagrania, odkrywałem coraz więcej muzyki. I charakteru, i realizatorskiego zamysłu.
W zarejestrowanym na żywo albumie „Still Live” tria Keitha Jarretta (ECM) pojawiają się zaledwie trzy instrumenty, ale momentami dwoją się i troją. Szybkie tempa nie stwarzają gramofonowi żadnego problemu. Przeciwnie, przyspiesza bez zadyszki, a przy tym w ogóle nie zmienia swojego melodyjnego, barwnego i nasyconego charakteru. Wokół przelewają się fale dźwięków, powodując wrażenie otoczenia i porwania przez muzykę. A gdy z głębi widowni odzywają się oklaski, to mają bardzo naturalny tembr, dzięki któremu słuchacz może się poczuć jak czwarty członek zespołu.

Wersja czarna – monochromatyczna.

Chyba zrozumiałem mojego znajomego, który jest skrzypkiem i który siada w filharmonii wyłącznie w pierwszych rzędach, jak najbliżej orkiestry, żeby odbierać muzykę tak, jakby sam ją wykonywał. Coś w tym jest. Spotkaliśmy się na zakończeniu sezonu w Filharmonii Narodowej, a stratowani przez IX symfonię Beethovena kontynuowaliśmy wieczór przy łagodniejszych dźwiękach. Adam, który nie jest fanem gramofonów, przysłuchiwał się Aspire z uwagą i takowe również na bieżąco zgłaszał – także wspomniane przybliżenie muzyki, z zachowaniem czytelnej głębi sceny. Prosił o kolejne nagrania, aż wróciliśmy do symfoniki i „Spartakusa” Arama Chaczaturiana w wykonaniu LSO pod batutą kompozytora (EMI Electrola). Bo w brzmieniu polskiego gramofonu jest trudny do powstrzymania, ochoczy i pogodny drive. Udane połączenie zwinności i ciągłości. To także brzmienie przebogate w harmoniczne.
Poza udanym prezentowaniem natury brzmienia Aspire, nomen omen, aspiruje do pokazania także jego kultury. Balans tonalny rysuje się jako lekko dociążony; dodaje też odrobinę pożądanego ciepła. W końcu słuchamy płyt winylowych. Barwy wydają się więc lekko ocieplone, nasycone, ale nie są przegrzane. Dzięki temu dźwięk jawi się jako świeży, soczysty i kolorowy, nigdy suchy, mdły ani rozmazany. W moim systemie, na który składają się monitory o studyjnym rodowodzie i tranzystorowy wzmacniacz, brzmienie okazuje się… otulające. Dźwięki są wielkie, a przy tym delikatne i zróżnicowane. Z rozmachem rysują scenę wokół słuchacza i wypełniają przestrzeń, swobodnie oderwane od głośników.

J.Sikora Aspire, KV9 i Aidas Durawood Bee.

 

Konkluzja

Taki model podstawowy to ja rozumiem! Ale czy J.Sikora Aspire jest gramofonem dla każdego? Wydaje mi się, że tak. A to dzięki brzmieniu uniwersalnemu repertuarowo i przyjaznemu słuchaczowi. Forma nie przesadza, a w konstrukcji odnajdziemy rozwiązania z droższych modeli. Trzeba cierpliwie poczekać, aż się pojawi w sprzedaży. I koniecznie posłuchać w jak najlepszym zestawie, bo odpłaci się za to bardzo wysoką jakością brzmienia.

 

Paweł Gołębiewski
Hi-Fi i Muzyka 07-08/2025

J.Sikora Aspire

Cena

J.Sikora Aspire, zasilacz podstawowy: 5700 euro J.Sikora Aspire, ramię OEM, zasilacz podstawowy: 7000 euro J.Sikora Aspire, J. Sikora KV9, zasilacz liniowy: 9500 euro Wkładka Aidas Durawood Bee: 4500 euro

Dane techniczne

Prędkości odtwarzania

33 1/3, 45 obr./min

Regulacja prędkości

elektroniczna

Talerz

Delrin

Napęd

paskowy

Wymiary (w/s/g)

18/43/35 cm

Masa

21 kg

Ramię

Typ

kewlar, aluminium, stal, brąz, mosiądz

Długość efektywna

228,6 mm

Wkładka

Aidas Durawood Bee

Typ

MC

Napięcie wyjściowe

0,3 mV

Szlif igły

micro ridge

Nacisk

1,9 g

Przeczytaj także

Quad Revela 1

04.02.2026

Testy

Kolumny

Quad Revela 1

30.01.2026

Testy

Słuchawki

Bowers & Wilkins Px8 S2

Sennheiser HDB 630

29.01.2026

Testy

Słuchawki

Sennheiser HDB 630

24.01.2026

Testy

Słuchawki

Meze Audio 99 Classics

22.01.2026

Testy

Słuchawki

JBL Sense Pro

Audio Note P3 Silver Signature Tonmeister

19.01.2026

Testy

Końcówki mocy

Audio Note P3 Silver Signature Tonmeister

Stax SR-007S/SRM-700T

16.01.2026

Testy

Słuchawki

Stax SR-007S /SRM-700T

McIntosh MSA5500

13.01.2026

Testy

Wzmacniacze

McIntosh MSA5500