Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulylista3

 

Beethoven, Brahms, Massenet - Aleksandra Kuls (skrzypce) Justyna Danczowska (fortepian)

cd052016 001

Dux 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Beethoven (sonata A-dur op. 47 „Kreutzerowska”) i Brahms (sonata d-moll op. 108) skomponowali utwory na skrzypce i fortepian, w których fortepian, paradoksalnie, miał grać pierwsze skrzypce, ale w praktyce role obu instrumentów są równorzędne. Aleksandra Kuls jest studentką Kai Danczowskiej, a tutaj towarzyszy jej córka Kai, Justyna Danczowska, wybitna kameralistka. Tworzą doskonale rozumiejący się duet, realizujący wspólną koncepcję interpretacyjną. To gra energiczna, wręcz zadzierzysta, ostra, zdecydowana; w natarciu na to, co będzie – nie zaś rozpamiętująca dźwięki zostawiane w tyle. Sonata Beethovena w ujęciu Kuls i Danczowskiej brzmi chropawo, dziko, zaczepnie. Tak też jawi się sonata d-moll Brahmsa w części I, III i IV. Na tym tle część II robi wrażenie oazy spokoju i liryzmu. Obrazy sonorystyczne przepływają jak w zwolnionym tempie, jakby kapitał czasu zaoszczędzony na szybkich tempach w pozostałych fragmentach mógł być teraz rozkosznie trwoniony. Wisienką na torcie jest popularny bis skrzypcowy – słodko-refleksyjna „Medytacja” z „Thaïs” Masseneta. Wzorowo zbalansowane, soczyste nagranie zarejestrowano w Europejskim Centrum Muzyki w Lusławicach. Na koniec refleksja osobista. Pamiętam Olę, przepraszam, Aleksandrę Kuls z jej dziecięcych lat, kiedy to zapowiadała się na świetną skrzypaczkę, pianistkę i kompozytorkę. Postawiła na skrzypce, ale wszechstronność zainteresowań z pewnością czyni ją pełniejszym muzykiem

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 05/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Chopin, Szymanowski, Mykietyn - Szymon Nehring

cd052016 002

Dux 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Ta płyta ukazała się na rynku w październiku 2015, tuż przed Konkursem Chopinowskim. Nikt wtedy nie mógł przewidzieć, że Szymon Nehring będzie jedynym Polakiem, który dotrze do finału, świetnie się zaprezentuje i, oprócz wyróżnienia, zdobędzie nagrodę publiczności. Pierwszy solowy album miał nobilitować 20-letniego pianistę jako uczestnika dojrzałego, z dorobkiem oraz przedstawić go publiczności. Niezależnie od dokonań Nehringa na szopenowskiej niwie, jawi się on jako pianista o szerokich zainteresowaniach, starannie wybierający repertuar. Na program debiutanckiego krążka złożył się komplet etiud Chopina z op. 25 (artysta zagrał je także w konkursowym III etapie), cykl „Wariacji” e-moll op. 3 Karola Szymanowskiego i cykl preludiów na fortepian Pawła Mykietyna. Trzy obszerne „bloki tematyczne” z trzech epok, skomponowane przez wybitnych twórców swoich czasów. Trzy style, trzy podejścia do faktury i techniki fortepianowej i trzy interpretacje, zaproponowane przez wykonawcę. W etiudach z precyzją i wrażliwością wyeksponował bogactwo melodii (np. nr 4), nastrojów (nr 5) czy linii narracyjnych (nr 6, 7). W wariacjach Szymanowskiego jednocześnie podkreślił spójność całego cyklu i mikrokosmos każdej jego części. W miniaturach Mykietyna znalazł przestrzeń do zabawy z dźwiękiem i rytmem. We wszystkich konwencjach Nehring czuje się swobodnie. Z taką techniką i z taką otwartością na muzykę może wiele osiągnąć.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 05/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Poulenc, Ibert, Milhaud, Françaix - Gruppo di Tempera

cd052016 003

Dux 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k4

„Jesteśmy grupą przyjaciół, których łączy muzyczna pasja i pragnienie podejmowania nowych, artystycznych wyzwań” – to hasło zespołu instrumentów dętych Gruppo di Tempera, który powstał w 2007 roku. Na co dzień zakotwiczeni w różnych orkiestrach i instytucjach, muzycy spotykają się, by wykonywać utwory kameralne, najczęściej kompozycje na kwintet dęty. W nagraniu prezentowanej tu płyty brali udział: flecistka Agata Igras-Sawicka, oboista Sebastian Aleksandrowicz, klarnecista Adrian Janda, fagocista Artur Kasperek i waltornista Tomasz Bińkowski, a do „dęciaków” dołączyła pianistka Agnieszka Kopacka- Aleksandrowicz. Artyści ułożyli program albumu z dzieł muzyki francuskiej, napisanych w latach 30. i 40. XX wieku. Ich autorzy łączą świetny warsztat kompozytorski ze zdobyczami estetyki impresjonizmu i neoklasycyzmu (Sekstet op. 100 Francisa Poulenka), z fascynacją jazzem i kabaretem („L’heure du Berger” Jeana Françaix), ale i z ukłonem dla mistrzów renesansu („La cheminée du Roi René” Dariusa Milhaud) oraz baroku („Trois pièces brèves” Jacques’a Iberta). Żonglerka konwencjami bardzo odpowiada wykonawcom. Grają ze swobodą, polotem i poczuciem humoru, bawiąc się narracją i efektowną ornamentacją. Z zapałem dialogują i malują nastroje oraz pejzaże. Żywe, barwne są portrety postaci (zwłaszcza w utworze Françaix). Brawurowy początek płyty i sekstetu Poulenka sprawi szczególną radość słuchaczom z pokolenia, które pamięta telewizyjną „Kobrę”. n

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 05/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Lutosławski - Piano Concerto. Symphony No. 2

cd052016 007

Deutsche Grammophon 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Rok 2013 był Rokiem Lutosławskiego. Wśród kilkuset wydarzeń na obu półkulach, imprez wspieranych przez Instytut Mickiewicza w ramach programu Polska Music, znalazło się wykonanie i nagranie „Koncertu fortepianowego” i II symfonii przez Berlińskich Filharmoników pod batutą Simona Rattle’a. Solistą w koncercie był Krystian Zimerman. Dwa lata później ukazała się płyta, która zebrała wiele pochwał. Zimerman, ćwierć wieku po prawykonaniu i pierwszym nagraniu (pod dyrekcją kompozytora), znów mierzy się z dziełem sobie dedykowanym, dziełem najeżonym trudnościami (nieustające zmiany tempa i artykulacji, palcołomne pasaże i akcenty, kontrasty dynamiczne). Gra z wielką precyzją, cyzelując siłę i barwę każdego dźwięku. Przy całej dbałości o niuanse, jest to interpretacja pełna energii, miejscami – wręcz dzikiej energii. Podczas 22-minutowego, czteroczęściowego utworu, fortepian niemal nie milknie, a napięcie nie słabnie; solista wykazuje się żelazną kondycją. Orkiestra też nie ma czasu odetchnąć. Lutosławski maksymalnie nasyca każdą sekundę treścią muzyczną, a instrumenty są traktowane indywidualnie. Każda „mikrosolówka” ma znaczenie w misternej konstrukcji. W II symfonii (1967), w której kompozytor zastosował aleatoryzm kontrolowany, w ramach pewnych fragmentów instrumentaliści improwizują, a zadaniem kompozytora jest pilnowanie stabilności szkieletu symfonicznej budowli. Brawo Zimerman, Rattle i, zwłaszcza, dęciaki Berliner Philharmoniker.

