Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Ray LaMontagne - Supernova

cd 062014 008

Dux 2013

Muzyka: k4
Realizacja: k2

„Supernova” to piąty studyjny album Raya LaMontagne. Amerykański piosenkarz rozpoczął karierę pod wpływem twórczości Stephena Stillsa i grupy The Band. Jego styl jest zazwyczaj klasyfikowany jako muzyka folkowa, wzbogacona elementami rocka, jednak najnowszy album przynosi też sporo elementów popowych. LaMontagne śpiewa trochę tak, jakby melodyjnie szeptał. W otwierającym nagraniu „Lavender” wprawdzie słychać folkowe skrzypce, jednak w melodii oraz sposobie interpretacji pobrzmiewają echa psychodelii przełomu lat 60. i 70. XX wieku. W kolejnym utworze, „Airwaves”, znalazło się już więcej elementów współczesnych, choć grające w oddali organy wprowadzają nostalgiczny nastrój i świetnie się komponują z akustycznymi gitarami. „She’s the One” to z kolei dynamiczny numer, ale w metrum na ¾. LaMontagne wyraźnie lubi walca, bo przy następnym kawałku – „Pick Up the Gun” – też można zatańczyć na trzy. Co rusz dzieje się coś nowego, więc trudno się nudzić. Wraz z utworem „Julia” powracamy do parzystego metrum, ale pozostajemy przy dźwiękach jakby wyjętych z jakiegoś przeboju sprzed 40 lat. Nie inaczej jest w przypadku „Ojai”. Aż się prosi, żeby w refrenie LaMontagne „zajodłował”, jak to robili jego sceniczni koledzy pół wieku temu. „Supernova” to solidna porcja dobrze zaaranżowanej muzyki, choć bez rewelacji. Do posłuchania w wolnej chwili, na dobry nastrój.

Autor: Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 06/2014

Pobierz ten artykuł jako PDF