Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Yamaha Piano Craft Micro 330 i E730

36-39 07-08 2009 01Piano Craft jest w segmencie minizestawów hi-fi tym, czym iPod wśród przenośnych odtwarzaczy. Sprzęt bardzo popularny, lubiany, nadążający za rozwojem techniki, a jednocześnie zachowujący oryginalny wizerunek.

Kiedy usłyszałem o pojawieniu się nowych modeli, pomyślałem: pewnie kolejny face-lifting i jedno nowe gniazdko. Yamaha stroni od gwałtownych ruchów, a już na pewno nie będzie ich wykonywać w przypadku miniwieży, która ma zagorzałych zwolenników, podobnie, jak Volkswagen Golf czy Farenheit Diora.
Zastanawiałem się, jak opisać kolejne wcielenie tego samego produktu, żeby nie zostać posądzonym o kopiowanie własnego tekstu sprzed roku. Problem rozwiązał się sam, gdy otworzyłem pudełka. Micro 330 zasadniczo różni się od wszystkich poprzednich Piano Craftów, choć można wskazać kilka cech wspólnych. E730 przypomina natomiast starsze wersje, ale nie jest klasyczną wieżą do muzyki, ponieważ czyta też DVD.

Micro 330
Front mniejszego Piano Crafta jest płaski i tak minimalistyczny, jak to możliwe. Prócz szuflady, wyświetlacza, gniazda słuchawkowego i pokrętła głośności mieści zaledwie pięć przycisków. Tylko tych niezbędnych? Ba, nawet mniej! Zabrakło możliwości przeskakiwania między utworami. Trzeba sięgnąć po pilot – cienki, lekki i poręczny. W takiej sytuacji można było pójść na całość i usunąć z frontu wszystkie guziczki. Właściciele „330” powinni dbać o zdalny sterownik – jeśli się zgubi, będą musieli włączyć płytę i cierpliwie czekać na rozpoczęcie ulubionego utworu.
Posiadaczy przenośnych playerów ucieszą gniazda umieszczone na górze – złącze iPoda i standardowy port USB. Dzięki temu drugiemu można słuchać nawet empetrójek zgranych na zwykły pendrive. By przypodobać się zwolennikom odtwarzacza z nadgryzionym jabłkiem w herbie, Yamaha oferuje kolumny w kolorze białym. Ale można też wybrać czerń. Polecam ją nawet nie tyle ze względów estetycznych, co praktycznych. Białe fronty szybko się brudzą.
Nie sposób nie zauważyć nietypowych proporcji kolumn. Producenci sprzętu lubią tłumaczyć takie rozwiązania obrazowymi przykładami z życia. Yamaha sięgnęła po zdjęcie wyjątkowo głębokiej stopy perkusyjnej Daxdad. To instrument cokolwiek oryginalny. Wszystkie stopy perkusyjne, jakie w życiu widziałem, miały tradycyjne proporcje. Ta stanowiła wyjątek. Ale jeśli się chce wydobyć sensowny bas z kolumn, które z przodu są niewiele większe od kartki pocztowej (wymiary 12,3/19,2 cm), trzeba zwiększyć ich głębokość.
Skuteczne tłumienie wibracji obudów ma zapewnić system VCCS. Polega on na umieszczeniu kawałków drewna w kluczowych miejscach. W tym przypadku jest to profil w kształcie litery S, umieszczony ukośnie pomiędzy bocznymi ściankami. Tunele rezonansowe umieszczono w narożnikach. Pojedyncze plastikowe gniazda przyjmą dowolny rodzaj zakończeń. Użytkownik jest jednak skazany na gołe kable, ponieważ w jednostce centralnej zamontowano paskudne zaciski sprężynkowe. Oprócz nich z tyłu znajdziemy tylko gniazdo antenowe, wyjście do subwoofera i kabel zasilający. Przydałoby się chociaż jedno wejście liniowe.
Średnimi i niskimi tonami zajmują się głośniki z 7,5-cm membranami, wykonanymi prawdopodobnie z polipropylenu (producent nic nie pisze na ten temat). Górę obsługują 2,5-cm kopułki, które w biuletynie informacyjnym określa się jako „zbalansowane”, cokolwiek miałoby to znaczyć. Ciekawie wyglądają dane techniczne monitorków: skuteczność: 84 dB, pasmo przenoszenia: 60 Hz – 50 kHz, częstotliwość podziału: 8 kHz, impedancja: 6 Ω. Moc wyjściowa wzmacniacza: 20 W RMS. Złośliwcy stwierdzą, że taka wieża będzie w stanie nagłośnić co najwyżej budkę z kebabem. I to zamkniętą.

36-39 07-08 2009 02     36-39 07-08 2009 03

E730
E730 to klasyczny Piano Craft ze ściętymi krawędziami obudowy, tradycyjnym układem przycisków i pokręteł oraz kolumnami wykończonymi lakierem fortepianowym. Czyta płyty DVD, ale mimo wymalowanych na górnej pokrywie „kinowych” symboli (HDMI, DTS, Dolby Digital, DivX), wydaje się klasyczną wieżą do muzyki.
Przednia ścianka to w zasadzie klasyka. Jedyną nowinkę stanowi gniazdo USB, do którego możemy podłączyć przenośny odtwarzacz lub zwykłą pamięć flash. Odtworzymy z nich nie tylko muzykę, ale także filmy (WMA, MPEG-4) i zdjęcia (JPEG). W modelu Micro 330 interfejs USB działał sprawniej. E730 dłużej szuka plików, a kiedy już je odtwarzamy, potrafi robić krótkie przerwy na ponowne przeszukanie.
Tylną ściankę wyposażono bogato. Mamy tu gniazdo HDMI, współpracujące ze skalerem 1080p, komponent, poczciwego scarta i wyjście optyczne. Jeśli zechcemy podłączyć do wieży dodatkowe źródło sygnału, przyda się pętla magnetofonowa (aux in/out), a także Dock, dla opcjonalnej stacji dokującej iPoda. Są też: wyjście do subwoofera w postaci pojedynczego gniazda RCA, gniazda antenowe i kiepskie gniazdka głośnikowe, do których wetkniemy tylko gołe kable, na dodatek niezbyt grube. A szkoda, bo w kolumnach są normalne, cywilizowane terminale, do których można by podłączyć przewody zakończone bananami lub widełkami.
Dwudrożny układ jest wentylowany z tyłu, więc lepiej nie przysuwać monitorów do samej ściany. Niskie i średnie tony odtwarza głośnik z 8-cm membraną, a górę obsługuje 25-mm miękka kopułka. Kolumny są dostępne również w kolorze białym, a jednostka centralna – w srebrnym.

36-39 07-08 2009 04     36-39 07-08 2009 05

Brzmienie
Micro 330
Japończykom musiało bardzo zależeć na osiągnięciu mocnego basu i potęgi brzmienia. Maleńkie kolumny radzą sobie dzielnie, choć pewnie doświadczonych słuchaczy nie oszukają. Na ilość niskich tonów nikt nie powinien narzekać, nawet w pomieszczeniu rzędu 15-18 m2. Pracuje jednak głównie średni bas, a naprawdę niskich częstotliwości, jakie otrzymalibyśmy z kolumn podłogowych lub dużych monitorów – nie słychać. Byłoby to wbrew prawom fizyki, więc nie ma sensu rozpaczać. Brak najniższej podstawy jest zresztą tak dobrze rekompensowany przez średni i wyższy podzakres, że wielu słuchaczy może go nawet nie odczuć.
Jakość basu to nie tylko głębokie pomruki, ale także barwa, szybkość i czytelność, a w tych dziedzinach małe kolumienki radzą sobie świetnie. Po odsłuchu rozmaitych płyt stwierdziłem, że nie umknęły mi żadne szczegóły. Czy to solo basisty, czy elektroniczne efekty w zakresie niskich tonów; wszystko zostało zaprezentowane wiernie, a brakowało jedynie poczucia prawdziwej głębi, jaką dają dobre podłogówki.
W górze pasma Yamaha stawia na czytelność i realizm. Nie obawia się zapiszczeć ani ukłuć w ucho, gdy nagranie tego wymaga. Nie wygładza ani nie nakłada zasłony na nieprzyjemne detale, tylko wali prosto z mostu. Mamy więc konkretne skraje pasma, pomiędzy którymi średnicy chyba trochę niewygodnie. W starszych Piano Craftach to właśnie ona była gwiazdą. Wokale brzmiały ciepło i romantycznie. Tu natomiast odniosłem wrażenie lekkiego schłodzenia dźwięku.
Jeden z największych plusów Micro 330 stanowi przestrzeń. Małe kolumny z łatwością znikają z pomieszczenia, zostawiając po sobie tylko scenę wypełnioną dźwiękiem. Na pochwałę zasługują jej rozmiary i czytelna lokalizacja instrumentów. Dynamika jest lepsza, niż by się można spodziewać po tak niewielkich kolumnach.

36-39 07-08 2009 06     36-39 07-08 2009 07

E730
E730 nie tylko wygląda, jak klasyczne Piano Crafty, ale też prezentuje podobne brzmienie. Fani japońskiej miniwieży mogą odetchnąć z ulgą. Najważniejszy zakres stanowi średnica, a towarzyszą jej lekko wygładzone wysokie tony i mocny, kontrolowany bas. Jest w tym dźwięku element przyjaznego ciepła, który nie zakłóca ogólnej neutralności. Dźwięk jest bardziej spójny i zrównoważony niż w przypadku Micro 330. Bas nie stara się naśladować subwooferów; po prostu mierzy siły na zamiary.
Ująłbym to następująco: na nastolatkach, szukających sobie wieży w dużym sklepie elektronicznym, większe wrażenie zrobi Micro 330. Natomiast dla osób o bardziej wyrobionym guście oczywistym wyborem będzie E730.
Jeśli chodzi o obraz, wieża nie ma się czego wstydzić w porównaniu z odtwarzaczami z niskiej lub nawet średniej półki. Malkontenci pewnie będą marudzić na nasycenie barw i czytelność dalszych planów, ale ogólna jakość obrazu pozostaje dobra. Gdyby ktoś dał klientom wybór: 100 zł za rezygnację z odtwarzacza DVD (tak jak w przypadku modeli E410 i E810), chyba nikt by na to nie poszedł.

Reklama

Konkluzja
Jeżeli potrzebujecie niedrogiego zestawu do przyjemnego słuchania muzyki, na którym można od czasu do czasu obejrzeć film, E730 będzie trafnym wyborem. Jeśli nie oglądacie filmów, ale lubicie iPoda, zainteresujcie się Piano Craftem Micro 330.

36-39 07-08 2009 T

Autor: Tomasz Karasiński
Źródło: HFiM 7-8/2009

Pobierz ten artykuł jako PDF