Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Budka Suflera - Cień wielkiej góry

p BudkaSuflera CienWielkiejGory

live + original master
Budka Suflera Production 2011

Interpretacja: k5
Realizacja: k5

Wznowienie udanego longplaya, poszerzone o koncert i w bogatej oprawie. Wydawnictwo ma co najmniej cztery zalety. Pierwsza to jakość wykonania. Otwierając pudełko, czułem się, jakbym wyjmował nie płyty, a drogi sprzęt hi-fi. Druga to muzyka. Fakt, że w 1975 roku udało się nagrać kompozycje na miarę produkcji brytyjskich liderów progresywnego rocka, a do tego rozpowszechnić je na czarnym krążku, jest godny uznania. Tym bardziej, że ówczesnej władzy dobry rock nie był potrzebny, a już zwłaszcza w wykonaniu zespołu, który zyskał sławę coverem „Ain’t No Sunshine”, rozpoczynającym się w polskiej wersji od słów „Znowu w życiu mi nie wyszło”.
Kolejną mocną stroną jest skład. W wersji koncertowej z 2011 roku mamy trzech oryginalnych członków Budki: Romualda Lipko, Tomasza Zeliszewskiego i Krzysztofa Cugowskiego. Ten ostatni to, moim zdaniem, najlepszy polski wokalista wszech czasów, który w światowym rocku także ma niewielu konkurentów.
Czwartą zaletą wydawnictwa jest to, że materiał wydano na kompaktach i winylach. Oryginał „Cienia” starsi melomani znają na pamięć. Wersja koncertowa niewiele się różni od pierwowzoru. Mamy za to lepszą dynamikę i potwierdzenie, że zespół wciąż jest w formie. Dołączono teksty, zdjęcia młodych muzyków i nuty (również starannie opakowane). Oby więcej takich rarytasów!

Autor: Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 5/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF