HFM

artykulylista3

 

KBL Sound Mirror Master Reference

56 59 Hifi 07 2017 001
KBL Sound to już całkiem dobrze znana polska firma. Pomimo zaledwie kilkuletniej działalności, jej katalog jest imponujący. I stale się powiększa.

KBL Sound to kablowy hi-end, i to praktycznie już od podstawowych modeli. Za najtańszą łączówkę Fluid zapłacimy 1750 zł i już modele tej serii (oraz jej poprzedniczki o nazwie Spectre) doczekały się wielu pochwał i rekomendacji prasowych, w tym dwóch nagród roku od nas. Natomiast szczyt oferty to cenowa stratosfera – najdroższa łączówka kosztuje 21500 zł. Zdaję sobie sprawę, że może być jeszcze drożej, ale...

Firma produkuje wszystkie rodzaje audiofilskiego okablowania (sygnałowe, głośnikowe, cyfrowe i zasilające). Ma też w ofercie listwy oraz akcesoria (zworki i absorbery). Hierarchia serii nie zawsze jest oczywista, bo np. niektóre modele przewodów zasilających nie mają odpowiedników wśród głośnikowych i sygnałowych. Niezależnie od reszty występuje także głośnikowy Quattro. Przyjrzyjmy się tylko segmentowi zasilania. Aktualny cennik firmy (czerwiec 2017) wymienia aż dziewięć modeli. Za najtańszy Fluid zapłacimy 2460 zł, a za najdroższy Synchro Master Power dziesięciokrotnie więcej – 24600 zł. Testowany dziś Mirror jest czwarty od góry. Powyżej znajdują się Himalaya Signature, Himalaya Pro i wspomniany flagowiec.


 

56 59 Hifi 07 2017 002Certyfikat autentyczności.
Z hologramem.


Mirror Master Reference oraz dwa inne przewody zasilające – Solaris i Synchro – tworzą coś w rodzaju dodatkowej grupy o nazwie Tricord Power. To właśnie one nie mają odpowiedników wśród innych rodzajów. Mirror zajmuje pozycję środkową.
Myślą przewodnią serii Tricord jest niezależne prowadzenie wszystkich trzech żył: fazy, uziemienia i neutralnej. Wprawdzie muszą być one „niezależne” niejako z natury, ale KBL proponuje jeszcze bardziej bezkompromisowe podejście i podkreśla niezależność poprzez obudowanie każdej żyły oddzielnym ekranem oraz systemem tłumienia drgań. Efektem ma być znacząca redukcja zakłóceń wszystkich typów.


 

56 59 Hifi 07 2017 002Skóra węża.

 

Przewodniki zostały wykonane z miedzi monokrystalicznej. Elementy stykowe to miedź rodowana. Mosiężne wtyczki pokryto warstwą włókna węglowego. Firma nie podaje bardziej szczegółowych informacji na temat budowy kabla. Gotowy produkt jest gruby, ale relatywnie giętki; nie powinien nastręczać kłopotów przy podłączaniu.
High-endowy produkt zasługuje na high-endowe opakowanie. W tym przypadku: neseser z zatrzaskami chronionymi kodem. W środku, oprócz samego kabla i certyfikatu autentyczności, znajdziemy instrukcję prawidłowej polaryzacji oraz próbnik elektrotechniczny do wykrywania żyły gorącej. To wprawdzie gadżet tani, ale jakże przydatny. Uznanie dla producenta, że o nim pomyślał.


 

56 59 Hifi 07 2017 002Producent dodaje
próbnik ułatwiający prawidłową
polaryzację kabla.

 

Konfiguracja systemu
KBL Mirror Master Reference został przetestowany w systemie złożonym z odtwarzacza Naim 5X z zasilaczem Flatcap 2X, preampu lampowego BAT VK3iX SE oraz tranzystorowej końcówki mocy Conrad-Johnson MF2250. Oprócz KBL-a, zasilanie dostarczały nieprodukowane już przewody z przedziału około 1000-1500 zł marek PAL i Neel.
Można się spotkać z opinią, że efekt wymiany kabla zasilającego najbardziej „odczuwa” źródło dźwięku. Z dotychczasowych doświadczeń mogę powiedzieć, że nie jest to regułą. Dlatego Mirror został sprawdzony zarówno z odtwarzaczem, preampem, jak i końcówką mocy.


 

56 59 Hifi 07 2017 002Neseser jak na filmach.
Warto sobie dokupić czarny kapelusz.


