Strona główna Muzyka Recenzje Ignacy Zalewski – Bardo Thodol
DUX 2025
Muzyka
Realizacja
Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina 2025
„Polskie requiem” Krzysztof Penderecki pisał w latach 1980-2005. Monumentalny, wymagający licznej obsady utwór jest mszą żałobną za podmiot zbiorowy – naród polski, umierający w cierpieniach od ponad tysiąca lat. To dzieło wielkich kwantyfikatorów, właściwych zjawiskom dotyczącym społeczeństwa, kraju, historii, władzy, Kościoła. Jednostka opłakująca jednostkę raczej nie będzie w nim szukać pocieszenia. Zatem gdzie? Oto pojawił się utwór stanowiący niewyobrażalnie odległą alternatywę „Polskiego requiem”. Ignacy Zalewski (ur. 1990) stworzył quasi- -requiem dla tych, co już za życia chcą się oswoić ze śmiercią. Chcą przejść na chwilę na tamtą stronę i zobaczyć, jak tam jest. Muzyka może dać słuchaczom tę szansę. Zalewski znalazł swoją daleko od sonorystycznego terytorium Pendereckiego. I równie daleko szukał tekstu literackiego. Sięgnął po XIV-wieczną „Tybetańską księgę zmarłych – Bardo Thodol”, a swemu dziełu nadał podtytuł: „Wyzwolenie poprzez słuchanie”. Zalewski adaptował polski przekład, zamówiony u Krzysztofa Żaboklickiego. Prosty, współczesny język (tekst perfekcyjnie podawany przez sekstet wokalny) wspaniale się zespala z „przejrzystą” warstwą instrumentalną (soliści to klarnet i perkusja, symbolizujące krąg sansary i naturę zjawisk; plus 11-osobowa orkiestra). Głosy ludzi i instrumentów brzmią równorzędnie. Indywidualność adresata/bohatera utworu podkreśla nadanie mu imienia – „Marcin”. Dla Zalewskiego tym Marcinem był jego profesor – Marcin Błażewicz. Słuchaczem- Marcinem może być każdy. Takie to requiem dla Polaka, Polki.
Hanna Milewska
Hi-Fi i Muzyka 03/2026
Przeczytaj także