Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Opowieść o prawdziwym człowieku Sylwetka Sidneya Harmana

hfm11 1015Niewiele jest w branży hi-fi koncernów, których działalność byłaby tak nierozerwalnie związana z osobą założyciela, jak Harman International. Nie mówię tu o kilku-, kilkunastoosobowych manufakturach, lecz o międzynarodowych gigantach z zamorskimi oddziałami i rozsianymi po całym świecie fabrykami.

W czasach wszechobecnej globalizacji, „optymalizacji kosztów” i odhumanizowania procesu produkcji firmowanie swoim nazwiskiem każdego urządzenia przywołuje dawne, dobre czasy, gdy honor był cenniejszy od złota. By w pełni zrozumieć ten fenomen, musimy cofnąć się w czasie do początków XX wieku.

 



Ziemia obiecana

Dr Sidney Harman, ojciec założyciel koncernu Harman International, przyszedł na świat w Montrealu, 4 sierpnia 1918 roku. We wczesnym dzieciństwie, wraz z rodziną, przeniósł się do Nowego Jorku, gdzie jego ojciec prowadził firmę produkującą i serwisującą aparaty słuchowe.
W czasach Wielkiego Kryzysu rodzinie Harmanów się nie przelewało, toteż młody Sidney był zmuszony do wspomagania domowego budżetu. Jak w starym dowcipie o zdobyciu pierwszego miliona, zbierał od ulicznych kioskarzy przeterminowane czasopisma, by po pocięciu ich na pojedyncze kartki sprzedawać za grosze lokalnym sklepikarzom. W przeciwieństwie do puenty przywołanego dowcipu nie odziedziczył trzeciego dnia fortuny, lecz, jak wspominał w pamiętnikach: „Ten mały biznes pomógł mi sfinansować naukę w liceum i zapłacić za książki”.
Przed pocięciem czasopism Sidney starał się przeczytać ich zawartość, co wyrobiło w nim nawyk pochłaniania każdego zapisanego kawałka papieru. W późniejszych latach stał się prawdziwym erudytą, cytującym całe ustępy dzieł Szekspira i innych klasyków w czasie prowadzenia rozmów. Niejako przy okazji Harman odkrył w sobie talent do biznesu, który pozwolił mu przetrwać trudne czasy.
Ale Sidney miał też inny dar: łatwo przyswajał wiedzę. Po ukończeniu liceum kontynuował naukę w nowojorskim City College, gdzie w trybie eksternistycznym uzyskał dyplom inżyniera. Co ciekawe, tytuł doktora przed nazwiskiem odnosi się do doktoratu z psychologii społecznej, zrobionego kilkanaście lat później w nowojorskim Union Institute.

hfm11 1001

 


W 1939 roku, tuż po skończeniu nauki, młody Sidney znalazł pracę w dużej firmie założonej przez rosyjskiego imigranta, Davida Bogena. Zajmowała się ona nagłaśnianiem obiektów przemysłowych i imprez masowych. Harman szybko zaprzyjaźnił się ze swoim szefem, starszym o cztery lata Bernardem Kardonem, który w Bogen Company pełnił funkcję głównego inżyniera. Jednocześnie podjął naukę z zakresu prowadzenia biznesu w Baruch College.
W 1944 roku Harman wziął dwuletni urlop na odbycie służby wojskowej. Po powrocie zaczął się wspinać po kolejnych szczeblach kariery.
W latach powojennych Ameryka pragnęła odreagować czasy zaciskania pasa, czego David Bogen jakoś nie dostrzegał. 


Powstające jak grzyby po deszczu firmy produkujące domowy sprzęt grający zwiastowały nadchodzącą zmianę nawyków młodych ludzi. Zamiast uczestniczyć w zbiorowych potańcówkach, coraz częściej spotykali się we własnych domach, by słuchać muzyki w mniej licznym gronie. Sidney Harman przeszedł w tym czasie do działu sprzedaży, więc to do niego najpierw zgłaszali się klienci szukający nowych urządzeń.
Choć zmianę stanowiska z technicznego na sprzedawcę można traktować jako zepchnięcie na boczny tor, dla Sidneya był to prawdziwy dar od losu. Pięćdziesiąt lat później napisał: „Pracując w sprzedaży, odkryłem znaczenie uwag zgłaszanych przez klientów. Dziś, ponad pół wieku później, mogę stwierdzić, że żaden wartościowy produkt nie powstał z kontemplacji w moim biurze. Nie znam żadnego innego sposobu na osiągnięcie sukcesu, jak słuchanie klienta, identyfikowanie jego rzeczywistych potrzeb i właściwe reagowanie na nie”.
W odpowiedzi na „głos ludu” starał się przekonać właściciela firmy do rozszerzenia oferty o sprzęt grający powszechnego użytku. Tamten jednak podchodził do takich pomysłów niechętnie. Szansa na zmianę sytuacji nadeszła w 1949 roku, kiedy David Bogen odszedł na emeryturę i stery w firmie przejął jego syn, Lester.

 

hfm11 1001


Korzystając z chwilowej odwilży, Sidney Harman wraz z Bernardem Kardonem rozpoczęli eksperymenty z firmowymi wzmacniaczami, mające na celu wyciągnięcie maksymalnie czystego dźwięku z płyt 78 rpm. Pojawiło się nawet kilka prototypów, ale Lester Bogen, mimo młodego wieku (27 lat), nie był zainteresowany zmianą status quo. Nastroju Harmana nie poprawił nawet awans na dyrektora generalnego i pod koniec 1952 roku obaj inżynierowie dojrzeli do odejścia. Decyzję podjęli w początkach 1953 roku.


Chyba wszyscy znają ten cytat:
„– Tak, ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic – zaśmiał się głośno.
– To razem właśnie mamy tyle, w sam raz tyle, żeby założyć wielką fabrykę…”.
Jeden z najsłynniejszych tekstów z „Ziemi obiecanej” doskonale ilustruje plany biznesowe naszych bohaterów.

hfm11 1001

 
Takich jak nas dwóch nie ma ani jednego

W 1953 roku Sidney Harman i Bernard Kardon założyli spółkę Harman Kardon Inc., wnosząc do niej cały swój majątek, czyli po 5 tysięcy dolarów każdy. Oczywiście, postanowili w przyszłości zostać milionerami, ale na razie trzeba było wymyślić produkt, który mógłby im przynieść wymarzoną fortunę. I tu przydały się lata pracy Sidneya w dziale sprzedaży Bogena. Zamiast zarywać noce nad projektami wzmacniaczy, bez gwarancji sukcesu finansowego, Sidney postawił stworzyć nową ideę. Coś, co zaintryguje klientów i rozbudzi ich oczekiwania, które będzie mógł zaspokoić tylko sprzęt grający. Wypisz, wymaluj współczesne strategie marketingowe.
W 1953 roku panowie Harman i Kardon wymyślili pojęcie „high fidelity”, czyli odtwarzanie dźwięku o wysokiej wierności. Wcześniej było to możliwe tylko w studiu nagraniowym. Następnym krokiem było zbudowanie systemu grającego, spełniającego wyśrubowane normy, opracowane przez pomysłodawców. Patrząc z dzisiejszej perspektywy i mając w pamięci trzeszczące szybkoobrotowe płyty oraz liche urządzenia grające, z których dobiegało więcej zniekształceń niż muzyki, sukces sam pchał się w ręce. Trzeba było jednak zaproponować coś faktycznie wartościowego, by się zwyczajnie nie ośmieszyć.

 

hfm11 1001


Pierwsze urządzenie spółki Harman/Kardon to zaawansowany gramofon stereofoniczny. Następne były kolumny głośnikowe w obudowach ze sklejki. O nieprawdopodobnym instynkcie biznesowym Sidneya Harmana świadczy anegdota, według której, widząc kręgi ze sklejki, powstałe po wycięciu otworów na głośniki, wpadł na świetny pomysł. Postanowił mianowicie drewniane koła malować i sprzedawać jako gotowe tarcze zegarowe.

Z czasem przyszła pora na zarzucenie przynęty. Obaj konstruktorzy opracowali zaawansowane systemy stereo przeznaczone do użytku domowego i zainstalowali je we własnych mieszkaniach. Następnie zapraszali do domów wszystkich bliższych i dalszych znajomych, którym demonstrowali możliwości nowych urządzeń. Gdy ich przyjaciele słyszeli brzmienie nowego systemu, przeżywali prawdziwy szok. Nikt z nich nie słyszał bowiem wcześniej czegoś takiego w swoim salonie.
Natomiast w siedzibie firmy, przy 520 Main Street w Westbury na Long Island, zbudowali pokój odsłuchowy z prawdziwego zdarzenia. Gości kusiły w nim wygodne kanapy, obficie zaopatrzony barek i najnowsze nagrania Franka Sinatry, obracające się na talerzu gramofonu. Tam znajomi znajomych i inni przypadkowi przechodnie mogli posłuchać muzyki w niedostępnej dotychczas jakości, natomiast Sidney wiedział, jak przekonać ich do zakupu. Wieści o nowym miejscu na planie Nowego Jorku rozprzestrzeniały się z szybkością pożaru. Wkrótce każdy snobistyczny mieszkaniec Wielkiego Jabłka chciał mieć sprzęt high fidelity Harmana/Kardona, a nasi biznesmeni stanęli przed widmem klęski urodzaju. Postanowili zatem zatrudnić dodatkowych pracowników do produkcji i działu sprzedaży, a sami skupić się na kolejnych projektach.

 

hfm11 1001


Pierwszym urządzeniem nowej ery był pionierski, monofoniczny amplituner hi-fi Festival D-1000, wyprodukowany w 1954 roku. Składał się z przedwzmacniacza, tunera AM/FM i 30-watowego wzmacniacza lampowego, zamkniętych we wspólnej obudowie. Jak wspominał Sidney Harman: „Zamknięcie wszystkich elementów we wspólnej obudowie znacznie zmniejszyło ryzyko powstawania zakłóceń elektrycznych i szumu”. Zapewnień konstruktora nie należy brać dosłownie, bo już za kilka lat równie przekonująco będzie namawiał Amerykanów do systemów dzielonych.
Oczywiście Harman Kardon Inc. nie był na rynku sam. Wielu producentów z USA i Europy miało w katalogach rozmaite sprzęty grające, ale dwaj inżynierowie zaproponowali zupełnie nowatorskie podejście do tematu. W przeciwieństwie do meblowych grzmotów, zajmujących połowę salonu, pokazali kompaktowe urządzenie nadające się nawet do małych pomieszczeń, oferujące jednak możliwości rozbudowanego systemu. Do wykończenia użyto miedzi i czarnego lakieru i nawet dziś urządzenie to świetnie prezentowałoby się pośród współczesnych klocków hi-fi.
Na froncie D-1000 znalazły się pokrętła i okienko ze skalą na miedzianym panelu, natomiast lampy i transformatory schowano z tyłu, pod zdejmowaną klatką. Dostęp do reszty podzespołów był możliwy po odkręceniu dna. Ten zabieg wyznaczył kierunek rozwoju sprzętu grającego na następne dekady, a podyktowany był czystym pragmatyzmem – znacznie ułatwiał serwisowanie.

hfm11 1001



Nowy amplituner zadziałał w lokalnym środowisku z siłą beczki dynamitu, ale zamiast zdawać się na mody i kaprysy społeczeństwa, Sidney Harman postanowił sam wybrać przyszłych użytkowników sprzętu. Skierował się zatem na nowojorskie wyższe uczelnie.
„Były one wylęgarnią pokolenia, który kochało muzykę. Czułem, że to najlepszy sposób, by można było jej słuchać w akademikach.” – wspominał po latach w autobiografii. W efekcie miliony Amerykanów oraz miłośników muzyki na całym świecie wychowały się na sprzęcie Harman/Kardona. Jego dodatkową zaletą były nazwy, jednoznacznie kojarzące się z muzyką: Rondo, Melody, Recital, Overture, Prelude czy Allegro. A na 520 Main Street na Long Island spadł prawdziwy deszcz złota.
W ciągu następnych trzech lat duet Harman/Kardon skonstruował ponad dwadzieścia (!) radioodbiorników i amplitunerów, a wartość firmy wzrosła 60-krotnie. W końcu nadszedł przełomowy rok 1956. Wtedy to Bernard Kardon niespodziewanie ogłosił chęć przejścia na emeryturę. Nie namyślając się długo, Sidney Harman odkupił od przyjaciela jego udziały, stając się tym samym jedynym właścicielem Harman Kardon Inc.

hfm11 1001


Witajcie w nowym świecie

Rozpędzonej machiny nie dało się już zatrzymać. W 1958 roku światło dzienne ujrzał pierwszy w świecie stereofoniczny amplituner, Festival TA230. Zastosowano w nim aż 20 lamp zamkniętych w okazałej meblowej obudowie. Wzmacniacz TA230 oferował 30 W na kanał, a zniekształcenia harmoniczne nie przekraczały przyzwoitego poziomu 0,6 %. Ukoronowaniem lat 50. był kultowy już dzisiaj wzmacniacz Citation II, zbudowany na sześciu lampach 12BY7A i czterech KT88.
Na początku lat 60. dr Sidney Harman był szczęśliwym człowiekiem. Urządzenia sprzedawały się jak świeże bułeczki, firma rosła w siłę, a jej pracownicy żyli dostatnio.
Pod koniec 1960 roku Harman/Kardon rozpoczął współpracę z młodą firmą high-tech, wyróżniającą się nowatorskim podejściem do redukcji szumów. Nazywała się Dolby Laboratories. Ośmielony dotychczasowymi sukcesami Sidney postanowił upublicznić swoją spółkę i przy okazji pozyskać nowe kapitały potrzebne do dalszego rozwoju. Niestety tzw. zła godzina już nadlatywała z cichym gwizdem.

hfm11 1001



W 1962 Sidney Harman postanowił spróbować swoich sił w biznesie medialnym i wszedł w alians z pionierem telewizji kablowej, Jerrold Electronics Corporation. Wkrótce nie był już tak szczęśliwy.
Przepełniony pewnością siebie szef Jerrolda, Milton Shapp, przy każdej nadarzającej się okazji wtrącał swoje trzy grosze do biznesu Harmana. Jednocześnie prowadził zakulisowe działania, mające na celu przejęcie jego firmy. Po serii niezbyt miłych incydentów Milton Shapp wykupił wszystkie akcje, stając się jedynym właścicielem spółki. Sidney Harman miał teraz kupę kasy, ale został odcięty od firmy, która była dorobkiem jego życia. Co gorsza, tryskający energią człowiek nagle nie miał nic do roboty.
Ulegając modzie, część pieniędzy zainwestował w mały konglomerat Jervis Corporation, skupiający kilkadziesiąt spółek z najróżniejszych branż. Z czasem zwiększył zaangażowanie, a w końcu przejął nad Jervisem kontrolę. Postanowił uporządkować strukturę holdingu i skoncentrować się na branży audio. Pierwszym ruchem było wykorzystanie chwilowej słabości Jerrold Electronics Corp. i odkupienie Harman/Kardona. Zapoczątkowało to całą serię przejęć, a najpoważniejszą inwestycją w tamtym okresie było nabycie w 1969 roku znanego producenta głośników – JBL-a. Kolejnym krokiem było przemianowanie Jervis Corporation na Harman International Industries, Inc., co podkreślało międzynarodowy charakter holdingu. Przy okazji przeniesiono siedzibę do Northridge w Kalifornii.

 

hfm11 1001


Na szczęście, burzliwe zmiany własnościowe HK nie odbiły się na produkcji. W latach 60. Sidney Harman wrócił do koncepcji systemów dzielonych, uzasadniając to następująco: „Konsumenci będą mogli łączyć i dopasowywać urządzenia do swoich potrzeb. Każdy będzie mógł zbudować indywidualny system hi-fi”. O tym, że kilka urządzeń będzie kosztowało więcej niż jedno zintegrowane, raczył nie wspomnieć.

W lata 70. Harman International wszedł magnetofonem kasetowym CAD-5 – pierwszym w świecie urządzeniem wyposażonym w system redukcji szumów Dolby B. Natomiast dr Harman diametralnie zmienił styl zarządzania. Zamiast po prostu wydawać polecenia, jak szefowie innych firm, zachęcał swoich menedżerów (jak powiedział w wywiadzie w 1988 roku), „by szanowali ludzi, którzy wykonują pracę, aby dostrzec wielkie, niewykorzystane bogactwo ich inteligencji”.
Czuł, że wykorzystanie w praktyce pomysłów szeregowych techników, na co dzień zajmujących się montażem urządzeń, może się przyczynić do usprawnienia procesu produkcyjnego. Jego próba zwiększenia zadowolenia i wydajności załogi poprzez dzielenie się pomysłami na temat funkcjonowania firmy przyniosła mu uznanie jako pionierowi w dziedzinie zarządzania partycypacyjnego. 

 

hfm11 1001


Wymiernym efektem nowatorskiego stylu było zdobycie w połowie lat 70. przez Harmana pozycji lidera wśród amerykańskich producentów hi-fi. W 1976 roku sprzedaż Harman International wyniosła blisko 140 milionów dolarów, a zysk netto przekroczył 9 milionów.

Człowiek za burtą

Poza podstawową działalnością biznesową Sidney Harman mocno zaangażował się w działalność społeczną i polityczną. W ramach tej pierwszej przez rok za darmo uczył młodych czarnoskórych uczniów w Prince Edward County w Virginii, po tym jak pozbawiono ich możliwości edukacji w szkołach publicznych.
Jako zdeklarowany demokrata i zagorzały przeciwnik wojny w Wietnamie, włączył się w działalność lokalnych struktur Partii Demokratycznej. Nowatorskie metody zarządzania i skuteczność w prowadzeniu biznesu nie uszły uwadze prezydenta-elekta Jimmy’ego Cartera. W 1976 roku zaproponował on Hamanowi stanowisko zastępcy Sekretarza Handlu. Nie uszły też one, niestety, uwadze złej godziny.
Przyjęcie tego stanowiska wiązało się z koniecznością zbycia udziałów w Harman International po to, by w przyszłości uniknąć ewentualnego konfliktu interesów. Po rozważeniu kilku propozycji Sidney Harman ostatecznie przyjął ofertę holdingu Beatrice Foods i sprzedał posiadane przez siebie 25 % akcji Harman International za 100 milionów dolarów. A co ma wspólnego jedzenie ze sprzętem hi-fi?

hfm11 1001



Odpowiedź leży w typowo amerykańskim zjawisku międzynarodowego konglomeratu, które powstało w latach 50. i przeżywało kulminację po roku 1970. Była to korporacja składająca się z wielu pozornie niepowiązanych firm, które działały niezależnie, ale pod parasolem spółki-matki. Filozofią tego zjawiska było przekonanie, że zróżnicowanie działalności doprowadzi do większych możliwości rozwoju holdingu.
Przedsiębiorstwo Beatrice Foods powstało jeszcze w XIX wieku i działało wyłącznie w branży spożywczej. Po 1960 roku, gdy wzrosły marże na rynku, zalała ich rzeka pieniędzy. W ciągu następnych dwóch lat Beatrice Foods wpadła w istny szał zakupów, przejmując na lewo i prawo najbardziej znane marki: od wypożyczalni samochodów Avis, po producenta walizek Samsonite. Harman Inernational był jedną z ponad 200 spółek w jej portfelu (obok m.in. Ortofona oraz Tannoya).
Gdy w 1980 roku Sidney Harman zakończył działalność w administracji rządowej, postanowił wrócić do przerwanej działalności biznesowej. Z Harman International pozostały jednak zgliszcza.

hfm11 1017



Po przejęciu koncernu Harmana szefowie Beatrice Foods natychmiast zainstalowali w podległych spółkach swoich ludzi, jednak nie mieli najmniejszego pojęcia o prowadzeniu tego biznesu. By pozbyć się kłopotu, sprzedali Harman/Kardona japońskiej firmie Shin Shirasuna, wchłoniętej później przez Hitachi. Następnie pod nóż poszły mniejsze spółki koncernu i w zasadzie wszystko, co zostało z oryginalnego Harman International to JBL oraz kilka międzynarodowych firm dystrybucyjnych. Razem stanowiły niespełna 60 % pierwotnej wartości.
Kiedy Sidney Harman to zobaczył, zwyczajnie trafił go szlag. W 1980 roku złożył ofertę odkupienia resztek dawnego imperium od Beatrice Foods i po krótkich negocjacjach, wraz z grupą zaprzyjaźnionych inwestorów, odzyskał to, co jeszcze z niego zostało. Kosztowało ich to zaledwie 55 mln dolarów, ale straty poczynione w firmie wymagały głębokiego programu naprawczego. Kolejnym krokiem było odzyskanie klejnotów koronnych z rąk Japończyków, co ciągnęło się aż do roku 1985. Nowo utworzony Harman International Industries rzucił się do walki o odzyskanie dawnej świetności. Nie bez powodzenia. W 1981 roku majątek spółki wynosił 80 milionów dolarów, by pięć lat później osiągnąć 200 milionów. Okrągłe pół miliarda stuknęło jej w 1989.

hfm11 1001



A Beatrice Foods? W jego przypadku sprawdziło się powiedzenie „Kto mieczem wojuje...”, bowiem w 1987 roku firma została przejęta przez holding Kohlberg Kravis Roberts & Co. i po kompletnym demontażu zniknęła z powierzchni Ziemi w 1994 roku.
Lata 80. to okres przejęć przez Harmana starannie wyselekcjonowanych mniejszych producentów sprzętu grającego, np. wytwórcy profesjonalnych wzmacniaczy UREI, fabryki kolumn Infiniti, Studera, Lexicona czy AKG. W 1986 roku Harman International Industries wszedł na nowojorską giełdę i został włączony do indeksu S&P 500, skupiającego największe przedsiębiorstwa w USA.
Zamiast instalować swoich ludzi w każdej firmie, Sidney Harman postawił na autonomię i dotychczasowe doświadczenie kadry zarządzającej. Ze swej strony narzucił tylko trzy zasady:
1. Pracownicy muszą być traktowani z szacunkiem.
2. Wszystkie podzespoły muszą powstawać we własnych fabrykach, a nie pochodzić od zewnętrznych dostawców.
3. Koordynacją sprzedaży na wszystkich rynkach zajmuje się Harman International.
Proste, a jak skuteczne! 

hfm11 1001



Świeża krew

W 1992 roku, w wieku 73 lat, Sidney Harman zrezygnował z funkcji prezesa i mianował na to stanowisko Berniego Giroda. Nie utracił jednak wpływu na firmę, bowiem jako większościowy udziałowiec pełnił funkcję prezesa honorowego, a jego zdanie miało moc wiążącą. Nadmiar wolnego czasu spożytkował na grę w golfa oraz swą drugą pasję – filantropię.
Nie sposób wymienić wszystkich instytucji kulturalnych, wyższych uczelni i niewielkich szkół, które skorzystały z jego hojności. Choć stał się jednym z najbogatszych ludzi w USA, pozostał wrażliwy na nierówności społeczne. Najbardziej symptomatycznym akcentem tego okresu było kupno w 2010 roku zadłużonego po uszy „Newsweeka”, nie po to, by na nim zarobić, lecz z wiary w misję dobrego dziennikarstwa.
Ostatnia dekada XX wieku przyniosła kolejne problemy związane ze zmianą upodobań klientów. Koncern Harman International nadal produkował wysokiej jakości sprzęt grający, ale stracił pozycję lidera w dziedzinie nowych technologii. Co gorsza, spadała rentowność firmy i pomimo dużej sprzedaży pojawiały się straty netto.

hfm11 1001


Dział badawczo-rozwojowy wziął się do roboty i już wkrótce światło dzienne ujrzały komputerowe głośniki H/K SoundSticks o tak szokującym wzornictwie, że od razu trafiły do nowojorskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Nieco mniej widowiskowy był pilot do amplitunerów AV Harmana, wyposażony w system EzSet, służący do automatycznej kalibracji głośników w systemach kina domowego.
Ostatnia poważna zmiana w firmie zaszła w 2007 roku. W maju, tuż przed 88. urodzinami, dr Sidney Harman ostatecznie oddał stery koncernu w ręce utalentowanego inżyniera Dinesha C. Paliwala. Po rocznym okresie przejściowym 1 lipca 2008 roku został on pełnoprawnym Prezesem Zarządu Harman International.

hfm11 1001



Gdy 12 kwietnia 2011, w wieku 92 lat, po krótkiej walce z ostrą białaczką szpikową Sidney Harman zmarł, dla wszystkich był to szok. Nikt nie mógł uwierzyć, że odszedł tak energiczny, pogodny i żywotny człowiek. Na szczęście, pozostawił firmę w dobrych rękach. Urodzony w Indiach Paliwal ma ten sam talent do biznesu i wrażliwość społeczną, co jego wielki poprzednik. W 2010 roku zdobył tytuł Przedsiębiorcy Roku, przyznawany przez Ernst & Young, a dwa lata później otrzymał laur jednego z 50 najwybitniejszych amerykańskich biznesmenów o azjatyckich korzeniach. Poza tym, podobnie jak Sidney Harman, Dinesh C. Paliwal jest audiofilem, miłośnikiem jazzu i muzyki klasycznej.
Dziś Harman International to ogromny koncern o światowym zasięgu, skupiający kilkanaście firm z branży hi-fi. Umiejętne zarządzanie sprawiło, że pomimo pozornego dublowania oferty nie stanowią one dla siebie konkurencji, lecz wzajemnie się uzupełniają. Choć nikt chyba nie zdobył się na zebranie w jednym katalogu wszystkich urządzeń produkowanych przez koncern, to na pewno nie będzie wśród nich jednorazowych zabawek. W końcu założycielowi koncernu Harman International zawdzięczamy pojęcie „high fidelity”, a to do czegoś zobowiązuje.


Mariusz Zwolińskii
Źródło: HFM 11/2014

Pobierz ten artykuł jako PDF