Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulylista3

 

Dwiki Dharmawan - So Far So Close

cd032016 019

Audio Cave 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Scena muzyczna Indonezji nie jest u nas znana. Ten stan rzeczy zmienia od pewnego czasu konsekwentnie Leonardo Pavkovic – szef wytwórni Moonjune. Ostatnio wsparła go w tym zadaniu polska firma płytowa Audio Cave. Gorąco kibicuję tej oficynie, bo nagrywa rzeczy interesujące, a w dodatku jej produkcje bardzo dobrze brzmią. Najlepszym przykładem album indonezyjskiego klawiszowca Dwiki Dharmawana. „So Far So Close” wpisuje się w tradycję jazzu fusion czy też jazz-rocka. Otwierający utwór „Arafura” budzi skojarzenia z Mahavishnu Orchestra – a to za sprawą elektrycznych skrzypiec Jerry’ego Goodmana, którego gra odcisnęła wyraźne piętno na nagraniach tej formacji. Dalej pozostajemy w klimacie epoki największej świetności jazz-rocka. Po głowie chodzą takie nazwy, jak Weather Report czy Chick Corea Elektric Band. Czyli epigonizm? Nic podobnego – Dharmawanowi udaje się wyjść z wyeksploatowanej formuły fusion akurat na tyle, żeby jego muzyka brzmiała świeżo i oryginalnie. Indonezyjsko-amerykański zespół wyraźnie czerpie radość z gry. Muzyków unosi entuzjazm i to naprawdę słychać. Jazz-rock w ich wykonaniu swobodnie przełamuje granice z rockiem progresywnym, a szczególną atmosferę podkreślają wycieczki w stronę etnicznej muzyki Indonezji. Jeśli dodamy do tego nieludzką wręcz sprawność instrumentalną wszystkich muzyków, to będziemy mieli najlepszą płytę jazzrockową od lat!

Marek Romański
Źródło: HFiM 03/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Wojtczak Nyconnection - Folk Five

cd022016 010

For Tune 2014

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Najnowsza płyta saksofonisty Irka Wojtczaka wpisuje się w nurt fuzji jazzu i polskiego folkloru. Początki tej stylistyki sięgają lat 50. XX wieku. Główną inspiracją albumu stały się pieśni i tańce z okolic Sieradza i Łęczycy – regionu, z którego pochodzi lider. Warto zaznaczyć, że „Folk Five” został nagrany z muzykami amerykańskimi, którzy potraktowali materiał źródłowy bez „obciążeń kulturowo-emocjonalnych”. Całość nawiązuje do jazzu lat 60. Słychać tu zarówno klasyczny hardbop (unisonowe podawanie tematów przez saksofon i trąbkę, charakterystyczne zwroty, duża ruchliwość instrumentów), jak i silnie wpływy free (typ ekspresji, swoboda tonalna, rozluźnienie metryczne, zmiany agogiki). Już sam początek daje przedsmak tego, co będzie się działo dalej. Utwór „Ale zagrajże mi kowola” zaczyna się od amorficznego sola bębnów, po którym następuje temat, świetne solo basu oraz jednoczesna improwizacja dęciaków i fortepianu. Jednym z najlepszych numerów jest, chwilami bitonalny, „Kiej jo ide w pole”, gdzie Wojtczak sięga po klarnet basowy, grając trochę w stylu Erika Dolphy. Ta muzyka mogłaby zabrzmieć jeszcze ciekawiej, bardziej surowo, gdyby zespół zrezygnował z fortepianu. Album zamyka „Ogrywka” z szalejącym na sopranie liderem. Świetnie spisali się Amerykanie. Podobały mi się odważne jazdy trębacza Herba Robertsona i nieokrzesana gra drummera Harveya Sorgena.

Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 02/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Łukasz Borowicki Trio - People, Cats & Obstacles

cd022016 009

For Tune 2014

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Wytwórnia For Tune stawia na młodych polskich jazzmanów, którzy śmiało wychodzą poza ramy gatunku. Jednym z nich jest gitarzysta Łukasz Borowicki, absolwent Akademii Muzycznej w Odense (Dania). Do udziału w nagraniu debiutanckiego krążka zaprosił kolegów z uczelni – basistę Łukasza Praśniewskiego i duńskiego drummera Kaspra Toma Christiansena. Powstał znakomity team, łączący odważne, awangardowe granie z maksymalną dyscypliną. Album z kompozycjami lidera okazał się dla mnie sporym zaskoczeniem. Dawno nie słyszałem tak świeżej, bezkompromisowej, skondensowanej formalnie i nasyconej kolorem muzyki. Artystyczną wizję Borowickiego najpełniej oddaje tytułowy „People, Cats & Obstacles” – rodzaj trzyczęściowej suity, której poszczególne odsłony zostały zgrabnie wplecione w repertuar całości. Każda z nich ukazuje nieco inne oblicze gitarzysty. W pierwszej słyszymy skomplikowany, powtórzony kilkakrotnie temat i ekspresyjną solówkę graną mocno przetworzonym dźwiękiem. Druga jest kompozycją opartą na prostym, zawieszonym w przestrzeni motywie i sonorystycznych eksploracjach. Ostatnia odbiega stylem od poprzednich i nawiązuje do bardziej konwencjonalnego jazzu, szczególnie spod znaku Johna Scofielda. Ten utwór jest też okazją do pokazania solidnego, klasycznego warsztatu jazzowego i znakomitej techniki lidera.

Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 02/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Jazz at Berlin Philharmonic IV - Accordion Night

cd022016 012

ACT 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Album zawiera rejestrację koncertu wirtuozów akordeonu, jaki odbył się w Filharmonii Berlińskiej w lutym 2015. Od razu warto dodać, że Klaus Paier, Régis Gizavo, Stian Carstensen i Vincent Peirani nie grają – poza jednym wyjątkiem – solo, lecz w duetach z innymi artystami, m.in. fenomenalnym gitarzystą Nguyênem Lê, saksofonistą Emilem Parisienem czy „polskim czarodziejem skrzypiec” – Adamem Bałdychem. Ten prosty pomysł zaowocował różnorodną muzyką. Mamy tu utwory bazujące na tangu, musette, elementach folkloru z różnych zakątków świata (Afryka, Orient, Skandynawia, USA), jazzie i klasyce. Wśród akordeonistów zdecydowanie najciekawiej zaprezentował się Vincent Peirani, wybitny instrumentalista, kompozytor i wokalista – w dwóch utworach stosuje technikę śpiewu hinduskich tablistów o nazwie bol. Na płycie znalazło się najwięcej jego interpretacji, a te z Emilem Parisienem (m.in. dwa tematy Sidneya Becheta) można uznać za muzykę najbardziej zbliżoną do jazzu. Świetnie wypadł też duet Peiraniego (na okładce omyłkowo podano nazwisko Carstensena) z Adamem Bałdychem w bluegrassowym, zagranym z ogniem „Oriental Hoedown”. Wielkie brawa dla naszego skrzypka. W finale wszyscy wykonawcy starli się w słynnym „Libertango” Astora Piazzolli. Miły, lekki album, ukazujący ogromne możliwości akordeonu jako pełnoprawnego instrumentu koncertowego.

Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 02/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Patrick The Pan … Niczym jak liśćmi

cd122015 008

For Tune 2014

Muzyka: k4
Realizacja: k4

W anglosaskim świecie mówi się o takich gościach „singer-songwriter”. To coś więcej niż piosenkarz. To ktoś, kto komponując utwory, panuje nad przekazem – zarówno muzycznym, jak i tekstowym. Często też dość sprawnie posługuje się instrumentami, zarówno na scenie, jak i płytach. Wszystkie te warunki spełnia Piotr Madej, którego drugi już album ukazał się pod pseudonimem Patrick The Pan. Z jazzem ta muzyka nie ma wiele wspólnego. Chyba, że za jazzowe uznamy partie trąbki w aranżacjach czy puzonu w utworze „Niedopowieści”, wybranym na singiel (Piotrowi partneruje w nim Dawid Podsiadło). Najbliżej jej do melancholijnej odsłony twórczości Radiohead. „… Niczym jak liśćmi” jest lepszą płytą niż debiut artysty. O wiele lepiej wyważono tu dynamikę – od enigmatycznego klawiszowego intra, przez mroczne, eteryczne ballady, po konkretny alternatywno- rockowy wykop. Nieodmiennie najmocniejszą stroną twórczości Piotra Madeja są jego teksty. Opowiadają o samotności w stechnicyzowanym świecie, o zamknięciu w pułapce mediów społecznościowych, tęsknocie za prawdziwą wymianą uczuć i wrażeń. Muzyka doskonale buduje nastrój i współgra z przekazem werbalnym. Patrick The Pan budzi nadzieję, że muzyka nadal może być dla ludzi czymś ważnym – źródłem refleksji, może też impulsem do przewartościowania swojego życia. 

Marek Romański
Źródło: HFiM 12/2015

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Myrczek & Tomaszewski - Love Revisited

cd122015 009

For Tune 2014

Muzyka: k4
Realizacja: k4

O ile polski jazz wokalistkami stoi, o tyle śpiewających panów można policzyć na palcach jednej ręki. Wysoko notowany jest dziś Wojciech Myrczek, artysta o wspaniałym głosie, nawiązujący do klasycznej elegancji Tony Bennetta i Kurta Ellinga. Z kolei Paweł Tomaszewski to wszechstronny pianista, który świetnie sprawdza się jako lider własnego tria i muzyk sesyjny. „Love Revisited” jest wspólnym dziełem tych dwóch wyrazistych osobowości. Warto dodać, że Tomaszewski odchodzi daleko od typowych zadań akompaniatora – wprowadza rozbudowane intra i obszerne solówki. Realizując jednolity koncept, muzycy akcentują własną indywidualność. W repertuarze znalazły się standardy jazzu, w tym tak znane, jak „My One And Only Love” czy Unforgettable” – tych fanów, którzy czują przesyt „nieśmiertelnymi melodiami” pragnę uspokoić: to nie jest album jeden z wielu, to płyta głęboko przemyślana, pełna błyskotliwych rozwiązań warsztatowych i smakowitych detali, rzecz na światowym poziomie. Wśród utworów wyróżniają się: „Then I’ll Be Tired of You” – przykład kapitalnego rozplanowania dramaturgii i współdziałania wykonawców, „Freedom Jazz Dance” z karkołomnym tematem, ukazującym kunszt techniki wokalnej Myrczka oraz słynny, zbudowany głównie na improwizacjach, „All Blues”, gdzie głos wokalisty pełni także rolę sekcji rytmicznej.

Bogdan Chmura
Źródło: HFiM 12/2015

Pobierz ten artykuł jako PDF