Strona główna Aktualności Accuphase C-3900S
Accuphase to firma konserwatywna do szpiku kości. Jeżeli w jej siedzibie w Jokohamie znajduje się jakikolwiek słownik, to niemal na pewno usunięto z niego stronę z hasłem „rewolucja”. Zamiast niej Japończycy kierują się filozofią kaizen, polegającą na ciągłym, stopniowym doskonaleniu układów i komponentów. Założenie jest takie, żeby każda konstrukcja już w momencie wprowadzenia na rynek była udana i dopracowana. W kolejnych generacjach poddaje się ją systematycznemu ulepszaniu metodą małych kroków. Niekiedy zdarza się większa zmiana – tak jak w przypadku firmowych wzmacniaczy, kiedy to wiele modyfikacji wprowadzonych naraz poskutkowało znaczącym obniżeniem impedancji wyjściowej i przełożyło się na poprawę kontroli nad wymagającymi obciążeniami. Zazwyczaj jednak japońskie młyny mielą powoli, dostarczając produkty w najlepszym rozumieniu przewidywalne, powtarzalne i niezawodne. Takie podejście buduje zaufanie nabywców, którzy – kupując nietani przecież sprzęt – mają pewność, że każdy zastosowany w nim układ elektroniczny czy pomysł na topologię został przed wprowadzeniem przetestowany na wszystkie sposoby albo sprawdził się w jednej czy dwóch wcześniejszych generacjach. Jeżeli trafia do nowego modelu, to realizuje wcześniejsze złożenia, uwzględniając przy tym postęp techniki czy inżynierii materiałowej. Z drugiej strony inżynierowie mają coraz trudniej, ponieważ dotychczas zbudowane przez nich sprzęty są już tak dobre, że wprowadzenie w nich nawet niezbyt dużych poprawek staje się coraz bardziej problematyczne. Właśnie dlatego różnice pomiędzy generacjami sprowadzają się niekiedy do jeszcze odrobinę lepszego odstępu sygnału od szumu lub minimalnie niższych zniekształceń, które już wcześniej były ledwie widoczne na skali przyrządów pomiarowych. Dążenie do doskonałości zaczyna przypominać dzielenie włosa czworo, ale też sprawia, że wytwórnia z Jokohamy przez dekady zbudowała jeden z najstabilniejszych fanklubów w branży hi-fi. Wielu użytkowników kompletuje wieże Accuphase’a, a później dokonuje wymian w obrębie tej samej marki, wchodząc na coraz wyższe poziomy. Starszy model zastępują nowszym, ale zawsze jest to sprzęt z jedynym w swoim rodzaju szampańskim frontem i zielonym logo. Wiedząc to wszystko, nawet nie będziemy sugerować, że akurat najnowszy C-3900S to przełom, punkt zwrotny w historii marki, po którym nic już nie będzie takie samo. Japończycy nie dokonali technologicznego przewrotu i nie zerwali z kultywowaną od dekad tradycją. Pewne jest jednak, że dopracowali flagowy preamp do tego stopnia, że muzyka słuchana za jego pośrednictwem dostarczy odbiorcy niepowtarzalnych wzruszeń i wrażeń. Wskazówkę do interpretacji nowego modelu zawarto w jego nazwie – dopisując do niezmienionego symbolu poprzednika literę „S”. Zabieg ten sugeruje, że odniesień i podobieństw będzie tu więcej niż istotnych różnic, a modyfikacje nie są na tyle kluczowe, by sygnalizować je zmianą całego oznaczenia. Flagowy przedwzmacniacz Accuphase’a oferuje poziom szumów o 15% niższy od poprzednika. Brzmi dumnie, ale w wartościach bezwzględnych mówimy o spadku z 1,07 μV do 0,91 μV. Producent zaznacza, że jest to szczególnie odczuwalne przy niższym i średnim poziomie głośności, a więc w warunkach, w których muzyki słuchamy najczęściej. C-3900S powinien wtedy zaoferować wyraźniejsze detale i ciemniejsze tło za instrumentami, więc jego przewaga praktyczna może się okazać większa, niż by to wynikało z suchych parametrów. Zasada działania jest typowa dla Accuphase’a – na wejściu pracuje układ zbudowany z komponentów dyskretnych, charakteryzujący się wysokim wzmocnieniem. Mocno podnosi poziom sygnału już na początku ścieżki, dzięki czemu skutecznie ogranicza wpływ szumów i zakłóceń na dalszych etapach. Dodatkowo firmowe rozwiązanie ANCC aktywnie wykrywa i eliminuje szumy i zniekształcenia, przyczyniając się do uzyskania czystego dźwięku nawet przy cichym słuchaniu. Regulacja głośności to stosowany już w C-3900 podwójnie różnicowy AAVA, złożony z dwóch zbalansowanych układów pracujących równolegle. To najdokładniejszy z potencjometrów montowanych w sprzęcie Accuphase’a, oferujący idealnie równą pracę od samego początku skali i niezaburzający prezentacji nawet najcichszych detali. W stopniu wyjściowym zastosowano osiem wzmacniaczy połączonych równolegle, co dodatkowo zmniejsza szumy. Nowy jest wzmacniacz słuchawkowy, oparty na dyskretnym układzie push-pull i przystosowany do sterowania nauszników od ośmiu omów wzwyż. Wyposażono go w trzy poziomy wzmocnienia, umożliwiające dopasowanie do czułości podłączonego sprzętu, a także pięciostopniowy kompensator, poprawiający reprodukcję skrajów pasma. Topologia to pełne, bezkompromisowe dual-mono. Stopnie sygnałowe każdego kanału wraz z regulacją głośności odsunięto od siebie najdalej jak tylko się dało, umieszczając równolegle do obu ścianek bocznych. Zamontowany centralnie zasilacz oparto na dwóch transformatorach toroidalnych, wyposażonych w radiatory, oraz 12 produkowanych według specyfikacji Accuphase’a kondensatorach filtrujących o pojemności 10000 μF każdy, które zapewniają wyjątkową stabilność zasilania i pełną kontrolę dynamiki. Mimo że C-3900S to model flagowy, a może właśnie dlatego, pozostaje w pełni analogowym przedwzmacniaczem liniowym. Nie ma wbudowanego DAC-a, a użytkownicy gramofonów powinni się zaopatrzyć w zewnętrzny phono stage adekwatnej klasy, na przykład polecany przez Accuphase’a C-57. Dla źródeł przewidziano sześć wejść RCA, cztery XLR i pętlę magnetofonową RCA. Sygnał do końcówek mocy wyprowadzają dwa wyjścia RCA i dwa XLR. Przewidziano także możliwość podłączenia zewnętrznego preampu/procesora do wejścia XLR albo RCA. Opcja ta przyda się w momencie, gdy użytkownik zechce zintegrować system stereo z instalacją wielokanałową. Z zewnątrz C-3900S wyróżnia się piękną obudową w naturalnym, lakierowanym fornirze. To wykończenie japońscy rzemieślnicy rezerwują dla produktów z najwyższej półki. Accuphase C-3900S jest już dostępny w Polsce. Kosztuje 153000 zł.
Przeczytaj także