Drugie warszawskie spotkanie z gramofonami J.Sikory odbyło się 19 lutego 2026. Po flagowym Reference w grudniu tym razem bohaterem był Standard Max – model o bardzo długiej historii i szczególnym znaczeniu w ofercie polskiego specjalisty.
Tekst i zdjęcia: Jacek Kłos
Standard Max zajmuje centralną pozycję w katalogu J.Sikory, dosłownie i w przenośni. To właśnie od niego rozpoczęła się droga polskiej wytwórni na high-endowe salony. To także on jako pierwszy został zauważony na świecie. Bezpośrednim poprzednikiem Standard Maksa był Basic – gramofon wizualnie i koncepcyjnie zbliżony do aktualnego modelu, z biegiem lat rozwijany i uzupełniany o coraz bardziej zaawansowane rozwiązania. Produkcję rozpoczęto w 2014 roku, choć początki prac nad projektem sięgają siedmiu lat wcześniej. Standard Max w obecnej formie został zaprezentowany premierowo w 2019 roku na wystawie Norddeutsche HiFi-Tage w Hamburgu. Lata doświadczeń oraz większych i mniejszych ulepszeń stopniowo budowały zaufanie zarówno do tego modelu, jak i całej marki.

Zarówno przez producenta, jak i nabywców Standard Max jest postrzegany jako gramofon oferujący optymalną relację jakości do ceny. Jak to ujął dyrektor zarządzający firmy – Robert Sikora: kosztuje pięć cyfr, a konkuruje jak równy z równym z sześciocyfrowymi gramofonami najbardziej uznanych firm. Chodzi oczywiście o cyfry wyrażone w dolarach, bo w Polsce Standard Max z ramieniem KV12 Mk 2 i standardowym zasilaczem liniowym kosztuje 103000 złotych.
Robert Sikora.
Standard Max jest przygotowany do montażu dwóch ramion.
Napęd z silników jest przekazywany gumowymi paskami. Użytkownik ma do wyboru dwie prędkości obrotowe: 33,3 albo 45 RPM.

Konstrukcja składa się z podstawy, w której umieszczono wyświetlacz i układy kontroli prędkości obrotowej, oraz płyty z podstawami talerza i ramienia. Rozdzielają je niskie metalowe stopki, zakończone ceramiczną kulką. Prosta piętrowa architektura ma dwie niepodważalne zalety: ułatwia poziomowanie gramofonu i efektywnie izoluje od drgań podłoża.
Dwa silniki w wytłumionych aluminiowych obudowach o grubości ścianki 10 mm rozstawia się po obu stronach talerza przy użyciu specjalnego szablonu.
Przed nałożeniem talerza trzpień łożyska jest pokrywany specjalnym smarem.
Na szczycie trzpienia umieszcza się ceramiczną kulkę, z którą będzie się stykać tuleja w centralnej części talerza, wykonana ze stali nierdzewnej z wklejoną płytką z węglika spiekanego. Oba materiały są wyjątkowo twarde i odporne na upływ czasu, dzięki czemu nawet po latach ich parametry mechaniczne i kształt nie ulegną zmianie.

W Standard Maksie znajdują się dwa wspomniane wcześniej silniki zamiast czterech jak w modelu Reference. Inaczej wygląda podstawa, a subplatter to pięciowarstwowa konstrukcja z aluminium, kwasoodpornej stali oraz ukrytych nieco głębiej miedzianych separatorów.
Talerz jest taki sam jak we flagowym Reference – waży 18 kg i został zrobiony z Delrinu. Wykonano w nim wyżłobienie, które następnie wypełniono żeliwem. Obniżono w ten sposób środek ciężkości i zwiększono masę, a przy okazji – wykorzystano dobre właściwości tłumiące stopu.
Gramofon J.Sikora Standard Max został wykorzystany do prezentacji najnowszej płyty Wojciecha Mazolewskiego „Solo” – świetnie zagranej i nagranej. Warto posłuchać.
Jacek Kłos
Hi-Fi i Muzyka 03/2026