Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

Nowe testy

czytajwszystkieaktualnosci2

 

Lars Danielsson - Libretto

Danielsson

ACT Music 2012
Dystrybucja: GiGi

Interpretacja: k4
Realizacja: k5

Okazjonalny muzyczny partner Leszka Możdżera i tym razem nie zawiódł. Mógłby jednak trochę się skupić na graniu, zamiast uciekać w nie zawsze najlepsze eksperymenty.  
Do płyty zniechęciło mnie pierwsze nagranie, czyli „Yerevan”. Za dużo w nim poświstywań pędzącej lokomotywy, jak odebrałem rozpoczynające utwór i pojawiające się w trakcie dziwne dźwięki. W utworze tytułowym było już lepiej. Wyraźna, jasna, partia fortepianu, tworząca pierwszy plan i wchodzący tu i ówdzie na solówki kontrabas lidera. Trzeci utwór – „Day One” – trochę smętny, mało atrakcyjny. Materiał nabiera tempa dopiero od kompozycji Danielssona pt. „Hymnen”. Od niego płyty słucha się już z przyjemnością. Szkoda, że zabrakło naszego wirtuoza fortepianu. Leszek Możdżer na pewno wprowadziłby do zestawu nagrań szwedzkiego kontrabasisty więcej charakteru.
Zaproszeni goście niczym szczególnym nie zaskoczyli i fajerwerków jest jak na lekarstwo. No może „Driven To Daylight” stanowi mocny element, ale to głównie zasługa gitary Johna Parricellego. Tylko pozazdrościć takich akompaniatorów. Gdyby Danielsson zaprosił jeszcze dwóch muzyków tej klasy, mogłaby być o wiele atrakcyjniejsza płyta.

Autor: Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 7-8/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF