Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulylista3

 

Mutter Live - The Club Album from Yellow Lounge

cd072016 002

Deutsche Grammophon 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Są ludzie, którzy nigdy nie byli w filharmonii i raczej nigdy tam nie pójdą, ale zapewne nie uciekliby, gdyby filharmonia przyszła do nich. Z takiego założenia wyszła słynna skrzypaczka Anne-Sophie Mutter i dała dwa koncerty w niewielkim berlińskim klubie nocnym Neue Heimat – Nowa Ojczyzna. W lokalu o ścianach upstrzonych graffiti, w tłumie młodych ludzi, była tak wysoka temperatura i wilgoć, że artystka obawiała się o stan swego stradivariusa. Jednak po zabezpieczeniu cennego instrumentu specjalnym preparatem, śmiało ruszyła na spotkanie „nowej ojczyzny”, w której klasyka przeplata się z muzyką pop i jazzem. Z towarzyszeniem mikroskopijnej orkiestry (złożonej notabene z solistów tej miary co Agata Szymczewska, zwyciężczyni konkursu Wieniawskiego), fortepianu i klawesynu Mutter wykonuje program eklektyczny i, paradoksalnie, spójny zarazem. Eklektyczny – bo wyrwane z całości części koncertów Vivaldiego i Bacha sąsiadują z utworami Gershwina, „Tańcem węgierskim” nr 1 Brahmsa, „Golliwogg’s Cakewalk” Debussy’ego czy tematem Williamsa z „Listy Schindlera”. Spójność płynie z niesłychanej żywiołowości i entuzjazmu gry solistki, obłędnych temp i… frenetycznej reakcji publiczności na każdy z „numerów”. Mutter podkreśla wielkie skupienie, z jakim młodzi ludzie chłonęli każdy dźwięk. Nie ma wątpliwości, że warto było tego doświadczyć. Dobrze jest zacząć poznawanie tej płyty od „Hoe-Down” Aarona Coplanda z baletu „Rodeo”. Ale czad!

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 07-08/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Przemysław Zych - Alicja w Krainie Czarów

cd072016 003

Dux 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Ten podwójny album nie powstałby, gdyby nie dwie dotacje. Najpierw z funduszy ministerialnych szczecińska Opera na Zamku zamówiła u Przemysława Zycha balet dla dzieci. Efekt był na tyle ciekawy, że postanowiono dzieło wydać na płytach. Potrzebną kwotę pozyskano dzięki społecznej zbiórce na portalu fundraisingowym wspieram.to. Tak oto w kilka miesięcy po premierze (30 maja 2015) otrzymujemy nagranie o wysokiej jakości artystycznej i technicznej. We współpracy z librecistą, choreografem i reżyserem Jackiem Tyskim, Zych stworzył 80-minutowe barwne widowisko „Alicja w Krainie Czarów” według powieści Lewisa Carrolla. O wyjątkowości przedsięwzięcia decyduje warstwa muzyczna – o niezwykłym rozmachu i inwencji, nie tylko jak na utwór dla dzieci, lecz w ogóle jak na tendencje muzyki współczesnej. Zych napisał partyturę na orkiestrę symfoniczną; partyturę wzorowaną z jednej strony na klasycznych baletach Czajkowskiego i Prokofiewa (zachwycających bogactwem melodii i rytmów), z drugiej zaś – na złotej erze hollywoodzkiej muzyki filmowej (i takich gigantach, jak Erich Korngold czy Max Steiner). Zych przyznaje, że z przyjemnością (a zapewne też ze wzruszeniem) wplótł w tkankę swej kompozycji cytaty ze znanych dzieł. Okazał się znakomitym orkiestratorem, bezbłędnie powierzającym poszczególnym instrumentom realizację pomysłowych efektów ilustracyjnych. Takich marszów jak w scenie II i XI nie powstydziłby się John Williams w „Gwiezdnych wojnach”. Chapeau bas!

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 07-08/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Carl Reinecke - Chamber Music for Clarinet, Horn and Piano

cd072016 011

Dux 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Utwory na klarnet, róg i fortepian niemieckiego kompozytora Carla Reinecke wypełniły płytę nagraną przez cenione wśród miłośników kameralistyki Trio Śląskie. To okazja do przypomnienia sobie utworów jednej z najbardziej wpływowych postaci muzyki klasycznej przełomu XIX i XX wieku. Najpopularniejszą kompozycją na albumie jest zwiewny „Niemiecki walc”, stanowiący III część „Fantasy Pieces” op. 22 – najczęściej grywanego cyklu Reineckego, a zarazem jednego z najpiękniejszych dzieł kameralistyki. Kojącym klimatem oczarowuje liryczny nokturn Es-dur op. 112, w którym główna linia melodyczna została rozpisana na róg. Z kolei introdukcja i allegro appasionato op. 256 na klarnet i fortepian wytwarzają mroczną atmosferę trwogi i niepokoju. Tylko w jednym przypadku róg, klarnet i fortepian słyszymy jednocześnie. To czteroczęściowa forma, wypełniająca aż 25 minut płyty, którą Reinecke skomponował w wieku 81 lat, w roku 1905. Trio B-dur op. 274 w zakresie konstrukcji wyróżnia się w tym zbiorze niemal symfonicznym rozmachem. Poszczególne fragmenty tworzą genialną całość, która zachwyca zmiennością nastrojów. Warto sięgnąć po tę płytę i zagłębić się w aurę roztaczaną przez kameralne utwory Reineckego. Tym bardziej że mamy do czynienia z mistrzowskim wykonaniem i znakomitą jakością nagrania.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 07-08/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Tom Holkenborg aka Junkie XL - Mad Max Fury Road

cd072016 011

Sony Classical 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k4

W latach 1979-85 powstała australijska trylogia filmowa o Szalonym Maksie („Mad Max”, „Mad Max 2”, „Mad Max pod Kopułą Gromu”) w reżyserii George’a Milllera. Chociaż od razu planowano dalszy ciąg przygód bohatera, aż dwie dekady trzeba było czekać na czwartą część opowieści – „Mad Max: Na drodze gniewu”. Za reżyserię znów odpowiada George Miller, a jego doświadczenie plus budżet 150 mln dolarów przełożyły się na sześć Oscarów w kategoriach „warsztatowych”, w tym m.in. za dźwięk. Muzyka z tego filmu nie dostała oscarowej nominacji, co nie znaczy, że nie jest warta wydania na płycie i posłuchania. Trzymając się przyjętej na tych łamach zasady, oceniam samoistną wartość ścieżki dźwiękowej przed obejrzeniem filmu. Oprawcą muzycznym pierwszych dwóch części „Mad Maksa” był australijski kompozytor Brian May (nie mylić z członkiem grupy Queen). Następnie pałeczkę przejął Jean-Michel Jarre, a najnowszy film zilustrował Tom Holkenborg – holenderski rockman, multiinstrumentalista, używający pseudonimu Junkie XL. Stworzył on bardzo ciekawą partyturę na wielką orkiestrę symfoniczną, zasiloną przez gitary elektryczne i rockową perkusję. W efekcie powstał swoisty „ciężki ambient” – mocna, mroczna i smutna muzyka. Ale cóż, dopełnia przecież opis ekranowego świata po apokalipsie – zdegradowanego, zezwierzęconego. Kilkuminutowe, dość monotonne odcinki- plamy sonorystyczne przygnębiają, ale na słuchaczy o obniżonym nastroju mogą zadziałać jak cudowna homeopatia.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 07-08/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Jae-hong Yim - Eugene Ysaye: Six Sonatas for Solo Violin Op. 27

cd072016 014

Dux 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Po znakomitym albumie „Paganini 24 capricci” koreański wirtuoz skrzypiec Jae-hong Yim sięgnął po cykl sonat na skrzypce solo belgijskiego kompozytora Eugene’a Ysaye. Podobnie jak w przypadku „Kaprysów” Paganiniego, mamy tu do czynienia z materiałem wymagającym wyjątkowej biegłości techniczno- wirtuozerskiej, a Jae-hong Yim nie zawodzi i niemal poraża swymi umiejętnościami i nadzwyczajnym wyczuciem formy. Warto pamiętać, że Ysaye był nie tylko wybitnym kompozytorem, ale też zachwycającym techniką wirtuozem skrzypiec, którego za życia porównywano z Paganinim i Wieniawskim. Nic więc dziwnego, że skomponowane przez niego utwory na skrzypce solo obfitują w pułapki, w jakie może wpaść nawet bardzo utalentowany i doświadczony instrumentalista. Gra Jae-hong Yima jest pełna niewyobrażalnej precyzji, ale też delikatności i łagodności z jednej strony, a z drugiej: drapieżności i niemal agresji. Koreańczyk w brawurowym stylu potrafi wykrzesać z faktury utworów ich głębię i złożoność, z niebywałą lekkością wydobywając ze swoich skrzypiec zarówno staccatowe pasaże, jak i podwójne dźwięki. Uwagę zwraca doskonała jakość realizacji. Udało się uchwycić pełną szerokość brzmienia instrumentu i uniknąć przy tym wysokotonowego dyskomfortu, znanego z wielu rejestracji utworów skrzypcowych.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 07-08/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Paweł Łukaszewski - Musica Profana 1

cd062016 001

Dux 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Twórczość Pawła Łukaszewskiego – jednego z najwybitniejszych polskich kompozytorów współczesnych – obejmuje utwory chóralne à capella, utwory instrumentalno-wokalne, a także te rozpisane wyłącznie na instrumenty. Pod koniec 2015 roku ukazał się kolejny krążek z kompozycjami Łukaszewskiego, „Musica Profana 1”. Poznajemy na nim utwory fortepianowe – solowe i kameralne – z lat 1992-2010, nagrane pod okiem kompozytora przez pianistkę Ewę Guz-Serokę, z udziałem cenionych polskich artystów. Uwagę zwraca cykl „Haiku”, będący muzyczną interpretacją poetyckich miniatur (japońskiej formy wierszowej, szczególnie popularnej w latach 1603- 1868), opisujących cztery następujące po sobie pory roku: haru (wiosna), natsu (lato), aki (jesień) i fuyu (zima). Cieszy fakt, że obok cyklu płyt „Musica Sacra” Łukaszewskiego, doczekaliśmy się pierwszego albumu, który inauguruje serię „Musica Profana”. Możemy zatem spojrzeć na twórczość kompozytora z innej perspektywy. Urozmaicony zestaw utworów, różnorodność palety wykonawczej oraz najwyższa jakość nagrań sprawiają, że płyty słucha się doskonale, nie tylko jako formy antologii, lecz także jako samoistnej, dopracowanej całości.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 06/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF