Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Kate Bush - Director’s Cut

102-103 11 2011 directorsCut

Fish People 2011

Interpretacja: k4
Realizacja: k4

W żargonie filmowym terminem „Director’s Cut” określa się reżyserską wersję filmu. Często jest ona dużo bliższa jego autorskiej intencji niż obraz wypuszczony do kina przez wytwórnię.
Ostatni album Kate Bush ma być czymś analogicznym. Zawiera siedem zmontowanych na nowo i okraszonych nowymi partiami piosenek z płyty „The Red Shoes” oraz cztery z „The Sensual World”.
„Director’s Cut” Bush wynika jednak raczej z przyjętej po latach świeżej perspektywy niż z niezadowolenia z efektu nagrań. Wycięto z nich głównie charakterystyczne dla czasu powstania (198993) elementy: sztuczne brzmienie sekcji rytmicznej, pogłos i syntezatory. Również nowe linie wokalne z obniżonym głosem Bush nadają kompozycjom bardziej współczesny charakter.
Utalentowani muzycy pop często odchodzą od studyjnych wersji swoich utworów. Zazwyczaj jednak robią to po prostu w czasie koncertów. Niestety, niechęć Bush do występów scenicznych jest równie znana co jej perfekcjonizm. By tchnąć nowego ducha w stare nagrania, musiała ponownie wejść do studia. Efekt jest ciekawy, choć gdyby płyta z nowym materiałem nie była już tuż-tuż, „Director’s Cut” mogłaby rozczarować jako danie odgrzewane. Ale na kolejny krążek można czekać cierpliwe przy nowych wersjach znanych piosenek.

Autor: Bartosz Szurik
Źródło: HFiM 11/2011

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Komentarze  

 
0 #1 Maciej Stryjecki 2012-09-28 15:37
I to mnie własnie najbardziej boli: słucham płyty, muzyka mi się podoba, darzę artystkę sympatią. Wszystko, wszystko się zgadza. Oczywiście same piosenki mogłyby być trochę lepsze, jak legendarne hity Kaśki z buszu. Ale wstydu nie ma, jest za to radość, że artystka nagrywa i jest ciągle w niezłej formie.
Tylko dlaczego ktoś tak schrzanił nagranie??? Chyba miało być "miękko i lampowo", bo plotka niesie, że ludziska teraz tak lubieją... Tylko, że nie jest miękko, tylko głucho, nie lampowo - tylko niewyraźnie. Wszystko jakieś takie przytłumione, wysokie tony wycofane, klucha, buła i mgła.
Szkoda, wielka szkoda. W końcu żyjemy w czasach, kiedy masteringiem można poprawić naprawdę sporo.
Ta płyta zasługuje na to, żeby brzmieć świetnie. Szkoda, że tak nie jest.
Cytuj | Zgłoś do administratora
 
 
+1 #2 filip 2013-03-20 20:39
Buła straszna.
Cytuj | Zgłoś do administratora
 
 
-2 #3 Piotr55 2013-03-31 19:51
Nie Kaski z bushu tylko Kasi Krzak.

Plyta jest swietnie zrealizowana, swietnie wydana mam ja od dnia wydania.

Dzwiek jest wysmienity blisko jej kolegi Petera Gabriela. Ktorego studio jest przepiekne a jakosc jedna z najlepszych.

Ci co tu napisali powinni udac sie do lekarza albo zmienic sprzet.
Po czym kupic dana plyte.
Cytuj | Zgłoś do administratora
 
 
0 #4 filip 2013-04-04 01:24
Buła i tyle.
Cytuj | Zgłoś do administratora