Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

T.Rex - T.Rex

cd 062014 009

Polydor Ltd.2014

Muzyka: k4
Realizacja: k2

Na fali wznowień albumów złotej ery rocka do sklepów trafiło kilka płyt legendarnej formacji T.Rex. Swego czasu muzyków okrzyknięto następcami The Beatles. Tak jak wcześniej o beatlemanii, zaczęto mówić o rekstazie. Zwłaszcza od 1970 roku, kiedy nazwę Tyrannosaurus Rex skrócono do T.Rex, a w instrumentarium, towarzyszącym Markowi Bolanowi – autorowi piosenek i wokaliście, pojawiły się elektryczne gitary. Od udergroundowego folku brytyjska kapela przeszła do rock and rolla, choć w początkowym okresie nadal trzymała się głównie psychodelicznych ballad z zakręconymi tekstami. Bolan twierdził, że słowa nie muszą nieść głębszych treści. Wystarczy, że dobrze brzmią z muzyką. Próbkę takiego repertuaru mamy na albumie „T.Rex”, który powrócił zremasterowany i we wzbogaconej, bo liczącej 24 nagrania, wersji. To może nie aż tak dobry krążek, jak „Electric Warrior” czy „Slider”, ale niewątpliwie wart uwagi. Otwierająca go piosenka „The Children of Rarn” wydłużyła się aż o kilkanaście minut w stosunku do starszych wersji. Dlatego fani T.Rex powinni być usatysfakcjonowani. Z dźwiękiem może nie zrobiono cudów, ale wszystko brzmi trochę dynamiczniej i niekiedy słychać szczegóły, które wcześniej nie były zauważalne. Dostępna jest także winylowa wersja albumu „T.Rex”, wydana na dwóch czarnych krążkach. Wprawdzie bez kilkunastu bonusów, ale za to z analogowym dźwiękiem dla audiofilów.

Autor: Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 06/2014

Pobierz ten artykuł jako PDF