Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulylista3

 

Cæcilie Norby i Lars Danielsson - Just the Two of Us

cd102016008

ACT Music 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Dźwięk kontrabasu zawsze wzbudza zainteresowanie. Zwłaszcza, kiedy grający na nim muzyk wzorowo improwizuje, przechodząc błyskawicznie od niskich do wysokich rejestrów. A już szczególnie, kiedy owym muzykiem okazuje się Lars Danielsson. Razem z nim postanowiła zaśpiewać równie utalentowana artystka, Cæcilie Norby. Tylko bas i wokal. A efekt? Znakomity. Danielsson fachowo i z dużą dozą wirtuozerii tworzy dla piosenek basowe podkłady. Zresztą, nie tylko basowe, bo miejscami gra na wiolonczeli i gitarze. Z kolei Norby od czasu do czasu uzupełnia brzmienie delikatnym rytmem na perkusjonaliach. Program otwiera świetna interpretacja kompozycji „Both Sides Now” z repertuaru Joni Mitchell. Już tylko ten utwór pozwoliłby polubić tę płytę, a są przecież na niej jeszcze inne atrakcyjne nagrania. Najmniej czarują te, w których Danielsson gra na gitarze. To jednak najniższe tony kontrabasu w wirtuozerskim wykonaniu wydają się najlepszym dopełnieniem głosu Norby. Kontrabas i wokal górą!

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 10/2015

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Mighty Sam McClain i Knut Reiersrud - Tears Of The World

cd102016007

ACT Music 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Grupa bluesowa pod wodzą norweskiego gitarzysty, Knuta Reiersruda, z amerykańskim wokalistą, Samuelem McClainem, znanym jako Mighty Sam McClain (zmarł w czerwcu 2015). Utwór tytułowy przywołuje brzmienia formacji Blood Sweat and Tears. Przenosimy się w lata 60. XX wieku. Głos McClaina prezentuje się znakomicie, a gitara Reiersruda fachowo mu wtóruje. Później bywa różnie. Z jednej strony, mamy fantastyczny numer „Jewels” – to autorska kompozycja gitarzysty oraz Jeffa Wassermana. Z drugiej, pojawia się „Que sera, sera”. Owszem, to historyczna piosenka, znana z wielu filmów, a zwłaszcza z hitu „Człowiek, który wiedział za dużo” Hitchcocka. Doris Day zrobiła z niej światowy przebój. Dziś, niestety, utwór bardzo się zestarzał. Do tego Mighty Sam McClain wybrał fatalny sposób interpretacji. O ile z innymi kompozycjami poradził sobie dobrze, to w „Que sera, sera” zawiódł na całej linii. Polecam za to „I Wish I Had A Girl Like You”, znów trochę jak BST, i melodyjny „Promised Land” na zakoń- czenie.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 10/2015

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Wacław Zimpel To Tu Orchestra - Nature Moves

cd102016009

ForTune 2014

Muzyka: k4
Realizacja: k4

„Nature Moves” to jedna z ciekawszych płyt, jakie ostatnio zawirowały w moim odtwarzaczu. Jej twórcą jest Wacław Zimpel, młody, utalentowany klarnecista basowy i kompozytor, zaliczany do czołówki jazzowej awangardy. Wypowiada się w szeroko pojętym nurcie muzyki improwizowanej, łączą- cej elementy free, sonoryzmu, Trzeciego Nurtu, ethnic oraz zdobyczy takich mistrzów, jak Eric Dolphy czy Louis Sclavis. Choć to Zimpel jest liderem, album można określić mianem dzieła kolektywnego. Utwory są tak skrojone, by wszyscy członkowie zespołu mogli mieć udział w budowaniu formy i ogólnego charakteru muzyki. Płytę rozpoczyna medytacyjny, minimalistyczno-repetytywny „Cycles” – kompozycja przywodząca na myśl stylistykę Terry’ego Raileya. Na nieco podobnej zasadzie skonstruowane są „Under Surface” i „Winter Walk”. Ciekawie wypadł „River”, gdzie pojawia się przepiękny pejzaż dźwiękowy, który później raptownie znika pod naporem orgiastycznych improwizacji zespołu. Duże wrażenie robi też finałowy „Where The Prairie Meets The Mountains”. Jego początek – statyczny, lecz pełen podskórnej energii – składa się z szeregu drobnych epizodów, oscylujących wokół czegoś w rodzaju nuty pedałowej. Ostra solówka saksofonu, do którego dołączają kolejne instrumenty, zamienia muzykę w prawdziwie freejazzowy kocioł. Duża sprawa!

Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 10/2015

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Jakob Dinesen - Yasmin

cd 2015 078 09

Stunt Records 2014

Muzyka: k4
Realizacja: k4

46-letni saksofonista tenorowy Jakob Dinesen to w Danii prawdziwa gwiazda. Elegancki, inteligentny i błyskotliwy, medialnie wyrósł już dawno ponad ortodoksyjne środowisko jazzowe. Trudno byłoby mu jednak osiągnąć taką pozycję, gdyby nie głęboki, chrapliwy i zmysłowy ton jego instrumentu, którym posługuje się równie efektownie, jak starzy mistrzowie pokroju Stana Getza. Czy można sobie wyobrazić lepszy repertuar dla takiego saksofonisty niż jazzowe ballady? Do takiego wniosku doszedł też i Dinesen. Zebrał więc mocną ekipę rodaków wprawionych w uwodzeniu serc niewieścich improwizowanymi pościelówkami. Dodał do tego, w paru miejscach, kwartet smyczkowy i nagrał płytę, która, użyta wraz z butelką dobrego wina, w pokoju dyskretnie oświetlonym świecami, zapewni każdemu męż- czyźnie przychylność partnerki. Odsuwając na bok żartobliwy ton, „Yasmin” to dobra, stylowo zagrana i znakomicie nagrana płyta z kilkoma standardami i wcale nie gorszymi kompozycjami lidera. Wszystko tu jest na swoim miejscu – wykonanie, feeling, swing i to firmowe brzmienie tenoru. Nie od dziś wiadomo, że ballady, wbrew pozorom, należą do najtrudniejszych wyzwań dla muzyków. W tych powolnych tempach nie ukryje się żadna niekompetencja, a każda pomyłka natychmiast kłuje słuchacza w uszy. Jakob Dinesen i jego koledzy zaliczyli ten egzamin bezbłędnie!

Marek Romański
Źródło: HFiM 07-08/2015

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Peter Rosendal - Old Man’s Kitchen

cd 2015 078 12

Stunt Records 2014

Muzyka: k4
Realizacja:k4

Stunt 2014Peter Rosendal to świetny duński pianista, który gra zarówno na fortepianie, jak i elektrycznym wurlitzerze. Jednak nie z powodu instrumentalnej wirtuozerii jest uważany za jednego z najciekawszych artystów na, skądinąd bogatej w talenty, scenie kraju Hamleta. Rosendal jest przede wszystkim oryginalnym, mającym własny język muzyczny kompozytorem i aran- żerem. Jego sztandarowa formacja – Old Man’s Kitchen – to grupa równie jak lider uzdolnionych muzyków, którzy są w stanie zrealizować najbardziej szalone pomysły szefa. W składzie ma skrzypka, klarnecistę (grającego również na klarnecie basowym), puzonistę, elektrycznego basistę i perkusistę. Już samo zestawienie tych instrumentów gwarantuje niekonwencjonalne brzmienie. W dodatku, w utworach Rosendala, właśnie jak w kuchni, pitraszą się elementy klasyki, rocka, jazzowej improwizacji czy ślady folku. Dzięki temu jego płyty wyróżniają się na tle innych wydawnictw. Nie jest to przy tym sztuka dla sztuki. Pomimo tak egzotycznego brzmienia i bogactwa użytych środków, kompozycje Duńczyka brzmią lekko, muzyka płynie swobodnie i cieszy nasze uszy. Pomaga w tym bardzo dobra, klarowna realizacja firmy Stunt. Lepiej się więc nie zastanawiać, z czego Peter Rosendal przyrządził swoje kolejne danie. Zamiast tego dajmy się porwać jego niezwykłej wyobraźni.

Marek Romański
Źródło: HFiM 07-08/2015

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Sinne Eeg - Face the Music

cd 2015 078 15

Stunt Records 2014

Muzyka: k4
Realizacja: audiofilska

Jak tylko perkusista zaczyna wystukiwać rytm, wiadomo, że znaleźliśmy się w audiofilskim świecie wytwórni Stunt Records. W tym przekonaniu utwierdza nas krystalicznie czysty głos piosenkarki. Eeg zaczyna od wokalizy, a kiedy wchodzą fortepian i bas, przechodzi do śpiewu. Pierwsza kompozycja to „What A Little Moonlight Can Do” Harry’ego Woodsa. Później jest jeszcze pięć standardów i pięć piosenek autorskich. Z tych pierwszych, polecam „Somewhere”. Kompozycję Bernsteina i Sondheima wykonywano już na różne sposoby. Skusił się na nią nawet Tom Waits, z czego wyszedł obronną ręką. Wersja Sinne Eeg również jest warta uwagi. Z przygotowanych specjalnie na płytę kompozycji najlepiej wypadła „New Horizons”. Rozpoczyna się atrakcyjnym wstępem na kontrabasie. Ładnie rozwija się też „High Up in the Sky”. Nagrania z albumu „Face the Music” przypadną do gustu szczególnie miłośnikom wokalnego mainstreamowego jazzu w skromnej instrumentalnej oprawie. Wspomniałem o perkusji, która prawie w każdym utworze ma sporo do powiedzenia. Na bębnach gra nie lada fachowiec, bo Morten Lund. Oprócz sekcji rytmicznej – z Mortenem Ramsbolem na kontrabasie – pojawiają się czasem flet, trąbka i saksofon. Wszystkie instrumenty brzmią pierwszorzędnie i miło się tego słucha. Praca realizatorów zasługuje na najwyższe uznanie.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 07-08/2015

Pobierz ten artykuł jako PDF