Wrażenia odsłuchowe
Na pierwszy ogień poszedł odtwarzacz Naima. Efekt był łatwo odczuwalny. Nastąpiło rozjaśnienie dźwięku, ale nie przez dodanie intensywności sopranom, lecz przez ich uszlachetnienie. Można było usłyszeć więcej niuansów. Naim swobodniej potrafił zaakcentować delikatność, ale też bogactwo wybrzmień. Dźwięki łatwiej się krystalizowały – dzięki czemu zyskała także stereofonia. Średnica z kolei charakteryzowała się większą plastycznością. Bas minimalnie zyskał na kontroli, choć to raczej na granicy percepcji. Ogólnie brzmienie określiłbym jako kulturalne i niezwykle staranne.
W kolejnym etapie nastąpił chwilowy powrót do oryginalnego okablowania, aby „zresetować” punkt odniesienia, a następnie Mirror został podłączony do końcówki mocy Conrada-Johnsona.
Brzmienie od razu stało się dokładniejsze, a scena – o wiele lepiej i precyzyjniej ustawiona. Mimo że na co dzień nie narzekam na czystość brzmienia systemu redakcyjnego, to KBL pokazał, że zawsze można zdjąć jakiś nalot. Muzyka wydawała się bardziej dźwięczna, uporządkowana, a przy tym żwawsza. Polski przewód znacznie się też przyczynił do poprawy mikrodynamiki. Średnica, podobnie jak w przypadku podłączenia do źródła Naima, imponowała nasyceniem i pewnością siebie.


 

56 59 Hifi 07 2017 002To nie milion dolarów,
lecz kabel zasilający.

 

W ostatnim etapie KBL trafił do lampowego przedwzmacniacza BAT-a. W tym przypadku pierwsze wrażenia dotyczyły średnicy. W porównaniu z pozostałymi dwoma zestawieniami nabrała ona masy i oleistości. Poprawa stereofonii i mikrodynamiki to zalety gwarantowane – można je uznać za wizytówkę tego kabla, niezależnie od aplikacji. BAT VK3iX SE w bonusie dodał jeszcze to, co w czasie wcześniejszych odsłuchów nie zwracało aż takiej uwagi: wzrost potęgi niskich tonów.


 

56 59 Hifi 07 2017 002Po sprawdzeniu fazy
w gniazdku właściwe
włożenie wtyczki
jest bajecznie proste.

 

Jeden kabel, trzy odsłuchy. Wnioski każdy może wyciągnąć sam. Tym bardziej, że efekt i tak będzie zależeć od specyfiki każdego zestawu. Ale, jak widać, pewne walory się powtarzają: podkreślenie wagi średnicy, dokładność rysunku sceny i mikrodynamika. Przy źródle zyskujemy lepszą analityczność, a przy końcówce i preampie – minimalne przyciemnienie.


 

56 59 Hifi 07 2017 002Styki z miedzi rodowanej.
Mosiężna wtyczka pokryta
włóknem węglowym.

 

Powyższe wrażenia dotyczą zmian jakościowych. Najciekawsze jednak przy testowaniu przewodów zasilających będzie pytanie o zmiany „ilościowe”, a więc o skalę poprawy brzmienia. Czy mamy do czynienia z efektem na granicy percepcji, czy będzie to coś tak odczuwalnego, jak na przykład wymiana łączówki? W moich warunkach domowych skala była względna. W przypadku odtwarzacza: jakbym na przykład wymienił jeden interkonekt na drugi, ale w zbliżonej cenie. W przypadku przedwzmacniacza – jakbym wymienił wysłużone lampy na nowy, bardziej muzykalny zestaw. Natomiast w przypadku końcówki mocy efekt okazał się największy. Urządzenie dopieszczone KBL-em grało tak, jakby odzyskało dawno zapomnianą młodość. Skala zmian była znacznie większa, niż można by się spodziewać po kablu. Właśnie za takie niespodzianki uwielbiam sieciówki.


 

56 59 Hifi 07 2017 002Pomimo swojej grubości
kabel jest dość elastyczny.


Konkluzja
Mirror to przewód wysokiej klasy. Rekomendacja dla posiadaczy dopracowanych i drogich systemów, którzy szukają sposobu na ostatni szlif brzmieniowy.


 

 

KBL Sound Mirror o

 

 

 

 

 



Mariusz Malinowski
Źródło: HFM 07-08/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

 

 

Komentarze  

+6 #1 Józefik 2017-11-06 16:57
A mój śfager to z budowy przynius 2 razy grubszy szlałch i podłączył do kina domowego i też ładnie cyka.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+2 #2 PiotrElektronik 2017-11-08 18:25
Magia tego typu gadżetów jest synergią oczekiwań i efektu placebo.
Jak może kabel zasilający wykonany nawet ze złota zmienić brzmienie jak w ścianie mamy zwykły przewód miedziany nie ekranowany. Nawet gdyby ktoś wymienił instalację w domu to jeszcze pozostaje sprawa przyłącza sieci elektrycznej (wraz ze wszystkimi zaciskami).
Producenci naciągają ludzi którzy nie mają wiedzy o podstawowych zjawiskach fizycznych, a tego typu artykuły jeszcze bardziej mieszają im w głowach.
A co do wiarygodności ocen z odsłuchów niech za przykład posłuży procesor Moon CP8 za 18 tys.dol. który otrzymywał rewelacyjne oceny odsłuchowe do chwili aż nie wyszła afera, że w pięknej obudowie był montowany średniej klasy amplituner Denon AVR2808 za 1,2 tys. dol. Tego typu wpadek było więcej :)
Cytować | Zgłoś administratorowi