|
|
| |
Płyty - Jazz |
|
| |
How Can I Get To Mars?
Wydawca: ACT Music 2008 Dystrybucja: GiGi
„Jak mogę dotrzeć na Marsa?” – pyta włoska piosenkarka w utworze tytułowym. Robi to, niestety, w dość denerwujący sposób. Firma ACT Music, która przyzwyczaiła słuchaczy do świetnie śpiewających wokalistek, tu akurat nie zachwyciła. Wykonawczyni z muzykalnej rodziny, wychowana na muzyce operowej, jakoś sobie nie radzi sobie z jazzowym repertuarem. Poza tym ma kłopoty z angielską wymową. Przypominają się niektóre nasze piosenkarki. Marcotulli może nie jest aż tak słaba, ale chyba lepiej, gdyby po angielsku nie śpiewała.
Druga sprawa to dobór repertuaru. Większość kompozycji napisał pianista starszego pokolenia, Dick Halligan. Być może melomani pamiętają go z początków działalności grupy Blood, Sweat & Tears. W 1967 roku Halligan grał tam na puzonie. Później w Los Angeles komponował dla filmu, by wreszcie osiąść we Włoszech. Jego autorskie piosenki nie zachwycają. Na szczęście, jest też kilka standardów, a wśród nich „Lady Day” Tony’ego Scotta.
Najmocniejszymi punktami albumu nie są osoby wymienione na okładce, ale gitarzysta, Sandro Gibellini oraz świetnie współbrzmiące z solistką kwartety smyczkowe. To przede wszystkim ze względu na nie wysoka ocena albumu. Zwłaszcza Gibellini może się podobać. Słuchając go w duecie z bohaterką płyty – m.in. w „When I Love Again” – zapominamy o wadach wydawnictwa.
Ocena recenzenta: Muzyka:  Dźwięk: 
Autor recenzji: Grzegorz Walenda Numer pisma: 7-8/2008 - (132)
Ocena internautów:
Liczba głosów: 0
|
|
| |
|
|
| |
|
|
|
|