Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Bose SoundLink

34-35 11 2011 01Bose to jeden z najlepiej rozpoznawalnych producentów sprzętu nagłośnieniowego. Urządzenia tej marki można znaleźć nie tylko w domach, ale także w galeriach handlowych, samochodach i na głowach przechodniów.

Większość rozwiązań powstaje pod kątem uzyskania wysokiej jakości dźwięku. Bose nie należy do firm, które do zwykłych głośników dorabiają filozofię. Linie transmisyjne i membrany bierne, którymi można by się chwalić, pozostają przeważnie zasłonięte. Informacje prasowe też są raczej powściągliwe i trudno w nich znaleźć dokładne opisy techniczne.


Firma osiągnęła mistrzostwo w dwóch dziedzinach. Pierwsza to umiejętność wydobywania dużego dźwięku z miniaturowych głośników. Druga – praktyczne rozwiązania pozwalające łatwo zainstalować sprzęt w domu. W katalogu Bose znajdziemy wiele urządzeń, które potrafią bezprzewodowo przesyłać dźwięk z komputera. Teraz w nasze ręce trafiła stacja, dzięki której można zabrać muzykę na spacer.

34-35 11 2011 02     34-35 11 2011 03

Budowa
SoundLink to prostopadłościan, którego gabaryty można porównać do średniej wielkości książki. Waży trochę więcej, ale też ma okładkę. Umieszczona z przodu twarda osłonka, obszyta ciemnoszarą plecionką, po odchyleniu może pełnić funkcję podstawki. Za klapką znajduje się gęsta metalowa siatka maskująca głośniki oraz wąski czarny panel, zza którego prześwitują symbole najważniejszych funkcji. Wśród nich widać oznaczenia wejść, wskaźnik poziomu naładowania wbudowanego akumulatora, wyciszenie i logo Bluetootha. Jak można się spodziewać, odpowiadają one przyciskom na górnej ściance. Oprócz wymienionych funkcji ulokowano tu włącznik i regulację głośności. Zabrakło natomiast graficznej ilustracji siły głosu. Jaki jest poziom decybeli, dowiemy się dopiero, gdy zaczniemy słuchać. Nylonowa okładka jest zamykana magnetycznie, a kiedy ją składamy, urządzenie przechodzi w tryb uśpienia.
Na tylnej ściance zobaczymy spory kawałek metalowej siatki oraz pasek z oznaczeniami modelu i gniazdami. Do jednego podłączamy duży zasilacz wtyczkowy; drugie to wejście 3,5 mm, a trzecie – mikro USB, służące do aktualizacji oprogramowania. Wszystkie akcesoria i kable znajdziemy w pudełku. Dołączono też instrukcję obsługi. Jak to u Bose – mało skomplikowaną. Musiałem z niej skorzystać tylko przy pierwszej próbie podłączenia źródła bluetooth. Przycisk na górnym panelu należało przytrzymać kilka sekund. Symbol łączności bezprzewodowej zaczął migać, a stacja stała się widoczna dla wyszukującego ją sprzętu. Bose informuje, że SoundLink zapamiętuje do sześciu urządzeń. Gdy raz nawiążemy łączność z danym źródłem, później zostanie ono wykryte automatycznie.
Według deklaracji producenta, zasięg łączności bezprzewodowej to nieco ponad 9 m. W rzeczywistości jest uzależniony od tego, czy na drodze pomiędzy stacją a źródłem nie ma przeszkód. Wbudowany akumulator litowo-jonowy wystarcza na ponad trzy godziny odtwarzania z wysoką głośnością i do ośmiu godzin z normalną.
SoundLink wykorzystuje rozwiązanie, które widzieliśmy w głośnikach Computer Music Monitor. Dwie eliptyczne membrany są wprawiane w ruch ciśnieniem wytwarzanym przez cztery głośniki pełnopasmowe umieszczone z przodu.
SoundLink jest sprzętem przenośnym, więc układ wspomagania basu nie wymagający dodatkowych magnesów doskonale tu pasuje. Oszczędza miejsce i akumulator. Membrany bierne są ustawione dokładnie naprzeciw siebie, a przenoszone przez nie siły wzajemnie się znoszą. Dzięki temu SoundLink pozostaje stabilny.
SoundLink to elegancki gadżet wykonany z dużą dbałością o detale. Wszystkie elementy idealnie do siebie pasują; nic nie odstaje ani nie trzeszczy. Ale da się też znaleźć parę drobiazgów, które można by poprawić. SoundLink miał być głośnikiem, który zabiera się pod namiot albo na wypad za miasto. Dlatego możliwość połączenia się z telefonem komórkowym przez bluetooth lub wpięcia kabla z wtykiem 3,5 mm wydaje się wystarczająca. Ale czy będzie to jedyna jego funkcja? Widzę też dla niego wiele zastosowań w warunkach domowych. Mógłby się łączyć nie tylko przez bluetooth, ale też przez Wi-Fi. Uzyskalibyśmy wówczas dostęp do plików z dysku sieciowego oraz internetowych rozgłośni radiowych. Nikt też nie narzekałby, gdyby w pudełku znalazł się pilot. No i wskaźnik poziomu głośności, chociażby w formie kilku poziomych diodek. Na tym koniec uwag.
Standardowy SoundLink z ciemnoszarą nylonową osłoną kosztuje 1199 zł. Wersja LX, wykończona ciemnobrązową skórą, jest o 200 zł droższa.

34-35 11 2011 04     34-35 11 2011 05

Brzmienie
Spodziewałem się, że z niewielkich głośników popłynie nieproporcjonalnie duży dźwięk i miałem rację. Bose produkuje bas, jakiego można by się spodziewać po niewielkich monitorach. Próbkę możliwości SoundLinka dostaniemy już trzymając go w rękach, ale prawdziwe czary zaczynają się, gdy postawimy go przy ścianie. Audiofile, którzy szukali małych głośników grających zdrowym basem i w końcu wydali na nie kilka tysięcy złotych, będą się zastanawiali, dlaczego inne znane firmy nie stosują podobnych rozwiązań. Niskie tony SoundLinka są zaskakująco głębokie i mięsiste. Czasami daje się we znaki lekkie podbicie, ale nie powinno to nikomu przeszkadzać.
Postanowiłem posłuchać albumów, których normalnie używam do sprawdzenia możliwości sprzętu w dziedzinie basu i przekonać się, czy na którymś z nich usłyszę jego ewidentny niedobór. Okazało się, że SoundLink poradził sobie ze wszystkimi. Na niektórych płytach basowa podstawa nie była zaznaczona odpowiednio mocno, ale nie musiałem też doszukiwać się jej na siłę. W tego typu urządzeniu to ogromne osiągnięcie.
A co z pozostałymi aspektami brzmienia? Spodobała mi się średnica. Była lekko zagęszczona, a przy tym czytelna. Dla osób przyzwyczajonych do komputerowych głośników za 100 zł będzie to zupełnie nowy świat. Wysokie tony trochę odstają od reszty. Słychać, że kwartet teoretycznie pełnopasmowych głośników średnio sobie radzi z sybilantami. Dźwięk staje się jeszcze przyjemniejszy, ale brakuje mu rozdzielczości. Przydałyby się czytelniejsze detale.
Dynamika – w porządku. Szczególnie w skali makro. SoundLinkowi udało się wypełnić dźwiękiem 18-metrowy pokój. Kiedy się stanie w większej odległości od głośnika Bose, można odnieść wrażenie, jakby w pokoju stała pełnowymiarowa miniwieża.

Reklama

Konkluzja
Pozostaje pytanie, czy SoundLink jest wart swojej ceny? Znam wiele osób, które chętnie by go używały. Można go zabrać do pracy, postawić na biurku, a po powrocie do domu wykorzystać jako głośnik do sypialni. Im dłuższa lista potencjalnych zastosowań, tym łatwiejsza do przełknięcia wydaje się jego cena. Głośnik Bose gra na tyle dobrze, że nie będzie tylko kolejną zabawką.

34-35 11 2011 T

Autor: Tomasz Karasiński
Źródło: HFiM 11/2011

Pobierz artykuł jako PDF