Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Base Solid IV

Mag 20-21 03 2012 01Audiofile dbają o swoje systemy na wielu płaszczyznach. Jedną z metod poprawy brzmienia jest wybór odpowiedniego mebla pod sprzęt grający. W Polsce działa kilka marek zajmujących się stolarką hi-fi. Jedną z nich jest Base. Katalog zawiera trzy linie: Base Solid, czyli stoliki, Base Stand, czyli podstawki i Base Power listy zasilające.

Na linię Base Solid składają się trzy modele stolików: Base II, Base IV i Base VI, odpowiednio: na dwa, cztery i sześć komponentów. Każdy ma dwie duże półki o długości 53-159 cm, zależnie od modelu. Odległość między nimi jest na tyle duża, że na dolnej można ustawić dwa mniejsze urządzenia, jedno na drugim.


Do testów trafił stolik Base IV. Przyjechał w trzech częściach – rama plus dwa blaty. Rama stanowi całość, przy czym nie jest skręcana, tylko spawana. Łączenia znajdują się od wewnątrz, co jest wysublimowaną metodą. Dzięki temu spawy nie są widoczne, co podnosi walory estetyczne.
Rama jest malowana proszkowo; w standardzie – na czarno. Niestety, lakier proszkowy nie jest zbyt odporny na uderzenia i jeśli jest się nieostrożnym, można go zadrapać. Odporniejszy byłby lakier nakładany metodą młotkową, a nie oszukujmy się, sprzęt hi-fi nie jest lekki jak piórko, więc o obicie stolika nietrudno.
Rama jest ciężka i stabilna. Wysoka masa to wynik dociążenia. Producent zastosował wypełnienie olejowe, które dodatkowo pochłania drgania. Jest o wiele skuteczniejsze niż prażony piasek czy stosowany dawniej ołowiany śrut. Nogi stolika u góry i u dołu mają wbudowane zawory, co umożliwia wypełnienie ich olejem, a w razie potrzeby – jego spuszczenie bez konieczności odwracania stolika. Od góry nogi wykończono nakręcanymi chromowanymi deklami, które zabezpieczają przestrzeń nad zaworem i jednocześnie stanowią element estetyczny.
Dół każdej nogi zaopatrzono w masywny kolec w wysokości 6 cm. Jego końcówkę wykonano z najtwardszej (martenzytycznej) stali hartowanej (65HRC). Końcówki są wprasowane hydraulicznie, dzięki czemu tworzą z resztą jednolitą całość. Zastosowanie tak twardych materiałów daje gwarancję, że kolce pozostaną ostre i nie odkształcą się nawet pod wypływem dużego obciążenia.
W bocznych poprzeczkach umieszczono po dwa kolce ze stali o tej samej twardości, ze stalowymi podkładkami. Dzięki temu istnieje możliwość wypoziomowania blatów, a ponadto kolce tworzą dylatację pomiędzy blatem a ramą, co zmniejsza przenoszenie drgań.
Jeśli mogłabym coś producentowi zasugerować, to uwzględnienie dodatkowych kolców na dłuższych frontowych i tylnych rurkach. Wtedy blat zyskałby dodatkowe punkty oparcia na środku, co poprawiłoby jego sztywność. Może w przypadku granitu czy marmuru nie zmieniłoby się wiele, ale jeśli chodzi o prasowaną sklejkę, zapobiegłoby to jej odkształcaniu pod wpływem nacisku urządzeń.
Wybór blatów jest nieograniczony: granitowe, marmurowe albo wykonane z fornirowanej sklejki. W standardzie montowane są blaty w kolorze czarnym, ale można wybierać spośród wielu innych. Granit to ponad dwadzieścia odmian, marmur – kilkanaście. Sklejka również nie musi być czarna. Można zamówić blaty w kolorze wenge, orzecha włoskiego, palisandru, czereśni oraz w czarnym lakierze o wysokim połysku.
Oprócz produkcji stolików standardowych realizowane są także indywidualne zamówienia. Tutaj wycena odbywa się w zależności od wybranej konfiguracji półek i kolorystyki.
W praktyce stolik się sprawdza. Po pierwsze, ładnie wygląda, a jakość wykonania i zastosowane materiały jednoznacznie wskazują, że jest to mebel z górnej półki. Po drugie, stabilna, sztywna konstrukcja przekłada się na jakość brzmienia i pracę urządzeń. Nie ma możliwości, żeby z powodu tupania w okolicy stolika przeskoczyła ścieżka. W zasadzie można by odtańczyć krakowiaka z przytupami i nic – igła gramofonu nawet nie drgnie. Poza tym korzystanie ze stolika jest bardzo wygodne; wszystko znajduje się w zasięgu ręki. Przemyślana konstrukcja umożliwia ustawienie znakomitej większości urządzeń, bezproblemową zmianę kabli i rozmaite roszady sprzętowe.

Mag 20-21 03 2012 02     Mag 20-21 03 2012 03

Brzmienie
A dźwięk? Stał się nieco spokojniejszy i bardziej precyzyjny. Poprawiła się też rozdzielczość. Zwiększenie precyzji przełożyło się na lepsze budowanie sceny, separację planów i wyraźniejszy obrys instrumentów.
Wzmacniacz lampowy nie lubi drgań, więc ustawienie go na dolnej półce dało pozytywne efekty. Zmiany nie były rewolucyjne, ale na pewno słyszalne i podążały w dobrym kierunku.
W muzyce pojawiło się nieco więcej szczegółów. Brzmienie było bardziej rozdzielcze, pozwalając śledzić naraz więcej elementów, zwłaszcza w przypadku nagrań Watersa.
Zmiany poszły w stronę ciut zwiększonej naturalności, przez co odbiór stał się pełniejszy i przyjemniejszy. Słuchało się po prostu lepiej.
Jeśli chcesz być szczęśliwym posiadaczem, to płacz i płać, bo Base Solid do tanich nie należy. Ale czego się nie robi w dążeniu do doskonałości systemu?

Mag 20-21 03 2012 daneTechniczne

Autor: Aleksandra Chilińska
Źródło: MHF 1/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF