Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Audio Note DAC 0.1x

audionote hfm092014001Audio Note – tę nazwę zna chyba każdy miłośnik sprzętu hi-fi. Firma działa od wielu lat i jest kojarzona z dość ortodoksyjnym podejściem do cyfrowej obróbki dźwięku. Zdaniem projektantów Audio Note’a, najlepsze są przetworniki wielobitowe i brak nadpróbkowania.


Także do kwestii wzmocnienia podchodzą konserwatywnie, za najlepsze do tego celu uznając lampy elektronowe. Z powodzeniem mają się one sprawdzać się nie tylko we wzmacniaczach, ale również stopniach wyjściowych przetworników i odtwarzaczy CD.

Recenzowany dziś DAC AN 0.1x należy do serii Zero. Powstała dla tzw. przeciętnego Kowalskiego czy też Smitha, jak kto woli, by za niewielkie pieniądze oferować przyzwoite brzmienie. Linia Zero składa się obecnie z napędu płyt CD, przetwornika c/a, wzmacniacza zintegrowanego oraz przedwzmacniacza gramofonowego. Wszystkie mają szerokość 30 cm i przednie ścianki z akrylu. Pozostałą część obudowy polakierowano na czarno. Na akrylowym froncie widać nazwę urządzenia, wypisaną złotą czcionką, złotą płytkę z logo firmy, takiż przycisk wybieraka źródeł oraz dwie diody, wskazujące aktywne wejście. Z prawej strony znajduje się informacja o lampie pracującej wewnątrz urządzenia. Tylna ścianka jest dosyć skromna. Znajdziemy na niej gniazdo zasilania IEC zintegrowane z wyłącznikiem sieciowym, wejścia cyfrowe: koaksjalne S/PDIF i USB oraz analogowe wyjście RCA. Wnętrze również okazuje się mało okazałe. Transformator ma moc 30 VA. Resztę obudowy zajmuje płytka drukowana, na której zmontowano całą elektronikę. Uwagę zwraca kilka elementów – przede wszystkim przetwornik Philips TDA 1543 – 16-bitowy, ceniony za brzmienie przez wielu konstruktorów.

audionote hfm092014004

Ponadto zastosowano relatywnie duży transformator, który galwanicznie separuje wejście S/PDIF od reszty układu. Lampa w stopniu wyjściowym to miniaturowa podwójna trioda 6111WA produkcji JAN Philips, wlutowana bezpośrednio w płytkę. Nie należy się zrażać tym, że nie umieszczono jej w podstawce. Żywotność szacuje się na około 100000 godzin pracy, a w razie konieczności dystrybutor jest w stanie wymienić ją na nową. Na wyjściu znajdują się jeszcze kondensatory sprzęgające z logo Audio Note. Niestety, nie udało mi się dojrzeć, jaki układ odpowiada za odbiór danych USB. Nie wymaga on jednak żadnych sterowników i obsługuje tylko USB Audio Class 1.0, 16 bitów i częstotliwości próbkowania 44,1/48 kHz.

Krzysztof Kalinkowski

 



audionote hfm092014002

 

Opinia1
Na wstępie przyznaję, że nie należę do entuzjastów rozwiązań stosowanych przez Audio Note. Moje dotychczasowe kontakty ze źródłami cyfrowymi, w których wykorzystano konwersję wielobitową bez oversamplingu, były mało satysfakcjonujące, choć zdarzały się wyjątki, np. włoski Aqua La Voce. Dźwięk takich DAC-ów był pozbawiony skrajów pasma i mało rozdzielczy. Przekaz przenosił uwagę słuchacza na średnicę pasma, co niektórzy audiofile bardzo sobie cenią, ale dla mnie koszt okazał się zbyt wysoki w stosunku do zysku. Audio Note Dac 0.1x temu stereotypowi przeczy. Może to magia lampy, a może przemyślana topologia, bez sprzężenia zwrotnego i filtracji. Tak czy inaczej, brzmienie brytyjskiego przetwornika było pozbawione wspomnianych wcześniej wad. Pasmo przenoszenia było pełne, równe, bez wycofania skrajów.  Żeby się upewnić, posłuchałem najpierw trochę elektroniki.

o1

Massive Attack z jubileuszowej składanki „Collected” czy Chris Cornell z solowej płyty zapewnili odpowiednią dawkę basowych bitów. Pozwoliło to stwierdzić, jak testowany przetwornik radzi sobie z dynamiką oraz rytmem. Okazało się, że całkiem przyzwoicie. AN Zero nie gubił się nawet w bardziej skomplikowanych pasażach. Bas schodził dość głęboko, zachowując wypełnienie. Kontury dźwięku w tym zakresie były rysowane dość grubą kreską, ale wystarczająco czytelne. Jedynie słuchając najniższych rejestrów, odniosłem wrażenie, że kontrola nie jest już tak dobra i krawędzie nieco się zacierają. Syntetyczna muzyka, tym razem w wykonaniu Vangelisa i Kitaro, pozwoliła na wstępną ocenę przeciwległego skraju pasma. Wysokie tony nie zostały stłumione ani też nadmiernie wyeksponowane, ale dopiero akustyczne instrumenty pokazały, na co stać brytyjski przetwornik. Audio Note świetnie przekazuje wybrzmienia i dźwięczność blach oraz naturalną drapieżność trąbki. Muzyków otacza sporo powietrza. A jednak to średnica pozostaje najciekawszą częścią pasma. Jest niesamowicie gładka i bardzo rozdzielcza. Fantastycznie zabrzmiały głosy, szczególnie kobiece.

audionote hfm092014003

Jedną z moich ulubionych płyt jest „Misa Criolla” z Mercedes Sosą. Msza nagrana jest w kościele. Doskonale słychać wokal Mercedes, a pogłosy dodają nagraniu głębi. Z AN 0.1x nagranie zabrzmiało wyjątkowo dobrze. Ciepły głos został dodatkowo podkreślony, a przestrzeń – oddana wiernie. Można się było poczuć niemal jak w kościelnej ławce. Instrumenty miały naturalną barwę, rozmiary i wybrzmienia. Inne płyty z muzyką jazzową tylko potwierdziły moje obserwacje. Jedynym rodzajem muzyki, w którym poczułem niedosyt, był rock. Riffy gitarowe, łojenie w perkusję czy wydzieranie się do mikrofonu zostały ugładzone. Nie wiem, czy to wpływ wielobitowego przetwornika, czy lampy, ale odniosłem wrażenie, że rockmanów umyto, włożono w przyzwoite ubrania i dopiero wtedy postawiono na scenie. Zabrakło trochę pazura i brudu, a to niezbędne elementy każdego spektaklu rockowego, w studiu i na scenie. Na koniec sprawdziłem, jak Audio Note radzi sobie podłączony do komputera kablem USB (wszystkie wcześniejsze odsłuchy przeprowadziłem, korzystając z wejścia S/PDIF, zasilając je poprzez konwerter Stello albo z Unidiska).

audionote hfm092014006

Niestety, wejście USB w DAC-u 0.1x nie daje możliwości uzyskania maksimum tego, na co pozwala ten przetwornik. Dźwięk stał się bardziej matowy i nerwowy. Myślę, że jeśli chcemy delektować się muzyką z komputera, to zdecydowanie lepiej będzie stosować zewnętrzny konwerter USB-S/PDIF. Audio Note DAC 0.1x okazał się ciekawym urządzeniem. Prosta konstrukcja oparta na wielobitowym przetworniku Philips TDA 1543 i lampowym stopniu wyjściowym zagrała atrakcyjnym i gładkim dźwiękiem. Muzyka tworzona na instrumentach naturalnych czy wokalna brzmiała czarująco. Tylko miłośnicy ostrzejszych brzmień powinni najpierw sprawdzić, czy lekko ugładzony charakter im odpowiada.  Niezależnie od tego, najtańszy przetwornik w ofercie Audio Note jest bardzo interesującą propozycją, zwłaszcza dla osób szukających recepty na nieco zbyt ostre brzmienie swojego systemu.

