Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulylista3

 

Supersonic Blues Machine - West of Flushing South of Frisco

cd032016 001

Provogue/Mascot 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Tego typu płyty trudno się ocenia, bo nie wiadomo, kto tak naprawdę decyduje o ich walorach. Czy wykonawca je firmujący – w tym przypadku specjalnie skrzyknięta na tę okazję bluesowa formacja w składzie: Lance Lopez (gitara, wokal), Fabrizio Grossi (bas, śpiew, producent) i Kenny Aronoff (perkusja), czy też zaproszeni goście. Ci tutaj są czołowymi wykonawcami bluesa i rocka, a każdy wnosi do wspólnych produkcji sporo własnego stylu. Na szczęście, i to chyba zasługa producenta, osiągnięto spójny efekt. Udało się tak kontrolować i ważyć poszczególne partie, że nawet wyjadacze tacy jak Billy F. Gibbons (ZZ Top), zdolny bluesman Walter Trout czy też mistrz jazz-rockowej gitary Robben Ford nie burzą koncepcji płyty. Album jest elegancko poukładany. Nagrań słucha się tak, jakby odpowiadał za nie jeden wykonawca, a nie wiele gwiazd. Kilka kompozycji naprawdę robi wrażenie. Choćby otwierająca „Miracle Man” ze świetną slide’ową gitarą, albo „Let It Be” (nie mylić z Beatlesami) czy też „That’s My Way”. W tej ostatniej gościnnie występuje Chris Duarte, reprezentujący brzmienia z Teksasu. Solidny blues-rock pełną parą.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 03/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Sia - This Is Acting

cd032016 003

Monkey Puzzle Records 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Jeśli utwór „Sweet Design” nie gra jeszcze w którejś dyskotece, to znaczy, że lokalny DJ nie trzyma ręki na pulsie. To nagranie porywa do tańca, ale nie takie zadanie ma cały album. Zawiera bowiem głównie spokojniejsze kompozycje, oparte na elektronice. W czasach, kiedy wielu artystów sięga do korzeni rocka, po motywy soulowe i funky, a wszystko oprawia instrumentami akustycznymi, syntezatory odeszły w cień. Na płycie „This Is Acting” trzymają się mocno. Na szczęście ich nieco archaiczne brzmienie jest kompensowane przyjemnym dla ucha i nacechowanym jazzową ekspresją głosem wokalistki. Sia Furler, piosenkarka z Australii, postarała się o dobry repertuar. Pod jedną z kompozycji podpisała się też Adele. Już od pierwszego nagrania mamy do czynienia z eleganckimi, a nawet, rzec można, dostojnymi melodiami. Do „Birds Set Free” wprowadza nas majestatycznie brzmiący fortepian. Dopiero w okolicach refrenu pojawia się elektronika. W „Cheap Thrills” syntezatory atakują już od pierwszych taktów. Jeśli komuś nie przeszkadzają, to w nagraniu „Footprints” może się przenieść do czasów synth-popu, kiedy królowała grupa Eurythmics, z Annie Lennox na czele. Na koniec odpływamy melodyjnie dzięki kompozycji „Space Between”, którą zdobi atrakcyjny wokal.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 03/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Mavis Staples - Livin' on a High Note

cd032016 004

Anti 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Mavis Staples to legenda sceny muzycznej, śpiewająca już od końca lat 50. XX wieku. Przeważnie związana była z gatunkami soul i gospel, choć rock i blues także czasami wkradały się do jej nagrań. Tym razem Staples postanowiła zinterpretować kompozycje wykonawców z folkowo- rockowej czołówki, takich jak Nick Cave, Ben Harper, Justin Vernon i Neko Case. Jeszcze przed sesją zapowiedziała, że ten krążek będzie miał bardziej pozytywną wymowę niż niektóre wcześniejsze albumy. Dotrzymała słowa. W utworze „Tomorrow” śpiewa m.in.: „Szczęście to klucz do sukcesu”. Świetnie brzmi kompozycja „Dedicated”. Melodyjna, z lekką nutą gospel. Taką, z którą piosenkarkę kojarzymy najczęściej. Z kolei w „Love and Trust” odzywa się muzyka z dzikiej prerii. Utwór trochę odległy od typowego stylu Staples, ale piosenkarka poradziła sobie zgrabnie. Wreszcie w „If It’s A Light” znów pojawia się łagodna nuta z soulowymi chórkami, a do tego przyjemnie przygrywa sekcja dęta. Muzyka na wieczór, ale taki radosny, kiedy odwiedzą nas goście i chcemy na parę godzin zapomnieć o tym, że następnego dnia idziemy do pracy.


Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 03/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Jack Garratt - Phase

cd032016 013

Island Records 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Kolejna płyta, której książeczkę z informacjami i tekstami trzeba czytać pod mikroskopem. Nic dziwnego, że kompakty się coraz gorzej sprzedają. To tylko mała uwaga na wstępie, bo dalej będą same pochwały. Garratt to zaledwie 24-letni debiutant, ale szybko zdążył porwać słuchaczy swoimi kompozycjami. W Wielkiej Brytanii jego album dotarł w pierwszym tygodniu od premiery do trzeciego miejsca listy bestsellerów. Czym młody Brytyjczyk zainteresował melomanów? Na pewno wpadającymi w ucho melodiami oraz atrakcyjnymi interpretacjami. Ale w jego przypadku był jeszcze jeden ważny czynnik, który zaskarbił mu duże grono sympatyków. Są nimi niemal żonglerskie umiejętności scenicznie. O ile bowiem nie brakuje wykonawców, nagrywających w studiu niektóre lub wszystkie partie instrumentalne, o tyle rzadko się zdarza, aby muzycy na estradzie również sami grali na wszystkim. Jack Garratt to potrafi. I chociaż nie obstawia się na scenie tyloma urządzeniami grającymi, co Pat Metheny w projekcie „Orchestrion”, to przynajmniej kilka ma przez cały czas pod kontrolą. Równocześnie śpiewa, czym z kolei Metheny nie może się pochwalić. Muzyka Garratta to klasyczny rock z domieszką synth-popu, a płyta „Phase” charakteryzuje się zmiennymi nastrojami i efektownymi pomysłami aranżacyjnymi

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 03/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Chairlift - Moth

cd032016 015

Columbia Records 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Znalazłem piosenkę, która powinna zostać przebojem lata. Ale nawet jeśli tak się nie stanie, dla mnie będzie hitem. Utwór nosi tytuł „Crying In Public” i pochodzi z najnowszego krążka amerykańskiego duetu Chairlift. Tworzą go Caroline Polachek, śpiewająca i grająca na instrumentach elektronicznych, oraz Patrick Wimberly – multiinstrumentalista. Oboje skomponowali cały repertuar i zgrabnie go wykonali. Płyty słucha się z przyjemnością. Brzmienia są łagodne, lekkie i – mimo że wokalistka często sięga po syntezator – wcale nie sztuczne. Bohaterowie krążka elektronikę wykorzystują z umiarem i wiedzą, jak to robić, żeby nie irytować. Ponadto zaprosili do studia muzyków, grających na instrumentach akustycznych. W nagraniu „Ottawa To Osaka” słyszymy skrzypce, a w „Show You Off ” pojawia się saksofon. Do tego Caroline Polachek ma bardzo ładny tembr głosu i dobrą dykcję, więc nawet osoby słabiej znające angielski bez trudu zrozumieją teksty. Gdyby był z tym kłopot, słowa są wydrukowane w dołączonej do płyty książeczce. Jeśli po wysłuchaniu krążka ktoś chciałby sięgnąć do innych piosenek Chairlift, to duet ma na koncie jeszcze dwa albumy.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 03/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Suede - Night Thoughts

cd032016 017

Suede Ltd. 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Smyczki w otwierającym nagraniu mogą wprowadzać w błąd, ale kiedy po paru minutach odzywa się Brett Anderson, nikt nie ma wątpliwości, że to Suede. Wokalista brytyjskiej formacji, uznawanej za prekursora brit-popu, ma charakterystyczną, łatwo rozpoznawalną barwę głosu. Trudno go z kimkolwiek pomylić. Po 2002 roku grupa zrobiła sobie ponad 10 lat przerwy, powracając w 2013 albumem „Bloodsports”. W „Night Thoughts” serwuje melomanom solidne nagrania z ciekawymi melodiami, bogatym instrumentarium i udanymi tekstami. Właściwie wszystko jest tutaj na medal. Od fantastycznego falsetu wokalisty w otwierającym album utworze „When You Are Young”, po instrumentalny finał „The Fur and the Feathers”, który, niestety, kończy płytę. Chciałoby się więcej. Dotąd nie byłem fanem grupy, ale najnowszy repertuar wciągnął mnie tak bardzo, że krążek trafi na pewno do mojego samochodowego odtwarzacza. Chętnie pomknę z nim latem gdzieś w nieznane. Chyba zresztą będzie to jego główne miejsce, bo na domowym sprzęcie słaba realizacja dźwięku daje się mocno we znaki. Szkoda, bo gdyby była lepsza, album „Night Thoughts” znalazłby się wysoko na mojej prywatnej liście płyt roku 2016

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 03/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF