Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Justin Hayward - Spirits of the Western Sky

95-96 10 2013 JustinHaywardm

Eagle Records 2013

Muzyka: k4
Realizacja: k3

Nazwisko słynne, ale szata graficzna okładki nie zapowiada cudów. I rzeczywiście: fajerwerków nie ma, choć nie jest aż tak źle.

Po dłuższej przerwie słyszymy jednego z dinozaurów rocka, byłego lidera The Moody Blues. Znajomy głos prawie jak dawniej: czysty i dobrze postawiony. Jednak syntezatorowa orkiestra w otwierającym krążek nagraniu „In Your Blue Eyes” zakłóca pozytywny odbiór. Lepiej jest w „One Day, Someday”, gdzie mamy już prawdziwe smyczki. Przypominają się dawne rockowe czasy. Harmonie wokalne przyjemne, choć szkoda, że staromodne. Wykonawca nie stworzył nic nowego. Przygotował to, za co lubią go fani; prawdopodobnie z nadzieją, że na sprawdzone brzmienia złapią się również nowi słuchacze. Zrobił to fachowo i w niezłym stylu. Do wykonania „On the Road to Love” zaprosił innego rockowego weterana, Kenny Logginsa, z którym napisał ten utwór.

W pierwszej części albumu dominuje nostalgia. Od „What You Resist Persists” atmosfera się zmienia i mamy obok siebie trzy piosenki z nutą country i slide’ową akustyczną gitarą. Polecam „Broken Dream”, w którym można docenić instrumentalne zdolności artysty. Końcówka – z balladą „Captivated By You” – bardzo poprawna.

Szkoda, że na deser Hayward przygotował dyskotekowy utwór „Out There Somewhere”.

Autor: Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 10/2013

Pobierz ten artykuł jako PDF