Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Spitfire

12-13 ks2012 01Marka Spitfire została stworzona w 1999 roku w Wielkiej Brytanii. Od początku różniła się od konkurencji filozofią oraz podejściem do klienta. Kiedy wytwórnie specjalistyczne koncentrowały się na przetwornikach, systemach redukcji N szumów i nowinkach technicznych, Spitfire opracowywał nowe kolekcje.

Nie linie, serie, ale właśnie kolekcje, ponieważ Brytyjczykom zdecydowanie bliżej do salonów z modnymi ubraniami niż do sklepów ze sprzętem hi-fi. Jak konsekwentna to polityka, można się zorientować choćby po sieci sprzedaży. W Polsce jest to efekt globalnej polityki producenta, a nie wymysł dystrybutora. Słuchawek Spitfire nie kupicie w supermarketach ze sprzętem RTV ani w audiofilskich studiach, tylko w salonach z modnymi ciuchami dla młodzieży. Spitfire nie zauważa nawet popularności Apple’a czy smartfonów, ponieważ jego nauszniki mają pasować nie do iPhone’a czy iPoda, ale do włoskiego skutera, oryginalnej bluzy czy szalika.

Mają z nimi tworzyć estetyczną całość i stanowić coś w rodzaju eleganckiego i niepowtarzalnego dodatku, jak torebka, okulary słoneczne czy kapelusz. Jeżeli chodzi o te drugie, to równie ważną częścią katalogu Spitfire’a są okulary właśnie, które młodzież zapewne określi jako „czaderskie na maksa”. Bo faktycznie, znaleźć coś równie egzotycznego, a jednocześnie wysmakowanego będzie trudno. Nie musimy chyba dodawać, że słuchawki stanowią także ciekawy akcent „designerski” i pasują do oprawek, co razem składa się na niepowtarzalny styl.
Ten właśnie styl leży u podstaw konstrukcji Spitfire’a. O wzornictwie nie ma się co rozpisywać. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia, aby zrozumieć, że konkurencja skupia się na biegunowo odmiennych wzorach. Firma hołduje zasadzie, że moda lubi się powtarzać i powroty trendów z przeszłości są tylko kwestią czasu. Jesteśmy świadkami systematycznie pojawiających się fal popularności stylu lat 50., 60., czy 70. Były już także odniesienia do lat 80. I to nie tylko w branży odzieżowej. Podobnie muzyka, film czy inne gałęzie aktywności ludzkiej kierują się na świat wspomnień, dostosowując go do aktualnych realiów. Spitfire swoją stylistykę czerpie z najlepszych wzorów. Mamy tu odniesienia do początków stereo, pokolenia dzieci-kwiatów, stylu disco czy nawet siermiężnych studyjnych staruszków. Miłośnicy Star Treka i klasycznego science-fiction również znajdą coś dla siebie. A kolorystyka... Jak na słuchawki jest po prostu szalona. Barwy to kanon minionych lat. Dziś już niespotykane, a przez to wyróżniające osobę noszącą brytyjskie słuchawki z największego tłumu. To chyba najlepszy sposób, aby tak prozaiczny przedmiot mógł nabrać znaczenia drobiazgu określającego smak i gust człowieka.
Polityka Spitfire’a okazała się ogromnym sukcesem. Firma trafiła w całkiem nowych klientów. Dotychczasowi wybierali pomiędzy propozycjami koncernów lub specjalistów, kierując się zasłyszanymi opiniami, albo recenzjami w mediach. Jedynym modniarskim akcentem mógł być biały kabelek, sugerujący pokrewieństwo z iZabawkami. Tymczasem potencjalny posiadacz Spitfire’a ma podobne dylematy w głębokim poważaniu. Wystarczy mu rzut oka na słuchawki i już wie, że musi je mieć.

Co ciekawe, modna osoba nie poprzestaje na jednym modelu, bo „już ma słuchawki”. Tutaj zachodzi podobne zjawisko jak w przypadku damskich torebek. Widzieliście kiedyś kobietę, która ma tylko jedną? Wypada trzymać w szafie co najmniej kilka, bo każda musi pasować do butów, sukienki czy garsonki. Każda ma inny styl, kolorystykę i jej właściwy dobór decyduje o efekcie. Tak samo słuchawki Spitfire: jedne będą pasować do bluzy, inne do wiosennej sukienki, jeszcze inne do dżinsów. Co ciekawe, produkty brytyjskiego dyktatora słuchawkowej mody cieszą się większą popularnością wśród płci męskiej. Ale przecież facet też może chcieć wyglądać modnie.

 

12-13 ks2012 02     12-13 ks2012 03     12-13 ks2012 04

Kolekcjonowaniu słuchawek sprzyja ich cena. Została skalkulowana tak, aby młodzi ludzie nie musieli się szczypać. Wszystkie modele dopasowano do trzech przystępnych poziomów cenowych: 205, 225 i 245 zł. I nie wybieramy tutaj brzmienia, ale wzornictwo. Jeżeli chodzi o to pierwsze, Spitfire nie rozpisuje się w katalogu ani o wybitnych walorach sonicznych czy zasięgu basu, ani o rozwiązaniach technicznych. Bo to klienta po prostu nie interesuje. Słuchawki mają być proste i niezawodne, a brzmienie? Ma być porównywalne z konkurencją.

Reklama

Dlatego Brytyjczycy zaopatrują się w przetworniki u specjalistów (firma nie podaje szczegółów), a parametry techniczne mają zapewnić przede wszystkim wysoką kompatybilność. Posiadacz Spitfire’a nie będzie się zastanawiać nad omami i decybelami. Ma wyglądać jak nikt inny i nie zawracać sobie głowy techniczną gadaniną.

Źródło: Słuchawki - Katalog testów 2013

Pobierz ten artykuł jako PDF