HFM

artykulyskrot3

Shure SRH840

48-56 ks2012 ShureSRH840Nauszniki przypominają tańszy model SRH440, ale prezentują się poważniej, bardziej „profesjonalnie” i elegancko zarazem.

W konstrukcji przeważają wprawdzie części plastikowe, ale, po pierwsze, jest to tworzywo wysokiej jakości, a po drugie: wszystko jest bardzo dobrze spasowane. Słuchawki są ponadto dość ciężkie, co, prawdę mówiąc, najbardziej wzbudza moje zaufanie. Może w epoce kompozytów jest to przestarzały stereotyp, ale jakiś podświadomy głos mówi mi, że ciężki sprzęt to dobry sprzęt. Słuchawek dotyczy to w takim samym stopniu, co wzmacniaczy.


SRH840 są nie tylko dobrze wykonane, ale też bajecznie wygodne. Ostatnimi słuchawkami, które tak przyjemnie otulały uszy, były Uptowny Philipsa. Shure’y są jeszcze wygodniejsze, a do tego dobrze tłumią odgłosy z zewnątrz. Po raz kolejny należy też pochwalić sposób oznaczenia kanałów – czerwone i niebieskie kropki z tyłu pałąka i chromowane z przodu. Komfort użytkowania na piątkę z dużym plusem.

Brzmienie
Konstruktorzy Shure’a muszą się znakomicie znać na swojej robocie. Już nawet nie dlatego, że SRH840 to kolejne udane słuchawki tej firmy, ale dlatego, że między nimi a SRH750DJ zachodzi takie samo podobieństwo, jakie dostrzegłem między SRH440 a SRH550DJ.
Dostajemy tu może ciut gorszą dynamikę, ale też więcej audiofilskich niuansów. Średnica ma odrobinę cieplejsze zabarwienie, a poszczególne części pasma są ze sobą lepiej stopione. Wysokie tony robią wrażenie otwartością i bogactwem detali.

Czasami trochę tną, ale ich blask ma wpływ na kształtowanie przestrzeni. Bas jest natomiast taki, jaki powinien być. Nic dodać, nic ująć.

 

48-56 ks2012 ShureSRH840 T

Źródło: Słuchawki - Katalog testów 2013

Pobierz ten artykuł jako PDF

Reklama