Tindersticks – The Something Rain

05.08.2012

min czytania

Udostępnij

Lucky Dog/City Slang 2012

Interpretacja: k3 Realizacja: k4

Niezależni z Nottingham znów w natarciu. „The Something Rain” zawiera wszystko, co typowe dla muzyki tej akustycznej formacji, grającej „zadumanego” rocka. Są akustyczne gitary i elektroniczne ozdobniki. Są miłosne, czasami zahaczające o erotykę, teksty. Jest wreszcie charakterystyczny głos Stuarta A. Staplesa – niski, nieco nosowy, a przy tym wyjątkowo sugestywny. Jak tylko muzycy z niego rezygnują – czar pryska. Na szczęście na omawianej płycie zdarza się to rzadko. To właśnie projekty solowe wokalisty zagroziły kilka lat temu dalszej karierze grupy. Teraz Staples wrócił i możemy się cieszyć nową płytą. I choć nie jest ona najlepszą w karierze zespołu (za taką uważam „Curtains” z 1997 roku – tam to się dopiero działo!), nie brakuje na niej świetnych momentów. Zanim jednak do nich dotrzemy, na otwarcie mamy nudnawą melodeklamację („Chocolate”). Po niej odzywają się żeńskie chórki w „Show Me Everything”. Jest już lepiej, jednak dopiero kiedy pojawia się Staples, jesteśmy w domu. Wreszcie w „This Fire of Autumn” słyszymy pełną paletę barw, jakie Tindersticks potrafią wyczarować. Melomanom, których angielscy muzycy oczarują najnowszym krążkiem, radzę sięgnąć po „Curtains” i włączyć „Buried Bones”. Bajka! „The Something Rain” to nie porażka, ale mogło być lepiej.

Autor: Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 5/2012

Przeczytaj także

13.04.2026

Muzyka

Wydarzenia

Miasto, teatr, scena

10.03.2026

Muzyka

Płyty roku

Płyty roku 2025

16.02.2026

Muzyka

Fonografia

Czekamy na Grammy 2026

14.01.2026

Muzyka

Fonografia

Przeboje na ekranie

Legendarne sprzęty: rozkwit i zmierzch analogu, cz. 6

05.01.2026

Muzyka

Historie

Legendarne sprzęty: rozkwit i zmierzch analogu, cz. 6

30.12.2025

Muzyka

Wydarzenia

Sanatorium „Fryderyk”

17.12.2025

Muzyka

Fonografia

Śpiewy historyczne

12.12.2025

Muzyka

Sylwetki / monografie

Brian Wilson – amator plażowania