Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

B.B. Driftwood - Southward Bound

100-103 10 2012 BBDriftwood

Opus 3, 2012
Dystrybucja: Audio Forte

Interpretacja: k5
Realizacja: k6

Po włożeniu płyty do odtwarzacza i naciśnięciu „play” przypomniałem sobie, jak powinny brzmieć dobrze zrealizowane nagrania. Firma Opus 3 zawsze pod tym względem przodowała i do dziś nic się nie zmieniło.
Dawno nie słuchałem wydawnictw tego producenta, a album „Southward Bound” przypomniał mi, jak to jest poczuć się we własnym domu jak w trakcie sesji nagraniowej w studiu. Zapis SACD potęguje wrażenie. Ponownie się przekonałem, że sam dobry sprzęt nie wystarczy. Żeby poczuć jego klasę, trzeba dysponować dobrze nagraną płytą. „Southward Bound” taka właśnie jest.
Nazwisko autora może mylić. Trudno nawet znaleźć je w sieci. B.B. Driftwood to bowiem pseudonim artystyczny Bengta Skogholta, gitarzysty i wokalisty, wcześniej pracującego głównie jako muzyk sesyjny w składach znanych wykonawców, jak choćby Dave Stewart. „Southward Bound” to jego solowy debiut. Driftwood napisał wszystkie utwory. Reprezentują styl, który najbardziej autorowi pasuje, czyli blues z elementami country i latynoskimi rytmami. Miejscami pojawiają sie chórki gospel. Soliście towarzyszą głównie skandynawskie gwiazdy, chociaż na gitarze gra również amerykański bluesman, mieszkajacy obecnie w Helsinkach, Eric Bibb.
Co do samej muzyki, to gdyby nie skandynawskie nazwisko autora, można by przypuszczać, że płyta powstała w Memphis albo Nashville. A najważniejsze, że przyjemnie się jej słucha.

Autor: Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 10/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF