Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

The Orb featuring David Gilmour - Metallic Spheres

119-120 12 2010 metallicSpheres

Interpretacja: k3
Realizacja: k4

Wspólna płyta zasłużonego dla ambientowej sceny The Orb oraz gitarzysty Pink Floyd to niespodzianka, ale i – jak przyznają zainteresowani – logiczne następstwo istnienia wielu wspólnych płaszczyzn tych muzycznych światów. Wprawdzie od psychodelii oraz kosmicznych klimatów David Gilmour odszedł dobrych parę lat temu, ale w czasie współpracy z Alexem Patersonem oraz Martinem „Youth” Gloverem bez problemu przypomniał sobie dawne, awangardowe dokonania Floydów.
Z jego lap steel guitar wydobywają się charakterystyczne niepokojące „jęki”, tworzone techniką slide, a i słynny czarny Stratocaster ciekawie się prezentuje na tle delikatnej elektroniki The Orb. Prócz gitar w ciągnące się frazy instrumentów klawiszowych Brytyjczycy wpletli odgłosy natury, rozmowy i kolaże dźwiękowe. Chociaż nie brakowało już mariaży takich stylistyk (Fripp i Eno, Oldfield), to dla fanów rocka „Metallic Spheres” może stanowić dobre wprowadzenie do muzyki elektronicznej.
Pomimo patetycznego orkiestrowego finału dwie ścieżki tworzące album to raczej jeden ambientowy „set” niż progrockowa suita. Poszczególne tematy przechodzą płynnie jedne w drugie, ale trudno powiedzieć, by ta kompozycja miała wyraźny kształt.
Płyta The Orb z Gilmourem zyskuje z każdym przesłuchaniem, lecz pozostaje raczej ciekawostką niż arcydziełem.

Autor: Bartosz Szurik
Źródło: HFiM 12/2010

Pobierz ten artykuł jako PDF