30.11.2025
min czytania
Udostępnij
Muzyka
Realizacja
Gdyby legendarne longplaye progresywnego rocka, takie jak „The Dark Side of The Moon” Pink Floyd czy „Close to the Edge” Yes ukazały się teraz, to nie jestem pewien, czy najnowsza premiera The Flower Kings nie byłaby dla nich groźną konkurencją. Szwedzki zespół od wielu lat nagrywa udane płyty, a „Love” nie stanowi wyjątku od tej chlubnej reguły. Melodie cechują się wyjątkową urodą, a do tego zostały ciekawie zaaranżowane. Muzykiem wiodącym jest Roine Stolt, który kieruje grupą od jej debiutu. Duży udział w kształtowaniu brzmienia „Love” ma także jego młodszy brat Michael, który swoją wirtuozerską grą na basie nadaje nagraniom swoistą masywność. On i Roine założyli zespół w 1994 roku, ale Michael pojawił się tylko na pierwszych płytach. Później współpracował z innymi formacjami i rejestrował albumy solowe. Na „Love” ponownie towarzyszy bratu. Z pomocą Mirko DeMaio (perkusja), Hassego Fröberga (wokal, gitara) i Lalle Larssona (klawisze) tworzą wciągające progresywne melodie, na ogół rozbudowane, ze zmieniającymi się nastrojami i coraz to nowymi instrumentalnymi ozdobnikami. Nie brakuje gitarowych solówek, klawiszowych pasaży ani wokalnych harmonii. Trudno tu wyróżnić jedną kompozycję, ponieważ wszystkie zasługują na uwagę.
Grzegorz Walenda
Hi-Fi i Muzyka 06/2025
Przeczytaj także