Krzysztof Kalinkowski

 

 

 

Opinia2
Nie dalej niż rok temu, miałem przelotne spotkanie z AN DAC 0.1x. Nie zauroczył mnie wtedy – dźwięk był zbyt zaokrąglony i ciemny. Ale w hi-fi nie możemy wydawać werdyktów na podstawie krótkich spotkań ze sprzętem. Teraz, w szczegółowych testach, okazało się, że podstawowe spostrzeżenia co do charakteru urządzenia się potwierdzają, jednak w odpowiedniej konfiguracji można uzyskać całkiem satysfakcjonujący dźwięk.  Na tle konkurencji brytyjski DAC okazał się ciemny i plastyczny. Przypomniał mi posiadanego dawno temu Audionemesisa DC1. Taki dźwięk charakteryzuje się relaksacyjnym podejściem do muzyki. Można słuchać długo, nie dzieląc włosa na czworo. Średnica pasma jest czytelna i wciągająca. To największy atut Audio Note’a. Mamy pysznie podane wokale, wibrujące dźwięki strun gitar oraz chrapliwe brzmienie saksofonów.

o2

Głos Livingstona Taylora był świetnie oddany jako naturalnej wielkości plama, nieco przysunięta do słuchacza. Charakterystyczna nosowość została jeszcze odrobinę podkreślona, co dało dobry efekt. Głosy były prezentowane nieco niżej, niż jestem przyzwyczajony, ale zawsze powodowało to uwiarygodnienie obecności śpiewaka na scenie. Wysokie tony zostały odrobinę schowane. Nieco brakowało im blasku i rozdzielczości. Mówienie o sklejeniu byłoby nie na miejscu, jednak pewne ujednolicenie dało się zauważyć. W tej cenie nie jest to wielka wada; zresztą Audio Note oferuje przecież o wiele bardziej wyrafinowane przetworniki z wyższych poziomów cenowych. Niskie tony dopełniają całość. Dźwięk tego zakresu jest pełny i masywny. Sprawdza się to doskonale w symfonice, a także bluesie i starym rocku. Rozdzielczość okazuje się zadowalająca, jednak bas nie jest demonem prędkości.

audionote hfm092014005

W gęstych aranżacjach dźwięki mogą delikatnie na siebie nachodzić. Scena jest raczej rozciągnięta wszerz niż wybudowana w głąb. Instrumenty mają duże rozmiary i są namacalne. Wrażenie obecności muzyków w pomieszczeniu odsłuchowym jest wyraźne. Wokale wychodzą nieco do przodu i mają wokół siebie sporo powietrza. Wybrzmienia okazują się nieco krótsze niż z innych źródeł, jednak wystarczają do oddania pełni barw. DAC 0.1x jest urządzeniem stawiającym na kulturę brzmienia. Jego dźwięk relaksuje i łagodzi zbyt ostre krawędzie dźwięku. Tak grający element w torze uszlachetni zbyt agresywnie brzmiące systemy. W materiałach firmowych Audio Note podkreśla, że jego przetworniki mają grać tak jak gramofony. I rzeczywiście, słychać tu wyraźnie nawiązania do techniki analogowej, jej namacalności i płynności. Zapewne dążąc do takiej prezentacji, starano się uniknąć cyfrowych naleciałości i to zadanie zostało spełnione. DAC 0.1x to sprzęt dla melomana słuchającego muzyki klasycznej oraz bluesa. Tutaj sprawdza się świetnie i sprawia najwięcej frajdy.

Robert Trzeszczyński


note t

Źródło: MHFM 03/2014

Pobierz ten artykuł jako PDF