Hanna Milewska
Źródło: HFiM 05/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Tribute to Nat King Cole - Maciej Miecznikowski (śpiew, gitara) Krzysia Górniak (gitara) Paweł Pańta (kontrabas) Adam Lewandowski (perkusja)

cd052016 009

Dux 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Nat King Cole, amerykański piosenkarz i pianista, w latach 50. i 60. XX wieku wylansował dziesiątki przebojów, które stały się evergreenami – śpiewanymi przez wykonawców wszystkich pokoleń, wszystkich krajów, w rozmaitych aranżacjach i konfiguracjach. Wśród polskich muzyków zrodził się projekt uczczenia pięćdziesięciolecia śmierci „Króla” płytą z jego największymi hitami. Wokalista Maciej Miecznikowski i gitarzystka jazzowa Krzysia Górniak zaprosili do współpracy pierwszy polski jazzowy kwartet smyczkowy – Atom String Quartet oraz kontrabasistę i perkusistę. Powstała ambientowa płyta na dobrym poziomie. Szkoda tylko, że nie pomyślano przy okazji o zamówieniu choćby kilku przekładów, aby wzbogacić skarbiec polskich wersji językowych. Na szczęście Maciej Miecznikowski ma niezły akcent angielski i przyzwoitą dykcję. Uroczo moduluje głos, nadając mu aksamitne, uwodzicielskie brzmienie. Efekt byłby jeszcze lepszy, gdyby kilka piosenek (np. „Boulevard of Broken Dreams”), ze względu na skalę głosu solisty, zostało przetransponowane o sekundę w dół. Miecznikowski świetnie czuje puls nowych aranżacji, czasem zaskakujących pomysłowością. Na przykład „Unforgettable” ma rytm bossanovy, a niebiańsko-cukierkowe „When I Fall in Love” zyskało drugie, soulowe życie. Są i aranżacje mniej trafione (nerwowe „Smile”), ale w sumie zestawienie smyczków, gitar i perkusji tworzy spójną, ciepłą aurę. Przyjemnie się tego słucha.

Andrzej i Hanna Milewscy
Źródło: HFiM 05/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Transient - Kasia Kadłubowska (marimba) Dominik Bukowski (wibrafon)

cd052016 012

Dux 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k4

W książeczce dołączonej do płyty znajduje się bardzo ciekawy wywiad z Kasią Kadłubowską, która poczuła się zmęczona i zasmucona samotnym żywotem perkusistki i postanowiła stworzyć z Dominikiem Bukowskim duet marimby i wibrafonu. „Są to dwa niezwykle brzmiące instrumenty, które uzupełniają się w nieuchwytny sposób. Z jednej strony – dźwięk dość krótki, «dziki» (marimba), z drugiej – dźwięk „kosmiczny”, wybrzmiewający w czasie i przestrzeni (wibrafon). Razem – mistyczna asceza sonorystyczna.” Tę aurę (i zarazem cały album) Kadłubowska nazwała z angielska „Transient”, czyli coś ulotnego, chwilowego. Współbrzmienie marimba-wibrafon kojarzy się artystce z minimalizmem w muzyce, stąd na jej pierwszej płycie utwory m.in. Steve’a Reicha i Philipa Glassa, a oprócz kompozycji członków duetu, także transkrypcje Erika Satie i Arvo Pärta (któraż to już wersja „Fratres”…). Powstał jednolity w klimacie, intrygujący album. Rzadkość w ofercie sklepów płytowych i w ogóle rzadkość nie tylko na polskiej scenie muzycznej. Wirtuozeria wykonawców nie podlega dyskusji; fantastyczny jest również dobór repertuaru i budowanie atmosfery. Repetytywne odcinki melodyczno-rytmiczne przemówią do tych, którzy szukają w muzyce uspokojenia i wyrównania nastroju. Fragmenty narracyjne (rzadsze; obecne np. w „Dolorus” Bukowskiego) przemówią zaś do tych, co szukają w muzyce frapujących opowieści. Ci, którym marimba kojarzy się z soundtrackiem filmu „American Beauty”, też nie będą zawiedzeni. Skromna okładka niech nikogo nie zwiedzie…

Andrzej Milewski
Źródło: HFiM 05/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF