Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Peachtree Audio Decco 65

52-54 05 2013 01Pewnego zimowego poranka w moim korytarzu wylądowało średniej wielkości pudełko. Rozbrajając opakowanie, przeczytałem, co to takiego: Peachtree Audio Decco 65. Coś słyszałem. Otworzyłem karton. Zobaczyłem piankowe profile, pudełka z akcesoriami i przedmiot zawinięty w materiałowy worek, podobny do tych, jakich używa Accuphase.

Peachtree Audio zostało powołana do życia w 2004 roku jako Signal Path International. Pierwszym produktem były zestawy głośnikowe o nazwie Era. Wiatr w żagle wytwórnia złapała jednak trzy lata później, kiedy wprowadziła wzmacniacz Decco. Projektanci musieli szybko dostrzec potencjał drzemiący w iPodach i plikach, ponieważ niemal od początku skierowali swoje produkty do odbiorców otwartych na nowe sposoby słuchania muzyki. W katalogu zaczęły się pojawiać różne wersje urządzeń z literą „i”.
Na przełomie 2011 i 2012 roku ofertę przebudowano. Wyłoniły się trzy serie: Grand, Nova i Decco. Amatorzy wielkich zestawów nie będą jednak wniebowzięci, ponieważ do wzmacniacza można dobrać firmowy przetwornik, a z czasem zastąpić integrę kombinacją dzieloną, tyle że... właściwie nie ma po co. Decco 65 został bowiem zaprojektowany jako nowoczesny wzmacniacz wyposażony w DAC i kilka wejść cyfrowych.
O podejściu producenta do danego modelu wiele mogą powiedzieć nawet zdjęcia zamieszczone na jego witrynie internetowej. I proszę – wzmacniacz sportretowano w towarzystwie komputera i tunera Apple TV. Wygląda na to, że Peachtree wzięło na celownik tak zwanych zwykłych ludzi, a nie audiofilów skoncentrowanych na gramofonach i odtwarzaczach CD.

Budowa
Obudowa występuje w dwóch wersjach – czarnej i drewnianej. Odciski palców odbijają się pięknie, ale wzmacniacz również wygląda znakomicie. Z przodu umieszczono włącznik i rządek przycisków do wyboru źródła, a obok nich czujnik podczerwieni, okienko z lampą, pokrętło regulacji głośności i wyjście słuchawkowe duży jack.


Opisy wejść mnie zaciekawiły, a sytuacja się wyjaśniła, kiedy zajrzałem na tylną ściankę. Oprócz standardowych elementów, takich jak gniazdo zasilania czy terminale głośnikowe (przypominające zalane plastikiem WBT), mamy tu tylko klka gniazd, z czego większość cyfrowych: USB, optyczne i dwa koaksjalne. Do tego wynalazek lekko średniowieczny, czyli pętla magnetofonowa. Oznacza to, że użytkownik ma do dyspozycji tylko jedno wejście analogowe RCA. Decco 65 jest kierowany do melomanów, którzy muzyki słuchają głównie z komputera.
Oryginalną obudowę trudno rozebrać bez zostawiania śladów. Na górze znajdują się dwie kratki wentylacyjne, ale nawet po ich demontażu nie ma pełnego dostępu do wnętrza. Na szczęście, dostałem zdjęcia od naszego fotografa, który w swojej karierze rozbroił już niejedne „nierozbieralne” kolumny.
Uwagę przyciąga transformator toroidalny wielkości pączka z gatunku tych, którymi na filmach raczą się amerykańscy stróże prawa. Konwersją c/a zajmuje się układ ESS Sabre 9023. Peachtree twierdzi, że wszystkie wejścia przyjmują sygnał o maksymalnych parametrach 24 bity/192 kHz.
Z połączeniem nie ma problemu – nawet z systemem Ubuntu 12.04. Bułka z masłem.
Wzmacniacz pracuje w klasie D (brr...), oddając 65 W/8 Ω i 95 W/4 Ω. Lampa elektronowa to element bufora; producent twierdzi, że jest to podwójna trioda 6N1P pracująca w module słuchawkowym.
Pilot jest poręczny i używa się go lepiej niż pokrętła, które jest... jakieś gumowe. Drugi minus jest taki, że na biegu jałowym wzmacniacz dość mocno szumi. Może to przeszkadzać szczególnie tym, którzy ze względu na metraż pokoju lub umeblowanie przebywają w pobliżu głośników. Plusy? Wzmacniacz ma moc, więc nie trzeba wobec niego stosować taryfy ulgowej przy wyborze kolumn.

Nie potrzebuje też wygrzewania – na dojście do siebie wystarczy mu dosłownie pięć minut. Można narzekać na małą liczbę wejść analogowych, ale producent nie robi z tego zagadnienia – chodziło o cięcie kosztów i stworzenie urządzenia dla osób, które rozstały się z tunerami, magnetofonami czy patefonami.

 

52-54 05 2013 05     52-54 05 2013 02

Brzmienie
Najważniejsze pytanie: jak to gra? Okazuje się, że bardzo dobrze. O ile lubię słuchać muzyki z komputera, to cyfrowe wzmacniacze wzbudzają we mnie obawę, wynikającą z kilku nieudanych eksperymentów z tego typu konstrukcjami. Decco 65 jest inny. Jego brzmienie kojarzy mi się z dobrymi hybrydami, takimi jak Vincent SV-236, Jolida JD 1501RC czy Unison Unico i. Z jednej strony mamy tu zrównoważone pasmo, dynamikę i wystarczającą przejrzystość; z drugiej – ciepłą barwę, spójność i muzykalność. Ten zawodnik stawia na przyjemność słuchania, ale nie zapomina, że muzyki nie wolno przeinaczać. Ingerencja w brzmienie ogranicza się do podniesienia temperatury przekazu, zagęszczenia środkowego zakresu częstotliwości i, być może, delikatnego wygładzenia wysokich tonów. Nagranie musi być jednak krzykliwe, żeby wzmacniacz zdecydował się włączyć owo „zabezpieczenie” przed piszczeniem. To coś w rodzaju czerwonej lampki, która informuje, że gdyby na miejscu Decco 65 znajdowała się bardziej bezwzględna integra, prawdopodobnie psioczylibyśmy na pracę dźwiękowców. Tutaj natomiast możemy słuchać bez wybrzydzania.
W drugiej fazie podłączyłem Peachtree do Naima CD 5XS karmionego audiofilskimi płytami, a następnie poprzez USB Audioquesta wypróbowałem pliki – najpierw zgrywane z CD, a potem FLAC 24/192. Z takim materiałem odsłuch Decco 65 to przyjemność. Wzmacniacz nadal dodaje od siebie trochę ciepła, ale w przejrzysty system wpasował się znakomicie.

52-54 05 2013 03     52-54 05 2013 06

Wzmacniacze w klasie D mają nierzadko tendencję do uśredniania – niby wszystko gra, ale jednak przekaz do końca nie przekonuje. Tutaj dałem się już wciągnąć w akcję, a wokale na niektórych płytach zabrzmiały naprawdę realistycznie, wychodząc lekko przed głośniki.
Ostatni etap testu to słuchawki. Decco 65 spisuje się z nimi znakomicie. Może nawet lepiej niż niektóre dedykowane konstrukcje. Powiem tylko, że o ile po odsłuchu z kolumnami byłem skłonny postawić wysokie noty, to po sprawdzeniu kilku par słuchawek jestem już pewny werdyktu.
Ze słuchawkami charakter dźwięku trochę się zmienia. Staje się bardziej przejrzysty i dynamiczny, a ciepło jest zamieniane na szybkość i detale. Daje to możliwość wyboru trybu słuchania. Ze słuchawkami – analitycznego, z kolumnami – relaksującego. Oczywiście, nikt nie powiedział, że nie można tych trybów mieszać i dopasowywać do własnych preferencji poprzez wybór odpowiednich kolumn lub hełmofonu. Koncepcja projektantów jest jednak jasna i osobiście podążałbym w tym właśnie kierunku, dobierając do Decco 65 naturalnie brzmiące kolumny i przejrzyste, dynamiczne słuchawki.

Reklama

Konkluzja
Decco 65 to atrakcyjna propozycja. Łączy dwa światy i daje wiele frajdy z doboru sprzętu towarzyszącego. Ma przetwornik z wejściem USB, zdalne sterowanie i wyjście słuchawkowe, które jest jedną z pierwszoplanowych atrakcji. No i ta cena. Warto się zainteresować.

52-54 05 2013 T

Autor: Tomasz Karasiński
Źródło: HFiM 05/2013

Pobierz ten artykuł jako PDF